środa, 9 sierpnia 2017

Mistrz

Kochani, dzisiaj stary ale jakże aktualny wpis, uzupełniony oczywiście filmikiem KLIK.

Dzisiaj podczas rozmowy telefonicznej, moją uwagę przykuł pewien trend, w którym sama kiedyś brałam czynny udział. 

Taka moda jest, że dobrze jest jakiś autorytet do naśladowania mieć. Z różnych uwarunkowań wynika to, że taki schemat realizujesz, każdy na swój sposób i w swojej dziedzinie. 

Tymczasem umyka Ci coś bardzo ważnego - kompletnie nie zauważasz, jak wiele osiągnąłeś sam!  

A przecież każdy z nas jest twórcą i jedyną osoba, która może swój potencjał wykorzystać. To, że teraz nie potrafisz docenić siebie i w siebie uwierzyć również z wielu twoich doświadczeń wynika, ale nie zmienia to faktu, że dobrze by było, byś się tego w końcu nauczył.

Bowiem istnieje tylko jedna droga - Twoja. Trzeba tyko odnaleźć siebie. Czasami "tylko" zamienia się w "aż". Bo jest to trudne, ale nie musisz robić wszystkiego na raz...

Możesz etapami, np.:

- zacznij bardziej zwracać uwagę na siebie niż na innych (nie oceniaj, nie zakładaj niczego z góry),

- zrozum po co jesteś taki jaki jesteś, a następnie zaakceptuj siebie i zacznij siebie kochać takim właśnie,

- zastanów się nad swoim zachowaniem, weź odpowiedzialność za siebie i swoje życie,

- zauważ jak reagujesz w określonych sytuacjach, a następnie rozważ po co tak, ustal o czym owe reakcje chcą Cię zawiadomić,

- zadawaj SOBIE pytania o wszystko, słuchaj odpowiedzi - zawsze przychodzą (naucz się słuchać swojej intuicji - wewnętrznego głosu),

- ustal ze sobą jakie masz pragnienia, znajdź swój czynnik twórczy, a potem realizuj się, podążaj za swoją pasją,

- bądź szczery sam ze sobą, przestań rozdrapywać rany, uwolnij się od przeszłości, żyj tu i teraz bo tylko na to masz wpływ i tylko to kreuje twoją przyszłość, twórz ją tak jak chcesz,

- wróć do siebie, pobądź w ciszy, pomedytuj, przebywaj na łonie natury, zmień uwagę z zewnątrz do wewnątrz.

Każdy z nas jest inny. W odkrywaniu siebie, własnej duchowości obowiązuje ta sama zasada, każdy zajmuje się takim zagadnieniem na jakie jest gotowy.

Nie ma tu stopni, klas, egzaminów, poziomów, trenerów czy couchów.   
W tym procesie jest tylko jeden Mistrz - jest nim każdy, kto pochyla się nad swoim rozwojem. 

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK

środa, 2 sierpnia 2017

Biol - chem czyli jak zostaliśmy narkomanami...

Kochani zapraszam jeszcze raz na wpis uzupełniony filmem KLIK

W liceum chodziłam do biol-chemu. Wybrałam tą klasę specjalnie po to, by nie zdawać matematyki na maturze. Ha i zgadnijcie z czego pisałam egzaminy? No z matematyki właśnie, gdyż jak się w praniu okazało nie przepadałam ani za biologią, ani za chemią :)

A dzisiaj właśnie napiszę o tym, jak działa nasze ciało z poziomu biol-chemu. Zrobię to z pomocą naukowców oraz lekarzy, którzy wypowiadali się w filmie: "What the bleep do we know".

Nasza świadomość dosłownie tworzy nasze ciało.

Wszystko zaczyna się w komórce. Komórka jest maszyną produkująca białka lecz sygnał pochodzi z sieci neuronowej w mózgu. Mózg natomiast nie zna różnicy pomiędzy tym co widzi w swoim otoczeniu, a tym co pamięta lub wyobraża sobie, ponieważ uaktywnia te same specyficzne siatki neuronowe.

