środa, 25 stycznia 2017

Wiedza o tym jest bogactwem, a jeżeli ją sobie uświadomisz, spowodujesz w swym życiu obfitość.

Zegarek na Twoim ręku, auto którym jeździsz, łózko na którym śpisz, lustro w którym się przeglądasz, włosy które czeszesz, ręce którymi myjesz swoje ciało, ciało w którym przebywasz, myśli o dzisiejszej pracy, o czasie wolnym, myśli o zbliżającym się weekendzie, wszystko, absolutnie wszystko jest energią, jest wibrującymi atomami o różnej częstotliwości. 

Myśląc o czymś, zagęszczasz energię, a następnie powodujesz jej materializacje. Uświadom to sobie, bowiem gdy będziesz gotowy przyjąć tą informację, to wszystko stanie się możliwe.

Nie jesteś tu po to, by utrzymać się przy życiu, życie jest wielkim darem, przygodą, którą powinieneś wyrazić duszą, ciałem i umysłem, za pomocą swoich zdolności i talentów. 

Ale jak to zrobić zapytasz? 

Logicznie - odpowiem, podejdź do sprawy naukowo.

Jeżeli światem rządzi myśl, to stwórz na nowo nawyk i zagęść energię właściwie.

Wychowano nas w biedzie, mentalnej, emocjonalnej oraz fizycznej, i teraz musisz stworzyć nowy nawyk, a mianowicie nawyk obfitości, materialnej, umysłowej, duchowej, musisz zmienić wibracje.

Twój umysł wybiera biedę lub bogactwo, myślisz o biedzie - przyjdzie bieda, myślisz o bogactwie - przyjdzie bogactwo, w jednym i drugim przypadku pojawią się odpowiedni ludzie oraz odpowiednie okoliczności.

Abstrakcyjne jest to, że myśli nie dostrzegasz, że myśl nie jest materialna, a jednak doświadczasz jej istnienia, bowiem myśl rządzi światem!!!

Każdą rzecz, którą widzisz w tym świecie jest materialną manifestacją MYŚLI!!! Wszystko ktoś kiedyś najpierw wymyślił.

ŻYJESZ W ŚWIECIE POWSTAŁYM Z MYŚLI!!!

Uświadom sobie tę prawdę, to TY jesteś myślicielem niosącym idee plany, to TY wszystko tworzysz własnymi rękami, wprzódy tworząc to w swoim umyśle, zatem zważ na to, o czym myślisz.

Twoje życie, praca, partner/partnerka, sytuacja finansowa w której się znajdujesz są wiernym odbiciem tego, o czym myślisz.

Wszystko w tym świecie powołujesz do życia myślą!!!

Masz w sobie nieograniczoną i niewyczerpalną moc twórczą. Jest to największe odkrycie, którego możesz dokonać, bowiem zrozumiesz wówczas, iż tylko TY czynisz swoje życie takim, jakie chcesz.

Wszystkiego jest pod dostatkiem, czerpiesz z nieskończonego źródła, więc nie musisz się obawiać, że weźmiesz za dużo.


Wiedza o tym jest bogactwem, a jeżeli ją sobie uświadomisz, spowodujesz w swym życiu obfitość, czego z całego serca Ci życzę.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani wielkimi krokami zbliża się wiosenny "Tydzień z Naturą" :-)
Termin 30 kwiecień do 7 maj 2017 :-)
Chętnych proszę o jak najszybszy kontakt :-)
Wszystkie informacje tutaj

