środa, 28 grudnia 2016

Nieczynne - przerwa świąteczna


Kochani wybaczcie, kolejny wpis w przyszłym roku, bowiem się byczę na wyjeździe sylwestrowym. 

Życzę Wam cudownej zabawy Sylwestrowej, a w nowym roku radości, miłości, spokoju oraz nowych doświadczeń każdego dnia :)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 21 grudnia 2016

Miłość warunkowa

Czy doświadczyliście kiedyś miłości warunkowej? Kiedykolwiek? Jako dziecko, jako nastolatek, jako dorosły? A może teraz takiej doświadczacie? Może teraz wobec kogoś ja stosujecie? Wobec dziecka, partnera, partnerki, rodziców?

Miłość warunkowa - ten oksymoron to nic innego jak przejęcie władzy i kontroli jednocześnie przykrywając własny strach. Trudne doświadczenie dla wszystkich, jak chwilę się nad tym zastanowicie.

Trudne o tyle, że jeżeli zostaliście w takiej rzeczywistości wychowani to przekazujecie ją dalej. I pomimo tego, że macie wiedzę na ten temat, to póki jej sobie nie uświadomicie, będziecie powielać ową patologię.

Wiedza, a jej świadomość to osobne kwestie (już kiedyś o tym pisałam). 

Każdy z nas kto ma prawo jazdy ma wiedzę jak poruszać się po drodze, ale nie każdy ma jej świadomość. 

Jeżeli przejeżdżasz na wczesnym czerwonym lub późnym pomarańczowym, to wykazujesz się tylko wiedzą o ruchu drogowym. Jeżeli się w obu tych przypadkach zatrzymasz - masz świadomość wiedzy. 

Mając świadomość wiedzy o ruchu drogowym, zdajesz sobie sprawę z tego, że na przykład na skrzyżowaniu czeka motocyklista, który w sekundzie po zapaleniu zielonego znajdzie się na jego środku i w pierwszym przypadku (mając tylko wiedzę), po prostu go zabijesz, ale również, tak przy okazji, ją (wiedzę) sobie uświadomisz.

Sami widzicie - różnica jest ogromna.

Zatem sama wiedza o miłości warunkowej nie wystarczy, potrzebna jest jej świadomość (jak we wszystkim zresztą). 

Miłość warunkowa charakteryzuje się manipulacją, szantażem, kontrolowaniem, wywoływaniem poczucia strachu, wszystkim tym, dzięki czemu będzie można przejąć władzę nad drugą osobą przykrywając jednocześnie swój własny strach.

Choć brzmi to strasznie, bardzo często jest to w ogóle nie zauważalne. Subtelność i wyrafinowanie powoduje, że nawet nie wiesz kiedy jesteś w pułapce lub kiedy w ową pułapkę kogoś zapędziłeś.

Z zewnątrz wszystko jest okej, związek modelowy, dzieci modelowe, żona czy mąż wzorcowy, tylko któraś ze stron orientuje się nagle, że nie ma czym oddychać, że nie rozumie siebie, nie rozumie z jakiego powodu robi rzeczy których nie chce robić, że ma ochotę na coś i nawet boi się powiedzieć o swoim pomyśle głośno, a co dopiero go zrealizować. 

Któraś ze stron nagle orientuje się, że to co powielała jest chore, że dzieci wychowane w takiej rzeczywistości już maja błędnie przekazane wartości, i ku jej przerażeniu śmiało je powielają, że manipulacja seksualnością, by osiągnąć swój cel do niczego nie prowadzi i jest profanacją czegoś co powinno być piękne, że poświęcanie siebie, wyrzekanie się swoich potrzeb po to, by inni "mieli lepiej" jest zdradą samego siebie, że szantaż emocjonalny mający na celu zwrócenie uwagi innych - bo cierpię - jest... hm ... sami określcie czym jest.

Gdy wiedza zaczyna się uświadamiać, następuje traumatyczne zderzenie się z rzeczywistością.

Wojna, która zaczyna się toczyć we wnętrzu człowieka jest piekłem, przez które niewiele osób ma odwagę przejść, bowiem okazuje się, że wszystkiego należy nauczyć się od nowa, wszystko trzeba przewartościować.

Uświadamiasz sobie, że zostałeś wychowany w miłości warunkowej, a jesteś z kimś x lat w związku, powielasz schemat, konsekwencją czego masz u boku niewolnika lub/i sam nim jesteś i nie masz pojęcia co znaczy miłość, bo jej nigdy nie zaznałeś?!

Idąc dalej tym torem, uświadamiasz sobie, że wychowywanie dzieci przerzuciłeś na automatyczną obsługę i one dokładnie to samo powielą w swoich przyszłych rodzinach, tylko gdzie w tym przekazie jest miłość?!

Uświadamiasz sobie, że realizację siebie i swoich pragnień zamieniłeś w imię czegoś, co nigdy nie istniało. 

Uświadamiasz sobie, że zamieniłeś miłość na kasę, że sprzedałeś siebie za drobne.

Powodów wymiany jest tyle ilu ludzi na tej planecie minus 2-3% oświeconych. Jeżeli więc nie jesteś w tych dwóch czy trzech procentach to: BUDŹ SIĘ!!!

Nie mam dzisiaj żadnej pozytywnej puenty.
Powiem Ci tylko zostaw świat zewnętrzny, tam nic nie znajdziesz. BUDŹ SIĘ !!! I bierz się do roboty!!!

Nowy rok to dobry czas, by otworzyć się na nowe i zaprosić do siebie miłość, czego Wszystkim z całego serca życzę, nie tylko z okazji świąt.


Dzięki Wielkie za przeczytanie


środa, 14 grudnia 2016

Realizacja pragnień

Masz jakiś pomysł, jakieś pragnienie, jakieś marzenie, ktoś do Ciebie przyszedł z jakąś propozycją. Z zewnątrz, gdy na ową możliwość patrzysz, wydaje się być ok, ale jak rozpoznać czy ów pomysł lub produkt jest dla Ciebie? 

Na najbliższym kursie nowej grupy już w ten weekend (17,18 grudzień), będziemy uczyć się narzędzi specjalnie do tego stworzonych, natomiast na kartach bloga w ogólnym zarysie podpowiem Ci czym się kierować w wyborze.

Aby dokonać selekcji trzeba najpierw, wyłączyć ego i uruchomić serce. I jest to trudne, bowiem należy przestać się oszukiwać. I przyznać przed samym sobą, że to czym się kierowałeś do tej pory i nazywałeś sercem, to zwykły materializm jest, lub niskie poczucie wartości, lub strach przed samotnością, przed odrzuceniem, przed odejściem nie pozostawiwszy nic po sobie, obawa przed jutrem, przed krytyką, lub cierpiętnictwo albo najczęściej mieszanka wszystkiego naraz.

Podpowiem Ci, iż najlepsze miejsce, by zacząć rozumieć swoje istnienie i trzy powyżej napisane zdania, zamiast zaprzeczania, wypierania lub oburzenia, to właśnie najbliższy weekend 17,18 grudzień.

Ale powróćmy do wskazówek, jak odróżnić prawdę od fałszu?

Marzenie zsynchronizowane z Tobą, to takie marzenie, które wywołuje wewnętrzny uśmiech, słodycz, błogość, spokój choć czasami może pojawić się obawa, lęk przed zmianą przed czymś nowym, nie odkrytym przez Ciebie jeszcze. 