Mózg jest zbudowany z malutkich komórek nerwowych zwanych neuronami. Te neurony mają malutkie odgałęzienia, które są połączone z innymi neuronami i tworzą siatkę neuronów. Każde miejsce ich połączenia jest inkubatorem myśli lub pamięci.

Mózg buduje wszystkie swoje pojęcia według prawa wspólnej pamięci. Na przykład: myśli, idee, uczucia są wzajemnie połączone w siatce neuronowej i mają wszystkie możliwe połączenia ze sobą nawzajem.

Pojęcie i uczucie miłości na przykład jest zmagazynowane w tej samej rozległej siatce neuronowej. Natomiast owo pojęcie budujemy z wielu różnych doświadczeń i idei.

Niektórzy ludzie termin miłości mają połączony z zawiedzioną nadzieją czy też ze zdradą. Kiedy taka osoba myśli o miłości, doświadcza pamięci bólu, żalu, złości czy furii. Wściekłość może być kojarzona z konkretną osobą, która znowu kojarzona jest z.... uwaga!!! z miłością.
 
Dalej idąc,

istnieje część mózgu zwana podwzgórzem. Podwzgórze jest jak mała fabryka, gdzie budowane są określone związki chemiczne, które odpowiadają określonym emocjom których doświadczamy. Te szczególne związki zwane są peptydami. Są to sekwencje małych łąńcuchów aminokwasów.

Podstawowym budulcem naszego ciała jest jednostka węglowa, która tworzy w sumie 20 różnych aminokwasów formujących jego fizyczną strukturę. Ciało jest fabryką produkującą proteiny.

W podwzgórzu z małych łańcuchów protein zwanych peptydami budowane są określone neuropeptydy lub neurochormony, które odpowiadają stanom emocjonalnym, których doświadczamy na co dzień.

Istnieją więc związki chemiczne, które odpowiadają złości, przemocy, pożądaniu, miłości, wszystkim stanom, których doświadczamy.

Zatem w momencie, kiedy doświadczamy jakiegoś stanu emocjonalnego, podwzgórze natychmiast wyprodukuje odpowiedni peptyd i uwalnia go przez przysadkę do krwiobiegu. W momencie kiedy dostanie się do naszego krwiobiegu kieruje się do różnych części naszego ciała.

Każda pojedyncza komórka naszego ciała ma receptory na swojej zewnętrznej stronie. Jedna komórka może mieć tysiące receptorów badających swoją powierzchnię. Kiedy peptyd dokuje na powierzchni komórki, osiada w receptorze i dopasowuje się do niego, a następnie wysyła sygnał do wnętrza komórki: czas na zabawę czas na złość, pożądanie, miłość itd. A dokładniej rzecz ujmując, to co my rozumiemy pod tymi pojęciami. Bo obraz może być mocno zniekształcony. Tak jak wspomniana miłość.

Tak właśnie wygląda uzależnienie, jest czymś czego nie możesz powstrzymać. To takie koło, znajdujemy się w sytuacjach, które wypełniają biochemiczne nienasycenie komórki ciała, poprzez stwarzanie sytuacji, która zaspokaja nasze chemiczne potrzeby. Uzależniony codziennie będzie potrzebował coraz więcej i więcej.


Fizjologicznie wiemy, że komórki nerwowe, oddziałują na siebie i uczą się od siebie. Kiedy doświadczasz czegoś w długim czasie, odpowiednie komórki nerwowe pozostają w długim wzajemnym związku. Jeżeli codziennie jesteś zły, codziennie jesteś sfrustrowany, jeżeli cierpisz codziennie, jeżeli jesteś ofiarą w swoim życiu, to zmieniasz i tworzysz nowe połączenia neuronowe..

W konsekwencji bombardowana komórka tym samym nastawieniem, postawą, tymi samymi związkami chemicznymi ciągle i codziennie, w końcu podzieli się i powstanie komórka siostrzana ( a twoje wszystkie komórki wymieniają się cyklicznie), ta następna komórka będzie miała więcej receptorów dla tych właśnie emocjonalnych neuropeptydów i mniej receptorów dla witamin, minerałów, składników odżywczych, płynów, a nawet dla wydalania produktów ubocznych czy toksyn. 

