środa, 15 listopada 2017

Przygoda Ireny

Irena to kot marki Sfinks, a raczej kotka. Właścicielką Ireny jest cudowna istota o imieniu Gabriela. Gabriela z Ireną przyjechały do Warszawy. 

Gabriela po przyjeździe zostawiła kota u swojej koleżanki Pauli i pojechała realizować swój bogato wypełniony dzień. 

Gdy wróciła do domu była głęboka noc. Ireny nigdzie nie było, więc pomyślała, że śpi z nowo poznaną koleżanką, a że późno było i Paula dawno już spała, nie sprawdzała swoich podejrzeń. 

Rano obudziło Gabrielę żałosne miauczenie. Podążając za odgłosem, ze zdziwieniem otworzyła drzwi do mieszkania. Zamarznięta Irena, miaucząc jednocześnie z żałości i ze szczęścia wystrzeliła jak z procy wbijając się w Gabrielę pazurami.

Okazało się, że Irena musiała minąć się w drzwiach z Gabrielą, która w okolicach północy dotarła do domu. Drzwi się zamknęły i ups... Irena została po drugiej stronie. 

Kotka przesiedziała 8 godzin, wpatrzona w drzwi z nadzieją, że w końcu się otworzą, a gdy się otwarły...., to możecie sobie wyobrazić jej szczęście.

To zdarzenie jest świetnym przykładem na wiarę w to co robicie.

Macie pragnienie, podejmujecie związane z nim jakieś działania i czy jesteście w stanie dotrwać do finału, tak jak Irena wytrwała w obcym miejscu z nadzieją, że drzwi się otworzą?

Jak wiele razy wstalibyście z pod tych drzwi i odeszli?

Jak wiele razy zwątpilibyście w to, że w ogóle kiedykolwiek się otworzą?

Jak wiele razy przemarznięcie - przypominam, że to Sfinks - spowodowałoby wasz odwrót?

Jak głód wpłynął, by na Was?

I wreszcie, jak wiele razy strach zabiłby Waszą wiarę i całe przedsięwzięcie nie doszłoby do skutku?

Ten przykład jest cudowny. Myślę, że warto chwilę nad nim pomyśleć, a w momencie zwątpienia - proponuję przypomnieć sobie przygodę Ireny.

Dzięki Wielkie za czytanie

środa, 25 października 2017

Najpięknieszy czas jest TERAZ !!!

Najpiękniejszy czas jest teraz!!! Nie jestem pewna czy to do Ciebie dotarło, więc powtórzę trzeci raz:  
NAJPIĘKNIEJSZY CZAS JEST TERAZ!!! 

Nie ma przeszłości, nie ma przyszłości - jest teraz

Przeszłość nie żyje, zdarzenia, których doświadczyłeś są martwe, żyją tylko w twojej wyobraźni, natomiast cały czas doświadczasz ich konsekwencji w postaci realnych zdarzeń w twoim życiu.

Przyszłości jeszcze nie ma, natomiast teraz jest początkiem i będzie przyczyną twojej przyszłości. Rozumiesz? To jak zachowasz się teraz, będzie miało konsekwencje, których później będziesz doświadczał, które stworzą twoją przeszłość.

Nadążasz, jesteś ze mną? Jesteś zgodny z tym co napisałam? Tak? Super, więc chodźmy dalej!

Skoro okazuje się że jesteś sprawcą swojej przyszłości i przeszłości, to może warto pochylić się nad byciem tu i teraz. Nie tak, tylko dla zasady: "no jasne, jasne sam tworzę swoją przyszłość to zrozumiałe i logiczne, ale przecież są momenty, na które nie mam wpływu ...."

Tylko tak, serio serio. Tworzysz wszystko w swoim życiu sam, teraz i dobrze by było, byś uświadomił sobie, że nie ma takich momentów, na które nie masz wpływu, że nie ma takich chwil, w których zamierasz, a ktoś potajemnie przejmuje kontrolę nad twoim życiem i robi ci Zoo w Hoboken (czyli według Skippera z Pingwinów z Madagaskaru: syf, malaria i nie dają żreć).

Od początku piszesz swój scenariusz, a to że nie zawsze świadomie, niczego nie usprawiedliwia, bowiem nieznajomość przepisów nie zwalnia cię z odpowiedzialności, prawda?  

Byłoby świetnie byś zrozumiał, że naprawdę tworzysz swój świat i że możesz śmiało tworzyć rzeczy piękne miast destrukcji. 


Więc rozjaśnij czoło, wyprostuj zmarszczki i wypij kawę teraz i zobacz jak smakuje, popatrz na swojego partnera/kota/dzieci teraz i zobacz jacy są, pojedź do sklepu teraz i zauważ drogę, którą podążasz, poczuj swoje ciało teraz i zauważ, że w ogóle jest.

Logicznie popatrz na teraz - teraz, powiedź do siebie: "zdrowieje, zdrowieje, zdrowieje, zdrowieje, zdrowieje..." i tak nawet cały dzień powtarzając, zacznij swoją przygodę na nowo, teraz! 

Dzięki Wielkie za czytanie 

środa, 18 października 2017

Tylko Ty i zawsze Ty

To Ty nadając znaczenie, powołujesz do życia zdarzenia, które Cię otaczają.

To Ty wkładając niewłaściwe emocje w jakiś epizod w swoim życiu sprawiasz, że Twoja głowa eksploduje.