wtorek, 24 stycznia 2017

"Tydzień z naturą" wiosna 2017

 
 Moi drodzy zapraszam Was na długi weekend (30.04-07.05), na piękne i spokojne Podlasie. Przez tydzień będziecie gośćmi Kompleksu wypoczynkowego spa & wellness ETERNITE (eternite.pl), który obcuje z unikatową Naturą 2000.   Zajęcia odbywają się na zewnątrz, na łonie natury, w środku lasu na piaszczystych plażach. Rzeka zmieniając swoje koryto zostawiła bajeczne piaskowe wyspy…
Wieczorem palimy ognisko. Wyobraźcie sobie zapach palonego drewna, płomienie strzelające w gwieździste niebo, ciepło otulające całe ciało.... czujecie to? Mmm pięknie...Po ognisku zostajemy dalej w klimacie, bowiem idziemy spać do zbudowanego z bali hotelu. W pokoju pachnie żywicą, a gdy otworzymy okno, nieomal możemy dotknąć drzew rosnących dookoła.
Biesiadujemy trzy razy dziennie, przy długaśnym wspólnym stole, kosztując regionalnych potraw, stworzonych przez osoby, które mają ogromną pasję do swojej pracy, a sami rozumiecie jak smakuje danie, okraszone specjalną przyprawą, miłością zwaną. Palce lizać mniam....
Po zajęciach, gdy czas i pogoda dopisuje, zwiedzamy okoliczne atrakcje takie jak winnice, zamki budowane własnoręcznie, święte góry, malownicze miasteczka, gdzie czas stanął. Spływamy kajakami lub tak jak w zeszłym roku, (gdy rzeka bardzo wyschła) pchamy je, lub przekraczamy Bug pieszo, jeździmy na konikach, rowerach i wiele, wiele innych.
Zatem Zapraszam Wszystkich tych, którzy chcą zacząć swoją przygodę z medytację, rozwojem duchowym, rozwojem osobistym, poznać swoje niesamowite możliwości samouzdrawiania, chcących realizować własne pragnienia, osoby szukające siebie i osoby chcące się odnaleźć, osoby zdrowe i osoby, które doświadczają choroby, osoby które zapomniały o sobie tak bardzo poświęcając się innym i osoby, które chcą odnaleźć stracone nadzieje, wiarę, serce, osoby zapracowane, które mają dość, i osoby które po prostu chcą wypocząć, pary, które chcą wzmocnić swój związek oraz pary, które przechodzą trudne chwile, słowem zapraszam wszystkich, absolutnie wszystkich, którzy chcą jak Feniks odrodzić się i wieść szczęśliwe, zdrowe i bogate życie.
pastedGraphic.png













Czekamy na Was, Dorota Sznyterman Łabęcka, Dariusz Emanowicz

Poniżej pełna oferta


TYDZIEŃ Z NATURĄ – ODKRYJ BOGACTWO SWOICH MOŻLIWOŚCI ORAZ WYCISZAJĄCĄ MOC NATURY

Serdecznie zapraszamy na 7-dniowy pobyt w bajecznej, z dala od cywilizacji, krainie nad Bugiem
Rezerwat Przyrody Natura 2000, gdzie odnajdziesz równowagę i spokój, których tak brakuje przy codziennym zgiełku i pośpiechu
Wsłuchaj się w mądrość swojego ciała
Pozbądź się negatywnych wzorców i schematów myślowych
Naucz się radzić sobie ze stresem, lękiem, wypaleniem zawodowym, chorobami i innymi trudnościami dnia codziennego
Zrelaksuj i odpręż się w plenerze w ciszy i skupieniu
Poznaj uzdrawiającą siłę natury
Odkryj i poczuj moc żywiołów
Doświadcz poczucia harmonii ciała, umysłu i duszy
Odkryj w sobie siłę, zrozumienie, obserwatora i twórcę własnej rzeczywistości

W PAKIECIE.
7-dniowy pobyt w hotelu „Eternite” w środku lasu nad samym Bugiem
pełne wyżywienie (śniadanie, obiad, kolacja)
tydzień bez telewizji (całkowite odcięcie się od problemów)
warsztaty tematyczne (nuda nas nie dotyczy)
omówienie 4 zasad mających wpływ na nasze życie /słowa klucze/ czym jest samouzdrawianie

KAŻDY DZIEŃ NIESIE COŚ NOWEGO.
- Techniki medytacyjno-relaksacyjne / nauka wizualizacji
- Woda – źródło życia
- Zdrowy kręgosłup
- Czym jest ciało
- Ćwiczenia oddechowe
- Nauka obserwacji siebie
- Codziennie medytacja w plenerze
- Co robić aby osiągnąć spokój i równowagę ciała
- Sauna, basen(ustalone godziny), grota solna (cały dzień)
- Piesze wycieczki do lasu (las ma parę tajemnic, poznamy je)
- Kręgielnia 1 godz / dziennie
- Bilard 1 godz / dziennie
- Spływ kajakowy (w miarę możliwości pogodowych, czasowych oraz organizacyjnych)
- Katamaran (w miarę możliwości pogodowych, czasowych oraz organizacyjnych)
- Wyjątkowe doznania przy ognisku (w miarę możliwości pogodowych codziennie)
- Jazda na kucykach dla dzieci
- Dla starszych mamy konie pod siodło
- Wiele innych ciekawych atrakcji, które przyniosą sporą dawkę pozytywnej i wzmacniającej energii

DODATKOWO PROPONUJEMY
Dzieci do lat trzech – gratis
Dzieci 3 – 12 lat– 700 zł. za cały pobyt
Możliwość wynajęcia opiekunki – 10 zł/ h. Zabawy, animacje i zajęcia w plenerze (jedna opiekunka pięcioro dzieci, niemowlęta jedna opiekunka dla jednego niemowlaka)
Zainspirujemy Cię do działania i dodamy odwagi do wykonania pierwszego kroku w kierunku poznania siebie i swoich możliwości
Stwarzamy wyjątkową okazję do zrelaksowania się, znalezienia ukojenia w ciszy, odzyskania sił witalnych i radości życia

TERMIN

30.04.2017 – 07.05.2017.

