środa, 9 sierpnia 2017

Mistrz

Kochani, dzisiaj stary ale jakże aktualny wpis, uzupełniony oczywiście filmikiem KLIK.

Dzisiaj podczas rozmowy telefonicznej, moją uwagę przykuł pewien trend, w którym sama kiedyś brałam czynny udział. 

Taka moda jest, że dobrze jest jakiś autorytet do naśladowania mieć. Z różnych uwarunkowań wynika to, że taki schemat realizujesz, każdy na swój sposób i w swojej dziedzinie. 

Tymczasem umyka Ci coś bardzo ważnego - kompletnie nie zauważasz, jak wiele osiągnąłeś sam!  

A przecież każdy z nas jest twórcą i jedyną osoba, która może swój potencjał wykorzystać. To, że teraz nie potrafisz docenić siebie i w siebie uwierzyć również z wielu twoich doświadczeń wynika, ale nie zmienia to faktu, że dobrze by było, byś się tego w końcu nauczył.

Bowiem istnieje tylko jedna droga - Twoja. Trzeba tyko odnaleźć siebie. Czasami "tylko" zamienia się w "aż". Bo jest to trudne, ale nie musisz robić wszystkiego na raz...

Możesz etapami, np.:

- zacznij bardziej zwracać uwagę na siebie niż na innych (nie oceniaj, nie zakładaj niczego z góry),

- zrozum po co jesteś taki jaki jesteś, a następnie zaakceptuj siebie i zacznij siebie kochać takim właśnie,

- zastanów się nad swoim zachowaniem, weź odpowiedzialność za siebie i swoje życie,

- zauważ jak reagujesz w określonych sytuacjach, a następnie rozważ po co tak, ustal o czym owe reakcje chcą Cię zawiadomić,

- zadawaj SOBIE pytania o wszystko, słuchaj odpowiedzi - zawsze przychodzą (naucz się słuchać swojej intuicji - wewnętrznego głosu),

- ustal ze sobą jakie masz pragnienia, znajdź swój czynnik twórczy, a potem realizuj się, podążaj za swoją pasją,

- bądź szczery sam ze sobą, przestań rozdrapywać rany, uwolnij się od przeszłości, żyj tu i teraz bo tylko na to masz wpływ i tylko to kreuje twoją przyszłość, twórz ją tak jak chcesz,

- wróć do siebie, pobądź w ciszy, pomedytuj, przebywaj na łonie natury, zmień uwagę z zewnątrz do wewnątrz.

Każdy z nas jest inny. W odkrywaniu siebie, własnej duchowości obowiązuje ta sama zasada, każdy zajmuje się takim zagadnieniem na jakie jest gotowy.

Nie ma tu stopni, klas, egzaminów, poziomów, trenerów czy couchów.   
W tym procesie jest tylko jeden Mistrz - jest nim każdy, kto pochyla się nad swoim rozwojem. 

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK

środa, 2 sierpnia 2017

Biol - chem czyli jak zostaliśmy narkomanami...

Kochani zapraszam jeszcze raz na wpis uzupełniony filmem KLIK

W liceum chodziłam do biol-chemu. Wybrałam tą klasę specjalnie po to, by nie zdawać matematyki na maturze. Ha i zgadnijcie z czego pisałam egzaminy? No z matematyki właśnie, gdyż jak się w praniu okazało nie przepadałam ani za biologią, ani za chemią :)

A dzisiaj właśnie napiszę o tym, jak działa nasze ciało z poziomu biol-chemu. Zrobię to z pomocą naukowców oraz lekarzy, którzy wypowiadali się w filmie: "What the bleep do we know".

Nasza świadomość dosłownie tworzy nasze ciało.

Wszystko zaczyna się w komórce. Komórka jest maszyną produkująca białka lecz sygnał pochodzi z sieci neuronowej w mózgu. Mózg natomiast nie zna różnicy pomiędzy tym co widzi w swoim otoczeniu, a tym co pamięta lub wyobraża sobie, ponieważ uaktywnia te same specyficzne siatki neuronowe.

Mózg jest zbudowany z malutkich komórek nerwowych zwanych neuronami. Te neurony mają malutkie odgałęzienia, które są połączone z innymi neuronami i tworzą siatkę neuronów. Każde miejsce ich połączenia jest inkubatorem myśli lub pamięci.

Mózg buduje wszystkie swoje pojęcia według prawa wspólnej pamięci. Na przykład: myśli, idee, uczucia są wzajemnie połączone w siatce neuronowej i mają wszystkie możliwe połączenia ze sobą nawzajem.

Pojęcie i uczucie miłości na przykład jest zmagazynowane w tej samej rozległej siatce neuronowej. Natomiast owo pojęcie budujemy z wielu różnych doświadczeń i idei.

Niektórzy ludzie termin miłości mają połączony z zawiedzioną nadzieją czy też ze zdradą. Kiedy taka osoba myśli o miłości, doświadcza pamięci bólu, żalu, złości czy furii. Wściekłość może być kojarzona z konkretną osobą, która znowu kojarzona jest z.... uwaga!!! z miłością.
 
Dalej idąc,

istnieje część mózgu zwana podwzgórzem. Podwzgórze jest jak mała fabryka, gdzie budowane są określone związki chemiczne, które odpowiadają określonym emocjom których doświadczamy. Te szczególne związki zwane są peptydami. Są to sekwencje małych łąńcuchów aminokwasów.

Podstawowym budulcem naszego ciała jest jednostka węglowa, która tworzy w sumie 20 różnych aminokwasów formujących jego fizyczną strukturę. Ciało jest fabryką produkującą proteiny.

W podwzgórzu z małych łańcuchów protein zwanych peptydami budowane są określone neuropeptydy lub neurochormony, które odpowiadają stanom emocjonalnym, których doświadczamy na co dzień.

Istnieją więc związki chemiczne, które odpowiadają złości, przemocy, pożądaniu, miłości, wszystkim stanom, których doświadczamy.

Zatem w momencie, kiedy doświadczamy jakiegoś stanu emocjonalnego, podwzgórze natychmiast wyprodukuje odpowiedni peptyd i uwalnia go przez przysadkę do krwiobiegu. W momencie kiedy dostanie się do naszego krwiobiegu kieruje się do różnych części naszego ciała.

Każda pojedyncza komórka naszego ciała ma receptory na swojej zewnętrznej stronie. Jedna komórka może mieć tysiące receptorów badających swoją powierzchnię. Kiedy peptyd dokuje na powierzchni komórki, osiada w receptorze i dopasowuje się do niego, a następnie wysyła sygnał do wnętrza komórki: czas na zabawę czas na złość, pożądanie, miłość itd. A dokładniej rzecz ujmując, to co my rozumiemy pod tymi pojęciami. Bo obraz może być mocno zniekształcony. Tak jak wspomniana miłość.

Tak właśnie wygląda uzależnienie, jest czymś czego nie możesz powstrzymać. To takie koło, znajdujemy się w sytuacjach, które wypełniają biochemiczne nienasycenie komórki ciała, poprzez stwarzanie sytuacji, która zaspokaja nasze chemiczne potrzeby. Uzależniony codziennie będzie potrzebował coraz więcej i więcej.


Fizjologicznie wiemy, że komórki nerwowe, oddziałują na siebie i uczą się od siebie. Kiedy doświadczasz czegoś w długim czasie, odpowiednie komórki nerwowe pozostają w długim wzajemnym związku. Jeżeli codziennie jesteś zły, codziennie jesteś sfrustrowany, jeżeli cierpisz codziennie, jeżeli jesteś ofiarą w swoim życiu, to zmieniasz i tworzysz nowe połączenia neuronowe..

W konsekwencji bombardowana komórka tym samym nastawieniem, postawą, tymi samymi związkami chemicznymi ciągle i codziennie, w końcu podzieli się i powstanie komórka siostrzana ( a twoje wszystkie komórki wymieniają się cyklicznie), ta następna komórka będzie miała więcej receptorów dla tych właśnie emocjonalnych neuropeptydów i mniej receptorów dla witamin, minerałów, składników odżywczych, płynów, a nawet dla wydalania produktów ubocznych czy toksyn. 

Pojawia się zatem pytanie: czy ma znaczenie co naprawdę spożywamy? Czy odżywianie ma naprawdę jakiś sens, jeżeli komórka po 20 latach emocjonalnego przeładowania nie ma nawet receptorów, aby móc przejąć lub przepuścić pożywienie, które jest potrzebne do jej zdrowia?


Całe starzenie się jest rezultatem nieprawidłowej produkcji białek. Co dzieje się gdy się starzejemy? Nasza skóra staje się mniej elastyczna - włókna elastynowe są białkami. Co dzieje się z naszymi enzymami? Już nie trawimy tak dobrze. Co dzieje się z naszymi płynami stawowymi? Są one białkami które stają się kruche i sztywne. Co staje się z naszymi kośćmi? Stają się cieńsze. Więc całe starzenie się, jest rezultatem nieprawidłowej produkcji białek, a jak wyżej napisałam nasze ciało jest fabryką produkującą proteiny.


Jeżeli chcemy zmienić nasze nawyki, nasze reakcje, zwolnić proces starzenia, musimy dosłownie przebudować sieć neuronową w naszym mózgu czyli w konsekwencji naszą tożsamość, nasze zwyczaje, przyzwyczajenia, to kim jesteśmy, nasze zachowania, nasza postawę, sposób komunikacji z otoczeniem, bowiem zawsze, gdy jesteśmy tacy sami i mamy taką samą postawę to jedyne, co możemy osiągnąć, to umocnienie naszej obecnej tożsamości.



Więc tak, jeżeli nie możesz kontrolować swojego stanu emocjonalnego, to jesteś uzależniony od chemii w swoim organiźmie.


Wytworzyłeś związki chemiczne, odpowiedzialne za Twój stan emocjonalny - strach, ból, żal, zazdrość, złość itp i codziennie potrzebujesz ich więcej i więcej i więcej, więc kreujesz sytuacje, a następnie bierzesz w nich udział, bo tylko dzięki nim będziesz się mógł zaspokoić.