To Ty zadręczając się jakimś tematem, powodujesz że Twoje życie staje się koszmarem,

a przecież jesteś jedyną osobą na tym świecie, która stanowi o swoim samopoczuciu!!! Tak tylko TY!!!

Wszyscy, których obwiniasz o pogorszenie swojego nastroju to tylko zapalniki twoich niedoskonałości, to twoje lustra!!!

Tylko Ty pozwalasz sobie na to, by dana sytuacja, którą oglądasz w "swoim lustrze", wpłynęła na twój nastrój negatywnie, neutralnie lub sprawiła Ci frajdę.

Nie ma znaczenia, co ktoś Ci powie, tak długo, aż nadasz temu czemuś znaczenie.

Tak długo jesteś wolny - twoja głowa jest wolna - dopóki nie obdarzysz czegoś wartością.

Bo gdy to zrobisz, gdy nadasz czemuś rangę, gdy stwierdzisz, że zachowanie tej osoby, że to zdarzenie bardzo skopało Ci życie - nie ważne co to będzie - wówczas zadręczy cię brak miłości własnej pod postacią strachu przykrytego: wyrzutami sumienia, cierpieniem, zazdrością, potrzebą bycia ważnym, chęcią kontroli i tysiącem innych bolesnych znaczeń.

Będziesz przywoływał daną sytuację, raz za razem, i kolejny raz, i kolejny raz i kolejny raz i znowu i czasami trwa to tygodniami, czasami miesiącami, a czasami mijają lata, a ty znowu i znowu i znowu...

a jesteś jedyną osobą na tym świecie, która jest odpowiedzialna za swoje życie! Jesteś jedyną osobą, która odpowiada za swój nastrój i zawsze decyzja co zrobisz, należy do Ciebie!

Więc zanim kolejny raz popadniesz w szpony swojego starego schematu, zastanów się:

czy komuś służy twoja cierpiąca postawa,

czy ktoś coś zyskuje dzięki temu, że ty się męczysz,

czy komuś jest lżej, dzięki temu że tobie jest ciężej?

Jeżeli tak się zdarzyło, że odpowiedziałeś 3 x NIE, to przestań w tej chwili się katować, stań przed lustrem i patrząc mu/sobie w oczy zastanów się, zadając sobie pytanie: "co takiego jest we mnie, że dotyka mnie ta sytuacja"?

A gdy znajdziesz odpowiedź, bez wstydu powiedz do siebie "wybaczam" i żyj dalej, a przy każdej kolejnej trudnej sytuacji powiel pytanie i wybacz sobie i powiel pytanie i wybacz sobie i powiel pytanie i wybacz sobie....i tak tygodniami, miesiącami, a czasem latami..., bo tyle się tego nazbierało.

Dzięki wielkie za czytanie

środa, 4 października 2017

Płyną przez Ciebie dwie energie ....

Przepływa przez Ciebie i zasila Cię energia męska i żeńska, wiesz o tym? 

Te dwie energie powinny płynąć wartko i równomiernie. Jeżeli przepływ którejś jest zaburzony, znaczy to tyle, iż to co wiesz na temat mężczyzn lub kobiet jest niewłaściwe, twoje przekonania, twoje nawyki, twoje wartości wedle których żyjesz są błędne. 

Przekonania te, nie dotyczą jedynie seksualności - choć jest ona najmocniejsza i niewłaściwie przekierowana robi ogromne spustoszenie w twoim organiźmie oraz przekłada się na stosunki międzyludzkie, ale wszystkiego co stoi za słowem mężczyzna i za słowem kobieta.

W procesie dorastania uczysz się i przyswajasz wiele stereotypów, wedle których potem funkcjonujesz. Niestety bardzo często okazuje się, że owe wyobrażenia są fałszywe, że wyimaginowane ideały giną w szrankach z rzeczywistością, bowiem

facet to nie świnia, penis lub książę z bajki, a cudowna istota, delikatna, mającą ogrom uczuć schowanych i poukrywanych gdzieś na dnie - bo taki obraz społeczeństwo wymusza - która czasami śmierdzi facetem, która czasami jest gburowata, która jest skupiona na jednej rzeczy na raz, ale wykonuję tę rzecz idealnie. Istota która nie musi być macho, która nie musi dawać zawsze rady, która może poprosić o pomoc i może wyrazić swoje emocje.

Kobieta natomiast to nie tylko dziura, niewolnica lub perfekcyjny sprzęt agd, to delikatna, wrażliwa istota, posiadająca ciepło potrafiące rozpuścić lodowiec, jest seksualna, powabna, emocjonalna. Nie musi być idealna, może mieć ochotę być nieuczesaną, bez makijażu, to istota, która nie musi godzić się na to, co jej nie pasuje wedle zasady "dziewczynkom tak nie wypada". To krucha istota, która jednocześnie ma w sobie niewyobrażalną siłę.

Zarówno mężczyzna jak i kobieta to istoty, które nic nie muszą, a wszystko mogą, to istoty które są, tym kim są - czyli czystą miłością.

A to znaczy, że jesteś wolny, że masz wolną wolę, że ograniczenia dotyczą Cię w takim stopniu, w jakim sam zaprosisz je do swojego życia. Innymi słowy jesteś tak wolny, jak twoja najsłabsza strona.

Zatem jeżeli masz niewłaściwe wyobrażenie o swojej lub przeciwnej płci, to proponuję zastanów się nad tym, bowiem bardzo ograniczasz siebie i wzmacniasz tylko fałszywe wzorce i kody społeczne,

a przecież to Ty tworzysz społeczeństwo i śmiało możesz stworzyć nowe wartości, natomiast żyjąc według nich nauczysz otoczenie nowego spojrzenia, spowodujesz, że ktoś się zatrzyma i zastanowi.

Może nie będzie to łatwe, gdyż przed tobą weryfikacja ciebie z twoim strachem, zamkniętym w twoich ograniczeniach, ale ... jak najbardziej możliwe do realizacji!!!

Krok po kroku i Dasz Radę!!!

Dzięki Wielkie za czytanie

środa, 27 września 2017

Uwierz w siebie!!!

Jesteś idealny, taki jaki jesteś! Uwierz w siebie!

Każdy przychodzi z jakimiś talentami. Te talenty, to sposób w jaki możesz się realizować. Dzięki samorealizacji pomagasz również innym, tym którzy oczywiście mają swoje talenty, ale inne od twojego. W ten sposób wypełniasz lukę. 

Wyobraź sobie, że ktoś umie śpiewać. Nagrywa płytę, pisze teksty, umila życie innym, a wartościowe wersy niejednemu zmieniają je całe. 

Sam się spełnia, bowiem robi to co kocha, a i inni przy nim wzrastają.

I jest super, lecz gdy ów człowiek wstydzi się wyśmiania, nie wierzy w siebie, to co  komu po takim talencie?

Zobacz, cierpienie wówczas gra pierwsze skrzypce, bowiem niedoszły artysta wykonuję pracę, której nie czuje, męczy siej w niej, a wraz z nim męczy się i cierpi otoczenie, które musi słuchać jego narzekania.

Przyznasz, że wielka jest szkoda, gdy coś takiego nie jest wykorzystane. 

Więc co zrobić, gdy czujesz wewnętrznie swoją ścieżkę? 

Jeżeli ćwiczysz użyj narzędzi, by upewnić się, że to twoje pragnienie, a jeżeli nie ćwiczysz użyj swojego sumienia. 

Zadaj sobie pytanie lub wyobraź sobie, że zaczynasz nowe doświadczanie, a stare zostawiasz lub odwrotnie, że nie zaczynasz nowego doświadczenia lecz pozostajesz przy starym i obserwuj czy pojawią Ci się wyrzuty sumienia. Zauważysz wówczas, co robisz nie w zgodzie ze sobą, ciało zareaguje zawsze, trzeba tylko chcieć go usłyszeć. 

Pierwsza informacja, która do Ciebie dotrze, będzie twoją intuicją/ twoją istotą, wszystko co nastąpi potem to już ego, które wymyśli tysiące rzeczy, a to, że się nie uda jak zwykle, a to, że kasy ci nie starczy, a to, że tamto..., a to, że inni..., a to, że mnie...., a to, że nie wypada ...., a to, że dla świętego spokoju...., a to, że ....

Bez ciebie nic się nie odbywa, tworzysz swój świat codziennie! 


Dokonujesz codziennie jakiś wyborów, podejmujesz codziennie wiele decyzji, byłoby świetnie, byś tworzył swoje życie w zgodzie ze sobą, byś realizował się w najlepszy dla siebie sposób, byś przybył światu, jako kolejna szczęśliwa istota, tylko:

uwierz w siebie, po prostu i zwyczajnie, jesteś idealny taki jaki jesteś!

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK

środa, 20 września 2017

Szanuj swoje słowo

szanuj swoje słowo - jedną myślą, jednym słowem zmieniasz u siebie i u kogoś WSZYSTKO, więc zastanów się, po co o czymś opowiadasz. Nie bez przyczyny "mowa jest srebrem, a milczenie zlotem" ;-)

Zapewne masz w pamięci coś, co choć wydarzyło się wiele lat temu, do dzisiaj powoduje u ciebie ból lub radość. 

Ktoś coś rzucił w złości i poszedł dalej, a ciebie to boli do dziś lub odwrotnie, ktoś coś miłego dla ciebie uczynił i wracasz do tej chwili jak do bezpiecznej przystani.

Jest tak?

Zastanów się teraz, ile razy ty coś w złości wycedziłeś przez zęby, a ile razy z twoich ust padły miłe słowa. 

Wyobraź sobie, że nie ma różnicy czy ty do siebie warczysz czy do kogoś, tak jak nie ma różnicy czy pięknie o sobie czy o kimś myślisz lub mówisz, ponieważ:
 
myśląc lub mówiąc coś do kogoś, przede wszystkim mówisz do siebie!

Emocjonujesz się wracając myślą do historii, którą sobie wyobrażasz i potem opowiadasz, podniecasz się, wzruszasz, złościsz, przeżywasz ją na nowo, rozdrapujesz rany, wskrzeszasz umarłych, a twój organizm słucha i działa bezbłędnie.

Pamiętasz doświadczenie z cytryną? Wyobraź ją sobie, poczuj jej skórkę, powąchaj ją, a teraz wgryź się w nią, poczuj jej smak i zapach, poczuj sok na brodzie. Usta masz pełne śliny, prawda? 

Dla mózgu nie ma znaczenia czy coś sobie wyobraża czy to dzieje się naprawdę. Impuls jest wysłany, ślinianki wyprodukowały ślinę, usta są jej pełne.