Pojawia się zatem pytanie: czy ma znaczenie co naprawdę spożywamy? Czy odżywianie ma naprawdę jakiś sens, jeżeli komórka po 20 latach emocjonalnego przeładowania nie ma nawet receptorów, aby móc przejąć lub przepuścić pożywienie, które jest potrzebne do jej zdrowia?


Całe starzenie się jest rezultatem nieprawidłowej produkcji białek. Co dzieje się gdy się starzejemy? Nasza skóra staje się mniej elastyczna - włókna elastynowe są białkami. Co dzieje się z naszymi enzymami? Już nie trawimy tak dobrze. Co dzieje się z naszymi płynami stawowymi? Są one białkami które stają się kruche i sztywne. Co staje się z naszymi kośćmi? Stają się cieńsze. Więc całe starzenie się, jest rezultatem nieprawidłowej produkcji białek, a jak wyżej napisałam nasze ciało jest fabryką produkującą proteiny.


Jeżeli chcemy zmienić nasze nawyki, nasze reakcje, zwolnić proces starzenia, musimy dosłownie przebudować sieć neuronową w naszym mózgu czyli w konsekwencji naszą tożsamość, nasze zwyczaje, przyzwyczajenia, to kim jesteśmy, nasze zachowania, nasza postawę, sposób komunikacji z otoczeniem, bowiem zawsze, gdy jesteśmy tacy sami i mamy taką samą postawę to jedyne, co możemy osiągnąć, to umocnienie naszej obecnej tożsamości.



Więc tak, jeżeli nie możesz kontrolować swojego stanu emocjonalnego, to jesteś uzależniony od chemii w swoim organiźmie.


Wytworzyłeś związki chemiczne, odpowiedzialne za Twój stan emocjonalny - strach, ból, żal, zazdrość, złość itp i codziennie potrzebujesz ich więcej i więcej i więcej, więc kreujesz sytuacje, a następnie bierzesz w nich udział, bo tylko dzięki nim będziesz się mógł zaspokoić.


Pozytywna informacja jest taka, że można wszystko zmienić. Trzeba tylko podejść do tematu ze zrozumieniem i konsekwencją (instrukcje jak to zrobić, macie powyżej), do czego oczywiście Was gorąco zachęcam, a jeżeli nie dajecie rady sami - dzwońcie.

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK



Świetne miejsce, gdzie możesz zacząć przebudowę siebie: swojego myślenia, swojego ciała, swojej postawy życiowej to najbliższy tydzień :)

Zapraszam chętne osoby na kurs rozwoju osobistego - 5,6 sierpień - startuje nowa grupa!
Cena 310 zł
Czas od 10.00 do 15.00 w sobotę i niedzielę.
Miejsce 3km od Krakowa

Jeżeli szukasz siebie, swojej drogi, chcesz zmienić coś w swoim życiu, to ten kurs jest dla Ciebie!
Dostaniesz narzędzia, dzięki którym między innymi: opanujesz chaos, odzyskasz panowanie nad sobą i swoim życiem i osiągniesz spokój.  Zadzwoń do mnie jeżeli chcesz się zapisać lub masz jakieś pytania 666 019 377







środa, 26 lipca 2017

Oczekiwanie od kogoś czegoś...

Oczekiwanie od kogoś czegoś, jest po prostu nie fair. Obarczanie sobą innych jest przejawem wielkiego egoizmu i kompletnego braku zrozumienia procesu.

W wyniku jakiegoś zdarzenia, rozmowy lub swoich przemyśleń, wydaje Ci się, że ktoś coś powinien dla Ciebie zrobić, oczekujesz od kogoś takiego, a nie innego zachowania, właśnie takiej, a nie innej deklaracji.

I jeżeli nie otrzymasz tego, to jesteś poirytowany, tak?

A ja się Ciebie pytam: kto dał ci prawo, obarczania sobą innych?