Twoje prawdziwe pragnienie nie wywoła stresu, przymusu wykonania, ciśnienia że trzeba już teraz, zaraz, nie wprowadzi nerwowości w Twoje życie, czyli wszystkich atrybutów przypisanych fałszywemu pragnieniu. Prawdziwe, Twoje pragnienie nie odbije Ci się czkawką, w przeciwieństwie do pragnień przekłamanych, które zawsze się tak kończą. Dodatkowo, przy realizacji siebie otrzymujesz bonus w postaci osób oraz różnych zbiegów okoliczności, które w magiczny sposób Ci pomagają. Co nigdy się nie zdarzy, jeżeli wystąpisz przeciw swojej istocie.

Możesz zatrzymać się teraz i wedle tych wytycznych przeanalizować swoje życie i pragnienia, które w nim do tej pory zrealizowałeś. I co Ci wyszło? Realizujesz siebie? - Pamiętaj jak by co, kurs...

Okej idźmy dalej, powiedźmy że zweryfikowałeś pragnienie, określiłeś je jako Swoje i podjąłeś się jakiegoś zadania czy projektu. Teraz czas, by uruchomić umysł i logicznie podejść do realizacji.

Na wykonanie czasami składa się mało, a czasami wiele elementów. Takich jak zaangażowanie innych osób, dodatkowych finansów, miejsca itp. Trzeba to wszystko zgrać i dopasować do siebie.

Realizacja czasami zajmuję chwilkę, a czasami trwa dłużej, tak samo jak czasami zacznie się od razu, a czasami na właściwy moment należy poczekać dłużej.

Bardzo istotnymi składnikami w całym procesie są logiczne myślenie i działanie, wewnętrzny spokój, zewnętrzna cisza oraz absolutna wiara w powodzenie.

Więc nawet jeżeli, któryś z elementów łańcucha wyskoczy, nie osądzaj się, nie podważaj tego co już dokonałeś, weź odpowiednie narzędzie i wymień wadliwe ogniwo lub skoryguj je. 

Może na chwilę się tylko wygięło, by pozornie wyglądać na poważną awarię? Ale może, tylko w ten sposób mogło Cię spowolnić, bowiem może, na dalszą część lepsza pora nastąpi dopiero za chwilę? Pomyślałeś o tym? Hm?

Bądź uważny, dostrzeż i doceń to czego dokonałeś do tej pory w owym projekcie, zauważ bariery, które być może pokonałeś, lęki z którymi się zmierzyłeś. 

Realizacja pragnienia to nie tylko produkt końcowy, to cała droga, przemiana jaka się w Tobie dokonuje, to wielki proces i tylko nieliczni są w stanie objąć go w całości, a następnie docenić.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Zrób sobie prezent na święta 🎄 i zainwestuj w siebie 🎆
Kurs jest już w najbliższy weekend 17,18 grudnia w Krakowie. Koszt 310 zł za osobę. 🙌
Dzwoń do mnie i pytaj o szczegóły 666019377 📲

środa, 7 grudnia 2016

Możesz zmienić wszystko...

Dzisiaj pokażę Ci w szerokim spektrum, jak to co myślisz wpływa na Twoje życie, życie ludzi, którymi się otaczasz oraz tych, o których istnieniu nie masz pojęcia.

Wyobraź sobie, że masz zły humor i wszystko Cię drażni. Gdy jesteś w takim klimacie zazwyczaj masz w nosie to, co ktoś o Tobie pomyśli, jak się do Ciebie odezwie, jak się na Ciebie popatrzy. Dominuje wewnątrz Ciebie nastrój wdupiemieniawszystkiegoiniechktoścośodwarzysiębeknąćtowpierdol, hm? jest tak?

Okej, czujesz klimat? No to zaczynamy!

Wstajesz rano w paskudnym nastroju, po drodze do łazienki potykasz się o własne nogi, kota, psa, dywan, kapcie, klocek, co tylko potęguje Twoją frustrację. Podczas porannej toalety chlapiesz sobie w oko wodą, a ubrania do tej pory idealne, nagle straciły swój blask i nic do niczego nie pasuje. 

Gdy docierasz do kuchni domownicy usłyszeli kilka niecenzuralnych słów, które nieśmiało wyrwały Ci się szeptem z krtani i dobiegły ich z różnych części domu, więc gdy wchodzisz zaraz za anonsującą Cie falą uderzeniową, udają dobrą minę do złej gry, pytając w najgłupszy możliwy sposób na przykład o to: jak Ci się spało?

Człowiek w obliczu zagrożenia reaguje na dwa sposoby: atakuje lub ucieka.

Gdy po wybadaniu terenu przez domowników sposobem na ucieczkę, nie zareagujesz tak, jak by tego oczekiwali, rcyhle skorzystają z wersji drugiej. Zaatakują Cię i awantura gotowa.

Po śniadaniu, każdy zły (brawo, Ty żeś to rozpoczął) wychodzi w swoją stronę. Każda z tych osób posiada już swoja własną fale uderzeniową, która ją wyprzedza i zapowiada, i każdy kogo bliska Ci osoba napotka, wedle dwóch zakodowanych instynktów przetrwania w obliczu zagrożenia zareaguje na nią - albo ucieknie/wycofa się, albo ją zaatakuje.

Złość i frustracja jak wirus rozprzestrzeni się w błyskawicznym tempie. Gdy napotka sprzyjające okoliczności czyli innych wściekłych ludzi w tramwaju, szkole, biurze czy na drodze, podwoi swoje siły i zamiast wieczorem zacząć wracać do siebie, nerwy trzymają wszystkich zainfekowanych jeszcze dzień, dwa lub dłużej. 

Mówi się wówczas, ze nieszczęścia chodzą parami. 

Jeżeli prowadzisz biznes lub zarazisz furią człowieka, który go prowadzi, sytuacja taka przełoży się bezpośrednio na Twoje lub jego zyski.

Poirytowani pracownicy są mniej wydajni i robią więcej błędów, co wpłynie na ich premię, na która liczą oni sami i ich rodziny, a to tylko dołoży oliwy do ognia. 

Dostawcy z którymi miałeś dobre relację zareagują na Ciebie (tak jak wszyscy) jednym z dwóch instynktów, wiec oczekiwany towar może przyjść z opóźnieniem w wyniku irytacji, frustracji i splotu wielu wydarzeń.

A klienci, no cóż, ja bym nie weszła do miejsca, w którym za chwilę wybuchnie granat, a Ty?

Szkody po wybuchu są ogromne i długo się je sprząta, więc zanim sytuacja się unormuje nie dziw się, że przez jakiś czas będziesz odczuwał skutki eksplozji.

Jak spokojnie nad tym pomyślisz to zauważysz, że dysponujesz ogromną siłą rażenia. Od Twojej decyzji zależy czy zainicjujesz wojnę czy pokój.

Może następnym razem, kiedy zobaczysz kogoś podenerwowanego przerwij cały proces destrukcji, który sobie przypomnisz i podejdź i przytul gościa?

No wiem, zwariowany pomysł na pierwszy rzut oka, ale przypomnij sobie dzień ze swoją wściekłą postawą i wyobraź sobie, że ktoś Cię wówczas przytula i mówi: wszystko będzie ok.

I choć z początku jeszcze pełen buntu i przekonania, że sam dasz sobie radę i nikogo do pomocy nie potrzebujesz, powoli topniejesz, ciało puszcza napięcie, ramiona opadają, ulga i spokój coraz wyraźniej biorą górę.

Przytulenie nie musi być fizyczne (choć znam osoby zdolne do takich gestów) wystarczy, że gdy spotkasz taką osobę, nie ocenisz, nie założysz niczego z góry, nie weźmiesz niczego do siebie, że zrozumiesz, ucinając i zmieniając w ten sposób cały splot zdarzeń.

Hm?