Pozytywna informacja jest taka, że można wszystko zmienić. Trzeba tylko podejść do tematu ze zrozumieniem i konsekwencją (instrukcje jak to zrobić, macie powyżej), do czego oczywiście Was gorąco zachęcam, a jeżeli nie dajecie rady sami - dzwońcie.

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK



Świetne miejsce, gdzie możesz zacząć przebudowę siebie: swojego myślenia, swojego ciała, swojej postawy życiowej to najbliższy tydzień :)

Zapraszam chętne osoby na kurs rozwoju osobistego - 5,6 sierpień - startuje nowa grupa!
Cena 310 zł
Czas od 10.00 do 15.00 w sobotę i niedzielę.
Miejsce 3km od Krakowa

Jeżeli szukasz siebie, swojej drogi, chcesz zmienić coś w swoim życiu, to ten kurs jest dla Ciebie!
Dostaniesz narzędzia, dzięki którym między innymi: opanujesz chaos, odzyskasz panowanie nad sobą i swoim życiem i osiągniesz spokój.  Zadzwoń do mnie jeżeli chcesz się zapisać lub masz jakieś pytania 666 019 377







środa, 26 lipca 2017

Oczekiwanie od kogoś czegoś...

Oczekiwanie od kogoś czegoś, jest po prostu nie fair. Obarczanie sobą innych jest przejawem wielkiego egoizmu i kompletnego braku zrozumienia procesu.

W wyniku jakiegoś zdarzenia, rozmowy lub swoich przemyśleń, wydaje Ci się, że ktoś coś powinien dla Ciebie zrobić, oczekujesz od kogoś takiego, a nie innego zachowania, właśnie takiej, a nie innej deklaracji.

I jeżeli nie otrzymasz tego, to jesteś poirytowany, tak?

A ja się Ciebie pytam: kto dał ci prawo, obarczania sobą innych?

Kto ci powiedział, że przerzucenie na innych swoich problemów jest okej?

Czy ty lubisz, gdy ktoś ze zniecierpliwieniem na twarzy, oczekuje od ciebie czegoś?

Jak się czujesz, gdy do twego rozmówcy nie dociera twoja odmowa i z wielkim uporem - by osiągnąć swój plan - ciśnie cię?

Jak ci się śpi, gdy ktoś poruszył swoim problemem ukryty w tobie strach?

Czy dobrze się czujesz w roli zakładnika? Przecież gdy sam oczekujesz od kogoś czegoś, to tak jak byś brał kogoś do niewoli. Zamykasz go w klatce, zabraniasz mu siebie, a w to miejsce wkładasz swoją osobę.

Więc zanim znów zmusisz kogoś do czegoś, zastanów się, po co to robisz?

Czy da, Ci coś to, że swój strach, zakamuflowany kompleksami, obawami, przesądami, niedowartościowaniem, nawykami, chęcią kontroli wszystkiego i wszystkich przerzucisz na innych?

Czy będziesz się lepiej czuł, jezeli ktoś z tobą będzie cierpiał?

Jeżeli nie, to następnym razem, gdy tylko zauważysz, że oczekujesz od kogoś jakiejś deklaracji, jakiejś decyzji - zatrzymaj się!

Zaakceptuj proszę fakt, że nikt inny nie zrozumie twoich problemów, bo są one twoje. Twój rozmówca może jedynie popatrzeć przez pryzmat twoich problemów na swoje podobne - jeżeli je oczywiście ma, bo może już się z nimi uporał, a ty w tym momencie dzieląc się z nim rozgrzebujesz mu je od nowa.

Zrozum, że tak jak każdy jesteś jedyną osoba odpowiedzialną za swoje życie, i tak jak każdy masz indywidualne podejście do każdego tematu, a w związku z tym: niemożliwym jest oczekiwanie od kogoś czegoś! (przeczytaj jeszcze raz ten wpis KLIK i ten KLIK).



Pamiętaj, że prawo siewu i zbioru obowiązuje wszystkich, więc zastanów się czy masz ochotę na to, by wróciły do Ciebie wyrzuty sumienia, które zasiejesz u innych, by przeforsować swoje oczekiwania?

Dzięki wielkie za czytanie oraz oglądanie KLIK

środa, 19 lipca 2017

Mózg jak komputer i wszystko jasne :)

Choć specem komputerowym nie jestem, zostańmy przy dyskietkach z poprzedniego wpisu (jeżeli go nie czytałeś, zachęcam Cię KLIK :)

Wyobraź sobie, że Twój mózg to biologiczny komputer, a ego to oprogramowanie (w sumie to tak jest naprawdę), ale trzymajmy się wersji: "wyobraź to sobie..."

Zatem mamy mózg i ego tak? Dochodzi do tego skaner oraz drukarka 3D i mamy sprawnie działającą kompletnie wyposażoną maszynerię!

Ego jako system operacyjny pozwala na działanie programów podstawowych takich jak: miłość, strach, żal, radość, szczerość, zazdrość, wzburzenie, podniecenie, frustracja, euforia, błogość, nienawiść, irytacja, rozbawienie, entuzjazm, gniew, zdenerwowanie, zachwyt, podrażnienie, wdzięczność, wesołość, zniecierpliwienie, sympatia, oburzenie, niechęć, życzliwość, pogarda, satysfakcja, mściwość, ożywienie, desperacja, serdeczność, furia, czułość, uraza, ulga, szał, beztroska, tęsknota, spełnienie, docenienie, przyjemność,

oraz programów zaawansowanych takich jak: wstyd, poczucie, winy, wyrzuty sumienia, zakłopotanie, wstręt, dyskomfort, rozczarowanie, trauma, upokorzenie, poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości, poczucie niższości, poczucie straty, poczucie, krzywdy, poczucie odrzucenia, poczucie żałoby, obojętność, skrępowanie, ulga, troska, bezsilność, bezradność, amok, napięcie, współczucie, zaskoczenie, uwielbienie, pogarda, zakłopotanie, oszołomienie, ufność, akceptacja, niezadowolenie itd.

Teraz od Ciebie zależy jaki program załadujesz. 

Procedura jest taka sama dla wszystkich. Wkładasz dyskietkę z programem - komputer ją czyta - a następnie, jeżeli wciśniesz odpowiedni guzik to nastąpi wydruk w 3D.

Do załadowanego programu dodatkowo można pobrać materiały pomocnicze, czyli coś zeskanować, co wzbogaci ewentualny wydruk 3D.

Uważaj zatem, co wgrywasz, bo jeżeli aktualnie w stacji dysków masz dyskietkę: złość, to wspierając się rozmową z przyjacielem, czyli skanując dokumenty pomocnicze, czyli gdy się żalisz, ekscytujesz ogólnie nakręcasz się w rozmowie z nim, to wzmacniasz tylko wydruk 3D, którym będzie awantura w drodze do pracy, w pracy, w drodze do domu lub w domu, to tylko kwestia czasu CHYBA, ŻE W PORĘ ZMIENISZ DYSKIETKĘ!

Pamiętaj: Ty zarządzasz komputerem, ty wciskasz guziki, ty trzymasz wtyczkę! 

Możesz sobie pomóc na różne sposoby, przecież zawsze istnieje możliwość rozbudowania komputera, a to możesz mu wgrać lepsze oprogramowanie, a do włożyć szybszy procesor, a to rozbudować pamięć, a to zamontować lepszą kartę graficzną, możliwości jest wiele :)

Ja zapraszam Cię 5 i 6 sierpnia do rozbudowania swojego komputera do Krakowa na kurs rozwoju osobistego, na którym dostaniesz odpowiednie narzędzia :)

Dzięki wielkie za czytanie i UWAGA NOWOŚĆ SŁUCHANIE I OGLĄDANIE :) KLIK

środa, 12 lipca 2017

Akceptacja w miejsce kontroli i łatwiej będzie :)

Akceptacja obecnej sytuacji w jakiej dzisiaj się znajdujesz to jedyne rozwiązanie. Sytuacja dzisiejsza - jaka by niebyła - jest konsekwencją twoich wcześniejszych ruchów.

Przykro mi, ale ani teściowa, ani rząd, ani mąż nie ma z tym nic wspólnego, jedyną osobą odpowiedzialną za bieżący stan rzeczy jesteś ty sam.

Kłótnia ze sobą, wyrzucanie sobie, że mogłem tak lub tak postąpić nie ma sensu. Jeżeli coś się spieprzyło potraktuj to jako doświadczenie i zbuduj wszystko od nowa.

Wylane mleko można tylko szmatą zetrzeć i iść do sklepu po nowe. Doświadczenie owo natomiast wyostrzy twoją uważność, by uniknąć powtórki sprzątania.

Więc w konsekwencji spowoduje twój rozwój, prawda?

Widziałeś kiedyś wykres EKG? Takie właśnie jest życie, raz góra - raz dół. Gdy jest płaski NIE ŻYJESZ!

Wszelkie zdarzenia w twoim życiu powodują twój rozwój, więc przestań się kłócić i za wszelką cenę prostować wykres tylko płyń na fali bicia twojego serca, a zaczniesz żyć.

Gdy tylko kontrolę zastąpisz akceptacją - zaczniesz żyć. Odetchniesz z ulgą, gdy oddasz władzę.

Gdy postawę roszczeniową, zastąpisz zrozumieniem - zaczniesz żyć. Gdy tylko przestaniesz rządzić, poczujesz wolność.

Gdy oczekiwanie zastąpisz współczuciem - zaczniesz żyć. Gdy zrozumiesz sytuację swoją i innych przestaniesz wymuszać na sobie i na innych cokolwiek.

Wyznacz swoje granice, zaproś do swojej przestrzeni tych których chcesz. Puść wolno wszytko co kochasz, a uwolnisz siebie, jednocześnie zadziwisz się, co do ciebie wróci.

