środa, 26 października 2016

Pycha

"Pycha, zdecydowanie mój ulubiony grzech" Pamiętacie? Tak w filmie "Adwokat diabła" wypowiadał się Al Pacino. Och, cudowny film. Pokazana w mistrzowski sposób jest w nim walka samego z sobą. Do tego fantastyczna gra aktorów. Cóż można chcieć więcej.

Gdy się zastanowić to właśnie pycha rozwala system. Systemem nazywam nasze życie. Ten nos wysoko zadarty do góry... ha ha, wiem coś o tym - jestem krakowianką :-)

Najpierw - nie zasługuję, nie jestem zbyt dobry, wystarczy mi to co jest, taka fałszywa skromność, by tylko w sprzyjających okolicznościach wybuchnąć pychą XXL. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, chciwość, zazdrość, buta, nie ma już przeszkód, trofea jedno po drugim zawieszane jest na ścianie.

I jest okej, to jest normalne, to jest proces - wszystkiego musimy doświadczyć, pychy również. Lecz zawsze, gdy tylko zechcemy, w dowolnym momencie - wolnej woli nikt nam nie zabierze - możemy podjąć inną decyzję.  

Mamy wbudowany automatyczny zawór bezpieczeństwa i gdy przekraczamy granicę i podążamy niewłaściwą ścieżką myślową - krzywdzącą nas samych - zawór się uruchamia zatrzymując nas. Czasami do zmiany decyzji potrzebny jest większy wstrząs, byśmy się obudzili: przykre zdarzenie, choroba, wypadek, śmierć. Różnie ścieżkę swoją układamy, różnych doznań nam trzeba do rozwoju.

I znowu jest okej, wstajemy po raz kolejny, bo nie ważne ile razy i jak upadniemy, ważne jak się podnosimy. Budujemy swoje wartości na nowo, z każdym doświadczeniem jesteśmy innymi ludźmi. Nasze poglądy, przekonania kiedyś na piedestale, zostają zweryfikowane i zastąpione innymi, właściwszymi, spójnymi z nowymi nami. 

Nowi my, stale się rozwijamy, ciągle tworzymy nowe wydarzenia w swoim życiu, stare ciągoty nadal są w nas obecne i odzywają się co jakiś czas, bowiem nie da się ich wymazać, są częścią nas, ale da się zbudować na nich nowe właściwsze nawyki. Dodatkowo są naszym cennym doświadczeniem, więc wyparcie ich, było błędem. 

Są doświadczeniem, dzięki któremu nie musimy ich powielać, choć możemy, jak ktoś chce, pamiętacie - wolnej woli nikt nam nie odbierze.

Przecież gdy sparzyliście raz wrzątkiem, drugi raz nie będziecie potrzebować robić sobie krzywdy, wystarczy, że pamiętacie to doświadczenie. Przeżywać go stale też nie będziecie, bo po co? Było minęło, więcej tego nie zrobię.

Bo w całej przygodzie, życiem zwanej chodzi o to, by realizować siebie, nie przeżywać życia, jak tego poparzenia, a żyć, przyłożyć opatrunek i dalej w świat. 

Każdy z nas ma tyle do odkrycia w sobie, każdy z nas jest oceanem możliwości, i jedyna istotą, która może uruchomić swoją maszynę. 

Więc bądź jak profesjonalny surfer, który kiedyś był amatorem, którego ocean tak wiele razy wyszarpał, tak wiele razy zaciągnął na samo dno, któremu może połamał kilka desek, ale który teraz, dzięki swojemu doświadczeniu, spokojnie na brzegu, w cieple słońca, oczekuje swojej fali, a gdy ją dostrzeże z pewnością na niej popłynie.


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani kurs nowej grupy w grudniu: 17,18 - dzwońcie, pytajcie, zapisujcie się!!!
Kochani zapraszam na Fit weekend ofertę First Minute - do 10go listopada tylko 497 zł


środa, 19 października 2016

Bądźcie na tak!

Oglądaliście komedię, w którym występuje Jim Carrey (bo któż by inny?) "Jestem na tak" (Yes Man)? Stary film, bo z 2008, ale daje radę! No i to jak! 

Na początku, główny bohater - urodzony pesymista, baardzo się denerwuje swoim nowym postanowieniem, czyli byciem na tak, ale w ten sposób zaczyna się jego wielka przemiana. 

Jeżeli nie oglądaliście go, to zachęcam, a jeżeli oglądaliście - zobaczcie go jeszcze raz i podejmijcie wyzwanie sami ze sobą. Bądźcie na tak.