Gdyby każdego ośmiolatka na tej planecie nauczono medytacji, wyeliminowalibyśmy przemoc na świecie w ciągu jednego pokolenia. – Dalaj Lama

Wyobraź to sobie..., zdaj sobie sprawę z tego jak ogromną siłą dysponujesz..., możesz zmienić wszystko..., ale zacząć musisz od siebie...

Dzięki wielkie za przeczytanie

Kochani zapraszam na kurs własnych zmian!!!🙌
Kraków 17,18 grudzień (to już za tydzień w kolejny weekend)!!! 🙋
Start o 🕙, a koniec o 🕒 to po pięć godzin pracy ze sobą w sobotę i w niedzielę!!! 🙌
Dzwońcie 666 019 377 !!! 📱

środa, 30 listopada 2016

Konsekwencja

Wszystkie sztuki walki, które na scenie wyglądają na bardzo profesjonalne, zaczynają się od kilku podstawowych ruchów.

Mistrzowie swoich pasji, nieustannie ćwiczą sprawność, dokładność, precyzję, szybkość, właśnie owych podstawowych kilku ruchów, a dopiero potem ich kombinację. Jeżeli nie nauczą się podstaw, nigdy nie zdobędą mistrzowskiego poziomu. 

Bruce Lee powiedział kiedyś:
"Nie oba­wiam się ko­goś, kto tre­nuje 10000 kop­nięć, ale te­go, który 10000 ra­zy tre­nował jed­no kopnięcie." 

By być fachowcem w swoim fachu, i nie ważne czy jest to pasja, hobby, zawód czy fobia, choroba, depresja, nałóg, trzeba dostatecznie długo utrwalać wzorce dotyczące konkretnej kwestii. 

Wówczas nasz mózg wytworzy chemię, potem odpowiednie połączenie neuronowe, potem zamieni się to w nawyk, aż wreszcie stanie się to integralną częścią nas, czyli naszym charakterem.

Jak wybrnąć z zamkniętego koła? Dokładnie w ten sam sposób, w który się do niego weszło.

Jeżeli znasz zasady funkcjonowania, postępujesz zgodnie z nimi.
 
Jeżeli medytujesz, ćwiczysz uważność, osiągniesz oczekiwane zmiany w swoim życiu tylko wtedy, kiedy będziesz konsekwentny. 

Jeżeli chcesz być najlepszy w swojej zawodowej dziedzinie, szkolisz się, dokształcasz, szukasz ciekawostek w swojej profesji.

Jeżeli jesteś chory, masz depresję, fobię, to wówczas stale utyskujesz, stale poruszasz jakieś traumatyczne wydarzenie, obracasz się wśród ludzi o podobnych poglądach, ścigasz się z innymi w festiwalu chorób, kto ma gorzej, choć w twojej nomenklaturze powinno być - kto ma lepiej.

Gdy odwrócisz kota ogonem, i zwrócisz uwagę na to czego doświadczasz dzisiaj, zorientujesz się, jakich twoich działań konsekwencja to jest. 

Jeżeli chciałbyś czegoś innego, po prostu podejmij decyzję, zasadę znasz, jest parę akapitów wyżej.

Reszta, jak zawsze, zależy tylko od Ciebie :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

 

środa, 23 listopada 2016

Historia z morałem

Kochani dzisiaj historia z morałem, którą znalazłam w Ambikowie, serdecznie polecam:

"W dalekiej galaktyce, w środku kosmosu, żyją oświecone istoty, które wykonują odpowiednie zadania Stwórcy uczestnicząc w doskonałym ładzie Wszechświata. Co jakiś czas któraś z nich jedzie na wakacje. 

Pewnego razu przyszła kolej na Arona. Aron udał się do biura podróży, by znaleźć dla siebie miejsce na spędzenie urlopu.
- No cóż, Panie Aron - rzekł agent - mamy wolne miejsca na dalekich krańcach naszego systemu gwiezdnego, na "Czerwonej" planecie. Może Pan tam leżeć do góry brzuchem i cieszyć się wszystkimi przyjemnościami życia.
- Byłem tam ostatnio i jest tam wspaniale, ale wolałbym coś bardziej egzotycznego - odpowiedział Aron.
- To może będzie Panu odpowiadała "Zielona" planeta w sektorze gwiezdnym 381. Można tam odpoczywać w idealnym spokoju i ciszy. Ostatnio jest to bardzo popularne miejsce.
- Nie - odrzekł Aron - wolałbym okolicę, w której mógłbym stawić czoło jakimś wyzwaniom, aktywnie i ekstremalnie spędzić urlop.
 Agent zastanowił się przez chwilę i powiedział:
- Myślę, że mam coś takiego. Na dalekich krańcach kosmosu znajduje się bardzo mały sektor gwiazd
zwany "Drogą Mleczną". Jest w nim ciekawa "Niebieska" planeta zwana Ziemią; można tam bawić się z samym sobą i innymi Pana kolegami, którzy spędzają tam swój urlop.



Główną rozrywką jest "zabawa w chowanego". Jest bardzo popularna.

Zanim Pan tam pojedzie, powinien Pan wybrać, zdecydować i zatwierdzić własnym podpisem program pobytu na Ziemi: ile żyć chce Pan otrzymać i jaką rolę odgrywać w danym życiu, jakiego ziemskiego "surwiwalu" doświadczyć, wybrać rodziców, krewnych, płeć, ciało, narodowość, kraj, klimat, i wiele innych szczegółów. 

Ponieważ w naszym wymiarze czas nie istnieje, może Pan dostać tyle żyć, ile Pan zechce. Tam całkowicie zapomni Pan, kim jest i jaki jest prawdziwy świat, aby mógł Pan na nowo szukać siebie, Boga, oświecenia i sensu życia za każdym razem - w każdym życiu od nowa - to ta popularna "zabawa w chowanego". 

W każdym życiu są bardzo fajne gry i zabawy zwane "rodziną" lub "zawodem miłosnym", "karierą zawodową". Te to dopiero potrafią człowieka rozśmieszyć i rozbawić!
Aron się zainteresował.
- To brzmi wspaniale i wyjątkowo. Proszę mi jeszcze powiedzieć o innych grach i zabawach, w których mogę uczestniczyć, podczas gdy będę szukał siebie, Boga i sensu życia.
- Och, jest ich dużo. We wszystkich może Pan wziąć udział podczas swoich wakacji. Bardzo popularna jest "zabawa w wojownika". W tej zabawie może Pan zobaczyć, ile razy można Pana zabić w bitwie albo w innych okolicznościach, w których pomaga Pan innym sprawdzić to samo. To bardzo zabawna gra, a najzabawniejsze jest w niej to, że wszyscy traktują ją potwornie serio. Większość bierze w niej udział tysiące razy tak się podoba. Mówię Panu, można umrzeć za śmiechu, taka jest fajna. 

Jest też zabawa w biznes. Pokazuje, ile razy można się wzbogacić, a później wszystko stracić i znowu się wzbogacić, a duże pieniądze ciągle nie będą dawały szczęścia. Bardzo interesująca, pyszna rozrywka. 

Jeśli wybierze Pan płeć żeńską, może Pan sprawdzić, ile razy będzie Pana "bolała głowa" zamiast radości z seksu, ile razy potrafi Pan urodzić dzieci i bez przerwy o nie się niepokoić i martwić, ile razy potrafi Pan posprzątać dom, ugotować i wyprać zanim zużyje się ciało oraz ile lat po śmierci męża będzie Pan narzekać na jego egoizm i brak zrozumienia dla ciężkiej pracy żony w domu. 