Jesteś samowystarczalną istotą! Wyobraź sobie, że masz dyskietki na wszystko: na smutek, na złość, na radość, na poczucie winy, na rozkosz i tylko od ciebie zależy jaką teraz odtwarzasz. W każdej chwili możesz jedną wyciągnąć, a kolejną włożyć.

Akceptacja: Loading 15%...

Dzięki Wielkie za czytanie


środa, 28 czerwca 2017

Nie zakładaj niczego z góry i fajniej będzie:-)

Obserwujesz jak ktoś obok, przygotowuje się do wyjazdu na swój ślub. Dom czy mieszkanie ozdobił, ktoś kręci kamerą film na pamiątkę. Myślisz sobie, szczęśliwy dzień mają, może przypominasz sobie swoje wydarzenie, wszelkie myśli trwają chwilkę i wracasz do swoich zajęć.

Obserwujesz jak kondukt pogrzebowy sunie powolnie ulicą. Siedzisz w aucie lub przechodzisz obok i myśli Twoje zadumie się oddają, może nad bliskimi, może nad swoim końcem? Trwają znów chwilę i podążasz w swoim kierunku.

Ktoś przysyła Ci zdjęcie nowo narodzonego dziecka. Wywołuje ono uśmiech na Twojej twarzy, odsyłasz info z gratulacjami, i po kilku minutach jesteś już z powrotem w swoim świecie.

I zauważ, jednocześnie stało się wiele i nic się nie stało, w każdym z tych przypadków. Świat trwa dalej, twoje życie trwa dalej. Zainteresowanie drugimi na mały ułamek sekundy zagościło w twoim życiu i tak szybko jak przyszło, równie szybko odeszło. Jest tak?

Lecz jeśli Ty jesteś w sytuacji jednej z powyższych lub każdej innej to zmienia się dla Ciebie wszystko. Wydarzenia w twoim życiu są dla ciebie najważniejszą rzeczą w danej chwili. Ich napięcie czy dramatyzm rośnie proporcjonalnie do ego.

No nie oburzaj się tak od razu, ego to nie tylko koniec Twojego nosa :-)

Ego to twoje doświadczenie, twoje nawyki, przekonania, to jest to wszystko czego nauczyłeś się od urodzenia do dzisiaj.

Zatem znaczenie, które nadasz danemu zdarzeniu będzie bardziej lub mniej barwne, ale niezależnie od tego jakie będzie, będzie ono dla Ciebie najważniejsze!

Więc teraz zobacz, nikt inny nie może poczuć tego co czujesz ty i ty również nie możesz odczuć tego co czują inni.

Możesz przywołać wspomnienie swojego ślubu, ale to będzie inne od tego, co czuje obserwowana przez ciebie osoba, która właśnie jest w drodze do kościoła.

Możesz poczuć smutek na widok pogrzebu, ale to nie będzie ten sam smutek, co osób stojących nad dołem, do którego niebawem spuszczać będą trumnę.

Również wspomnienie porodu wywoła u ciebie inne odczucia niż u osoby, która przed chwilą została rodzicem.

Podsumowując:

nie ma ani jednej osoby na świecie, która rozumie to co odczuwasz, nie ma ani jednej osoby na świecie, która myśli tak, jak ty, nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za twoje życie oprócz ciebie. Tak po prostu jest i już, a im szybciej to sobie uświadomisz tym łatwiej będzie Ci się żyło.

Jak sobie pomóc?

Po pierwsze: świetnie będzie, gdy nie będziesz zakładać z góry, o czym ktoś myśli, bo i tak szans nie masz na to, by to odkryć, bowiem będą to jedynie twoje założenia na ten temat, a przyznasz że to coś zupełnie innego.

Po drugie: naprawdę, lepiej zapytaj jak czegoś nie wiesz, zamiast zakładać coś z góry.

Po trzecie: posłuchaj podcastów Darka Emanowicza KLIK, w każdym odcinku dostaniesz ćwiczenie, które regularnie stosowane wprowadzi oczekiwane zmiany w twoje życie.

Dzięki wielkie za czytanie

środa, 21 czerwca 2017

Kocham Kino

Wyobraź sobie, że Twoje życie to film, sztuka czy opowiadanie. Siedzisz sobie w kinie, teatrze, przed telewizorem lub z książką w fotelu i śledzisz losy bohaterów.

Obserwujesz siebie w roli rodzica - matki lub ojca, partnera lub partnerki w związku formalnym lub nieformalnym, kucharki lub kucharza, sprzątaczki lub sprzątacza, wykonującego jakiś zawód, prowadzącego biznes, kochanki lub kochanka.

Jesteś niezłym aktorem, bo codziennie grasz parę ról. Pytanie jest następujące: czy każdą rolę grasz najlepiej jak potrafisz?

Przyznasz, że z przyjemnością ogląda się produkcje, gdzie ma miejsce profesjonalna gra aktorska czy reżyserska. Wówczas z radością oczekujesz na kolejne dzieło takiego aktora lub reżysera. 

Zatem: czy każdą z ról odgrywasz sercem? Czy może do którejś roli je straciłeś?

Bo widzisz, kiepska gra aktorska gwarantuje brak widzów. Sam też nie pójdziesz na TAKI film, prawda?

Po drugie w opowieści ważna jest fabuła i to co na nią się składa: akcja, zaskoczenie, niepewność co do kolejnych losów bohaterów, ekscytacja, napięcie, gra światłem i muzyką, efekty specjalne.

Często marzysz o życiu jak w filmie? No to taraaa...marzenia się spełniają!!! ŻYCIE TO TAKI WŁAŚNIE FILM!!! 

Tylko teraz należy się nim zachwycić.

Dobra, podsumujmy, wiesz co film podkręca i nadaje mu smaku:

po pierwsze: super gra aktorska, oczywiście pamiętaj o scenarzyście i reżyserze,
po drugie: fabuła.

No to do roboty, jak znasz zasady to tylko pozostaje według nich działać.

Od tych słów zacznij grać każdą z ról w swoim życiu jak najlepiej potrafisz i CIESZ SIĘ TYM!!! Niech to będzie zabawa. Obserwuj co się wydarzy, nie chciej wiedzieć co będzie jutro, tylko obserwuj jak teraz upływa kolejna minuta twojego filmu. 

By fabuła była ciekawa musi zaskakiwać, więc ZASKOCZ SAM SIEBIE NIEWIEDZĄ I BRAKIEM KONTROLI :-) 

Zrób coś, powiedz coś i poczekaj na to, co się wydarzy. Zabaw się improwizacją. To trudna sztuka, bowiem wymaga doświadczenia zawodowego. No ale, mój drogi, akurat tobie doświadczenia życiowego nie brakuje, prawda?

Zatem do roboty, od teraz: trzy, dwa, jeden, kamera poszła i.... AKCJA!!!

Dasz RADĘ!!!

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 14 czerwca 2017

Krótka wiadomość dla ćwiczących i nie tylko...

7 miliardów ludzi i każdy jest przerażony.
7 miliardów ludzi myśli: piątek, piąteczek, piątunio czytaj koniec harówy!!!
7 miliardów ludzi myśli: kurwa znowu poniedziałek!
7 miliardów ludzi ogląda gdzieś wiadomości i czuje złość.
6 miliardów ludzi nienawidzi swojej pracy.
5,5 miliardów ludzi ze złością płaci rachunki.
5 miliardów ludzi myśli: facet to świnia.
4 miliardy ludzi myśli: kobieta to nie człowiek.
5 miliardów ludzi chorych na raka myśli, że umrze.
6,5 miliarda osób myśli: jaki ja jestem biedny.
7 miliardów ludzi boi się śmierci.

Wiem, nie we wszystkim zgadzają się liczby, chodzi mi skalę. Rozumiesz pod jaką strukturę podlegasz? Rozumiesz w czym bierzesz udział? 

Jesteśmy połączeni w jedną wielką sieć. Informacje przekazywane są na wielu poziomach.

Nowo narodzone szczury potrafią przejść labirynt wchodząc do niego po raz pierwszy w swoim życiu, tylko dlatego, że ktoś nauczył tego ich starszych towarzyszy i uwaga, gryzonie nie są spokrewnione.

Zbiorowe myślenie powoduje, że podążasz pewnymi szablonami. Kojarzysz powiedzenie: "kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one"? No właśnie ono o tym mówi. 

Jeżeli chcesz coś zmienić w swoim sposobie myślenia, musisz wypiąć się z systemu, a tego bez odpowiednich narzędzi nie jesteś w stanie zrobić.

Teraz słowa kieruje przede wszystkim do osób ćwiczących. 

Masz narzędzia, używaj ich!!! Kiedy rozpuszczasz jakiś schemat musisz być cierpliwy dla siebie, zauważ jaka struktura za nim stoi. To jest potęga, nie odda Cię tak od razu. Dodatkowo dochodzi do tego bardzo ważny czynnik - Twojej adoracji do niej. Przez ileś lat uczestniczyłeś w niej czynnie, budowałeś ją. Jest bardzo mocno z Tobą zrośnięta. 

Więc bez paniki ale z konsekwencją rób swoje. Nie raz lub dwa razy dziennie, ale za każdym razem kiedy zauważysz, że coś Cię wprawia w dyskomfort. UŻYWAJ NARZĘDZI!!! do momentu, aż objawy ustąpią.

ZAKOŃCZ PROCES!!! Pamiętasz jak beznadziejnie chodziło się z kiwającym mlecznym zębem? Nie można było jeść, bolało, wkurzało. Dopiero jak wylazł, była ulga i miejsce na nowy silniejszy ząb.

Tu jest tak samo, będzie ulga jak wylezie i dopiero wówczas będzie miejsce na nowy schemat/nawyk/nowe życie, które stworzysz już Ty sam, a nie zbiorowe myślenie.

UŻYWAJ NARZĘDZI I DASZ RADĘ!!!