CENA - 1400 zł.
PRZEDPŁATA NA KONTO DO 28.02.2017, 500 zł. od osoby, z dopiskiem "ZALICZKA" 

Dariusz Emanowicz
ING Bank Śląski S.A
24 1050 1605 1000 0090 9251 0800

Reszta wpłacana jest na miejscu po przyjeździe gotówką. Warunkiem rezerwacji miejsca jest wpłata 500 zł (forma zaliczki) za każdą osobę dorosłą. 
Dojazd i powrót we własnym zakresie. Po uzgodnieniu odbieramy ze stacji Siemiatycze lub Sarnaki.

Rejestracja trwa do 28.02.2017 Ilość miejsc ograniczona. Decyduje data wpłaty zaliczki. Kto pierwszy ten lepszy :-)
WSZELKICH DODATKOWYCH INFORMACJI UDZIELAJĄ

Dorota Sznyteman - Łabęcka
tel. 666 019 377

DARIUSZ EMANOWICZ
tel. 510323028

Wystarczy w wiadomości do mnie napisać ile osób i jaki przygotować pokój. W wiadomości zwrotnej prześlę wszystkie potrzebne informacje.


środa, 18 stycznia 2017

Słowotwórstwo, armagedon i inne

Jagoda, gdzie jest mój kulkopachozamazywacz!!!??? Wydarłam się na pól domu. Za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć nazwy dezodorant. I wyobraźcie sobie - zrozumiała i przyniosła, a raczej oddała. Z drugiej strony, kto wymyślił nazwę dezodorant, skąd ona się wzięła i co znaczy, myślałam na głos? Bo mój pomysł choć długi - przyznaje, bardziej oddaje, (tak mi się przynajmniej wydaje) jak się okazuje francuskie desodorieser czyli pozbawić woni.

Zeszłam na dół i zaczęłam przygotowywać śniadanie. Podczas mycia kubków do kawy, uderzyłam jednym o drugi i o matko, ku mej rozpaczy jeden z nich pękł. Dramat!!! - wykrzyknęłam, tym razem na cały dom. Reszta domowników zbiegła na dół, zastając mnie w żałobie po ulubionym kubku.

Bo rozumiecie uwielbiam, te kubki za wszystko: za design, za grubość ścianek, za to że jest podwójny i nie parzę sobie rąk, za idealną pojemność, no za wszystko po prostu.

Rozbiłam ich już kilka, a jest kłopot z ich dostępnością, bowiem są ze szwedzkiej firmy, która handluje tylko z agencjami reklamowymi (tu na szczęście mam wtykę w postaci męża 😃), ale same nie należą do najtańszych i dodatkowo, by rozłożyć koszty dostawy, trzeba poczekać na jakiś większy transport.

Sami rozumiecie - smuteczek. 

Marcin stwierdził, że podziela mój żal tym bardziej, że to jego kubek akurat stłukłam. A po chwili zastanowienia dodał już kompletnie bez smutku, a nawet z pewną dozą ironii: to już kolejny kubek, który stłukłaś, zlew rozbiłaś, w blacie wypaliłaś dziurę, sarnę zbiłaś, auto pokiereszowałaś, i zdemolowałaś garaż, a to przecież nie wszystko -Ty jesteś jak jakiś A R M A G E D O N!!! - uprzejmie przeliterował.

Okej - odpowiedziałam, śmiejąc się - dobra z garażem trochę mnie poniosło, ale wyjątkowo poirytowała mnie ściana - przecież znam gabaryty swojego auta - dosłownie milimetr i by przeszedł - a poza tym, zderzaki są właśnie po to, okej - tu gestem powstrzymałam Marcina, który chciał uściślić straty - wiem, wiem uszkodzenia wyszły trochę poza zderzak, - ale jeszcze milimetr i by przeszedł... i w ogóle skąd mogłam wiedzieć, że garaż taki lelawy jest? Że ledwo go dotkniesz i się rozpada... 