Jeśli wybierze Pan płeć męską może Pan sprawdzić, ile razy na godzinę potrafi Pan myśleć o czymś innym niż seks oraz ile lat wytrzyma ciało stałej presji niszczącego stresu zapewnienia rodzinie utrzymania oraz odreagowania frustracji od nieustających urazów swojej męskiej dumy. 

Ale jest jeszcze lepsza: "zabawa w studiowanie" - zobaczy Pan w niej, ile teorii naukowych, filozoficznych i religijnych można włączyć do swojej kolekcji podczas jednej gry w odnajdywanie siebie. Jeśli stanie się Pan w niej dobry, może przekształcić się w "zabawę w guru", w której uczestnik pomaga innym urlopowiczom bawić się w "rozwój duchowy" już przecież doskonałej Istoty boskiej. 

Lecz najpopularniejszą rozrywką jest, niech Pan słucha uważnie, zabawa, która trwa równocześnie z innymi zabawami. Nazywa się "zabawą w ofiarę i męczennika na padole łez". Tu się Pan dopiero uśmieje! Boki zrywać! Zobaczy Pan, ile zwykłych neutralnych sytuacji potrafi Pan przekształcić w tragedię, urazy i katastrofy, ile razy może Pan popełnić samobójstwo poprzez jakąś wymyśloną przez siebie chorobę, np. raka, ile razy spowodować, że będzie Pan, jak tam nazywają, "NIESZCZĘŚLIWY". 

Przy tej grze trzeba tak wytrenować umysł, by potrafił negatywnie oceniać i osądzać doskonałą Boską rzeczywistość, a zamiast pokory i korzystnego działania myśleć w kategoriach walki "dobra ze złem". 

Dla nas w ogóle to jest abstrakcja! Przecież Bóg jest Miłością i jest we wszystkim co istnieje, a dobro i zło jest iluzją podziału wszechmogącego Boga na pół! Zdaje się, że w tym celu wysyłają urlopowiczów do specjalnych szkół, by się porządnie nauczyli być "nieszczęśliwymi". 

Ale pierwsze nauki pobiera się u tych wczasowiczów, którzy bawią się w rodziców i już doskonale umieją być "nieszczęśliwymi". Jak Pan trochę poćwiczy, to na pewno Pan się zorientuje, o co im chodzi i osiągnie ziemski sukces - Panu się też uda stać "nieszczęśliwym". Wierzę w Pana!
- Bycie "nieszczęśliwym" - to brzmi kusząco i tak egzotycznie - wykrzyczał Aron! Proszę mnie natychmiast wysłać na Ziemię! Dam radę!"

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani w najbliższy weekend 26,27 listopad, odbywa się kurs startowy w Warszawie, jeżeli jest jeszcze ktoś chętny, to proszę dzwonić!

środa, 16 listopada 2016

Mak i ziemniaki

Wszyscy znamy bajkę o kopciuszku. Był  tam moment, kiedy dziewczyna w określonym czasie ma wybrać (różne są wersje) mak z popiołu. 

Wyobraźcie sobie teraz, że ten mak to nasze najprzeróżniejsze urazy, zadry, żale, zawody, niespełnione oczekiwania, ogólnie nasze ąsy i dąsy. Hm?

Zanim wyjaśnię, mam jeszcze jeden przykład, prosto z Ambikowa:

"Uczeń poprosił mistrza:
- Jesteś taki mądry. Zawsze masz dobre samopoczucie, nigdy się nie złościsz. Pomóż mi, abym i ja stał się taki jak ty.
Mistrz zgodził się i poprosił ucznia, by ten przyniósł kartofla i plecak.
- Gdy się na kogoś obrazisz lub rozzłościsz i zachowasz urazę - powiedział mistrz -  weź jednego kartofla, napisz na nim imię człowieka, z którym miałeś konflikt i włóż kartofla do plecaka.
- To wszystko? - zapytał zdumiony uczeń.
- Nie. - odparł mistrz - Musisz zawsze nosić ten plecak przy sobie. Za każdym razem, gdy się na kogoś pogniewasz - dorzucaj kolejnego kartofla.
Uczeń pilnie wykonywał polecenia mistrza. Mijał czas, plecak wypełnił się kartoflami i stał się ciężki. Noszenie go wszędzie ze sobą było sporą niewygodą. W dodatku, kartofel, który trafił do plecaka jako pierwszy, zaczął gnić, pokrył się lepkim śmierdzącym szlamem. Inne kartofle puszczały pędy, psuły się, wydzielały ostry, nieprzyjemny zapach.
Uczeń przyszedł do mistrza i zaczął się skarżyć:
- Nie mogę tego świństwa wszędzie ze sobą nosić. Po pierwsze, plecak jest za ciężki, a po drugie - kartofle się psują. Zaproponuj proszę, inne rozwiązanie.
Mistrz odpowiedział:
- To samo dzieje się w twoim sercu. Po prostu nie zauważasz tego od razu. Działania zmieniają się w nawyki. Nawyki stają się charakterem, który produkuje złowonne cechy. Dałem ci możliwość obserwacji tego procesu. Za każdym razem, gdy postanowisz się obrazić lub odwrotnie - obrazisz kogoś - zastanów się, czy jest ci potrzebny dodatkowy kartofel."


Kiedy wkraczamy na drogę rozwoju osobistego/duchowego, powoli zaczynamy wyjmować z popiołu ziarenko po ziarenku, by w konsekwencji coraz mniej kartofli do worka wrzucać.

Najpierw zauważamy, że w ogóle jakieś czarne makowe kropeczki istnieją, a następnie kiedy oko nam się przyzwyczai zaczynamy widzieć ich coraz więcej i więcej, i dopiero wówczas możemy przystąpić do selekcji. 

Czyli do czegoś, co nie jest proste, ale jakże możliwe, a mianowicie do zrozumienia, wybaczenia, i nabudowania na owo miejsce właściwych wzorców myślowych, które staną się naszym nowym działaniem. Działania natomiast, staną się naszym nowym nawykiem, a nowy nawyk (w dużym skrócie) w końcu przebuduje nasz charakter, dzięki czemu - bez wora na plecach - będzie żyło nam się lżej.


I nawet jeżeli oddzielenie maku, zajmie nam jakiś czas (bo nie mamy presji czasowej jak Kopciuszek), to i tak warto się nad nim pochylić - ja tak uważam :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 9 listopada 2016

Pokonać własne bariery

Pokonać własne bariery, to brzmi jak jakaś abstrakcja, a co dopiero to zrobić. Nasze życie, gdy na niego spojrzymy z boku, nie zawsze się nam podoba. A wynika to właśnie z naszych wyobrażeń na temat tego co możemy, a co nie.

Nakazy, zakazy, zobowiązania, wytyczne, według których powinniśmy to lub to, a według których żyjemy, bardzo zawężają nam możliwości realizacji siebie w rzeczywistości, którą zresztą sami sobie na bieżąco tworzymy.

Wyrośliśmy w określonych okolicznościach, ukształtowaliśmy nasze myślenie dzięki szkole, znajomym, naszej obserwacji otoczenia. Przeszłość tworzy nasze doświadczenie. I teraz według tych znanych nam prawideł funkcjonujemy, chociaż czasem w ogóle i wcale nam się to nie podoba.

Czasem czujemy się jak w więzieniu, które sami dobrowolnie stworzyliśmy. 

Bo zgodzicie się ze mną, że wszelkie decyzje podjęliśmy sami, nie ważne czy w trakcie rozmów pokojowych czy w trakcie kłótni z kimś, czy ze sobą samym i nie ważne czym kierowaliśmy się przy tym.