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Co do osób, które nie ćwiczą, proponuję zacząć :-)

Zapraszam na nową grupę w Krakowie w ten weekend 17,18 czerwiec!!!KLIK

środa, 31 maja 2017

Najwspanialszy związek jaki możesz mieć... cz III

Jak stworzyć idealną relację z drugą osobą? 

Hm, to chyba najtrudniejsza część, bowiem droga jest tylko jedna. Aby stworzyć idealną relację z drugą istotą należy mieć idealny związek z samym sobą, czyli kochać siebie. Okej zapytasz: tylko co to znaczy?

Jesteś odpowiedzialny tylko za siebie i za swoją połowę związku (w tym miejscu, zachęcam Cię do przeczytania części I KLIK - jeżeli jej nie czytałeś).

Twój świat jest tylko twój, ale jeśli zechcesz możesz się nim podzielić.

Zachodzi tylko pytanie: czym chcesz się dzielić?

Bo jeżeli chcesz na kogoś przerzucić swój strach, żal, obawy, samoodrzucenie, to zachodzi kolejne pytanie: czy Ty chciałbyś przyjąć od kogoś taki dar?

Jesteś w stanie jednym zdaniem, ba jednym słowem zmienić u kogoś intencje, działanie, myślenie. Jesteś w stanie jednym dotykiem, gestem, spojrzeniem, spowodować u kogoś rozterki, które będzie nosił do końca życia.

Zatem pytam, czy Ty chciałbyś otrzymać taki prezent?

Jeżeli nie jesteś chętny na takie podarunki, to zatrzymaj się teraz i zastanów się, czym dzielisz się ze swoim partnerem?

Czym obarczasz drugą osobę?

Nie chodzi o to żeby nie rozmawiać, choć właściwie czasami lepiej jest milczeć....

Chodzi o to, że nie możesz nikogo uszczęśliwić, ponieważ nie wiesz, co jest w jego głowie, ale możesz podzielić się swoim szczęściem z innym, które wyjdzie z twojego środka.

A masz tylko siebie i to czym jesteś wypełniony! 

Sam więc teraz określ jaki związek tworzysz, pełen oczekiwań czyli strachu, czy pełen miłości.

Jeżeli jesteś wypełniony miłością to przestań czytać. Jeżeli jednak strach w tobie góruje, to czas na zmiany, ale jeżeli chcesz kogoś zmieniać, to tylko siebie!

ZACZNIJ OD AKCEPTACJI!!! ZAMIEŃ WŁADZĘ NA AKCEPTACJĘ! To naprawdę dobry początek.

Zaprzestań wymuszania, ciągłego kontrolowania i dążenia do czegoś, ODPUŚĆ SOBIE I PARTNEROWI !!!

Zaakceptuj swój umysł i to co w nim stworzyłeś, takim jaki jest. Nadałeś znaczenia jakimś działaniom, nadałeś role otaczającym Cię ludziom, doprowadziłeś do perfekcji swoje zachowania. Jakie by nie były, po prostu je zaakceptuj.

Zaakceptuj swoje ciało takie jakie jest. Jest jedno takie na 7 miliardów ludzi, i choćby tylko z tego powodu jest wyjątkowe. 

Zaakceptuj partnera takim jaki jest, ze swoimi przekonaniami, przyzwyczajeniami, ciałem, on również jest jeden taki na 7 miliardów ludzi.

Daj wolność, nie zabraniaj komuś czegoś, czego sam dla siebie byś pragnął. Jeżeli dasz wolność komuś, automatycznie uwolnisz siebie. BĄDŹ NA TAK!

Pamiętaj, w związku są dwie połówki. Jedną połówką jesteś ty, a drugą twój, brat, siostra, partner, partnerka, matka, ojciec, córka, syn, szef, ponieważ nie masz pojęcia o czym myśli, jak przeżywa druga polówka, z jakich założeń wychodzi, w co wierzy, jesteś odpowiedzialny tylko za swoją część, bowiem tylko nad nią masz kontrolę. 

Stwórz zatem zgraną drużynę, w której każdy zawodnik gra, bo kocha ten sport, a nie gra, bo to właśnie on chce stanąć na podium. 

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Kochani startuje nowa grupa w Krakowie - termin 17,18 czerwiec! Chętnych serdecznie zapraszam! Dzwońcie 666019377 📞

środa, 24 maja 2017

Najwspanialszy zwiazek jaki możesz mieć... cz II

Gdy zaakceptujesz swoje ciało, zaakceptujesz ciało partnera. Seks stanie się piękny... tak zakończyłam poprzednią część, jeżeli jej nie czytałeś - polecam KLIK

Jesteś duchem ciałem i umysłem. Każdy element ma swoje potrzeby, każdy element jest ważny i żaden nie może być pominięty lub zaniedbany, ciało również. Ciało ma swoje funkcje i potrzeby. Ciału należy się zrozumienie, szacunek, a w konsekwencji miłość. Powinieneś dostarczać mu jedzenia, wody, okrycia, snu oraz seksu.

Jeżeli wypierasz/demonizujesz lub faworyzujesz którąś jego funkcję - robisz mu krzywdę. 

Jeżeli ciało odczuwa głód, pragnienie lub potrzebę zaspokojenia seksualnego, a ty w imię jakiś niewłaściwych wzorców myślowych go głodzisz lub/i odbierasz mu przyjemność, profanujesz go. 

Serio, ja nie żartuję. Posłużę się znowu przykładem pupila.

Czy głodzisz swojego milusińskiego? Czy odmawiasz mu czegoś? A może oburzasz się na przemoc wobec zwierząt? To z jakiego powodu stosujesz przemoc wobec siebie? Też przecież jesteś zwierzęciem. I jak się tak przyjrzeć bliżej, to najbardziej okrutnym wobec siebie i swojego gatunku.

Ciało jest z tobą 24 godziny na dobę i to od urodzenia. Cierpliwie znosi twoje poglądy, akceptuje twoje wszelakie diety i pomysły żywieniowe, łyka jak pelikan wszystkie pierdoły, które do siebie gadasz, bierze na klatę wszelkie inwektywy, które rzucasz pod swoim adresem: jestem taki siaki, mógłbym to sio. Cierpliwie czeka na odrobinę przyjemności, aż raczysz doświadczyć orgazmu, a przyznasz, że po tym wszystkim co mu robisz - PRZEZ TYLE LAT!!! - to orgazm należy mu się jak psu buda.

Rozumiesz? 

Zaakceptuj siebie takim jakim jesteś, pokochaj siebie takim jaki jesteś! Pamiętasz z poprzedniego wpisu (KLIK)? Każdy ma swój własny film, każdy tylko w swoim filmie gra główną rolę! Tylko Ty sam siebie możesz pokochać!

Powtarzaj sobie: jestem, tym kim jestem!

I będzie coraz lepiej, bo gdy z wdzięcznością i miłością, będziesz spożywał każdy posiłek, gdy nie pozwolisz na to, by coś wprawiło w niepokój twoje ciało, gdy pozwolisz mu po całym dniu pracy odpocząć, odprawiając wręcz rytuał na przykład: niespiesznie myjąc go w cudownej kąpieli, gdy po prostu go zrozumiesz i zaakceptujesz, automatycznie zaakceptujesz również ciało swego partnera/partnerki.

Podczas miłosnego aktu, gdy wyzbędziesz się niewłaściwych przekonań na swój temat, otworzysz się na wszelkie pieszczoty bez wstydu i wyrzutu, gdy odrzucisz wszystkie bajki na swój temat to z miłością, wdzięcznością i szacunkiem dotkniesz ciała partnera, bowiem z taką samą miłością i wdzięcznością traktujesz siebie, a pamiętaj iż możesz podzielić się z kimś tylko tym czym sam wypełniony jesteś.

Aby zbudować cudowny związek najpierw całkowicie powinieneś zaakceptować swoje ciało, bez żadnych: jak on by mnie taką mógłby chcieć, co on we mnie widzi, nie jestem doskonały, ponieważ w miłości nie może być lęku i przymusu, a to wszystko jest jego przejawem.

Kiedy postawisz sobie za cel zbudowanie doskonałego związku pomiędzy tobą, a twoim ciałem, nauczysz się układać doskonałe relacje z każdym, kto jest z tobą, łącznie z twoją matką, przyjaciółmi, kochankiem, dziećmi i twoim psem. Skoro zbudowałeś doskonały układ między tobą i twoim ciałem, to od tej chwili twoja połowa każdego związku w otaczającym cię świecie stanie się idealnie spełniona. 

Twój sukces w związku nie będzie już zależał od czynników zewnętrznych..., ale o tym, jak taki idealny układ stworzyć, już za tydzień :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 17 maja 2017

Najwspanialszy związek jaki możesz mieć...cz I

Powinieneś skupić się na najwspanialszym związku jaki możesz mieć, czyli na związku z samym sobą.

Myślisz, że żartuję? Udowodnię Ci w tym wpisie, że to podstawa każdego związku, bowiem jedyna droga do szczęścia wiedzie poprzez miłość mającą źródło w tobie!

Jesteś jedyną istotą, która spędza ze sobą czas 24 godziny na dobę. Jak myślisz, czy warto aby wszystko co najlepsze żywić do takiej istoty?

Jako dziecko bawiłeś się, radowałeś się, biegłeś do innych dzieci, by podzielić się swą radością i miłością. Akceptowałeś siebie i swoje ciało takie jakie jest i naturalnym była akceptacja w taki sam sposób innych.

Nie zakładałeś niczego z góry, brałeś chwilę całym sobą. Gdy zaistniała jakaś zwada, po pięciu minutach było już po sprawie.

Ale oto dorosłeś i przekonania w których wyrosłeś dały Ci władze, która przejawia się w osądzaniu, oskarżaniu, ferowaniu wyroków, wytyczaniu kar.