Tak, tylko że ten dotyk, miał dwie tony!!! - zrzędliwie zauważył mój mąż.

Okej, dobra, już - mówię - przejdźmy do pozostałych zarzutów, racz drogi mężu spojrzeć na nie statystycznie, wówczas, owe doświadczenia po prostu muszą wypaść na mnie, albowiem gary myję ja, gotuję ja, autem jeżdżę ja, zatem to o czym wspomniałeś w skali lat, ilości naczyń, przejechanych kilometrów i wyskakujących przed maskę kopytnych na drogę, to detale zaledwie są i stanowią niewielki ułamek tego, co mogłoby mi się przytrafić. A poza wszystkim to świetna dziesięcina jest!

No nie wiem, nie wiem - zamruczał miś.

Kurtynaaaa 😃

Dzięki wielkie za przeczytanie

środa, 11 stycznia 2017

"Wybierz swoją drogę. Ale najpierw spróbuj wszystkiego"

"Wybierz swoją drogę. Ale najpierw spróbuj wszystkiego". Taka w Krakowie jest kampania reklamowa. Wczoraj jadąc ulicami miasta, właśnie owo hasło na bilbordzie zwróciło moja uwagę. 

Przypomniało mi się, jak z moimi małymi córkami, jeździłam na wszelakie zajęcia dodatkowe, właśnie po to, by spróbowały wszystkiego. Kiedy wspominam ten czas..., to było jakieś szaleństwo i jak myśmy to przetrwały to serio, do dzisiaj nie wiem. 

Bo widzicie zaraz po przedszkolu, a potem po szkole dziewczyny wsiadały w auto, pod domem nawet z niego nie wysiadały, tylko ja leciałam po zupę, którą nalewałam do kubków, którą one w trakcie podróży na zajęcia konsumowały. Ja podczas ich zajęć robiłam szybkie sprawunki, wracałam po nie, następnie biegiem do domu, bo jeszcze lekcje, (a i tak większość odrabiały zawsze na świetlicy) i potem spać, bo od rana taki sam fajny maraton nas czekał. 

Sami widzicie dom wariatów. 

Ale dziewczyny, chodziły chyba na wszystkie możliwe zajęcia, od jazdy konnej po perkusję. Najlepsze było to, że mają talent (po mamusi oczywiście) i ze wszystkiego były dobre, więc każdy instruktor chciał, by ćwiczyły w domu i szlifowały swoje umiejętności. 

Lecz moje stanowisko choć wywoływało oburzenie, było niezmienne, po pierwsze: mają chodzić póki chcą, po drugie: ćwiczyć nie będą, bowiem nie mają na to czasu, po trzecie: mają wybrać swoją drogę,  a w tym celu muszą spróbować tak wiele, jak tylko mogą, po czwarte: dopiero kiedy się określą, to same zaczną pracować.

I tak minęło kilka lat, aż powiedziały dość, ani jednego zajęcia więcej. Przez dwa lata, nie chodziły nigdzie, potrzebowały odpoczynku, ja zresztą również. 

Aż kiedyś przyniosłam nuty do domu, i Martyna podeszła do mnie pytając co to jest. Gdy jej odpowiedziałam, powiedziała: chcesz? to ci to przegram, i... siadła do pianina, ot tak, niebawem doszła Jagoda, którą dźwięki ściągnęły na dół. 

Obserwowałam to wszystko jak wryta. Pianino tak długo stało nie ruszane, że myślałam, że nic nie pamiętają, ponadto jak wcześniej wspomniałam nie miały nigdy przymusu ćwiczeń, a one siadły i po prostu zagrały i to nie jednym palcem dukając, tylko płynnie na dwie ręce.

Pomyślałam sobie okej, mają to, to wszystko miało sens. 

Jakiś czas później Martyna przyszła i powiedziała: mamo zapisz mnie na pianino, ale tylko do Pani Tereski, potem doszedł taniec brzucha, karate ćwiczone chyba ze cztery lata, aż któregoś dnia Martyna
przyszła i powiedziała: koniec z karate, pytam: z jakiego powodu? A ona na to: przestało sprawiać mi radość. Okej mówię to jest dobry argument, potem doszła akrobatyka, ogólnie kierunek sport.