Wybraliśmy sobie partnera.
Podjęliśmy decyzję o potomstwie.
Wybraliśmy zawód.
Wybraliśmy pracę.
Wybraliśmy samochód.
Kupiliśmy psa, kota, kanarka, chomika, królika.
Zrobiliśmy dzisiaj sobie lub komuś posiłek i zjedliśmy sami lub w towarzystwie.
Kochaliśmy się dzisiaj z kimś.
Podjęliśmy decyzję o dzisiejszej drodze do pracy.
Nastawiliśmy budzik na jakąś godzinę.

Podejmujemy w każdej sekundzie jakieś decyzje, a w zależności od znanego nam z przeszłości schematu, który automatycznie wywołuje odpowiedni nastrój - działamy.
 
I teraz, by coś inaczej zrobić, trzeba inną niż dotychczas decyzję podjąć. Dodatkowo warto pamiętać o tym, iż każda nasza decyzja wpływa również na otoczenie, w którym funkcjonujemy, więc naprawdę warto się zastanowić: co komu fundujemy i do czego kogoś zapraszamy? Tylko jak to zrobić, by automat wyłączyć - zapytamy?

Są skuteczne narzędzia, by tego dokonać, których na kursach i warsztatach się uczymy, ale tu ich nie przedstawię, bowiem by to zrobić, potrzeba z żywym organizmem pracować.



Lecz to co możemy na tą chwilę, to decyzje zawsze w zgodzie ze sobą podejmować, choćby to miało bunt otoczenia wywołać, bo decyzja sercem podjęta jest zawsze właściwa.

Zawsze możemy zadać sobie pytanie: czy dobrze się czuję z taką decyzją? I powiem Wam, że zawsze będziemy znali odpowiedź. Zupełnie odrębną kwestią jest: czy jej posłuchamy?

Następnie, gdy już decyzję podejmiemy to, to co z niej wyniknie, znowu wykonajmy najlepiej jak potrafimy, czyli znów serce w to włóżmy.

Prawo przyciągania zadziała jak zawsze, zadziwiające będą tylko efekty inaczej podjętych decyzji.

Odwagi i Powodzenia :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani Kurs Rozwojowy Nowe Grupy: Warszawa 26,27 listopad, Kraków 17,18 grudzień.
Chętnych zapraszam, dzwońcie!

Zapraszam na nowe zajęcia: Warsztaty z Relaksacji.
Odbywają się, co piątek w Grocie Solnej "Halit" w Krakowie na ulicy Szuwarowej 4.
Start zawsze o 20.00
Chętnych zapraszam, dzwońcie!

środa, 2 listopada 2016

Wszystko po prostu jest

Wszystko jest idealne nawet jeżeli uważasz, że jest spaprane czyli idealne nie jest. Jeżeli czekasz na coś idealnego to przestań, ale już!

Zanim z plasteliny powstanie coś, najpierw jest wałkiem kolorowej masy, ale ten wałek już jest ideałem dla kogoś, kto go wymyślił oraz kogoś kto go stworzył.


Wszystko czego doświadczasz jest idealne, tylko subiektywne spojrzenie powoduje przekonanie, że tak nie jest. Wolałbyś czegoś innego, ale to nie znaczy, że obecny stan tego czegoś nie jest idealny.

Wiem, trochę to skomplikowane, już wyjaśniam.

Postrzegamy świat przez pryzmat siebie i swojej doskonałości bądź kompleksów, więc już z tego poziomu patrząc, mamy bardzo skrzywioną ocenę rzeczywistości.

Zatem wszystko jest takie, jakie chcesz by było - choć samo w sobie po prostu jest - bowiem kreujesz swój świat niesiony emocjami. W zależności jakich emocji masz więcej, tak on wygląda. Możesz więc stworzyć sobie raj i piekło na tej samej planecie i to w dodatku za życia.

Więcej wdzięczności przyniesie więcej możliwości do bycia radosnym, natomiast więcej złości, jak myślisz co spowoduje?

Dobrym przykładem są relacje,  jeżeli czekasz na związek idealny, lub by Twój obecny związek w takowy się przekształcił, to przestań. W przeciwnym razie spędzisz życie samotnie lub w rozpaczy w pogoni za ułudą.

Pielęgnuj to co masz, dbaj o to, podlewaj, wzbogacaj jak najpiękniejszy ogród, korzystaj z tego co jest ci dane, to Ty tworzysz swoją rzeczywistość. Jeżeli coś Ci nie pasuje, zawsze możesz to zmienić, pamiętasz? - wyjścia masz zawsze trzy (pisałam o tym tutaj).

Będzie dużo prościej, gdy spojrzysz na świat w plastelinowy sposób. Bądź jak Tim Burton, który tworzy swoje filmy animowane właśnie z plasteliny. Bierze idealnie wymyślony, a następnie zrobiony przez kogoś wałek masy i tworzy coś kolejnego równie idealnego. My potem możemy ową produkcję emocjonalnie ocenić, choć film po prostu jest ;-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani to ostatnie dni promocji First Minute! Zapisujcie się! Wyjazd coraz bliżej :-)


środa, 26 października 2016

Pycha

"Pycha, zdecydowanie mój ulubiony grzech" Pamiętacie? Tak w filmie "Adwokat diabła" wypowiadał się Al Pacino. Och, cudowny film. Pokazana w mistrzowski sposób jest w nim walka samego z sobą. Do tego fantastyczna gra aktorów. Cóż można chcieć więcej.

Gdy się zastanowić to właśnie pycha rozwala system. Systemem nazywam nasze życie. Ten nos wysoko zadarty do góry... ha ha, wiem coś o tym - jestem krakowianką :-)

Najpierw - nie zasługuję, nie jestem zbyt dobry, wystarczy mi to co jest, taka fałszywa skromność, by tylko w sprzyjających okolicznościach wybuchnąć pychą XXL. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, chciwość, zazdrość, buta, nie ma już przeszkód, trofea jedno po drugim zawieszane jest na ścianie.

I jest okej, to jest normalne, to jest proces - wszystkiego musimy doświadczyć, pychy również. Lecz zawsze, gdy tylko zechcemy, w dowolnym momencie - wolnej woli nikt nam nie zabierze - możemy podjąć inną decyzję.  

Mamy wbudowany automatyczny zawór bezpieczeństwa i gdy przekraczamy granicę i podążamy niewłaściwą ścieżką myślową - krzywdzącą nas samych - zawór się uruchamia zatrzymując nas. Czasami do zmiany decyzji potrzebny jest większy wstrząs, byśmy się obudzili: przykre zdarzenie, choroba, wypadek, śmierć. Różnie ścieżkę swoją układamy, różnych doznań nam trzeba do rozwoju.

I znowu jest okej, wstajemy po raz kolejny, bo nie ważne ile razy i jak upadniemy, ważne jak się podnosimy. Budujemy swoje wartości na nowo, z każdym doświadczeniem jesteśmy innymi ludźmi. Nasze poglądy, przekonania kiedyś na piedestale, zostają zweryfikowane i zastąpione innymi, właściwszymi, spójnymi z nowymi nami. 

Nowi my, stale się rozwijamy, ciągle tworzymy nowe wydarzenia w swoim życiu, stare ciągoty nadal są w nas obecne i odzywają się co jakiś czas, bowiem nie da się ich wymazać, są częścią nas, ale da się zbudować na nich nowe właściwsze nawyki. Dodatkowo są naszym cennym doświadczeniem, więc wyparcie ich, było błędem. 

Są doświadczeniem, dzięki któremu nie musimy ich powielać, choć możemy, jak ktoś chce, pamiętacie - wolnej woli nikt nam nie odbierze.

