środa, 30 grudnia 2015

Pozdrowienia

W związku z pobytem w światach równoległych, 
kolejny wpis za tydzień :)


Dzięki Wielkie za odwiedziny, 
a z okazji NOWEGO ROKU 
życzę Wam
 SZCZĘŚCIA, ZDROWIA I BOGACTWA

środa, 23 grudnia 2015

20000 kontra 10000 słów

Podobno kobieta potrzebuje dziennie wypowiedzieć około 20000 słów, natomiast mężczyzna połowę tego, czyli około 10000 słów na dobę.

Wyobraźmy sobie dzień Pana X. 
Pan X spędził czas w pracy na dwóch prezentacjach, dwóch spotkaniach businessowych oraz dziesięciu telefonach. W międzyczasie standardowe maile i inne sprawy. Pan X w połowie dnia wypowiedział swoją dawkę słów i marzy o powrocie do domu, gdzie zasiądzie przed telewizorem z pilotem w ręce i będzie milczał.

Teraz wyobraźmy sobie dzień Pani X w dwóch wersjach.

Wersja I

Pani X jest w pracy 8 godzin. Ma spotkania, telefony, maile, rozmowy przy kawie czy herbacie. Jest całkiem dobrze, bo  w trakcie dnia wypowiedziała co najmniej 15000 słów i zostało jej zaledwie 5000, a jeżeli dzień był bardziej intensywny to może się okazać, że 20000 słów poooszło i Pani X marzy tylko o tym, by przyjść do domu i usiąść na kanapie z książką.

Wersja II

Pani X cały dzień spędziła z dziećmi. Była z nimi na krótkim spacerze (bo było zimno), więc nie spędziła czasu na placu zabaw z innymi mamami, na którym normalnie tysiączek lub trzy tysiące słów spokojnie się realizuje. Jeżeli w domu jest jakieś zwierze sytuacja ulega poprawie, acz nieznacznie, może dopowie 500 słów, nie więcej. Ogólnie pod koniec dnia pozostało jej około 15000 do wypowiedzenia. I ktoś musi ich wysłuchać. Hm..., zgadnijcie kto to będzie?

Tak więc Pan X wraca z pracy do domu, a Pani X z wersji II czeka na niego już w drzwiach. Pani X z wersji I z wiadomych powodów nie rozpatrujemy. Wracamy do Pani X z wersji II, ona musi swoją dawkę dzienną wypowiedzieć, pamiętacie zostało jej całkiem sporo. 

Jeżeli Pan X milcząco wysłuchałby Pani X sprawa byłaby załatwiona, ale Pan X jest mężczyzną, a mężczyzna jest zorientowany na cel, ma rozwiązać problem i osiągnąć zamierzony efekt, zatem zaczyna po kolei (Pani X porusza różne kwestie) podpowiadać jej rozwiązania. Tymczasem Pani X pragnie jedynie się wygadać, a nie dyskutować i po drugiej podpowiedzi, jak mogłaby sprawę załatwić, szlag ją zaczyna trafiać. Konsekwencją czego jest awantura. 

Pan X jest zdezorientowany, nie wie o co chodzi, przecież chciał pomóc, Pani X natomiast mocno podenerwowana najchętniej wzięłaby rozwód natychmiast.

Gdyby Pani X miała wiedzę, że Pan X reaguje zgodnie ze swoją naturą, a nie złośliwie, nie marnowała by papieru na drukowanie wniosków rozwodowych, a gdyby Pan X wiedział, iż Pani X jako kobieta potrzebuje słuchacza, pewnie by się przymknął.

Taaaaak, wiedza ułatwia życie....



Z okazji Świąt życzę Wam obfitości, a z okazji Nowego Roku Szczęścia, Zdrowia i Bogactwa.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.





środa, 16 grudnia 2015

Uszczęśliwianie innych...

Czy można kogoś uszczęśliwić na siłę?

Jeżeli wypierzemy komuś ubranie, choć nikt nas o to nie prosił i potem ten ktoś ma do nas pretensje, że zniszczyliśmy mu jego rzeczy, które były w kieszeniach, to jego żale są uzasadnione, czy będziemy oburzeni jego brakiem kultury?


Czy można komuś zorganizować życie, choć nikt nas o to nie prosił? Czy jeżeli obdarowany wyrazi dezaprobatę, będziemy oburzeni jego brakiem wdzięczności?