Zacząłeś śnić swój własny sen, w którym Twój osobisty sędzia i kat grają główną rolę. Więc nieustanie cierpisz, a to sądząc siebie za coś, a to znów obwiniając się o coś.

A to nie tak!

Wyobraź proszę sobie teraz, że idziesz do kina. W całym kinie grają tylko jeden film, film o Tobie!

Wchodzisz do sali kinowej i zaczynasz oglądać swój film, grasz w nim główną rolę. Wszystko zaczyna i kończy się na tobie, postrzegasz świat poprzez swoje odczucia one są najważniejsze Widzisz swoje życie, swoich bliskich, wszystko się zgadza, znasz to wiec idziesz zobaczyć co jest w sali obok.

Wchodzisz, a tam jakby ten sam film ale oglądany przez twojego partnera/partnerkę, który jest zresztą jedynym widzem na całej sali. Jesteś w tym filmie, grasz rolę, ale już nie główną, choć tytuł filmu nadal nosi Twoje imię. Oglądasz swój film oczami partnera/partnerki i nie wierzysz własnym oczom. To wszystko na co teraz patrzysz, wygląda zupełnie inaczej, niż postrzegasz to Ty. Widzisz siebie jak postrzega Cię ktoś inny, widzisz że nie jesteś najważniejszy, że dramaty które rozgrywasz we własnym filmie tutaj nie mają żadnego znaczenia. Odczuwasz nawet złość, że Ty się tak poświęcasz, a ktoś nie tylko tego nie widzi ale przede wszystkim tego nie potrzebuje.

Wychodzisz zły i idziesz do kolejnej sali, a tam Twoja matka ogląda swój film. I tutaj również grasz rolę, ale znów nie jest to rola główna. Ona gra główną rolę w swoim/twoim filmie. Widzisz ją jak patrzy na Ciebie, jak Cię postrzega, co myśli na twój temat  i to znowu jest zupełnie inne od tego jak  Ty sam na siebie patrzysz. Zauważasz, dopiero teraz, że w jej/twoim filmie nawet wygląd masz inny, tak samo było w poprzedniej sali, ale w szoku tego nie dostrzegłeś od razu. W tamtej sali wszystko twemu partnerowi/partnerce podobało się w tobie. A to przecież zupełnie inaczej, jak Ty sam siebie postrzegasz w swoim filmie, prawda?

Idziesz do kolejnej sali i do kolejnej i wszędzie gdzie wejdziesz każdy gra główną rolę w swoim/twoim filmie, brat, siostra, córka, syn, babcia, znajomi i w każdym filmie gdzieś jesteś, ale w żadnym nie jesteś głównym aktorem.

Dochodzi do ciebie, że każdy patrzy na swoje życie indywidualnie, że każdy w swoim życiu jest najważniejszą dla siebie istotą, że nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za Twoje życie, że cierpnie, rany, bóle, zazdrości, zadry noszone latami dotyczą tylko ciebie, że dramaty które przeżywasz są tyko twoje.

Dochodzi do ciebie, że dzieciak który leciał, by pobawić się z innymi i podzielić się radością w sercu jest teraz dzieciakiem, który wpada na podwórko, by dopiec innym, pokłócić się, pobić i wrócić do domu poobijany fizycznie, a mentalnie cierpiący latami.

Dochodzi do ciebie, że nie warto brać niczego do siebie czy też zakładać czegoś z góry. Dochodzi do ciebie, że akceptacja dla wszystkiego co Cię otacza jest najlepszym rozwiązaniem, że nie ma powodu, by to co się kiedyś wydarzyło nadal Cię nękało, byś się tego wstydził, że nie ma powodu, by obawiać się przyszłości, bo najlepsze momenty w życiu są wówczas, gdy bawimy się, gdy odkrywamy coś nowego, gdy tworzymy dla zabawy.

Dochodzi do Ciebie, że jeżeli ktoś jest zły w twoim otoczeniu, to nie ma to z tobą nic wspólnego. Każdy ma swój własny film, pamiętasz? Osoba cierpiąca obok ciebie po prostu porządkuje swój świat, swój film i jednego czego jej teraz potrzeba to twojej akceptacji czyli współczucia, podania kawy lub herbaty, może tylko samej obecności, ale na pewno nie potrzeba jej twojego strachu, żalu, obwiniania się.

Rozumiesz?

Nawet moje słowa są tylko moje, ja je rozumiem. Nie wiem jak zrozumiesz je Ty? Ale wiem, że gdy oddasz władzę, niczego z góry nie będziesz zakładać, przestaniesz oceniać, krytykować to w ten sposób uwolnisz siebie i weźmiesz odpowiedzialność tylko za siebie, dasz wolność sobie i innym. W ten sposób wypełnisz się miłością, która nie ma żadnych oczekiwań.

Podam ci przykład na to, że potrafisz już tak postępować.

Miałeś kiedyś pupila? Psa, kota, chomika? A może masz go dzisiaj?

Akceptujesz go takim jakim jest, prawda? Nie chcesz go zmieniać, nie chcesz zamienić psa w kota lub odwrotnie. Wiesz, że to się po prostu nie uda. Pomagasz mu gdy potrzebuje pomocy, nie zakładasz z góry, że robi Ci na złość, po prostu bierzesz go w całości takim jaki jest. Kochasz go bezwarunkowo, a on kocha Ciebie. Nawet jeżeli zezłościsz się na niego, to on wróci nie żywiąc urazy.

Stwórz taki właśnie związek ze sobą jaki tworzysz ze swoim pupilem. Nie zmieniaj się w kogoś innego, bo to się nie uda. Nie osądzaj, nie krytykuj, nie karz siebie, a akceptuj siebie i otoczenie takim jakie są.

Zaakceptuj swoje ciało. Jesteś ciałem, umysłem i duchem.

Twoje komórki to indywidualności, jednak pracują dla ciebie jak jedna maszyna. Ty jesteś ich władcą. Znoszą wszystko czym je traktujesz i nie ważne czy jest to pokarm fizyczny czy mentalny. Służą Ci bezwarunkowo. Ciało ma miłość do Ciebie, czas byś odwdzięczył się tym samym.

Gdy zaakceptujesz swoje ciało, zaakceptujesz ciało partnera. Seks stanie się piękny, ale o tym i o związkach partnerskich zbudowanych na swoim solidnym fundamencie w kolejnym wpisie, już za tydzień :-)


Dzięki wielkie za przeczytanie

środa, 10 maja 2017

Wiosenny Tydzien z Naturą - Dzięki Wam Wielkie!!!

No i wróciliśmy!

I również tym razem Podlasie przywitało nas słonecznie. Wiosna w tamtym rejonie jest bajeczna, sprzyja temu cisza i spokój naokoło. Otuleni przyrodą możecie tylko jej i sobie poświęcić uwagę. Siedząc na brzegu Bugu, możecie odczuć jego potęgę, możecie z zachwytem obserwować jak spokojnie i majestatycznie sunie swoim korytem.

Wrażenia wzbogacają trele przeróżnego asortymentu ptactwa. A są one tak niewiarygodne, że wiele osób będąc tam pierwszy raz pyta: czy to nagranie jest?

No i oczywiście lasy ze swoją niesamowitą energią..., gdy tylko się wyciszycie i pozwolicie im mówić... Swoją drogą, wiecie, że drzewa to mega gaduły? Serio! ;-)


Jak zwykle cudowne okoliczności przyrody wzbogacili fantastyczni gospodarze i uczestnicy.

BEZ WAS Kochani NIC SIĘ NIE ODBYWA!!!. 

Było dużo pracy i dużo doświadczeń, dzięki wzajemnemu zrozumieniu była fantastyczna energia podczas medytacji, posiłków, ognisk i wszelkich dodatkowych atrakcji.

Trudno to wszystko w słowa ubrać...
Może i Ty dołączysz do nas jesienią? Doświadczysz czegoś, co dzieje się tylko na Podlasiu i na Podlasiu zostaje ;-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie 

środa, 26 kwietnia 2017

Dwa końce kija i środek

Utrzymać równowagę na środku kija to wersja optymalna, ale by na nim być, wpierw musisz poznać dwa jego końce, a to czasami jest trudne. No dobra, nie czasami, przeważnie. Chociaż, to zawsze jest indywidualna kwestia. 

Na świecie istnieje miłość i strach. Jedno jest na jednym końcu, a drugie na drugim końcu tego samego kija. By zrozumieć miłość musisz wprzódy poznać strach i odwrotnie, by strach pojąć najpierw miłość ogarnąć trzeba.

Wówczas będziesz mógł stać na środku i z tej perspektywy te dwie przestrzenie doświadczać.

W wieku dorosłym zaczynamy od poznania strachu, bowiem to znamy lepiej. Miłość, gdy byliśmy dziećmi rozumieliśmy, lecz to było dawno i trudno jest nam to sobie przypomnieć. Dzisiaj musimy na nowo jej się nauczyć i strach będzie nam w tym pomocny.

By to zrobić, należy zrozumieć co właściwie się stało.

Jako małe dzieci, miłość wyrażaliśmy instynktownie, gdy mieliśmy ochotę to się śmialiśmy, gdy coś nas bolało płakaliśmy, gdy czegoś nie wiedzieliśmy pytaliśmy, gdy coś nam nie pasowało mówiliśmy o tym głośno. Jako dzieci nie potrzebowaliśmy udawać kogoś innego, cały świat nas kochał za to, że po prostu byliśmy.

Następnie w miarę naszego wzrostu, rozpoczęliśmy proces udomowienia, więc zaczęliśmy przestrzegać zasad, na które społeczeństwo się umówiło czyli: co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie, co jest passe, a co cacy, jak powinien chłopczyk, a jak dziewczynka się zachowywać, seks jest tabu, ale lanie lub terroryzowanie innych da się przeżyć w imię wyższych celów, powiedzieć coś komuś jest źle, obrobić mu dupę po cichu jest dobrze, poświęcić się dla innych jest super, zatroszczyć się o siebie nie wypada, a poprosić o pomoc - to już w ogóle skrajny egoizm, no tysiące absurdalnych umów.