Organizm cały czas cię słucha i wykonuje polecenia, wysyła impulsy, produkuje odpowiednią do informacji chemię i karmi nią twoje ciało n i e u s t a n n i e!!!

Jedną myślą jesteś w stanie wpędzić siebie w depresję. Pomyślisz o czymś co było dla ciebie przykrym doświadczeniem i masz doła, który trwa czasami dzień, a czasami tydzień. 

Jedną myślą jesteś w stanie unieść się nad ziemię - tak wielką radość masz w sobie, potrafi ona spowodować, że ludzie przy tobie również zaczynają lewitować.

Myśląc niewłaściwie krzywdzisz przede wszystkim siebie, a jeżeli dzielisz się tym z innym, to hm... sam rozumiesz - ich organizm również działa perfekcyjnie.

Jak widzisz szanuj swoje słowo to nie tylko przyjść na czas na umówione spotkanie, to wiele więcej, to OGROMNA odpowiedzialność, zatem powtórzę:

szanuj swoje słowo - jedną myślą, jednym słowem zmieniasz u siebie i u kogoś WSZYSTKO, więc zastanów się, po co o czymś opowiadasz. Nie bez przyczyny "mowa jest srebrem, a milczenie zlotem" ;-)

Dzięki wielkie za czytanie


środa, 30 sierpnia 2017

Odnaleźć siebie

Opowiem Ci bajkę, nie bajkę o pragnieniu, o miłości, o wytrwałości, o konsekwencji, o niezłomności...

Chcesz? To poczytaj i/lub posłuchaj KLIK

Będąc w Kamieńcu Ząbkowickim zwiedzałam pałac, a raczej kompleks pałacowo - parkowy. I tam usłyszałam historię, którą dzisiaj opowiadam tobie.

Dawno, dawno temu urodziła się księżniczka niderlandzka Wilhelmina Frederika Louise Charlotte Marianne znana później jako Marianna Orańska. 

Marianna jako młoda dziewczyna zakochuje się w księciu szwedzkim, jednak naciski dyplomatyczne nie pozwalają na ślub zaręczonych kochanków. Wychodzi więc bez miłości za mąż za swojego brata ciotecznego Albrechta Pruskiego - takie czasy.

W między dostaje spadek po matce i zaczyna budowę pałacu, który miał być domkiem letnim, miejscem przyjęć gości, rodzi piątkę dzieci oraz zakochuje się w swoim masztalerzu.

Budowa jest kosztowna, bowiem zadaszony pałac ma powierzchnię 3 hektarów, posiada bieżącą wodę, gaz, prąd.  Ogromny park i ogrody mają 27 fontann zasilanych maszyną parową, a kilka fontann wybija wodę na wysokość 33 metrów, pałac jest w marmurach, kryształach, złocie i wielu innych kosztownościach.

Marianna jednak ma smykałkę do pomnażania pieniędzy i wznosi pałac ekonomicznie, a mianowicie buduje drogi gospodarcze i dukty, stawia piec hutniczy, szlifiernię, fryszerkę, zakłada hutę szkła, kamieniołom marmuru, buduje nadleśnictwa, leśniczówki. Dodatkowo stawia szkoły, które w całości finansuje i utrzymuje.

W końcu po 19 latach ma dość nieudanego związku i najpierw porzuca męża, by potem się z nim rozwieść i móc zacząć nowe życie ze swoim ukochanym masztalerzem. 

Prusy są oburzone postępkiem Marianny i narzucają na nią kilka ograniczeń:

po pierwsze zakazują jej kontaktu z dziećmi,
po drugie wolno jej tylko przez 24 h przebywać na terenie Prus,
po trzecie w pałacu może przebywać tylko 12 godzin,
po czwarte nie wolno jej wchodzić do pałacu frontowymi drzwiami.
 
Co robi Marianna? Buduje pałac dalej, ale jak? 

Otóż żyje ze swym ukochanym nieopodal, kupuje w Austrowęgrach posiadłość oddaloną o 12 km od pałacu i dojeżdża do niego - przestrzegając oczywiście zakazów - oraz każe dobudować do frontowego okna schodki i tak do niego wchodzi!


No i co powiesz? Niezła ta bajka, nie bajka. 

Cudownie jest odnaleźć siebie w każdych okolicznościach, bowiem nie ważny jest cel, ważna jest droga do niego!

To podczas wędrówki następuje twój rozwój, wszystkie zmagania ze sobą, dylematy i decyzje, które należy rozważyć, powodują twój wzrost.

Więc rób swoje, nie ważne jakie są okoliczności, idź za głosem serca, bo tylko wówczas nie zdradzisz siebie i tylko wówczas wszystko skończy się cudownie.

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK


środa, 23 sierpnia 2017

Pozdrowienia z wakacji

Kochani serdecznie pozdrawiam Was z cudownych wakacji :)
Krótki filmik tutaj  KLIK


Dzięki za czytanie i oglądanie :) Do za tydzień :)

środa, 9 sierpnia 2017

Mistrz

Kochani, dzisiaj stary ale jakże aktualny wpis, uzupełniony oczywiście filmikiem KLIK.

Dzisiaj podczas rozmowy telefonicznej, moją uwagę przykuł pewien trend, w którym sama kiedyś brałam czynny udział. 

Taka moda jest, że dobrze jest jakiś autorytet do naśladowania mieć. Z różnych uwarunkowań wynika to, że taki schemat realizujesz, każdy na swój sposób i w swojej dziedzinie. 