Kto ci powiedział, że przerzucenie na innych swoich problemów jest okej?

Czy ty lubisz, gdy ktoś ze zniecierpliwieniem na twarzy, oczekuje od ciebie czegoś?

Jak się czujesz, gdy do twego rozmówcy nie dociera twoja odmowa i z wielkim uporem - by osiągnąć swój plan - ciśnie cię?

Jak ci się śpi, gdy ktoś poruszył swoim problemem ukryty w tobie strach?

Czy dobrze się czujesz w roli zakładnika? Przecież gdy sam oczekujesz od kogoś czegoś, to tak jak byś brał kogoś do niewoli. Zamykasz go w klatce, zabraniasz mu siebie, a w to miejsce wkładasz swoją osobę.

Więc zanim znów zmusisz kogoś do czegoś, zastanów się, po co to robisz?

Czy da, Ci coś to, że swój strach, zakamuflowany kompleksami, obawami, przesądami, niedowartościowaniem, nawykami, chęcią kontroli wszystkiego i wszystkich przerzucisz na innych?

Czy będziesz się lepiej czuł, jezeli ktoś z tobą będzie cierpiał?

Jeżeli nie, to następnym razem, gdy tylko zauważysz, że oczekujesz od kogoś jakiejś deklaracji, jakiejś decyzji - zatrzymaj się!

Zaakceptuj proszę fakt, że nikt inny nie zrozumie twoich problemów, bo są one twoje. Twój rozmówca może jedynie popatrzeć przez pryzmat twoich problemów na swoje podobne - jeżeli je oczywiście ma, bo może już się z nimi uporał, a ty w tym momencie dzieląc się z nim rozgrzebujesz mu je od nowa.

Zrozum, że tak jak każdy jesteś jedyną osoba odpowiedzialną za swoje życie, i tak jak każdy masz indywidualne podejście do każdego tematu, a w związku z tym: niemożliwym jest oczekiwanie od kogoś czegoś! (przeczytaj jeszcze raz ten wpis KLIK i ten KLIK).



Pamiętaj, że prawo siewu i zbioru obowiązuje wszystkich, więc zastanów się czy masz ochotę na to, by wróciły do Ciebie wyrzuty sumienia, które zasiejesz u innych, by przeforsować swoje oczekiwania?

Dzięki wielkie za czytanie oraz oglądanie KLIK

środa, 19 lipca 2017

Mózg jak komputer i wszystko jasne :)

Choć specem komputerowym nie jestem, zostańmy przy dyskietkach z poprzedniego wpisu (jeżeli go nie czytałeś, zachęcam Cię KLIK :)

Wyobraź sobie, że Twój mózg to biologiczny komputer, a ego to oprogramowanie (w sumie to tak jest naprawdę), ale trzymajmy się wersji: "wyobraź to sobie..."

Zatem mamy mózg i ego tak? Dochodzi do tego skaner oraz drukarka 3D i mamy sprawnie działającą kompletnie wyposażoną maszynerię!

Ego jako system operacyjny pozwala na działanie programów podstawowych takich jak: miłość, strach, żal, radość, szczerość, zazdrość, wzburzenie, podniecenie, frustracja, euforia, błogość, nienawiść, irytacja, rozbawienie, entuzjazm, gniew, zdenerwowanie, zachwyt, podrażnienie, wdzięczność, wesołość, zniecierpliwienie, sympatia, oburzenie, niechęć, życzliwość, pogarda, satysfakcja, mściwość, ożywienie, desperacja, serdeczność, furia, czułość, uraza, ulga, szał, beztroska, tęsknota, spełnienie, docenienie, przyjemność,

oraz programów zaawansowanych takich jak: wstyd, poczucie, winy, wyrzuty sumienia, zakłopotanie, wstręt, dyskomfort, rozczarowanie, trauma, upokorzenie, poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości, poczucie niższości, poczucie straty, poczucie, krzywdy, poczucie odrzucenia, poczucie żałoby, obojętność, skrępowanie, ulga, troska, bezsilność, bezradność, amok, napięcie, współczucie, zaskoczenie, uwielbienie, pogarda, zakłopotanie, oszołomienie, ufność, akceptacja, niezadowolenie itd.

