środa, 16 listopada 2016

Mak i ziemniaki

Wszyscy znamy bajkę o kopciuszku. Był  tam moment, kiedy dziewczyna w określonym czasie ma wybrać (różne są wersje) mak z popiołu. 

Wyobraźcie sobie teraz, że ten mak to nasze najprzeróżniejsze urazy, zadry, żale, zawody, niespełnione oczekiwania, ogólnie nasze ąsy i dąsy. Hm?

Zanim wyjaśnię, mam jeszcze jeden przykład, prosto z Ambikowa:

"Uczeń poprosił mistrza:
- Jesteś taki mądry. Zawsze masz dobre samopoczucie, nigdy się nie złościsz. Pomóż mi, abym i ja stał się taki jak ty.
Mistrz zgodził się i poprosił ucznia, by ten przyniósł kartofla i plecak.
- Gdy się na kogoś obrazisz lub rozzłościsz i zachowasz urazę - powiedział mistrz -  weź jednego kartofla, napisz na nim imię człowieka, z którym miałeś konflikt i włóż kartofla do plecaka.
- To wszystko? - zapytał zdumiony uczeń.
- Nie. - odparł mistrz - Musisz zawsze nosić ten plecak przy sobie. Za każdym razem, gdy się na kogoś pogniewasz - dorzucaj kolejnego kartofla.
Uczeń pilnie wykonywał polecenia mistrza. Mijał czas, plecak wypełnił się kartoflami i stał się ciężki. Noszenie go wszędzie ze sobą było sporą niewygodą. W dodatku, kartofel, który trafił do plecaka jako pierwszy, zaczął gnić, pokrył się lepkim śmierdzącym szlamem. Inne kartofle puszczały pędy, psuły się, wydzielały ostry, nieprzyjemny zapach.
Uczeń przyszedł do mistrza i zaczął się skarżyć:
- Nie mogę tego świństwa wszędzie ze sobą nosić. Po pierwsze, plecak jest za ciężki, a po drugie - kartofle się psują. Zaproponuj proszę, inne rozwiązanie.
Mistrz odpowiedział:
- To samo dzieje się w twoim sercu. Po prostu nie zauważasz tego od razu. Działania zmieniają się w nawyki. Nawyki stają się charakterem, który produkuje złowonne cechy. Dałem ci możliwość obserwacji tego procesu. Za każdym razem, gdy postanowisz się obrazić lub odwrotnie - obrazisz kogoś - zastanów się, czy jest ci potrzebny dodatkowy kartofel."


Kiedy wkraczamy na drogę rozwoju osobistego/duchowego, powoli zaczynamy wyjmować z popiołu ziarenko po ziarenku, by w konsekwencji coraz mniej kartofli do worka wrzucać.

Najpierw zauważamy, że w ogóle jakieś czarne makowe kropeczki istnieją, a następnie kiedy oko nam się przyzwyczai zaczynamy widzieć ich coraz więcej i więcej, i dopiero wówczas możemy przystąpić do selekcji. 

Czyli do czegoś, co nie jest proste, ale jakże możliwe, a mianowicie do zrozumienia, wybaczenia, i nabudowania na owo miejsce właściwych wzorców myślowych, które staną się naszym nowym działaniem. Działania natomiast, staną się naszym nowym nawykiem, a nowy nawyk (w dużym skrócie) w końcu przebuduje nasz charakter, dzięki czemu - bez wora na plecach - będzie żyło nam się lżej.


I nawet jeżeli oddzielenie maku, zajmie nam jakiś czas (bo nie mamy presji czasowej jak Kopciuszek), to i tak warto się nad nim pochylić - ja tak uważam :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz