środa, 14 lutego 2018

Na pomoc innym

Taka tendencja jest w narodzie, że trza pomagać innym.

Kiedyś też tak myślałam i działałam. Wystarczyło, że ktoś o jakimś kłopocie przy mnie opowiadał, a miałam całe kieszenie pomysłów i rozwiązań i oczywiście nie pytana nawet o to - czy pomogę - ofiarowałam swoją pomoc.

Słabe wielce pobudki tej mojej pomocy były:

-niskie poczucie wartości,
-brak wiary w siebie,
-pycha - oj jaka ja wielkoduszna byłam,
-rozpaczliwa potrzeba, by ktoś mnie docenił, pochwalił, poklepał po plecach i powiedział: "good job Dorota"
-myślałam, że będę lepszą wersją samej siebie jak po pachy się w czyimś nieszczęściu zanurzę.

Pomagałam, angażowałam się, ryłam nosem i szlag mnie na mnie samą trafiał, że dobrowolnie się zgłosiłam, by w tak zwanym "szczytnym celu" czyli totalnym absurdzie udział wziąć. No bo sam powiedz, jakim cudem będziesz dla siebie jak się poświęcisz i poćwiartujesz dla innych!?

Warto więc zadać sobie pytanie z jakiego powodu masz pomagać innym. Jeżeli kieruje tobą któraś z wymienionych powyżej pobudek to przestań to robić, bowiem by pomóc innym, najpierw musisz pomóc sobie w innym wypadku infekujesz sobą innych i takie kółko wzajemnej adoracji cierpienia się robi.

Nawet w samolocie, gdy są turbulencje i wypadają maski z tlenem najpierw dorosły je ubiera i dopiero potem podaje dzieciom, bo co słabszym z twojej pomocy jak żyć nie będziesz.

Dzisiaj rozumiem, co robiłam i po co, rozumiem, że strach mną kierował, że muszę zasłużyć na miłość, odrobić w polu, po łokcie się urobić, by ktoś w końcu mnie pokochał. 

Zatem proponuję zanim wyjdziesz z propozycją pomocy komuś, zastanów z jakiego powodu chcesz to zrobić. Zastanów się nad twoją motywacją. Nie chodzi mi to byś nie pomagał wcale, ale pozwól chociaż tej osobie prośbę wyartykułować, gdyż może taka jej lekcja, by mówić proszę się nauczyła, a ty w egoistyczny sposób jej tego pozbawiasz w dodatku myśląc, że taki rycerski jesteś. A okazuje się, że osoba w potrzebie jest tylko odzwierciedleniem twoich lęków.

Pomagać trzeba mądrze, więc zacznij od siebie, od pomocy sobie samemu, nie pomożesz nikomu jak sam siebie będziesz nienawidził, nie akceptował, po cichu cierpiał i nie wierzył w siebie, przestań szukać na zewnątrz tego co znajdziesz w środku, gdy wypełnisz się spokojem, zrozumieniem, akceptacją, miłością do siebie, otoczenie będące w potrzebie wypełni się nimi również. 

Mów do siebie: Kocham Cię, choćby cały dzień - Kocham Cię, zwłaszcza w trudnych sytuacjach - Kocham Cię.

Światu możemy pomóc tylko w jeden sposób - zaczynając od siebie, a mądrze wesprą Cię w tym te ćwiczenia KLIK

Dzięki wielkie za czytanie


środa, 7 lutego 2018

Pożegnania są trudne

Pożegnania są zawsze trudne i nie ważne z kim lub czym się rozstajesz, czy to z kimś bliskim, który umiera, czy po prostu odchodzi, bo odnalazł inną drogę, czy żegnasz się z nałogiem, czy z przekonaniem na jakiś temat, czy z autem, które służyło Ci wiernie, czy z pracą lub projektem którym się długo zajmowałeś.

Nie ma znaczenia z czym przychodzi Ci się rozstać, zawsze jest to trudne, bowiem jesteś z tym czymś lub kimś zżyty jak drzewo bluszczem oplecione, które przyznasz ładnie wygląda, ale czy to zdrowy układ jest? I musisz podjąć najpierw decyzję, że chcesz tego rozstania, a następnie mieć pomysł czym puste miejsce zastąpić. Musisz znaleźć nowy sposób na życie, dosłownie, bo przecież z bluszczem było ładniej, a teraz tak jakoś dziwnie, zimno i nago, choć w końcu naturalnie.

Podczas tego procesu przechodzisz przez pewien cykl (kiedyś oglądałam doktora Hausa i on tam wymienił etapy pogodzenia się z chorobą, mam wrażenie, że było ich siedem ale w internecie znalazłam tylko pięć, jednak nawet te idealnie właśnie wpasowują się w każdą stratę).

Faza 1 to zaprzeczenie i izolacja.
Faza 2 to gniew.
Faza 3 targowanie się.
Faza 4 depresja.
Faza 5 pogodzenie się.

Nie zawsze każda faza Cię dotyczy. Ja doświadczam ciągłych pożegnań. Przebudowuje się cały mój mentalny świat, coraz szybciej potrafię od razu do 5 fazy przejść, ale czasami natrafiam na takie przestrzenie, że muszę pozostać w każdej fazie. Bo jeżeli pominę lub zbagatelizuję którąś i nie zrozumiem, nie zaakceptuję jej, to utknę w starym nawyku/przekonaniu/iluzji jak główny bohater "Incepcji".

Więc jakie jest rozwiązanie? Miej dla siebie cierpliwość, łagodność, zrozumienie, że to proces jest i pozwól sobie go przejść, na swój indywidualny i wyjątkowy sposób.

Dzięki wielkie za czytanie.


piątek, 2 lutego 2018

Zamki z piasku

Oglądałeś Incepcję? Lub może budowałeś zamek nad morzem z piasku zaraz przy jego brzegu? 

Czasami tak jest, że twoje życie rozsypuje się jak te budowle z piasku, łamią się stare przekonania, stare schematy odchodzą. Coś co wydawało się mieć sens kiedyś, dzisiaj wydaje się być starych wrażeń migotliwą chwilką lub niesmacznym żartem.

Wkurzasz się złościsz, bo chciałbyś by było jak dawniej, ale w głębi serca wiesz, że coś się już skończyło i trzeba iść dalej. Upierasz się przy swoim, bo wiesz, że jak przyznasz, że tak jest, trzeba będzie podjąć jakieś kolejne kroki. 

Tylko, że te kroki nie muszą być skokiem w przepaść, w wiewiórczym kombinezonie, można najpierw skoczyć na bungee przypięty liną asekuracyjną lub wskakiwać do basenu z coraz to wyższych poziomów trampoliny.

Jak coś się skończyło pozwól temu odejść. Nie sklejaj zamku na nowo, to nic nie da. Nie przeklinaj go, że słabe i nietrwałe ściany miał. Pozwól mu odejść, służył Ci dobrze i kiedyś był piękną budowlą, majestatyczną i dumną, ale dzisiaj ro już ruina. 

Doceń jak piękny kiedyś był i zbuduj nowy zamek, z innego piasku - nowego, stwórz piękną warownie lub mały pałacyk - sam dokonaj wyboru, tak jak zawsze....

Dzięki wielkie za czytanie.

środa, 31 stycznia 2018

Wytrwaj, wytrzymaj, znajdź w sobie siłę...

Wyobraź sobie lub przypomnij, jak jedziesz autem, a przed tobą jedzie ciężarówka. Nie widzisz drogi przed nią, bo pojazd całą Ci ją zasłania. 

Masz dwa wyjścia wsiekać się lub spokojnie jechać za nią dalej. Gdy spokojnie poczekasz - przecież to też uczestnik ruchu, który nie jest wcale gorszy od ciebie, który może ma rodzinę, którą utrzymuje właśnie dzięki tej pracy i świętuje te same święta lub niedziele co i ty - okaże się, że ciężarówka po paru kilometrach skręci lub stworzy Ci dogodne warunki do wyprzedzenia.

Jeżeli jednak zaczniesz się wsiekać, złorzeczyć, to może okazać się, że podczas niekoniecznie właściwego manewru wyprzedzania, natrafisz na drugą naczepę, którą pojazd ciągnie za sobą, a o której nie miałeś pojęcia, bo w furii nie zauważyłeś oznaczeń na przyczepie. Kontynuując, dochodzi do ciebie w trakcie manewru, który właśnie rozpocząłeś, że masz za mało miejsca, by go dokończyć. Dajesz po hamulcach, zanim uderzysz w auto na przeciw jadące i z wyprzedzania nici.

Tak właśnie w naszym życiu jest. Wszystkie przeciwności losu, to takie ciężarówki na drodze - czasami z dwoma naczepami. Możesz się wściekać ale możesz też spokojnie poczekać i poobserwować (użyć narzędzi, jeżeli je masz), bowiem sytuacja ulegnie zmianie dopiero wówczas, kiedy się uspokoisz.
 
W złości, w furii umyka Ci wiele istotnych rzeczy, a w spokoju możesz zobaczyć nowe możliwości. Więc następnym razem zamiast się wściekać - zwolnij, poobserwuj, pomyśl.

Zrozumiesz wówczas, że nie jesteś najważniejszy, a jednocześnie jesteś istotną częścią czegoś większego i że wszystko jest potrzebne, bo zobacz - zapewne ktoś na ten towar czeka, bo dzięki niemu ma wikt i opierunek, bowiem jest właścicielem sklepu i może finalnie, część owego ładunku zanosisz do domu, gdyż akurat w tym sklepie się zaopatrujesz i ów produkt ląduje, na twoim talerzu, w tobie, a przecież jesteś tym, o czym myślisz, tym co jesz itd., więc hm... warto to przemyśleć, tak myślę....

Dzięki wielkie za czytanie.

Kochani, Darek Emanowicz stworzył fantastyczną platformę. W sklepie w poszczególnych panelach znajdziesz ogrom ćwiczeń i wiedzy. Serdecznie zachęcam Cię, byś z tej mądrości skorzystał, ja ją stosuję i gorąco polecam - KLIK.

środa, 24 stycznia 2018

Dzisiaj jest twoja kolejna szansa!

Nie ważne, kim byłeś, co zrobiłeś, z kim się pokłóciłeś, kto zrobił Ci przykrość, nie ważne jakie rodowe klątwy na tobie ciążą, nie ważne jaka karma za tobą się wlecze. 

Najważniejsze jest to, że teraz masz szansę podjąć właściwą decyzję. 

Nie ważna jest przeszłość i jej traumy, ważne byś dzisiaj spojrzał na swoje życie i tym razem poszedł we właściwym kierunku czyli takim, które będzie wolne od strachu, złości i cierpienia.

W tym momencie twoja decyzja kształtuje twoje jutro.

Wyobraź sobie, że jesteś gospodarzem swojego ogrodu. Pragniesz raju i cieszy Cię możliwość tworzenia, więc sadzisz drzewa i krzewy, tworzysz nowe odmiany szczepiąc jedne drugimi. Obserwujesz jak nowo stworzony przez ciebie rodzaj wzrasta, a stary czasami umiera lub przestaje dawać owoce. Często zdarza się też tak, że nowe odmiany są silniejsze i dają smaczniejsze owoce o bogatszym smaku.

Tak więc, nie podejmuj dzisiaj decyzji, która już nie ma szans smacznych owoców wydać. Podejmij taką decyzje, która nową odmianę stworzy, która będzie wzrastać wsparta twoją wewnętrzną spójnością, wypełniona akceptacją, zrozumieniem, zaciekawieniem, która otworzy cię na nowe możliwości.

Pielęgnuj swój raj, jesteś przecież jego jedynym gospodarzem. 

Dzięki Wielkie za czytanie



 

środa, 17 stycznia 2018

Ukochoj siebie!!!


Po prostu nie opłaca Ci się być niedobrym dla samego siebie. To się nie kalkuluje, nie jest logiczne, nie jest ekonomiczne, nikomu nie służy, powoduje zaburzenia metabolizmu i zmarszczki.

Cokolwiek do kogoś mówisz, najpierw ty sam to słyszysz. Twoje ciało reaguje na informację, którą przekazujesz: a to śmiechem, a to strachem, a to złością, a to żalem, a to zazdrością. Zanim przekaz dotrze do kogoś, najpierw dociera do ciebie. Cały w nim jesteś, prawda?

A to powoduje szereg dokonań w twoim ciele, idących albo w kierunku destrukcji albo wzrostu. A skoro jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu, to dobrze by było byś wzrastał, czyli dbał o siebie, szanował siebie czyli szanował swoje ciało, nie tylko dbając o właściwy posiłek, ale również o to, co do siebie gadasz, jak do siebie gadasz, co myślisz o kimś lub o sobie, ponieważ pamiętaj: najpierw wszystko trafia do ciebie!

By dbać o siebie właściwie, musisz pamiętać o każdym elemencie układanki i ciała pomijać nie powinieneś. 

Chcę Ci powiedzieć, że cała zabawa polega na tym, by najpierw "ukochoć siebie" - jak mówi pewien uroczy góral, by szanować siebie. Masz w sobie wszystkie potencjały. Jesteś jak obraz z puzzli. Pozwól sobie zrozumieć wszystkie puzzle, zaakceptować wszystkie kawałki układanki, zwłaszcza te które Ci się nie podobają! Zaakceptuj fakt, że twoje ciało jest świątynią. Dbaj o nie i zaspokajaj wszystkie jego potrzeby!

Jesteś trójcą: ciałem, duchem i umysłem i tylko tak, kompletną kompozycję tworzysz.

Dzięki wielkie za czytanie.




środa, 10 stycznia 2018

A gdyby tak....


Życie to wielka przygoda. Słyszałeś to już kiedyś? Pewnie nie raz. A coś z tym zrobiłeś?

A gdyby tak, naprawdę popatrzeć na życie jak na WIEEEELKĄ przygodę?

Gdyby na każdą przeciwność w życiu popatrzeć jak na przygodę?

Gdyby na to co Ci dzisiaj przeszkadza, popatrzeć jak na wielką przygodę?

Gdyby na niewygody, których doświadczasz, popatrzeć jak na wielką przygodę?

Gdyby na swoje słabości popatrzeć jak na wielką przygodę?

Gdyby na swoich wrogów popatrzeć jak na wielką przygodę?

Gdyby wreszcie na każde gdyby, popatrzeć jak na wielką przygodę?

Gdy zmienisz zasady, życie stanie się wielką przygodą, stanie się odkrywaniem, doświadczaniem, zaskoczeniem, wdzięcznością, radością, wzruszeniem.

Gdy zmienisz reguły wszystkie niskie wibracje zostaną, bo nie chodzi o to, by zostać świętym, one tylko zamienią się w przygodę - ty zmianą swojego podejścia, w wielką przygodę je zamienisz.

Aby zmienić zasady musisz zmienić powiązane z daną sytuacją wzorce myślowe i nabudować w ich miejsce nowe.

Jak to zrobić? Już mówię/piszę, podążaj za mną w ćwiczeniu:

wyobraź sobie, że się standardowo złościsz, smucisz, czujesz zazdrość, frustrację, żal, niskie poczucie wartości, chorujesz itd, wyobraź to sobie - ja poczekam...

Już? Ok, jednak teraz, zamiast standardowego zachowania, dorzuć nowy element, no może dwa, po pierwsze powiedz do siebie: doświadczam złości, zamiast złoszczę się, doświadczam smutku zamiast smucę się, doświadczam zazdrości zamiast czuję zazdrość, doświadczam frustracji zamiast jestem sfrustrowany, doświadczam niskiego poczucia wartości zamiast mam niskie poczucie wartości, doświadczam choroby zamiast choruje itp.

Mów tak do siebie, dorzucając doświadczam do problemu, który Cię obecnie dotyczy, możesz śmiało parę razy powtórzyć tą kwestie, możesz powiedzieć ją po cichu, możesz powiedzieć ją głośno, możesz ją wykrzyczeć lub nawet wypłakać jeżeli emocje się pokażą, zaufaj sobie i rób to tak jak cię intuicja poprowadzi - ja poczekam....

Już? I co czujesz różnicę w mocy problemu, gdy doświadczam dorzucisz? Czujesz utratę jego rangi? Czujesz, że to chwilowe doświadczenie, a nie wyrok? Czujesz, że ty masz kontrolę nad nim, a nie on nad tobą?

Ok, to idźmy dalej, po drugie gdy problem stracił ważność, popatrz na niego jak na przygodę, możesz wyobrazić sobie, że ten problem na wycieczce życia cię doświadcza. Wyobraź sobie jak na niego patrzysz w nieznanych Ci okolicznościach, gdzie wszystko jest nowe i nieustalone? Patrz na niego z ciekawością dziecka, obserwuj co się wydarzy - ja poczekam....

I co? Jak ci poszło? Jaką moc miał problem zanim zacząłeś czytać, a jaką ma teraz? Kto jest panem sytuacji? Czy w nowych okolicznościach skupiłeś się może na kompletnie abstrakcyjnym rozwiązaniu - bo tak dzieci patrzą, dla nich niemożliwe nie istnieje? Czyżby naprawdę niemożliwe przestało istnieć? Czy można jeszcze nazwać problem problemem?

Sekret polega na tym, by zmienić percepcję, więc jeżeli zrobiłeś to ćwiczenie, to przyjmij moje gratulacje :), bo to wielka zmiana w twoim myśleniu, nawet nie masz pojęcia jak wielka...

Jeżeli pomogło Ci to ćwiczenie, rób je tak często, jak często będziesz potrzebował, w którymś momencie - trening czyni mistrza - automatycznie skupisz się na rozwiązaniu, każda przeszkoda będzie nowym ciekawym doświadczeniem, nową przygodą, nowymi możliwościami, a nie kulą u nogi.

Dzięki wielkie za czytanie