Dla lepszego zrozumienia idei, przez jeden dzień bądźcie na nie (dłużej nie ma potrzeby, chyba że ktoś lubi). Porównacie potem swój nastrój w jednym i drugim przypadku, w efekcie czego sami najlepiej odczujecie po swoim samopoczuciu, którą wersję wolicie. 



Paradoksalnie jedna i druga wersja wymaga ogromnego wysiłku. Bowiem jedna i druga wersja wymaga wyjścia poza znane nawyki, stworzenia nowych zwyczajów. W jednym i w drugim przypadku zaczyna się dosłownie przebudowa sieci neuronowej w mózgu, tworzą się nowe połączenia dostosowane do nowej emocji.

Czy warto?


Jeżeli ktoś lubi rytuały, pewną powtarzalność, czuje się bezpieczny ze swoimi tradycjami to super, wówczas ten eksperyment nie jest dla niego.

Jeżeli jednak, ktoś ma dość kręcenia się w kółko, ma dość codziennie tych samych ceremonii to znak, by podjąć nowe wyzwanie i stworzyć w swoim życiu nowe obyczaje. 


Zatem pierwsze co należy określić, to czy pasuje Ci to co masz teraz w życiu, czy jest coś co chciałbyś zmienić.

Jeżeli chciałbyś coś zmienić, to podejmij wyzwanie i bądź na tak. Na początku ego będzie szalało, Twój wewnętrzny sędzia, jak zwykle, po staremu, będzie chciał przewidzieć z góry przebieg nowej sytuacji.

Jeżeli przezwyciężysz dołujący Cię głos w swojej osobistej głowie, zaskoczą Cię efekty decyzji podjętej na tak. Będą tak inne i tak nieprzewidywalne, że gdy tylko szok i frustracja miną (gdzieś po trzecim dniu), docenisz ją, jak nigdy wcześniej.

Obserwuj co się zmienia, obserwuj ludzi, którymi się otaczasz, ich reakcje, nowe zbiegi okoliczności sprowadzone przez Ciebie do swojej egzystencji.


Nie obawiaj się, nic nie stracisz, tak jak wcześniej będziesz twórcą własnego życia, z tą tylko różnicą, że będzie w nim więcej radochy, zaskoczenia, spontaniczności, będą to owoce nowych odmian, które zasiałeś, a które przyjdzie Ci zebrać :-)


Dzięki wielkie za przeczytanie


Kochani zapraszam na kolejną jesienna edycję Fit Weekendu!!! 

Do 10 listopada obowiązuje cena promocyjna tylko 497 zł

Zapisujcie się, bowiem kolejność wpłat decyduje również o miejscach w pokojach!!!

Więcej poczytacie w wyróżnionym poście u góry, po prawej :-)
oraz w poście Fit weekend - wspomnień czar

środa, 12 października 2016

FIT WEEKEND - WSPOMNIEŃ CZAR

No i wróciliśmy :)


Fit weekend za nami. Było energetycznie i bardzo dużo pracy. Mięśnie pracowały, umysł się wyciszał, a wszystkie zmysły uruchamiały się nam przy pysznych posiłkach. 


Trzy dni  minęły baardzo szybko, bowiem wypełnione po brzegi były zajęciami. Zaczynaliśmy codziennie od medytacji o 6.30 a.m., a następnie wyczerpujące cardio. 

Pokrzepieniem było fantastyczne śniadanie, którego zapach witał nas, kiedy umęczeni wracaliśmy po porannym treningu do ośrodka. Owsianka na wodzie z owocami i słonecznikiem Pani Jadzi i Pana Henia - uwierzcie mi rządzi!!! W życiu nie jadłam lepszej :) Nie mówiąc o paście jajecznej w różnych wersjach czy maśle z bobu!!!




Po śniadaniu, aż do obiadu medytacja i treningi, a zapachy z kuchni przed 14stą.... sami rozumiecie. Po obiedzie chwila przerwy i medytacja, treningi oraz konsultacje i tak, aż do kolacji. Wieczorem ognisko lub wyjście do jaskini oraz obowiązkowo codziennie sauna :-)

 






Dzieciaki podczas zajęć dorosłych miały swoje zajęcia. Gry terenowe, które urządzał im Paweł - instruktor biegów na orientacje w terenie i jednocześnie właściciel ośrodka. Uwierzcie mi one również intensywnie spędziły weekend  - co widać na filmiku skręconym przez wujka Google poniżej :-)


Do tego trening EMS, na którym przez cały dzień, co pół godziny ćwiczyła inna osoba. Uff, naprawdę działo się :-)

Podsumowując było cudownie, uczestnicy naprawdę dali z siebie maksimum i co najważniejsze nadal żyją!!!