Teraz od Ciebie zależy jaki program załadujesz. 

Procedura jest taka sama dla wszystkich. Wkładasz dyskietkę z programem - komputer ją czyta - a następnie, jeżeli wciśniesz odpowiedni guzik to nastąpi wydruk w 3D.

Do załadowanego programu dodatkowo można pobrać materiały pomocnicze, czyli coś zeskanować, co wzbogaci ewentualny wydruk 3D.

Uważaj zatem, co wgrywasz, bo jeżeli aktualnie w stacji dysków masz dyskietkę: złość, to wspierając się rozmową z przyjacielem, czyli skanując dokumenty pomocnicze, czyli gdy się żalisz, ekscytujesz ogólnie nakręcasz się w rozmowie z nim, to wzmacniasz tylko wydruk 3D, którym będzie awantura w drodze do pracy, w pracy, w drodze do domu lub w domu, to tylko kwestia czasu CHYBA, ŻE W PORĘ ZMIENISZ DYSKIETKĘ!

Pamiętaj: Ty zarządzasz komputerem, ty wciskasz guziki, ty trzymasz wtyczkę! 

Możesz sobie pomóc na różne sposoby, przecież zawsze istnieje możliwość rozbudowania komputera, a to możesz mu wgrać lepsze oprogramowanie, a do włożyć szybszy procesor, a to rozbudować pamięć, a to zamontować lepszą kartę graficzną, możliwości jest wiele :)

Ja zapraszam Cię 5 i 6 sierpnia do rozbudowania swojego komputera do Krakowa na kurs rozwoju osobistego, na którym dostaniesz odpowiednie narzędzia :)

Dzięki wielkie za czytanie i UWAGA NOWOŚĆ SŁUCHANIE I OGLĄDANIE :) KLIK

środa, 12 lipca 2017

Akceptacja w miejsce kontroli i łatwiej będzie :)

Akceptacja obecnej sytuacji w jakiej dzisiaj się znajdujesz to jedyne rozwiązanie. Sytuacja dzisiejsza - jaka by niebyła - jest konsekwencją twoich wcześniejszych ruchów.

Przykro mi, ale ani teściowa, ani rząd, ani mąż nie ma z tym nic wspólnego, jedyną osobą odpowiedzialną za bieżący stan rzeczy jesteś ty sam.

Kłótnia ze sobą, wyrzucanie sobie, że mogłem tak lub tak postąpić nie ma sensu. Jeżeli coś się spieprzyło potraktuj to jako doświadczenie i zbuduj wszystko od nowa.

Wylane mleko można tylko szmatą zetrzeć i iść do sklepu po nowe. Doświadczenie owo natomiast wyostrzy twoją uważność, by uniknąć powtórki sprzątania.

Więc w konsekwencji spowoduje twój rozwój, prawda?

Widziałeś kiedyś wykres EKG? Takie właśnie jest życie, raz góra - raz dół. Gdy jest płaski NIE ŻYJESZ!

Wszelkie zdarzenia w twoim życiu powodują twój rozwój, więc przestań się kłócić i za wszelką cenę prostować wykres tylko płyń na fali bicia twojego serca, a zaczniesz żyć.

Gdy tylko kontrolę zastąpisz akceptacją - zaczniesz żyć. Odetchniesz z ulgą, gdy oddasz władzę.

Gdy postawę roszczeniową, zastąpisz zrozumieniem - zaczniesz żyć. Gdy tylko przestaniesz rządzić, poczujesz wolność.

Gdy oczekiwanie zastąpisz współczuciem - zaczniesz żyć. Gdy zrozumiesz sytuację swoją i innych przestaniesz wymuszać na sobie i na innych cokolwiek.

Wyznacz swoje granice, zaproś do swojej przestrzeni tych których chcesz. Puść wolno wszytko co kochasz, a uwolnisz siebie, jednocześnie zadziwisz się, co do ciebie wróci.