Jagoda dołączyła do naszej rozmowy z Martyną i stwierdziła, że ona wróci do lekcji gitary, dodatkowo, plastyka, glina, filcowanie - kierunek rękodzieło. Idzie jej tak super, że zawsze kiedy nosze jej wyroby, pytają mnie, gdzie je kupiłam? Wczoraj na konsultacjach w liceum plastycznym, Pani również zapytała Jagodę, czy swoje prace sprzedaje. No cóż może kiedyś zacznie, dzisiaj najwidoczniej jeszcze nie czuje takiej potrzeby.

Obie miały możliwość doświadczenia tak, wielu dróg jak tylko, mogły, a to dopiero początek. Nie mam pojęcia co będzie dalej, ale wiem, że dobrze jest mieć wybór, wiem że cudownie jest móc robić coś, co jest pasją, coś co sprawia radość, coś co powoduje, że z chęcią wstajesz z łóżka i wychodzisz z uśmiechem na - 20 stopniowy mróz.

Życzę Wam z całego serca byście to coś, w sobie odnaleźli, bo każdy z Was, coś takiego w sobie ma :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 4 stycznia 2017

Choć łatwo nie jest, to jednak sie da :)

Niewłaściwy schemat powielamy tak długo, aż zdamy sobie z niego sprawę.

Jeżeli na przykład wykładnikiem cudownej miłości są filmy romantyczne, takiego wzorca w swoim życiu będziemy szukać, jeżeli by być szczęśliwym trzeba cierpieć - to tak też będzie. Jeżeli wychowanie nastąpiło w warunkach pełnych żalu i pretensji i to znamy pod nazwą miłość to również tego będziemy poszukiwać. Słabo co?

Gdy rośniemy, uczymy się wiele. Nabywamy jakiś przekonań. To co nas otacza, kształtuje nasze zdanie, nasze życie. Ludzi których spotykamy na drodze bardzo często są średnią naszych przekonań.

I tak, najpierw obserwujemy rodziców i najbliższe otoczenie. Są dla nas wszystkim, całym światem wyznaczają  nam kierunek, potem szkoła i mądrości nauczycieli oraz innych dzieciaków. Zaczynamy weryfikować się z tym w czym wyrośliśmy. 

Kolejnym etapem są związki. To co jest nam znane zaczynamy wprowadzać w życie, bo jest bezpieczne, bo nasi rodzice tak robili, bo musimy przeforsować własne zdanie, bo wyrywamy dla siebie kawałek przestrzeni, zdobywamy władzę, przecież na tym to polega - myślimy.

Potem mamy własne dzieci, którym przekazujemy to, co sami wiemy, ale one zaczynają zadawać pytania, podobne do tych, które myśmy kiedyś zadawali, aż zaczynają być naszym lustrem i to lustro nie zawsze nam się podoba.

I tak żyjemy sobie, aż dochodzimy do sufitu, wybuchamy i  stwierdzamy, że tak dalej funkcjonować się nie da. Zaczynamy pytać samych siebie, po co, na co, czy to tak ma wyglądać? Zaczynamy wyłamywać się ze starych schematów, szukamy innych sposobów, by siebie odnaleźć.

Im dalej w las, tym stajemy się bardziej odważni, potrafimy sprzeciwić się swoim autorytetom, potrafimy głośno powiedzieć swoje zdanie, powoli budzimy się.

Nie jest to łatwe, gdyż spotyka się ze sprzeciwem otoczenia. Najbliżsi zaczynają się buntować, bowiem zaczynają się zmiany i to co do tej pory im pasowało nagle zostaje im odebrane.

Prozaiczna rzecz taka jak mycie garnków, może wywołać wojnę atomową, kiedy postanowisz przekazać ów obowiązek innemu domownikowi, a co dopiero się dzieje, gdy sprawa dotyczy zatajonych potrzeb czy tłumionych emocji!

Pozytywna informacja jest taka, że po ogromnych burzach w końcu wychodzi słońce, zawsze. Czasem trwa to dłużej, a czasem krócej, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Otoczenie przywykło do Ciebie, a raczej Ty przyzwyczaiłeś ich do Siebie konkretnymi zachowaniami i postawami i nowa wersja Ciebie zanim się w nich ustabilizuje trochę czasu im zajmie.

W końcu jednak zapada spokój.

I z tego właśnie powodu zachęcam Wszystkich, by wypowiadali siebie jak najczęściej i jeżeli taka postawa spowoduje, iż będziesz lub już jesteś w trudnej czy niewygodnej dla siebie sytuacji to ja Ci Gratuluję, gdyż to znaczy, że zaczynasz proces zdrowienia, a to mój przyjacielu, jest warte wszelkich kosztów :)

Dzięki Wielkie za przeczytanie