Przecież gdy sparzyliście raz wrzątkiem, drugi raz nie będziecie potrzebować robić sobie krzywdy, wystarczy, że pamiętacie to doświadczenie. Przeżywać go stale też nie będziecie, bo po co? Było minęło, więcej tego nie zrobię.

Bo w całej przygodzie, życiem zwanej chodzi o to, by realizować siebie, nie przeżywać życia, jak tego poparzenia, a żyć, przyłożyć opatrunek i dalej w świat. 

Każdy z nas ma tyle do odkrycia w sobie, każdy z nas jest oceanem możliwości, i jedyna istotą, która może uruchomić swoją maszynę. 

Więc bądź jak profesjonalny surfer, który kiedyś był amatorem, którego ocean tak wiele razy wyszarpał, tak wiele razy zaciągnął na samo dno, któremu może połamał kilka desek, ale który teraz, dzięki swojemu doświadczeniu, spokojnie na brzegu, w cieple słońca, oczekuje swojej fali, a gdy ją dostrzeże z pewnością na niej popłynie.


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani kurs nowej grupy w grudniu: 17,18 - dzwońcie, pytajcie, zapisujcie się!!!
Kochani zapraszam na Fit weekend ofertę First Minute - do 10go listopada tylko 497 zł


środa, 19 października 2016

Bądźcie na tak!

Oglądaliście komedię, w którym występuje Jim Carrey (bo któż by inny?) "Jestem na tak" (Yes Man)? Stary film, bo z 2008, ale daje radę! No i to jak! 

Na początku, główny bohater - urodzony pesymista, baardzo się denerwuje swoim nowym postanowieniem, czyli byciem na tak, ale w ten sposób zaczyna się jego wielka przemiana. 

Jeżeli nie oglądaliście go, to zachęcam, a jeżeli oglądaliście - zobaczcie go jeszcze raz i podejmijcie wyzwanie sami ze sobą. Bądźcie na tak.

Dla lepszego zrozumienia idei, przez jeden dzień bądźcie na nie (dłużej nie ma potrzeby, chyba że ktoś lubi). Porównacie potem swój nastrój w jednym i drugim przypadku, w efekcie czego sami najlepiej odczujecie po swoim samopoczuciu, którą wersję wolicie. 



Paradoksalnie jedna i druga wersja wymaga ogromnego wysiłku. Bowiem jedna i druga wersja wymaga wyjścia poza znane nawyki, stworzenia nowych zwyczajów. W jednym i w drugim przypadku zaczyna się dosłownie przebudowa sieci neuronowej w mózgu, tworzą się nowe połączenia dostosowane do nowej emocji.

Czy warto?


Jeżeli ktoś lubi rytuały, pewną powtarzalność, czuje się bezpieczny ze swoimi tradycjami to super, wówczas ten eksperyment nie jest dla niego.

Jeżeli jednak, ktoś ma dość kręcenia się w kółko, ma dość codziennie tych samych ceremonii to znak, by podjąć nowe wyzwanie i stworzyć w swoim życiu nowe obyczaje. 


Zatem pierwsze co należy określić, to czy pasuje Ci to co masz teraz w życiu, czy jest coś co chciałbyś zmienić.

Jeżeli chciałbyś coś zmienić, to podejmij wyzwanie i bądź na tak. Na początku ego będzie szalało, Twój wewnętrzny sędzia, jak zwykle, po staremu, będzie chciał przewidzieć z góry przebieg nowej sytuacji.

Jeżeli przezwyciężysz dołujący Cię głos w swojej osobistej głowie, zaskoczą Cię efekty decyzji podjętej na tak. Będą tak inne i tak nieprzewidywalne, że gdy tylko szok i frustracja miną (gdzieś po trzecim dniu), docenisz ją, jak nigdy wcześniej.

Obserwuj co się zmienia, obserwuj ludzi, którymi się otaczasz, ich reakcje, nowe zbiegi okoliczności sprowadzone przez Ciebie do swojej egzystencji.


Nie obawiaj się, nic nie stracisz, tak jak wcześniej będziesz twórcą własnego życia, z tą tylko różnicą, że będzie w nim więcej radochy, zaskoczenia, spontaniczności, będą to owoce nowych odmian, które zasiałeś, a które przyjdzie Ci zebrać :-)


Dzięki wielkie za przeczytanie


Kochani zapraszam na kolejną jesienna edycję Fit Weekendu!!! 

Do 10 listopada obowiązuje cena promocyjna tylko 497 zł

Zapisujcie się, bowiem kolejność wpłat decyduje również o miejscach w pokojach!!!

Więcej poczytacie w wyróżnionym poście u góry, po prawej :-)
oraz w poście Fit weekend - wspomnień czar

środa, 12 października 2016

FIT WEEKEND - WSPOMNIEŃ CZAR

No i wróciliśmy :)


Fit weekend za nami. Było energetycznie i bardzo dużo pracy. Mięśnie pracowały, umysł się wyciszał, a wszystkie zmysły uruchamiały się nam przy pysznych posiłkach. 


Trzy dni  minęły baardzo szybko, bowiem wypełnione po brzegi były zajęciami. Zaczynaliśmy codziennie od medytacji o 6.30 a.m., a następnie wyczerpujące cardio. 

Pokrzepieniem było fantastyczne śniadanie, którego zapach witał nas, kiedy umęczeni wracaliśmy po porannym treningu do ośrodka. Owsianka na wodzie z owocami i słonecznikiem Pani Jadzi i Pana Henia - uwierzcie mi rządzi!!! W życiu nie jadłam lepszej :) Nie mówiąc o paście jajecznej w różnych wersjach czy maśle z bobu!!!




Po śniadaniu, aż do obiadu medytacja i treningi, a zapachy z kuchni przed 14stą.... sami rozumiecie. Po obiedzie chwila przerwy i medytacja, treningi oraz konsultacje i tak, aż do kolacji. Wieczorem ognisko lub wyjście do jaskini oraz obowiązkowo codziennie sauna :-)

 






Dzieciaki podczas zajęć dorosłych miały swoje zajęcia. Gry terenowe, które urządzał im Paweł - instruktor biegów na orientacje w terenie i jednocześnie właściciel ośrodka. Uwierzcie mi one również intensywnie spędziły weekend  - co widać na filmiku skręconym przez wujka Google poniżej :-)


Do tego trening EMS, na którym przez cały dzień, co pół godziny ćwiczyła inna osoba. Uff, naprawdę działo się :-)

Podsumowując było cudownie, uczestnicy naprawdę dali z siebie maksimum i co najważniejsze nadal żyją!!!


Dzięki Wielkie Wszystkim za wszystko !!! Bez Was, nic by się nie odbyło !!!




Zapraszamy na kolejne wyjazdy, najbliższy już 18,19,20 listopad :-)



środa, 5 października 2016

Nie mam pojęcia, jaki dać tytuł ;-/

Gdy patrzysz na świat oczyma istoty tylko fizycznej, masz dużo trudniejsze zadanie, niż gdy postrzegasz wszechświat jako energoinformacyjna istota. 

Gdy wierzysz tylko w to, czego możesz dotknąć, musisz zawęzić się do ocen, wyroków lub sądów. Jeżeli jesteś zwolennikiem materii, to nie widzisz związku zdarzeń w swoim życiu ze swoim postępowaniem. Nie widzisz konsekwencji swojego postępowania czyli przyczyn i skutków, a swoją przeszłość, traktujesz jak historyjkę, którą sobie sam w kółko powtarzasz. Dodatkowo, nie wyciągasz z przeszłości wniosków, tylko żyjesz nią i wzmacniasz przykre zdarzenia.

W świecie energoinformacji natomiast, postrzegasz rzeczywistość jako całość. Widzisz, a następnie
rozumiesz, skąd i po co w Twoim życiu mają miejsce różne zdarzenia. Przestajesz obarczać swoją osobą innych, przestajesz winić kogokolwiek za swoje powodzenia i niepowodzenia, bowiem przejmujesz odpowiedzialność za siebie i swoje życie. 


A to znaczy mój przyjacielu, że coraz lepiej rozumiesz prawo siewu i zbioru i zgadzasz się z nim w najmniejszym nawet detalu swoich myśli. 

Rozumiesz, że Twój rozwój to proces. Rozumiesz, że to co posiałeś czyli pomyślałeś lub zrobiłeś 10, 20, 30 lat temu, a czego dzisiaj już nie pamiętasz, przyjdzie Ci zebrać teraz lub za parę lat. Lub co pewniejsze, już od jakiegoś czasu, bawisz się w ogrodnika. Zbiory Twe są czasami smaczne, a czasami cierpkie, to zależy od ziaren, które kiedyś wyrzuciłeś.

Jeżeli kroczysz ścieżką poszerzenia swojej świadomości to wiesz już, że jest coś więcej niż dom, samochód i wieczorny dziennik. Rozumiesz również coraz lepiej, że na tej drodze pośpiech nie jest wskazany, choć może właśnie teraz znajdujesz się z ręką w nocniku i właśnie teraz chciałbyś biec i pragnąłbyś, by wszystko zadziało się raz dwa.

Ale zastanówmy się wspólnie, czy jest to możliwe?

Jeżeli przez powiedzmy 40 lat dążyłeś do destrukcji, poprzez swoje przeróżne decyzje, to jak myślisz, ile lat będziesz potrzebować na przywrócenie normalności w swoim życiu? 

Powiem Ci, że tak jak destrukcja, tak proces zdrowienia całkowicie zależy tylko od Ciebie, od Twojej determinacji, konsekwencji, cierpliwości, pokory, od stopnia uzależnienia Twojego ciała do cierpienia (czytaj o tym w poście "jak zostaliśmy narkomanami").

Na początku łatwo nie jest, nagle musisz zderzyć się z rzeczywistością, która jest zupełnie inna niż myślałeś, że jest (pamiętasz, kiedyś była tylko fizyczna, a dzisiaj jest energoinformacyjna).

Zaczynasz powoli krzepnąć, chaos który Cię otaczał, cichnie. Zaczynasz patrzeć na swoje życie szerzej, niż tylko poprzez swoje ego. Świat naokoło nabiera nowych barw, nowe wartości zaczynają Ci towarzyszyć, odzyskujesz ład. Budujesz się na nowo.

Zaczynasz rozumieć zamęt i brzydotę otaczającego Cię świata, współczujesz zamiast się żalić, zwracasz uwagę na piękno uniwersum, to co kiedyś nazywałeś niespójnością dzisiaj tytułujesz prawami natury.

Odzyskujesz wolność, pojmujesz sens istnienia. To piękna metamorfoza, której każdemu życzę. Masz szansę ja zacząć na kursie startowym 17,18 grudnia w Krakowie.


Dzięki wielkie za przeczytanie

Wisienką na torcie po przeczytaniu wpisu będzie film - "Ona" z 2013.

Jeżeli go widziałeś, popatrz jeszcze raz :-)
Dzisiaj możesz odkryć go na nowo i może, spodoba Ci się jeszcze bardziej :-)

środa, 28 września 2016

Nasz środek

Presja otoczenia jest tak wielka, że zagubieni w zewnętrzu nie zauważamy nawet jak nasze wnętrze cierpi. 

Przejmujemy ową presje i adaptujemy ją do swojego życia. Przejmujemy schematy, które nie są nasze, ale w obawie przed brakiem akceptacji nie potrafimy wycofać się z tego. 

Gdy w konsekwencji ignorowania własnych potrzeb nasze ciało reaguje chorobą, dopiero wówczas pozwalamy sobie, by zrobić więcej dla siebie, bowiem wydaje nam się, że choroba to nareszcie właściwe wytłumaczenie, by dać sobie to, na co wcześniej nie mieliśmy odwagi.

Trochę kółko co?

Musisz pójść do dobrej szkoły!
Musisz mieć dziecko!
Musisz wyjść za mąż/ożenić się!
Wypada pokazać się na przyjęciu!
Powinnam odwiedzić znajomych!
Musisz utrzymać rodzinę!
Musisz zrobić obiad!

Musisz, powinieneś, masz obowiązek.

To co musimy, ma się nijak do tego co chcemy. Nasza dusza chce rozwoju, a nasze ego wygody i ni cholery to nie idzie ze sobą w parze.

No to co z tym zrobić?

Mogę Wam tylko polecić to co sama sprawdziłam i podziałało. A wierzcie mi takiej buntowniczki jak ja ... oj stare, stare czasy :-)

Rysunek obok FBwego użytkownika ART nie oddaje mojego dawnego podejścia do życia, znając siebie wymyśliłabym coś jeszcze :-)

Ostatnio koleżanka, z którą znamy się z czasów liceum mówi do mnie: mam tak mocno zakodowaną w pamięci Twoją dominującą postawę, że to co teraz do mnie mówisz wywołuje u mnie złość!!!


 
Ha, wyobrażacie sobie! Niezła metamorfoza, Brawo Ja!

Pomiędzy urodzinami, a śmiercią jest tylko kilka oddechów. Oczywiście żyjemy w rodzinach, musimy płacić podatki, obowiązują nas pewne reguły, ale nie musimy tracić czasu na pierdoły, którym nie chcemy poświęcać uwagi.





Jeżeli przestaniesz żyć przeszłością, chwilami chwały czy też traumy, bowiem były to chwile, które minęły oraz jeżeli przestaniesz przebywać w przyszłości w strachu o to, jak przetrwać kolejny dzień, to zrobisz miejsce i przestrzeń na to, by odkryć to, czego tak naprawdę chcesz, czego pragniesz.

Twoja Dusza cały czas wysyła do Ciebie informacje, cały czas komunikuje się z Tobą, ale by usłyszeć jej szept, a czasem krzyk, by zrozumieć jej mowę musisz przestać szukać na zewnątrz i zaglądnąć w siebie. I tak, jeżeli chcesz podążać ścieżką rozwoju duchowego, jeżeli chcesz żyć własnym życiem, to MUSISZ zawrócić do siebie, bo tylko tam znajdziesz to, czego dzisiaj szukasz na zewnątrz.


A wówczas logicznie w świecie zewnętrznym zrealizujesz to, co wybierzesz sercem w swoim świecie wewnętrznym :-)


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani zapraszam na nowy kurs startowy rozwoju duchowego/osobistego 17,18 grudzień. 
Zapisujcie się szybciutko, bo miejsc już ubywa :-)

środa, 21 września 2016

Tydzień z naturą - wrzesień 2016

No i wróciliśmy. 

 

Tym razem, Tydzień z Naturą spędziliśmy w cudownej Wiosce Glinianej w Kuklach. Miejsce niesamowite, bajka po prostu, choć dla wielu osób była to wyprawa na drugi koniec Polski. 

 






Mieszkaliśmy w okrągłych glinianych domkach, pośród lasu zaraz nad jeziorem Pomorze, w którym codziennie o 6 rano zażywałam cudownej kąpieli. 



Dzień rozpoczynaliśmy poranną medytacją w lesie lub na pomoście. Wyobraźcie sobie poranne słońce świecące prosto w twarz...mmmm, tego nie sposób wyrazić słowami.