Tymczasem umyka Ci coś bardzo ważnego - kompletnie nie zauważasz, jak wiele osiągnąłeś sam!  

A przecież każdy z nas jest twórcą i jedyną osoba, która może swój potencjał wykorzystać. To, że teraz nie potrafisz docenić siebie i w siebie uwierzyć również z wielu twoich doświadczeń wynika, ale nie zmienia to faktu, że dobrze by było, byś się tego w końcu nauczył.

Bowiem istnieje tylko jedna droga - Twoja. Trzeba tyko odnaleźć siebie. Czasami "tylko" zamienia się w "aż". Bo jest to trudne, ale nie musisz robić wszystkiego na raz...

Możesz etapami, np.:

- zacznij bardziej zwracać uwagę na siebie niż na innych (nie oceniaj, nie zakładaj niczego z góry),

- zrozum po co jesteś taki jaki jesteś, a następnie zaakceptuj siebie i zacznij siebie kochać takim właśnie,

- zastanów się nad swoim zachowaniem, weź odpowiedzialność za siebie i swoje życie,

- zauważ jak reagujesz w określonych sytuacjach, a następnie rozważ po co tak, ustal o czym owe reakcje chcą Cię zawiadomić,

- zadawaj SOBIE pytania o wszystko, słuchaj odpowiedzi - zawsze przychodzą (naucz się słuchać swojej intuicji - wewnętrznego głosu),

- ustal ze sobą jakie masz pragnienia, znajdź swój czynnik twórczy, a potem realizuj się, podążaj za swoją pasją,

- bądź szczery sam ze sobą, przestań rozdrapywać rany, uwolnij się od przeszłości, żyj tu i teraz bo tylko na to masz wpływ i tylko to kreuje twoją przyszłość, twórz ją tak jak chcesz,

- wróć do siebie, pobądź w ciszy, pomedytuj, przebywaj na łonie natury, zmień uwagę z zewnątrz do wewnątrz.

Każdy z nas jest inny. W odkrywaniu siebie, własnej duchowości obowiązuje ta sama zasada, każdy zajmuje się takim zagadnieniem na jakie jest gotowy.

Nie ma tu stopni, klas, egzaminów, poziomów, trenerów czy couchów.   
W tym procesie jest tylko jeden Mistrz - jest nim każdy, kto pochyla się nad swoim rozwojem. 

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK

środa, 2 sierpnia 2017

Biol - chem czyli jak zostaliśmy narkomanami...

Kochani zapraszam jeszcze raz na wpis uzupełniony filmem KLIK

W liceum chodziłam do biol-chemu. Wybrałam tą klasę specjalnie po to, by nie zdawać matematyki na maturze. Ha i zgadnijcie z czego pisałam egzaminy? No z matematyki właśnie, gdyż jak się w praniu okazało nie przepadałam ani za biologią, ani za chemią :)

A dzisiaj właśnie napiszę o tym, jak działa nasze ciało z poziomu biol-chemu. Zrobię to z pomocą naukowców oraz lekarzy, którzy wypowiadali się w filmie: "What the bleep do we know".

Nasza świadomość dosłownie tworzy nasze ciało.

Wszystko zaczyna się w komórce. Komórka jest maszyną produkująca białka lecz sygnał pochodzi z sieci neuronowej w mózgu. Mózg natomiast nie zna różnicy pomiędzy tym co widzi w swoim otoczeniu, a tym co pamięta lub wyobraża sobie, ponieważ uaktywnia te same specyficzne siatki neuronowe.

Mózg jest zbudowany z malutkich komórek nerwowych zwanych neuronami. Te neurony mają malutkie odgałęzienia, które są połączone z innymi neuronami i tworzą siatkę neuronów. Każde miejsce ich połączenia jest inkubatorem myśli lub pamięci.

Mózg buduje wszystkie swoje pojęcia według prawa wspólnej pamięci. Na przykład: myśli, idee, uczucia są wzajemnie połączone w siatce neuronowej i mają wszystkie możliwe połączenia ze sobą nawzajem.

Pojęcie i uczucie miłości na przykład jest zmagazynowane w tej samej rozległej siatce neuronowej. Natomiast owo pojęcie budujemy z wielu różnych doświadczeń i idei.

Niektórzy ludzie termin miłości mają połączony z zawiedzioną nadzieją czy też ze zdradą. Kiedy taka osoba myśli o miłości, doświadcza pamięci bólu, żalu, złości czy furii. Wściekłość może być kojarzona z konkretną osobą, która znowu kojarzona jest z.... uwaga!!! z miłością.
 
Dalej idąc,

istnieje część mózgu zwana podwzgórzem. Podwzgórze jest jak mała fabryka, gdzie budowane są określone związki chemiczne, które odpowiadają określonym emocjom których doświadczamy. Te szczególne związki zwane są peptydami. Są to sekwencje małych łąńcuchów aminokwasów.

Podstawowym budulcem naszego ciała jest jednostka węglowa, która tworzy w sumie 20 różnych aminokwasów formujących jego fizyczną strukturę. Ciało jest fabryką produkującą proteiny.

W podwzgórzu z małych łańcuchów protein zwanych peptydami budowane są określone neuropeptydy lub neurochormony, które odpowiadają stanom emocjonalnym, których doświadczamy na co dzień.

Istnieją więc związki chemiczne, które odpowiadają złości, przemocy, pożądaniu, miłości, wszystkim stanom, których doświadczamy.

Zatem w momencie, kiedy doświadczamy jakiegoś stanu emocjonalnego, podwzgórze natychmiast wyprodukuje odpowiedni peptyd i uwalnia go przez przysadkę do krwiobiegu. W momencie kiedy dostanie się do naszego krwiobiegu kieruje się do różnych części naszego ciała.

Każda pojedyncza komórka naszego ciała ma receptory na swojej zewnętrznej stronie. Jedna komórka może mieć tysiące receptorów badających swoją powierzchnię. Kiedy peptyd dokuje na powierzchni komórki, osiada w receptorze i dopasowuje się do niego, a następnie wysyła sygnał do wnętrza komórki: czas na zabawę czas na złość, pożądanie, miłość itd. A dokładniej rzecz ujmując, to co my rozumiemy pod tymi pojęciami. Bo obraz może być mocno zniekształcony. Tak jak wspomniana miłość.

Tak właśnie wygląda uzależnienie, jest czymś czego nie możesz powstrzymać. To takie koło, znajdujemy się w sytuacjach, które wypełniają biochemiczne nienasycenie komórki ciała, poprzez stwarzanie sytuacji, która zaspokaja nasze chemiczne potrzeby. Uzależniony codziennie będzie potrzebował coraz więcej i więcej.


Fizjologicznie wiemy, że komórki nerwowe, oddziałują na siebie i uczą się od siebie. Kiedy doświadczasz czegoś w długim czasie, odpowiednie komórki nerwowe pozostają w długim wzajemnym związku. Jeżeli codziennie jesteś zły, codziennie jesteś sfrustrowany, jeżeli cierpisz codziennie, jeżeli jesteś ofiarą w swoim życiu, to zmieniasz i tworzysz nowe połączenia neuronowe..

W konsekwencji bombardowana komórka tym samym nastawieniem, postawą, tymi samymi związkami chemicznymi ciągle i codziennie, w końcu podzieli się i powstanie komórka siostrzana ( a twoje wszystkie komórki wymieniają się cyklicznie), ta następna komórka będzie miała więcej receptorów dla tych właśnie emocjonalnych neuropeptydów i mniej receptorów dla witamin, minerałów, składników odżywczych, płynów, a nawet dla wydalania produktów ubocznych czy toksyn. 

Pojawia się zatem pytanie: czy ma znaczenie co naprawdę spożywamy? Czy odżywianie ma naprawdę jakiś sens, jeżeli komórka po 20 latach emocjonalnego przeładowania nie ma nawet receptorów, aby móc przejąć lub przepuścić pożywienie, które jest potrzebne do jej zdrowia?


Całe starzenie się jest rezultatem nieprawidłowej produkcji białek. Co dzieje się gdy się starzejemy? Nasza skóra staje się mniej elastyczna - włókna elastynowe są białkami. Co dzieje się z naszymi enzymami? Już nie trawimy tak dobrze. Co dzieje się z naszymi płynami stawowymi? Są one białkami które stają się kruche i sztywne. Co staje się z naszymi kośćmi? Stają się cieńsze. Więc całe starzenie się, jest rezultatem nieprawidłowej produkcji białek, a jak wyżej napisałam nasze ciało jest fabryką produkującą proteiny.


Jeżeli chcemy zmienić nasze nawyki, nasze reakcje, zwolnić proces starzenia, musimy dosłownie przebudować sieć neuronową w naszym mózgu czyli w konsekwencji naszą tożsamość, nasze zwyczaje, przyzwyczajenia, to kim jesteśmy, nasze zachowania, nasza postawę, sposób komunikacji z otoczeniem, bowiem zawsze, gdy jesteśmy tacy sami i mamy taką samą postawę to jedyne, co możemy osiągnąć, to umocnienie naszej obecnej tożsamości.



Więc tak, jeżeli nie możesz kontrolować swojego stanu emocjonalnego, to jesteś uzależniony od chemii w swoim organiźmie.


Wytworzyłeś związki chemiczne, odpowiedzialne za Twój stan emocjonalny - strach, ból, żal, zazdrość, złość itp i codziennie potrzebujesz ich więcej i więcej i więcej, więc kreujesz sytuacje, a następnie bierzesz w nich udział, bo tylko dzięki nim będziesz się mógł zaspokoić.


Pozytywna informacja jest taka, że można wszystko zmienić. Trzeba tylko podejść do tematu ze zrozumieniem i konsekwencją (instrukcje jak to zrobić, macie powyżej), do czego oczywiście Was gorąco zachęcam, a jeżeli nie dajecie rady sami - dzwońcie.

Dzięki Wielkie za czytanie i oglądanie KLIK



Świetne miejsce, gdzie możesz zacząć przebudowę siebie: swojego myślenia, swojego ciała, swojej postawy życiowej to najbliższy tydzień :)

Zapraszam chętne osoby na kurs rozwoju osobistego - 5,6 sierpień - startuje nowa grupa!
Cena 310 zł
Czas od 10.00 do 15.00 w sobotę i niedzielę.
Miejsce 3km od Krakowa

Jeżeli szukasz siebie, swojej drogi, chcesz zmienić coś w swoim życiu, to ten kurs jest dla Ciebie!
Dostaniesz narzędzia, dzięki którym między innymi: opanujesz chaos, odzyskasz panowanie nad sobą i swoim życiem i osiągniesz spokój.  Zadzwoń do mnie jeżeli chcesz się zapisać lub masz jakieś pytania 666 019 377







środa, 26 lipca 2017

Oczekiwanie od kogoś czegoś...