I Tak powoli zastępowaliśmy miłość wszem obecnym strachem, a to przed karą, przed tym co inni pomyślą, a to przed osadem jak nas spostrzegać będą, co o nas powiedzą, co wypada, co nie wypada.

Coraz bardziej zagłębialiśmy się w pozycję ofiary i kata. Frustracja, złość, żal, poczucie krzywdy osiągnęło sufit, a wszystko po to, by ktoś nas zauważył, by ktoś nas zaaprobował, wszystko po to - i tu się może zdziwicie - BY ODZYSKAĆ MIŁOŚĆ! 

Niezłe kółko, co?

I oto jesteśmy teraz, zdeterminowani, by na powrót móc swobodnie wypowiedzieć siebie, tak jak to robiliśmy, gdy dzieciakami byliśmy.

Poznaliśmy już dobrze kraniec kija pełen strachu i nie mamy takiej wewnętrznej potrzeby więcej go doświadczać. Znamy również drugi koniec kija, przynajmniej w teorii wiemy, co to miłość jest...

Więc co teraz począć?

Ano możemy przypomnieć sobie jak drzewiej było i w praktyce zacząć od tego, by:

- płakać, gdy nam jest smutno, gdy coś nas boli, zamiast udawać bohatera,
- śmiać się wówczas, gdy coś nas śmieszy i nie bać się, że się ośmieszymy,
- mieć cierpliwość do siebie, zamiast rzucać oskarżeniami w swoim kierunku,
- pytać jeżeli czegoś nie rozumiemy, zamiast zakładać coś z góry i tworzyć dziwne przekonania,
- mówić głośno, gdy coś nam nie pasuje, gdy mamy taką potrzebę, zamiast czynić wyrzuty, żale, zaczepki, by na końcu i tak wykrzyczeć pierwotny powód,
- przestać udawać kogoś kim się nie jest, tylko po to, by zaspokoić czyjeś potrzeby, by zaskarbić sobie przychylność innych.

Gdy poznamy oba końce, gdy na powrót siebie i własne potrzeby postawimy na pierwszym miejscu, gdy zaczniemy kochać siebie, wówczas przejdziemy na środek kija i z tej perspektywy zaczniemy doświadczać życia, które stanie się łatwiejsze i prostsze, a świat na powrót pokocha nas za to, że po prostu jesteśmy :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani w najbliższy weekend 29,30.04 w Warszawie startuje nowa grupa!!! Jeżeli ktoś jeszcze chce dołączyć to serdecznie zapraszam!!! Informacje tutaj KLIK

środa, 19 kwietnia 2017

Powiedz: doświadczam... i będzie coraz lepiej :-)

Czasami po prostu jest dziwnie. Czasami czujesz się jak obcy. Czujesz, że nie pasujesz do miejsca w którym się znajdujesz czy przebywasz. Obserwujesz otaczających Cię ludzi i ich nie rozumiesz. Złoszczą Cię ich opinie i to w jaki sposób je wypowiadają. Przypominają Ci się słowa piosenki " i co ja robię tu, co ja tutaj robię?"

Czasami po prostu tak jest. Związane jest to ze zmianą, która nieustanie się dzieje. Zmieniasz się Ty,  dzieci dorastają - to też zmiana - nabierają nowego doświadczenia, zmieniają się najbliżsi, ludzie z którymi pracujesz, codziennie stają się nowymi osobami.

No i co z tym zrobić?

Nie wyprowadzisz się, nie zmienisz pracy, nie otrujesz siebie ani nikogo, bowiem nic to nie da, przed sobą nigdzie nie uciekniesz.

Ale możesz zrobić coś innego i w sumie coś bardzo prostego.

Dodaj do każdej czynności, ba do wszystkiego co chcesz zrobić: doświadczam.

Doświadczam pracy, doświadczam bycia mężem/żoną, doświadczam choroby, doświadczam macierzyństwa, doświadczam płaczu, doświadczam rozczarowania, doświadczam seksu, doświadczam radości, doświadczam smutku, doświadczam złości, doświadczam biedy/pustego konta/niezapłaconych rachunków, doświadczam bogactwa/pełnego konta/zapłaconych rachunków, doświadczam kłótni, doświadczam głodu, doświadczam sytości, doświadczam kaca, doświadczam relaksu, doświadczam kradzieży, doświadczam wypadku, doświadczam śmierci, doświadczam jazdy autem, doświadczam spaceru, doświadczam stania w korku,  d o ś w i a d c z a m ...! ! !

Myśl jest energią, ma moc, a słowa to potęga. Raz wypowiedziane zmieniają wszystko. Gdy mówisz do siebie lub do kogoś - zmieniasz wszystko. Zmieniasz intencje, zamiar, nastrój, sposób myślenia, sposób postrzegania.

Gdy zaczniesz doświadczać, automatycznie przestaniesz nadawać znaczenie. Przestaniesz robić dramaty i brać w nich udział.

Nagle najtrudniejsze zdarzenie w Twoim życiu stanie się doświadczeniem, a to znaczy, że zaczniesz traktować swoje istnienie jak przygodę, jak wycieczkę, jak coś ciekawego, jak coś nieprzewidywalnego, tajemniczego, jak coś w czym z chęcią bierze się udział, jak coś co zdarza się tylko raz.

Proponuje wytrwaj tydzień. Przez 7 dni dodawaj doświadczam do wszystkiego co będzie rodziło się w twojej głowie jako myśl, oraz w twoich ustach jako słowo. A po tygodniu sam zauważysz/doświadczysz zmiany, którymi jeżeli będziesz chciał, możesz podzielić się w komentarzu :-)

Dzięki wielkie za przeczytanie


Kurs w Krakowie w najbliższy weekend KLIK
Kurs w Warszawie za dwa tygodnie KLIK

środa, 12 kwietnia 2017

Zamień muszę na pragnę, a zaczną dziać się cuda

Muszę zapłacić kredyt, muszę postawić dom, muszę dopilnować, by dziecko odrobiło lekcje, muszę być szczupły, muszę mniej jeść, muszę wyjść za mąż, muszę urodzić dziecko, muszę skosić trawę, muszę, powinienem, wypada, należy, trzeba.

Otóż wyobraź sobie, że nic nie musisz. Serio, ja serio mówię - nic nie musisz, a wszystko możesz. 

Wystarczy, że zamienisz muszę na pragnę. Powiedz głośno do siebie: muszę iść do pracy, a teraz powiedź: pragnę iść do pracy.

I co jest różnica? No jest, i to OGROMNA!!! Czujesz jak Twoje ciało reaguje?

Przy muszę wszystko opada (miałam w liceum nauczycielkę biologii, której ciągle ręce opadały w konfrontacji z nami). Gdy mówisz muszę, to tak jakbyś nakładał 10 kilo ziemniaków na plecy. Natomiast gdy mówisz pragnę, skrzyła niosą Cię w górę, ha ha nawet nie wiedziałeś, że je masz, co?

Gdy coś musisz zawsze towarzyszy Ci stres, pośpiech, strach, żal, wyrzut sumienia, poczucie winy. Gdy pragniesz przepełniony jesteś chęcią, radością, oczekiwaniem, ekscytacją, podnieceniem, miłością.

Gdy musisz - zachowujesz się jak dorosły, gdy pragniesz - znów jesteś dzieckiem.

Gdy musisz - uśmiech znika z twej twarzy, a pojawiają się na czole poprzeczne i pionowe zmarszczki. Gdy pragniesz - oczy błyszczą w radosnym wyczekiwaniu.

Gdy musisz - nigdy przyjemności z wykonanego zadania czerpać nie będziesz. Gdy pragniesz wszystko co robisz nabierze nowych kolorów.

Gdy musisz - wszechświat zgodnie z prawem siewu i zbioru więcej okazji w twoim życiu do muszenia Ci zorganizuje. Natomiast gdy pragniesz, wszechświat zgodnie z prawem siewu i zbioru więcej okazji w twoim życiu do pragnienia Ci zorganizuje.

Wyboru dokonujesz sam. Za muszę - puszka pandory stoi, za pragnę - ogień pożądania. Pytanie brzmi: co wolisz?

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Nowa grupa Kraków - 22,23 kwiecień KLIK
Nowa grupa Warszawa - 29,30 kwiecień KLIK

środa, 5 kwietnia 2017

Nie odkladaj na później tego, co może sie nie powtórzyć!


Świat daje Ci non stop szanse i możliwości, byś mógł się zrealizować. I nawet zauważasz te impulsy, ale co się dzieje, że ich nie chwytasz? 

Strach przykryty wstydem, poczuciem straty tego co jest, utratą kontroli nad tym co znasz/było, obawa przed rozczarowaniem, obawa przed wyjściem z dobrze znanej, choć nie zawsze wygodnej sytuacji, wyrzuty sumienia na temat tego co powiedzą inni, co sobie pomyślą, jak zareagują, wątpliwości dotyczące własnego poczucia wartości, czy mi wypada, czy mogę sobie na to pozwolić, no po prostu tysiące kwestii.

Ile ludzi tyle powodów, by nie dotknąć nieznanego. Nowa sytuacja wymaga dostosowania wielu czynników, przeorganizowania życia, zmierzenia się ze swoimi starymi przekonaniami i przebudowania poglądów, a to wymaga ogromnej determinacji, konsekwencji i samotności.

I tu właśnie jest trudność. Człowiek przywykł do tego, że w stadzie żyje, podejmuje decyzje w oparciu o decyzje innych, poddaje siebie osądom, pozwala na to, by inni kierowali jego życiem, przerzuca odpowiedzialność na kredyt, dom, rodzinę, męża, żonę itd

Tymczasem wszyscy funkcjonujemy w podobny sposób, są pewne ramy społeczeństwa w których się obracamy, ale to nie powód, by stworzyć z nich wymówki i odpuścić sobie coś, co może wnieść do Twego życia tak wiele.