Jedną z atrakcji był spływ kajakowy Czarną Hańczą - niesamowite doświadczenie. Rzeka jest tak czysta i przejrzysta, że napatrzyć się nie można na towarzyszące Ci nieustannie podczas spływu wodorosty, muszle, kamienie i wszelką wodną faunę oraz florę. 




 

Każdy nasz dzień był pełen atrakcji i wrażeń oraz pracy na łonie natury, a kończył się zawsze ogniskiem nad jeziorem.











Podsumowując, każdy wyjazd jest inny, każdy wyjazd jest magiczny. Każdy wyjazd się odbywa Dzięki Wam Kochani, bez Was nic by się nie wydarzyło. Dzięki Wam Wieeeelkie za wszystko! 

Dzięki Wielkie za przeczytanie.
 

środa, 7 września 2016

Bieganie w kółko

Czasami robiąc coś po wielokroć nawet nie zauważamy kiedy staje się to naszym nawykiem. Wygodny, bezpieczny i dobrze znany schemat, zaczyna działać na naszą niekorzyść, tworząc kolejne kółko w łańcuchu naszych ograniczeń.

Rozwinę temat, opisując Wam mój przykład.

Od dłuższego czasu codziennie rano biegałam nordikiem. To taki śmieszny radosny podskok. Przez jakiś czas biegałam bo chciałam, sprawiało mi to przyjemność, aż do momentu, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, iż owo bieganie stało się moim nowym schematem. Bo nie zależnie od tego czy mi się chciało, czy też nie - musiałam biec! Jak robot, który automatycznie wykonuje zadanie. 

Czasami myślałam sobie: oj z chęcią bym się przeszła z kijami i pooglądała świat naokoło, ale głos z tyłu głowy mówił: no co ty, tak nie można, a co na to Twoje ciało? Albo: jedziesz na wakacje - musisz wyglądać! Albo: co ludzie powiedzą jak cię dzisiaj biegnącej nie zobaczą?

Tysiące rzeczy moje ego wymyślało za każdym razem, gdy pomyślałam w inny sposób o mojej codziennej formie aktywności sportowej.

W każdym razie, na miesiąc przed wyjazdem nad morze!!!! Serio! Gdzie wiadomo, stój kąpielowy obowiązkowy jest, doszło do mojej świadomości jakiż ja nawyk sobie stworzyłam.

No i przestałam biegać. Moje ciało od razu zauważyło brak ruchu, a ja od razu zauważyłam zmiany w moim ciele. Tu grubiej, tam dziurka, a tu wałek!!!???

Zapytałam raz nawet Marcina, stojąc przodem do lustra i widząc dziwny ślad na moim brzuchu: Misiek co ja tutaj mam? Na co mój mąż niewzruszenie odparł: no pewnie jakiś ślad po wałku. Po czym?! - pytam. No po wałku tłuszczu - wyjaśnił. Stanęłam bokiem do lustra zgięłam się w pół i OMG!!!! Jest wałek!!!. Pogładziłam się po nim i mówię do Marcina: bardzo Cię przepraszam, że zwracałam Ci uwagę na coś, co sama mam, a do siebie powiedziałam: kocham Cię.

No powiem Wam - łatwo nie było, bo zamiast siebie zwalczać należy siebie pokochać, ale od czego jest medytacja. Bardzo pomogła (jak zawsze) i szybko porządkowałam z pomocą ćwiczeń bałagan w głowie.

Obecnie co poranek idę nordikiem! Oglądam przyrodę, ćwiczę/medytuję, dłubie w nosie - choć trudno, bo ręce mam zajęte, robię różne rzeczy. Jak będę miała ochotę to pobiegnę, a jak nie będę miała ochoty, to wcale nie ruszę się z domu.

Bo wiecie co: nic w tym życiu nie trzeba, a można wszystko :-)


Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Kochani zapraszam tych którzy chcą :-) Tych którzy mają ochotę :-)  Tych którzy muszą, zapraszam zwłaszcza, zrozumieją podczas trzech dni, że mogą :-) na Fit Weekend !!!

Do 15 go września obowiązuje cena First Minute - 497 zł !!! 
To aż 182 zł Gratis!!! Pełna informacja tutaj




środa, 31 sierpnia 2016

Fit Weekend LISTOPAD - Oferta First MINUTE!!!




Zapraszamy na edycję jesienną!
FIT Weekend ogłasza ofertę First MINUTE


Cena regularna to 679 zł,
Jednak do 10 listopada (czwartek) do 24.00
  
tylko 497 zł!!!

Dodatkową atrakcją na tym turnusie będzie trening EMS - ABSOLUTNA NOWOŚĆ!


Myśl technologiczna naukowców z NASA - elektrostymulacja mięśni stosowana u kosmonautów, dostępna już u nas!

Trening z wykorzystaniem elektrostymulacji wszystkich głównych, największych partii mięśni poprawia kondycję i wyszczupla przy maksymalnej oszczędności czasu, jednocześnie gwarantując trwałe efekty!
Koszt takiego indywidualnego treningu to aż 150 zł!
Ty to masz w pakiecie GRATIS!

W pakiecie Fit Weekend otrzymasz:

  Trzydniowy pobyt w Centrum Turystyki Aktywnej
(przyjazd w piątek 17.00-18.00, odjazd w niedzielę po obiedzie około 15.30)
 Trzy posiłki dziennie
 Trzy treningi fizyczne
 Trzy treningi mentalne
 Indywidualny trening EMS
 Wykłady tematyczne oraz indywidualne konsultacje
 Zabiegi energetyczne (oczyszczające)
 Konsultacje dietetyczne



W
Centrum Turystyki Aktywnej w Żelazku, w malowniczej Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, w otoczeniu jaskiń oraz w pobliżu Ogrodzieńca; http://zelazko-jura.pl/



Opiekować się Wami będą pasjonaci swoich profesji:

Karolina Soboń- z zawodu manager sportu, absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego oraz Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, instruktorka fitness oraz rekreacji ruchowej ze specjalnością fitness - nowoczesne formy ruchu, jak również instruktor sportu o specjalności pływanie.



Grzegorz Jóźwik- trener personalny, idealista z holistycznym podejściem do zdrowego stylu życia, wyznaje ideę, w której łączy piękno ciała i umysłu.






Rafał Żegleń- trener personalny, wieczny optymista, jest przekonany, że właściwe nastawienie pomaga w realizacji założonych celów.

 

oraz

Dorota Sznyterman Łabęcka – trener mentalny, pomaga w odnalezieniu własnej istoty, a dzięki temu pracująca z nią osoba osiąga pełnię swojego potencjału,
Członek Instytutu Profilaktyki i Zdrowia.






Oferujemy także indywidualne konsultacje po zakończeniu turnusu.



Termin

18,19,20 listopad 2016

Cena 679 zł
First Minute do 10 listopada (czwartek) do 24.00
To tylko 497 zł

Wpłata na konto
82 1140 2004 0000 3102 7629 4996
z dopiskiem "fit weekend - imię i nazwisko"

Dojazd i powrót we własnym zakresie.

Rejestracja trwa do 16.11.2016
Ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność wpłat.

Wszelkich informacji udzielają
Dorota Sznyterman Łabęcka 666 019 377
Karolina Soboń 500 196 187
Grzegorz Jóźwik 606 286 208

Z nami zrobisz pierwszy i najważniejszy krok – od teraz wszystko jest możliwe!
Wybierz dla siebie odchudzająco- kondycyjno- mentalny fit weekend, gdzie program zajęć jest dostosowany do potrzeb najbardziej wymagających klientów.

Motywacja, wiara w siebie, zbilansowana dieta, treningi, zabawa oraz trwałość zasad.