Standardowo jest tak, że w butach wpierdzielamy się w życie innych zanim ktokolwiek zdąży wyartykułować prośbę i jesteśmy oburzeni, że są pretensje. A przecież my tak dobrze chcieliśmy i czas poświęciliśmy i tak bardzo się zaangażowaliśmy.

Tymczasem, nie zauważamy jaką krzywdę sobie i innym czynimy. 

Ciągle wyręczana osoba przestaje robić cokolwiek, bo po co? Przecież tak jej jest całkiem wygodnie.

Natomiast osoba ciągle ingerująca, tak bardzo boi się zająć sobą, że ucieka w inny świat, bo tak jej jest łatwiej.

Zauważcie, że ludzie bardzo uczynni w stosunku do innych, tzw "wujek dobra rada", najczęściej sami bardzo potrzebują pomocy.

A teraz od drugiej strony,

jak myślicie, czy łatwiej by się żyło gdybyśmy głośno mówili o swoich potrzebach, wyrażali głośno swoje prośby, lub poczekali, aż ktoś poprosi o pomoc?

Czy samodzielność i własne poczucie wartości to tak bardzo napiętnowane cechy?

Czy otoczenie nasze tak bardzo miałby nam to za złe?

Jeżeli nie możemy swobodnie wypowiadać siebie, to coś tu jest mocno nie tak, bo to znaczy, że gramy w jakimś filmie, który nigdy nie wejdzie do kin, bo jest kiepski i w dodatku nikt nam za to nie płaci.

Zatem, czy da się kogoś na siłę uszczęśliwić? Nie.

Jeżeli chcemy kogokolwiek uszczęśliwić to zacznijmy od siebie. Nagrajmy swój własny film, w którym będziemy grali główną rolę i za którą zgarniemy niezłą gażę, a z czasem i nagroda jakaś się trafi...

Życząc samych Oscarów, Dzięki Wam Wielkie za przeczytanie.





Przedświąteczna opowieść





Dzięki Wielkie za oglądnięcie

środa, 9 grudnia 2015

Dzień Świstaka


Oglądaliście film "Dzień Świstaka" z Billem Murray i Andie MacDowell? Jeżeli nie, to zachęcam Was gorąco! Jeżeli widzieliście go dawno, to odświeżcie sobie pamięć oglądając go ponownie. 

Każdy z nas miał lub ma w życiu takie pragnienie, by znać przyszłość, wiedzieć co się zdarzy, nawet mówi się tak: "gdybym wiedziała jak to się skończy, to bym w życiu się w to nie pakowała" lub w "ciemno bym w to weszła" lub dowolne inne. 

No to dobra, wyobraźmy sobie, że znamy przyszłość, wiemy co się wydarzy. Ja, ale czad!!! 


Przez pierwszy tydzień z niedowierzaniem testujemy nowe możliwości, nieśmiało eksperymentujemy, upewniamy się że to działa, jest dziwnie, ale fajnie. 

W drugim tygodniu już śmielej działamy i pozwalamy sobie na wygraną w totolotka, jest ekstra. Kupiliśmy auto naszych marzeń willę nad morzem, dom z bali w górach, jacht, samolot mamy kamerdynera, kucharza, ba własną restaurację, wspomogliśmy potrzebujących.

W trzecim tygodniu już dobrze znamy reguły bycia o krok przed wszystkim i wszystkimi, wygrywamy wszystkie loterie, zdobywamy wszelkie nagrody, odnosimy sukcesy. Wyprzedziliśmy współpracowników w drodze na szczyt, a jeżeli mamy własną firmę to właśnie osiągamy międzynarodowy sukces. Naokoło ludzie zaczynają oddawać nam honory, jesteśmy coraz bardziej znani, nasze ego szaleje, czujemy się świetnie.

Mija jakiś czas, a my wiemy wszystko, znamy każde pytanie, każdą odpowiedź, wiemy co ktoś powie, jak się zachowa, jaki przejedzie samochód i o ile spóźni się pociąg, co zjemy, co oglądniemy, na jaką wycieczkę pojedziemy, co na niej będziemy zwiedzać, kiedy ktoś się urodzi, kiedy ktoś umrze. 

Niestety nie możemy nic nikomu powiedzieć, bo wiemy, że wezmą nas za wariatów i zamkną, a znajomości każdej sekundy w wariatkowie lub więzieniu byśmy już nie znieśli. 