Oczekiwanie od kogoś czegoś, jest po prostu nie fair. Obarczanie sobą innych jest przejawem wielkiego egoizmu i kompletnego braku zrozumienia procesu.

W wyniku jakiegoś zdarzenia, rozmowy lub swoich przemyśleń, wydaje Ci się, że ktoś coś powinien dla Ciebie zrobić, oczekujesz od kogoś takiego, a nie innego zachowania, właśnie takiej, a nie innej deklaracji.

I jeżeli nie otrzymasz tego, to jesteś poirytowany, tak?

A ja się Ciebie pytam: kto dał ci prawo, obarczania sobą innych?

Kto ci powiedział, że przerzucenie na innych swoich problemów jest okej?

Czy ty lubisz, gdy ktoś ze zniecierpliwieniem na twarzy, oczekuje od ciebie czegoś?

Jak się czujesz, gdy do twego rozmówcy nie dociera twoja odmowa i z wielkim uporem - by osiągnąć swój plan - ciśnie cię?

Jak ci się śpi, gdy ktoś poruszył swoim problemem ukryty w tobie strach?

Czy dobrze się czujesz w roli zakładnika? Przecież gdy sam oczekujesz od kogoś czegoś, to tak jak byś brał kogoś do niewoli. Zamykasz go w klatce, zabraniasz mu siebie, a w to miejsce wkładasz swoją osobę.

Więc zanim znów zmusisz kogoś do czegoś, zastanów się, po co to robisz?

Czy da, Ci coś to, że swój strach, zakamuflowany kompleksami, obawami, przesądami, niedowartościowaniem, nawykami, chęcią kontroli wszystkiego i wszystkich przerzucisz na innych?

Czy będziesz się lepiej czuł, jezeli ktoś z tobą będzie cierpiał?

Jeżeli nie, to następnym razem, gdy tylko zauważysz, że oczekujesz od kogoś jakiejś deklaracji, jakiejś decyzji - zatrzymaj się!

Zaakceptuj proszę fakt, że nikt inny nie zrozumie twoich problemów, bo są one twoje. Twój rozmówca może jedynie popatrzeć przez pryzmat twoich problemów na swoje podobne - jeżeli je oczywiście ma, bo może już się z nimi uporał, a ty w tym momencie dzieląc się z nim rozgrzebujesz mu je od nowa.

Zrozum, że tak jak każdy jesteś jedyną osoba odpowiedzialną za swoje życie, i tak jak każdy masz indywidualne podejście do każdego tematu, a w związku z tym: niemożliwym jest oczekiwanie od kogoś czegoś! (przeczytaj jeszcze raz ten wpis KLIK i ten KLIK).



Pamiętaj, że prawo siewu i zbioru obowiązuje wszystkich, więc zastanów się czy masz ochotę na to, by wróciły do Ciebie wyrzuty sumienia, które zasiejesz u innych, by przeforsować swoje oczekiwania?

Dzięki wielkie za czytanie oraz oglądanie KLIK

środa, 19 lipca 2017

Mózg jak komputer i wszystko jasne :)

Choć specem komputerowym nie jestem, zostańmy przy dyskietkach z poprzedniego wpisu (jeżeli go nie czytałeś, zachęcam Cię KLIK :)

Wyobraź sobie, że Twój mózg to biologiczny komputer, a ego to oprogramowanie (w sumie to tak jest naprawdę), ale trzymajmy się wersji: "wyobraź to sobie..."

Zatem mamy mózg i ego tak? Dochodzi do tego skaner oraz drukarka 3D i mamy sprawnie działającą kompletnie wyposażoną maszynerię!

Ego jako system operacyjny pozwala na działanie programów podstawowych takich jak: miłość, strach, żal, radość, szczerość, zazdrość, wzburzenie, podniecenie, frustracja, euforia, błogość, nienawiść, irytacja, rozbawienie, entuzjazm, gniew, zdenerwowanie, zachwyt, podrażnienie, wdzięczność, wesołość, zniecierpliwienie, sympatia, oburzenie, niechęć, życzliwość, pogarda, satysfakcja, mściwość, ożywienie, desperacja, serdeczność, furia, czułość, uraza, ulga, szał, beztroska, tęsknota, spełnienie, docenienie, przyjemność,

oraz programów zaawansowanych takich jak: wstyd, poczucie, winy, wyrzuty sumienia, zakłopotanie, wstręt, dyskomfort, rozczarowanie, trauma, upokorzenie, poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości, poczucie niższości, poczucie straty, poczucie, krzywdy, poczucie odrzucenia, poczucie żałoby, obojętność, skrępowanie, ulga, troska, bezsilność, bezradność, amok, napięcie, współczucie, zaskoczenie, uwielbienie, pogarda, zakłopotanie, oszołomienie, ufność, akceptacja, niezadowolenie itd.

Teraz od Ciebie zależy jaki program załadujesz. 

Procedura jest taka sama dla wszystkich. Wkładasz dyskietkę z programem - komputer ją czyta - a następnie, jeżeli wciśniesz odpowiedni guzik to nastąpi wydruk w 3D.

Do załadowanego programu dodatkowo można pobrać materiały pomocnicze, czyli coś zeskanować, co wzbogaci ewentualny wydruk 3D.