Jeżeli myślisz/marzysz o czymś, świat natychmiast odpowie na Twoje pragnienie, tylko Ty zareaguj na propozycje, które do Ciebie docierają, a musisz wiedzieć, że w różny sposób się to odbywa.

Czasami usłyszysz rozmowę ludzi, której fragment akurat "ten" jest dla Twoich uszu przeznaczony, czasami napis na plakacie będzie odpowiedzią, czasami ktoś zadzwoni i ot tak usłyszysz ze zdziwieniem informację, której potrzebujesz. Natura ma niesamowite poczucie humoru i nigdy nie wiesz, jak do Ciebie dotrze.

Gdy podążysz za głosem serca, na Twojej drodze pojawią się właściwi ludzie, właściwe zbiegi okoliczności. I ten sam kredyt, którym kiedyś terroryzowałeś otoczenie, dzisiaj będziesz spłacał z ogromną radością i wdzięcznością.

Chwyć zatem jak Piotruś Pan i zagubieni chłopcy w Nibylandii swoją szczęśliwą myśl/okazję/propozycje i leć jak na skrzydłach, pełen nowych wrażeń, ekscytacji, odkrywaj siebie i doświadczaj życia.

Życzę Ci tego z całego serca :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani 22,23 kwiecień  - nowa grupa Kraków KLIK, a 29,30 kwiecień - nowa grupa Warszawa KLIK

środa, 29 marca 2017

Prawo jazdy

Jeżeli zdawałeś na prawo jazdy, to wiesz, że egzamin posiadał ( i posiada wciąż) dwie części: teoretyczną i praktyczną. I nasze życie podobny charakter przybiera, zwłaszcza kiedy zaczynasz ze sobą pracować. 

Gdy dostrzegasz w swoim zachowaniu coś co Ci zaczyna przeszkadzać, to uruchamia się tak zwana "rozkmina" po co, na co, skąd, z jakiego powodu? Poruszasz ten temat w rozmowach z samym sobą oraz w rozmowach z przyjaznymi Ci osobami.

Rozważanie owego tematu "na sucho", to właśnie część teoretyczna egzaminu na prawo jazdy, ale zostaje nam jeszcze jazda, tak?

Pamiętasz o czym mówi prawo przyciągania lub prawo siewu i zbioru? Pamiętasz o tym, że myśl jest energią?

Zauważ więc, że to o czym myślisz, musi zamanifestować się w Twoim życiu. Innym słowy mówiąc swoimi rozważaniami "na sucho" przyciągasz konkretne wydarzenia w Swoim życiu.

Po co? Właśnie po to, aby zdać egzamin praktyczny.

Do egzaminu możesz podchodzić wiele razy, lecz za każdym kolejnym razem musisz ponieść koszty. Dodatkowe lekcje, dodatkowo zorganizowany czas, opłaty, zorganizowanie opieki do dzieci jeżeli takie posiadasz, zwolnienie z pracy itd.

No każdy indywidualny zestaw wydatków posiada.

A wszystko odbywa się w jednym celu, zrozumienia.

Uwaga podaje przykład.

Część pierwsza, egzamin teoretyczny.

Pewnego dnia budzisz się i orientujesz się, że ciągle o coś się obawiasz i martwisz, a to o pracę, a to partnera, a to o dzieci, a to czy zdążysz tam gdzie masz zdążyć, a czy auto będzie sprawne, a czy buty Cię nie obetrą, a czy święta się udadzą, a czy deszcz będzie padał, a to, a siamnto ... :-(

Przez większość swojego życia jesteś permanentnie czymś zmartwiony.

Zaczynasz przyglądać się tematowi bliżej, od kiedy tak jest, gdzie był początek, co go spowodowało, dzwonisz do jednej, drugiej, trzeciej, dziesiątej osoby. Upewniasz się, że nie zwariowałeś.

Postanawiasz, że zmieniasz swoje zachowanie, bo to Ci nie służy. Od dzisiaj przestajesz się martwić - I WŁAŚNIE ZDAŁEŚ TEORIĘ, BRAWO TY!

Teraz czas na część drugą - egzamin praktyczny.

Konsekwencją Twoich rozważań w życiu Twym zauważysz sytuacje, które stworzą Ci możliwość, byś mógł po staremu na nie zareagować, czyli martwieniem się. Występować zaczną one wręcz lawinowo, w jednym tylko celu: abyś mógł zdać jazdę, abyś tym razem zareagował na nie zgodnie ze swoim nowym postanowieniem. Możesz do egzaminu podchodzić tak długo jak chcesz, pamiętaj tylko o kosztach. Podchwytliwe sytuacje będą występowały dopóki się sprawdzisz. Wówczas zdasz jazdę.

Jeżeli będziesz konsekwentny i zdeterminowany i przynajmniej przez 7 dni pod rząd (tyle mózg potrzebuje na stworzenie nowego śladu myślowego) wytrwasz w nowych reakcjach. Stary nawyk przykryjesz nowym i nie będziesz musiał więcej brać udziału w schemacie o nazwie "martwienie się". I WŁAŚNIE ZDAŁEŚ EGZAMIN PRAKTYCZNY, BRAWO TY!

Proste i trudne zarazem, bo jak mówią na mieście: przyzwyczajenie to druga natura człowieka, ale dokonanie zmian jest jak najbardziej możliwe.

Proces zdrowienia zawsze wygląda tak samo, więc nie należy wpadać w panikę gdy wydaje się nam, że nieszczęścia chodzą parami i wszystko się na nas uwzięło, tylko trzeba spokojnie zastanowić się co jest w nas gotowego do zrozumienia i stworzenia na nowo, a następnie przystąpić do testów oraz zdać praktykę.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani zapraszam serdecznie na kurs rozwojowy, nowa grupa w Warszawie 29,30 kwiecień - KLIK

Nowa Grupa w Warszawie 29,30 Kwiecień - Kurs rozwoju osobistego/duchowego

Zapraszam Cię na Kurs Rozwoju Osobistego - nowa grupa Warszawa!!!

Czy wiesz, że wszystko zaczyna i kończy się na Tobie?
Od tego jak postrzegasz siebie, jak w zgodzie jesteś ze sobą lub jak bardzo występujesz przeciw sobie zależy to, jak się ze sobą 24h na dobę czujesz?

To czym jesteś wypełniony/na, tym dzielisz się ze swoją rodziną, bliskimi, uczysz tego swoich potomków. Warto wiec zadać sobie pytanie: co przekazuję? Miłość, spokój, zrozumienie czy chaos, smutek, żal, ból i przeświadczenie, że życie to ciężka harówka?

Na dwudniowych warsztatach właśnie o tym będziemy rozmawiali i ćwiczyli w praktyce, bowiem Twoje wewnętrzne przekonanie,  wpływa bezpośrednio na Twoje życie. Najnowszy mój wpis na ten temat KLIK

Jeżeli  więc, na jakimś polu czujesz brak lub masz przeświadczenie, że coś mogłoby być lepiej, to właśnie te zajęcia są dla Ciebie!!!

Pozwól, że wymienię tylko kilka korzyści uczestnictwa w kursie:

Na warsztatach zrozumiesz z jakiego powodu jesteś najważniejszą osobą w Swoim życiu!!!

Nauczysz się zaspokajać swoje potrzeby, bez wyrzutów sumienia i bez obaw co inni o tym pomyślą!!!

Zrozumiesz z jakiego powodu nie warto zakładać niczego z góry!!!

Dostaniesz narzędzia do tego, by osiągnąć w swoim życiu wszystko czego pragniesz!!!

Dostaniesz doładowanie energetyczne – dosłownie - i nauczysz się, jak robić to samemu w domu!!!

Dowiesz się, jak uzdrowić się samemu z każdej choroby!!!

Dostaniesz moje wsparcie również po kursie.

Termin 29,30 kwiecień 2017. Szkolenie zaczynamy o 10.00 i trwa do 15.00 (sobota i niedziela).
W niedzielę (po 15.00) wracamy do domów, by nabytą wiedzę wykorzystywać w praktyce i zacząć smakować na nowo życie :-)

Jeżeli masz ochotę na te warsztaty, to posłuchaj swojej intuicji i zapisz się TERAZ!!! 

Cena to tylko 310 zł!!! 
Miejsce: Łomianki Dolne 

To będzie fantastyczny weekend :-) Wyjątkowi ludzie, tworzący niepowtarzalną atmosferę :-) 

Zastanów się, gdzie byłeś/aś, kogo odwiedziłeś/aś, w ile miejsc zapukałeś/aś, ile osób spotkałeś/aś, ile pieniędzy wydałeś/aś do tej pory w poszukiwaniu siebie? To już ostatnie kilometry, które musisz zrobić, by zobaczyć właściwą mapę, SWOJĄ mapę!!!

Zapisuj się szybciutko, bowiem liczba miejsc jest ograniczona :-)

Gwarancją miejsca jest wpłata 100 zł zaliczki na konto:
ING BANK ŚLASKI 14 1050 1445 1000 0023 1553 7718 z w tytule kurs - imię i nazwisko


Czekam na Ciebie, do zobaczenia :-)


Udzielam wszelkich informacji, dzwoń lub pisz do mnie śmiało: 666 019 377, dorota@sznyterman.pl



środa, 22 marca 2017

Akceptacja, czyli rób drugiemu, co tobie miłe :-D

Dzisiaj wpis sprzed trzech lat, zapraszam.

"Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe". Jest takie przysłowie znamy je wszyscy. Ciągle je stosujemy. Zwłaszcza w sytuacjach kiedy, chcemy komuś zwrócić uwagę, albo wyszczerzyć zęby w szyderczym uśmiechu mówiącym wszystko.

Sama wielokrotnie stosowałam ów cytat. Ale wiecie co, odkryłam ostatnio o 5 a.m., co to znaczy. I dzisiaj moim oświeceniem podzielę się z Wami.