Dzięki Wielkie Wszystkim za wszystko !!! Bez Was, nic by się nie odbyło !!!




Zapraszamy na kolejne wyjazdy, najbliższy już 18,19,20 listopad :-)



środa, 5 października 2016

Nie mam pojęcia, jaki dać tytuł ;-/

Gdy patrzysz na świat oczyma istoty tylko fizycznej, masz dużo trudniejsze zadanie, niż gdy postrzegasz wszechświat jako energoinformacyjna istota. 

Gdy wierzysz tylko w to, czego możesz dotknąć, musisz zawęzić się do ocen, wyroków lub sądów. Jeżeli jesteś zwolennikiem materii, to nie widzisz związku zdarzeń w swoim życiu ze swoim postępowaniem. Nie widzisz konsekwencji swojego postępowania czyli przyczyn i skutków, a swoją przeszłość, traktujesz jak historyjkę, którą sobie sam w kółko powtarzasz. Dodatkowo, nie wyciągasz z przeszłości wniosków, tylko żyjesz nią i wzmacniasz przykre zdarzenia.

W świecie energoinformacji natomiast, postrzegasz rzeczywistość jako całość. Widzisz, a następnie
rozumiesz, skąd i po co w Twoim życiu mają miejsce różne zdarzenia. Przestajesz obarczać swoją osobą innych, przestajesz winić kogokolwiek za swoje powodzenia i niepowodzenia, bowiem przejmujesz odpowiedzialność za siebie i swoje życie. 


A to znaczy mój przyjacielu, że coraz lepiej rozumiesz prawo siewu i zbioru i zgadzasz się z nim w najmniejszym nawet detalu swoich myśli. 

Rozumiesz, że Twój rozwój to proces. Rozumiesz, że to co posiałeś czyli pomyślałeś lub zrobiłeś 10, 20, 30 lat temu, a czego dzisiaj już nie pamiętasz, przyjdzie Ci zebrać teraz lub za parę lat. Lub co pewniejsze, już od jakiegoś czasu, bawisz się w ogrodnika. Zbiory Twe są czasami smaczne, a czasami cierpkie, to zależy od ziaren, które kiedyś wyrzuciłeś.

Jeżeli kroczysz ścieżką poszerzenia swojej świadomości to wiesz już, że jest coś więcej niż dom, samochód i wieczorny dziennik. Rozumiesz również coraz lepiej, że na tej drodze pośpiech nie jest wskazany, choć może właśnie teraz znajdujesz się z ręką w nocniku i właśnie teraz chciałbyś biec i pragnąłbyś, by wszystko zadziało się raz dwa.

Ale zastanówmy się wspólnie, czy jest to możliwe?

Jeżeli przez powiedzmy 40 lat dążyłeś do destrukcji, poprzez swoje przeróżne decyzje, to jak myślisz, ile lat będziesz potrzebować na przywrócenie normalności w swoim życiu? 

Powiem Ci, że tak jak destrukcja, tak proces zdrowienia całkowicie zależy tylko od Ciebie, od Twojej determinacji, konsekwencji, cierpliwości, pokory, od stopnia uzależnienia Twojego ciała do cierpienia (czytaj o tym w poście "jak zostaliśmy narkomanami").

Na początku łatwo nie jest, nagle musisz zderzyć się z rzeczywistością, która jest zupełnie inna niż myślałeś, że jest (pamiętasz, kiedyś była tylko fizyczna, a dzisiaj jest energoinformacyjna).

Zaczynasz powoli krzepnąć, chaos który Cię otaczał, cichnie. Zaczynasz patrzeć na swoje życie szerzej, niż tylko poprzez swoje ego. Świat naokoło nabiera nowych barw, nowe wartości zaczynają Ci towarzyszyć, odzyskujesz ład. Budujesz się na nowo.

Zaczynasz rozumieć zamęt i brzydotę otaczającego Cię świata, współczujesz zamiast się żalić, zwracasz uwagę na piękno uniwersum, to co kiedyś nazywałeś niespójnością dzisiaj tytułujesz prawami natury.

Odzyskujesz wolność, pojmujesz sens istnienia. To piękna metamorfoza, której każdemu życzę. Masz szansę ja zacząć na kursie startowym 17,18 grudnia w Krakowie.


Dzięki wielkie za przeczytanie

Wisienką na torcie po przeczytaniu wpisu będzie film - "Ona" z 2013.

Jeżeli go widziałeś, popatrz jeszcze raz :-)
Dzisiaj możesz odkryć go na nowo i może, spodoba Ci się jeszcze bardziej :-)