I powoli dociera do nas, że tak się żyć dalej nie da. Do tej pory, gdy nie mieliśmy takich zdolności już czasami bywało ciężko. Codzienna rutyna nas dobijała, poranne wstawanie, jedzenie śniadania, droga do szkoły z dziećmi potem do pracy. Te same czynności po południu i wieczorem. 

Jednak teraz jest już naprawdę niedobrze.

Nic nie podnosi ciśnienia, nic nie podnieca, brak jakiejkolwiek emocji, wieje taką nudą, że depresja murowana i nic tylko w łeb sobie strzelić. 

Jazda wymarzonym autem nie cieszy, gdy znamy każdy zakręt, rejs jachtem jest do bani kiedy wiemy, która chmura będzie następna, w restauracji nawet najbardziej wyszukane potrawy już nie zaskakują, w pracy nie mamy konkurencji, nawet wspomaganie innych jest na nic, gdyż przywykli do tego i nie rozwijają się już w ogóle tylko czekają na pomoc.

Kiedyś, pomimo rutyny, nie wiedzieliśmy co się za chwilę zdarzy, a teraz wiemy jak będzie wyglądał nasz dzień i to co do sekundy.

Główny bohater na końcu filmu mówi: coś się zmieniło, Andie pyta: na dobre czy złe?, nie ważne - pada odpowiedź - każda zmiana jest dobra!

I to jest moi drodzy sedno. Każda zmiana jest dobra, bo to jedyna pewna rzecz na tym świecie. 

Z wielkimi emocjami zdobywamy partnera lub partnerkę i nie wiemy co się zdarzy. Z ogromną ciekawością kosztujemy różnych dań, czekając na reakcję kubków smakowych. Robimy prezenty i czekamy na reakcję, gdy ktoś nam zrobi niespodziankę jesteśmy zaskoczeni. Kłótnia nigdy nie wygląda tak samo, i za każdym razem wybucha innymi kolorami. Jeżeli praca nas nudzi to odkrywamy inną, jeżeli brakuje nam pieniędzy, to jest to bodziec do tego, by poszukać różnych możliwości ich zarobienia, tak by mieć ich wystarczającą na wszystko ilość.


Zmiany powodują nasz rozwój, zatem doceńmy kochani nieprzewidywalność.

Dzięki Wielkie za przeczytanie 


środa, 2 grudnia 2015

Twój/Mój sposób na....



Kojarzycie stan poddenerwowania, mętlik w głowie, rozmowy ze sobą lub kimś w myślach lub czasem nawet pod nosem, stan kręcenia filmu i rozbudowywania w myślach dalszych losów sytuacji: co ja bym mogła na to odpowiedzieć, a co on by odpowiedział, a ja bym mu mogła na to..., ale by miał minę, ha ha...., ale jak bym jeszcze to dodała to normalnie z butów by gościa wyrwało...  
Znacie to? Jeżeli znacie to dobrze wiecie, jak jest trudno przerwać ten film i powrócić do siebie. 

Ale się da.

Każdy z Nas ma taki wytrych, dzięki któremu może dotrzeć do siebie. Każdy z Nas ma taki klucz, który działa tylko na niego. 


Każdy z Nas ma takie cuś, dzięki któremu na przykład:

- przestanie utrzymywać kontrolę na najwyższym poziomie,

- przestanie tkwić w jakimś nawyku,

- rozładuje wciąż utrzymujący się stres,

- przestanie odczuwać strach.


Tym kluczem otwierającym Nasze wewnętrzne drzwi może na przykład być:

- akt tworzenia czegokolwiek, który pochłania Was tak bardzo, że zapominacie o dniu i o godzinie,

- wspomnienie cudownej chwili, które wywołuje dreszczyk euforii i uśmiech na twarzy,

- obraz ukochanej osoby, na wspomnienie której robi się ciepło na sercu,

- realizowanie się w swoim hobby, i to uczucie, które nie pozwala Wam z wrażenia usiedzieć w miejscu, że już za chwilę..... 


7 miliardów ludzi na świecie i 7 miliardów indywidualnych spersonalizowanych.

Piotruś Pan mówił "musisz pomyśleć o czymś cudownym, a takie myśli uniosą cię same w powietrzu". 

Złapcie swoją szczęśliwą myśl i lećcie...

Dzięki Wielkie za przeczytanie