Otóż, to powiedzenie również związane jest z naszą odpowiedzialnością. W rzeczywistości to inne powiedzenie na "co dajesz to dostajesz" . No zastanówmy się przez chwilę, czy aby tak jest na pewno...."nie rób drugiemu, co tobie nie miłe"?

I co, jest tak, prawda?

Krzyczymy dlaczego nie płacą nam pieniędzy, denerwujemy się, że cięgle mamy długi, stan konta nie taki jaki powinien być? No to w myśl powiedzenia zapewne robimy, coś co drugiemu nie miłe.

Zalegamy z opłatami za gaz, prąd, czynsz, kredyt, zus, podatek, mandat albo zrobiliśmy kiedyś kogoś w trąbę, naciągnęliśmy kogoś na coś, sprzedaliśmy coś dla zysku, nie oglądając się na innych.

Ciągle mamy problemy towarzyskie, nie potrafimy dogadać się z innymi? To zapewne obrabiamy dupę niejednemu bliźniemu (wiem, że to fajny sport, i cel życia wielu, ale trzeba pamiętać o konsekwencjach).

Pouczamy nie znosząc krytyki, nie uznajemy kompromisów, bawimy się w dyktatorów, śledczych, sędziów oraz katów. Często nosimy urazę w sobie szukając okazji do zemsty. Dodatkowym bonusem takiego zachowania jest również chorowanie.

Ktoś Wam zajechał drogę? No cóż, zapewne chwilę wcześniej zrobiliście komuś to samo.

Wystawiliśmy komuś "palec"? Noooo to na reakcje długo nie musimy czekać. Prawda? Przykładów można mnożyć.

To tylko kwestia tego czy widzimy związki przyczynowo skutkowe czy nie. To kwestia naszej uważności, bardziej lub mniej wyostrzonej. Takie rzeczy się dzieją i zawsze są odpowiedzią na nasze działania.

Nieważne czym lub kim jest ten" drugi", to może być instytucja lub osoba. Fakt jest taki, zawsze przegranym jesteśmy my sami, bowiem zawsze kiedy krytykujemy kogoś, to krytykujemy najpierw siebie.

Jeżeli ocenimy kogoś to oceniamy siebie. Jeżeli szydzimy z kogoś to również szydzimy z siebie. Jeżeli kontrolujemy kogoś to przede wszystkim ograniczamy siebie.

Dlatego zmieńmy powiedzenie na "róbmy drugiemu, co nam jest miłe", bo wówczas jeżeli będziemy komuś wdzięczni to będziemy wdzięczni sobie. 

Jeżeli będziemy szanować innych to będziemy mieć szacunek do siebie.

Jeżeli będziemy dziękować komuś to również będziemy dziękować sobie.

Jeżeli będziemy płacić zobowiązania w terminie, będziemy automatycznie płacić sobie.

I jak Wam się to podoba?

Możemy naprawić świat tylko w jeden sposób - uzdrawiając siebie, czyniąc siebie szczęśliwą istotą. 

Przykładem na to niech będzie bajka Karola Dickensa "Opowieść wigilijna".

Wszyscy ją znamy. Zatem wiemy, że Ebenezer Scrooge zaczął zmieniać świat dopiero wtedy, kiedy zmienił siebie.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Ps. W najbliższy weekend 25,26 marzec, start nowej grupy w Krakowie, serdecznie zapraszam KLIK

środa, 15 marca 2017

Cokolwiek chcesz zrobić, najpierw to sobie wyobraź...

Mózg człowieka jest najbardziej skomplikowanym narzędziem we wszechświecie. Do zobrazowania 1 mózgu człowieka potrzeba miliona laptopów. By pokazać ludzki mózg potrzebny jest komputer kwantowy, bowiem foton tak jak Twój mózg, może być w wielu miejscach/pozycjach na raz.

Zauważ taką rzecz, może jesteś teraz w pracy, może jesteś teraz w domu, może jesteś teraz w restauracji. Gdziekolwiek teraz jesteś obserwujesz swoje otoczenie, ale jednocześnie myślisz o wczorajszym zadaniu w pracy, jutrzejszym obiedzie, odebraniu dzieci, zrobieniu zakupów... Tysiące kwestii przebiega przez Twój mózg.

Naukowcy wyliczyli, że masz około 70 tysięcy myśli w ciągu dnia, a zauważasz może 100?!

A przecież myśl jest energią, pamiętasz?

Wyobraź sobie cytrynę, powąchaj ją, poczuj jej zapach, wyobraź sobie jak się w nią wgryzasz, wyobraź sok kapiący Ci po brodzie. Masz już usta pełne śliny?

Zauważ proszę jaki potencjał drzemie w Tobie. Dla mózgu nie ma znaczenia czy postrzega coś materialnego czy wyobraża to sobie. Cytryna istnieje tylko w Twej wyobraźni, a cały organizm zareagował i spowodował cykl zdarzeń, który zakończył się ustami pełnymi śliny.

To jest niesamowita perspektywa. To znaczy, że sam się ograniczasz lub sam powodujesz dla siebie ocean możliwości. Wszystkie narzędzia, które potrzebujesz, by osiągnąć cokolwiek, masz w sobie!

Jesteś kompletny, taki jaki jesteś!

To znaczy, że gdy jesteś zdenerwowany, sam możesz zmienić swój nastrój, tylko najpierw wyobraź sobie siebie zadowolonego i uśmiechniętego. Mózg to kupi i uruchomi cały organizm, który zacznie produkować chemię odpowiedzialną za radość.

To znaczy, że gdy strach Cię dopadnie, sam możesz zmienić swój nastrój, wyobrażając sobie siebie bezpiecznego  i spokojnego. Mózg to kupi i maszyna ruszy po raz kolejny.

Gdy znasz zasady gry, łatwo się w niej poruszasz, prawda?

Z tego właśnie powodu: Cokolwiek chcesz zrobić, najpierw to sobie wyobraź!!!

Dzięki wielkie za przeczytanie.

Kochani w najbliższy weekend w Warszawie staruje nowa grupa, chętnych zapraszam KLIK



środa, 8 marca 2017

Dzień Kobiet

Każdy z nas lubi, gdy składa mu się życzenia i nie ważne czy jest to dzień kobiet, dzień mężczyzny, urodziny, imieniny, ślub, dzień teściowej czy pogrzeb. 

Życzenia są wyrazem pamięci, ciepłych relacji, są informacją, że ktoś darzy nas uczuciem i zależy mu byśmy o tym wiedzieli.

No dobrze, ale nie mamy, aż tak wiele okazji do przyjmowania czy składania życzeń.

Więc na co dzień z jakiego powodu nie mówić samemu do siebie codziennie miłych rzeczy? Skoro bez żadnej żenady opieprzamy siebie na każdym kroku i o zgrozo wszyscy naokoło to kupują.

Hm? Zauważcie dziwną rzecz, to samo otoczenie, które jest zgodne na "nie", gdy zauważy, że ktoś mówi do siebie ładnie, automatycznie postrzega to jako egoizm, pychę lub skrajny narcyzm. 

A przecież mówienie do siebie ładnie, jest ładne. Myślenie o sobie ładnie, jest ładne. Jest wyrazem szacunku do siebie, a konsekwencją tego jest szacunek, którym obdarzamy wspomniane wcześniej otoczenie.

Koleżanka mojej młodszej córki dostała piątkę z fizyki (choć nie rozwiązała zadania) za "ładne myślenie" - jak to określiła nauczycielka - tak, lubię ładnie myśleć... uśmiechnęła się Kornelia kończąc opowieść.

Podam Wam argumenty na to iż, warto ładnie myśleć o sobie i warto ładnie mówić do siebie.

1. Jesteśmy w 70% wodą.

2. Woda ma pamięć.

3. Nasze komórki odnawiają się wszystkie co miesiąc i ważne jest to, z jakiego wzorca się powielą.

4. Chemia naszego organizmu produkuje odpowiednie peptydy odpowiadające odpowiednim emocjom.

5. Komórki ciała wytwarzają odpowiednie receptory, by móc je przyjąć.

6. Osoby o ładnym myśleniu mają częstsze amplitudy fal mózgowych, aniżeli osoby myślące negatywnie, to wpływa natomiast na uruchomienie kolejnych kodów w naszym dna.

7. Możemy zatem, nieładnie na swój temat myśląc, doprowadzić się do destrukcji przyspieszając proces starzenia, bądź możemy go zahamować lub odwrócić, dzięki ładnym myślą o sobie.

8. Możemy się również uzdrowić lub wpędzić w chorobę. Przykładów można mnożyć...

Podsumowując, nie bądźmy dla siebie tacy surowi, nie czekajmy, aż ktoś nam pogratuluje lub złoży życzenia. 

Winszujmy sobie sami, cieszmy się z małych rzeczy, zróbmy małą imprezkę sami ze sobą, że coś nam się udało, choćby małą przyjemność, by uczcić jakieś ważne dla nas wydarzenie.

Stańmy przed lustrem rano i wieczorem i uśmiechnijmy się szczerze do siebie, na początek to wystarczy, potem łatwiej nam będzie powiedzieć do siebie: kocham Cię :)

Poza wszystkim z uśmiechem wyglądamy ładniej, atrakcyjniej, nasza mowa ciała zachęca do dialogu, ponadto uśmiech ma magiczną moc, która powoduje, iż napotkana osoba musi zareagować tak samo.

Tedy zacznij od uśmiechu, to świetna droga do szczęścia :)

A JA ŻYCZĘ CI CUDOWNEGO, UŚMIECHNIĘTEGO I ROZPROMIENIONEGO KAŻDEGO DNIA :)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani już w ten weekend kurs nowej grupy w Krakowie KLIK, jeżeli jest jeszcze ktoś chętny to serdecznie zapraszam, bo WARTO!!!

Za tydzień natomiast staruje nowa grupa w Warszawie KLIK, serdecznie zapraszam!!!