Jesteś samowystarczalną istotą! Wyobraź sobie, że masz dyskietki na wszystko: na smutek, na złość, na radość, na poczucie winy, na rozkosz i tylko od ciebie zależy jaką teraz odtwarzasz. W każdej chwili możesz jedną wyciągnąć, a kolejną włożyć.

Akceptacja: Loading 15%...

Dzięki Wielkie za czytanie


środa, 28 czerwca 2017

Nie zakładaj niczego z góry i fajniej będzie:-)

Obserwujesz jak ktoś obok, przygotowuje się do wyjazdu na swój ślub. Dom czy mieszkanie ozdobił, ktoś kręci kamerą film na pamiątkę. Myślisz sobie, szczęśliwy dzień mają, może przypominasz sobie swoje wydarzenie, wszelkie myśli trwają chwilkę i wracasz do swoich zajęć.

Obserwujesz jak kondukt pogrzebowy sunie powolnie ulicą. Siedzisz w aucie lub przechodzisz obok i myśli Twoje zadumie się oddają, może nad bliskimi, może nad swoim końcem? Trwają znów chwilę i podążasz w swoim kierunku.

Ktoś przysyła Ci zdjęcie nowo narodzonego dziecka. Wywołuje ono uśmiech na Twojej twarzy, odsyłasz info z gratulacjami, i po kilku minutach jesteś już z powrotem w swoim świecie.

I zauważ, jednocześnie stało się wiele i nic się nie stało, w każdym z tych przypadków. Świat trwa dalej, twoje życie trwa dalej. Zainteresowanie drugimi na mały ułamek sekundy zagościło w twoim życiu i tak szybko jak przyszło, równie szybko odeszło. Jest tak?

Lecz jeśli Ty jesteś w sytuacji jednej z powyższych lub każdej innej to zmienia się dla Ciebie wszystko. Wydarzenia w twoim życiu są dla ciebie najważniejszą rzeczą w danej chwili. Ich napięcie czy dramatyzm rośnie proporcjonalnie do ego.

No nie oburzaj się tak od razu, ego to nie tylko koniec Twojego nosa :-)

Ego to twoje doświadczenie, twoje nawyki, przekonania, to jest to wszystko czego nauczyłeś się od urodzenia do dzisiaj.

Zatem znaczenie, które nadasz danemu zdarzeniu będzie bardziej lub mniej barwne, ale niezależnie od tego jakie będzie, będzie ono dla Ciebie najważniejsze!

Więc teraz zobacz, nikt inny nie może poczuć tego co czujesz ty i ty również nie możesz odczuć tego co czują inni.

Możesz przywołać wspomnienie swojego ślubu, ale to będzie inne od tego, co czuje obserwowana przez ciebie osoba, która właśnie jest w drodze do kościoła.

Możesz poczuć smutek na widok pogrzebu, ale to nie będzie ten sam smutek, co osób stojących nad dołem, do którego niebawem spuszczać będą trumnę.

Również wspomnienie porodu wywoła u ciebie inne odczucia niż u osoby, która przed chwilą została rodzicem.

Podsumowując:

nie ma ani jednej osoby na świecie, która rozumie to co odczuwasz, nie ma ani jednej osoby na świecie, która myśli tak, jak ty, nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za twoje życie oprócz ciebie. Tak po prostu jest i już, a im szybciej to sobie uświadomisz tym łatwiej będzie Ci się żyło.

Jak sobie pomóc?

Po pierwsze: świetnie będzie, gdy nie będziesz zakładać z góry, o czym ktoś myśli, bo i tak szans nie masz na to, by to odkryć, bowiem będą to jedynie twoje założenia na ten temat, a przyznasz że to coś zupełnie innego.

Po drugie: naprawdę, lepiej zapytaj jak czegoś nie wiesz, zamiast zakładać coś z góry.

Po trzecie: posłuchaj podcastów Darka Emanowicza KLIK, w każdym odcinku dostaniesz ćwiczenie, które regularnie stosowane wprowadzi oczekiwane zmiany w twoje życie.

Dzięki wielkie za czytanie