Uważaj zatem, co wgrywasz, bo jeżeli aktualnie w stacji dysków masz dyskietkę: złość, to wspierając się rozmową z przyjacielem, czyli skanując dokumenty pomocnicze, czyli gdy się żalisz, ekscytujesz ogólnie nakręcasz się w rozmowie z nim, to wzmacniasz tylko wydruk 3D, którym będzie awantura w drodze do pracy, w pracy, w drodze do domu lub w domu, to tylko kwestia czasu CHYBA, ŻE W PORĘ ZMIENISZ DYSKIETKĘ!

Pamiętaj: Ty zarządzasz komputerem, ty wciskasz guziki, ty trzymasz wtyczkę! 

Możesz sobie pomóc na różne sposoby, przecież zawsze istnieje możliwość rozbudowania komputera, a to możesz mu wgrać lepsze oprogramowanie, a do włożyć szybszy procesor, a to rozbudować pamięć, a to zamontować lepszą kartę graficzną, możliwości jest wiele :)

Ja zapraszam Cię 5 i 6 sierpnia do rozbudowania swojego komputera do Krakowa na kurs rozwoju osobistego, na którym dostaniesz odpowiednie narzędzia :)

Dzięki wielkie za czytanie i UWAGA NOWOŚĆ SŁUCHANIE I OGLĄDANIE :) KLIK

środa, 12 lipca 2017

Akceptacja w miejsce kontroli i łatwiej będzie :)

Akceptacja obecnej sytuacji w jakiej dzisiaj się znajdujesz to jedyne rozwiązanie. Sytuacja dzisiejsza - jaka by niebyła - jest konsekwencją twoich wcześniejszych ruchów.

Przykro mi, ale ani teściowa, ani rząd, ani mąż nie ma z tym nic wspólnego, jedyną osobą odpowiedzialną za bieżący stan rzeczy jesteś ty sam.

Kłótnia ze sobą, wyrzucanie sobie, że mogłem tak lub tak postąpić nie ma sensu. Jeżeli coś się spieprzyło potraktuj to jako doświadczenie i zbuduj wszystko od nowa.

Wylane mleko można tylko szmatą zetrzeć i iść do sklepu po nowe. Doświadczenie owo natomiast wyostrzy twoją uważność, by uniknąć powtórki sprzątania.

Więc w konsekwencji spowoduje twój rozwój, prawda?

Widziałeś kiedyś wykres EKG? Takie właśnie jest życie, raz góra - raz dół. Gdy jest płaski NIE ŻYJESZ!

Wszelkie zdarzenia w twoim życiu powodują twój rozwój, więc przestań się kłócić i za wszelką cenę prostować wykres tylko płyń na fali bicia twojego serca, a zaczniesz żyć.

Gdy tylko kontrolę zastąpisz akceptacją - zaczniesz żyć. Odetchniesz z ulgą, gdy oddasz władzę.

Gdy postawę roszczeniową, zastąpisz zrozumieniem - zaczniesz żyć. Gdy tylko przestaniesz rządzić, poczujesz wolność.

Gdy oczekiwanie zastąpisz współczuciem - zaczniesz żyć. Gdy zrozumiesz sytuację swoją i innych przestaniesz wymuszać na sobie i na innych cokolwiek.

Wyznacz swoje granice, zaproś do swojej przestrzeni tych których chcesz. Puść wolno wszytko co kochasz, a uwolnisz siebie, jednocześnie zadziwisz się, co do ciebie wróci.

Jesteś samowystarczalną istotą! Wyobraź sobie, że masz dyskietki na wszystko: na smutek, na złość, na radość, na poczucie winy, na rozkosz i tylko od ciebie zależy jaką teraz odtwarzasz. W każdej chwili możesz jedną wyciągnąć, a kolejną włożyć.

Akceptacja: Loading 15%...

Dzięki Wielkie za czytanie


środa, 28 czerwca 2017

Nie zakładaj niczego z góry i fajniej będzie:-)

Obserwujesz jak ktoś obok, przygotowuje się do wyjazdu na swój ślub. Dom czy mieszkanie ozdobił, ktoś kręci kamerą film na pamiątkę. Myślisz sobie, szczęśliwy dzień mają, może przypominasz sobie swoje wydarzenie, wszelkie myśli trwają chwilkę i wracasz do swoich zajęć.

Obserwujesz jak kondukt pogrzebowy sunie powolnie ulicą. Siedzisz w aucie lub przechodzisz obok i myśli Twoje zadumie się oddają, może nad bliskimi, może nad swoim końcem? Trwają znów chwilę i podążasz w swoim kierunku.

Ktoś przysyła Ci zdjęcie nowo narodzonego dziecka. Wywołuje ono uśmiech na Twojej twarzy, odsyłasz info z gratulacjami, i po kilku minutach jesteś już z powrotem w swoim świecie.

I zauważ, jednocześnie stało się wiele i nic się nie stało, w każdym z tych przypadków. Świat trwa dalej, twoje życie trwa dalej. Zainteresowanie drugimi na mały ułamek sekundy zagościło w twoim życiu i tak szybko jak przyszło, równie szybko odeszło. Jest tak?

Lecz jeśli Ty jesteś w sytuacji jednej z powyższych lub każdej innej to zmienia się dla Ciebie wszystko. Wydarzenia w twoim życiu są dla ciebie najważniejszą rzeczą w danej chwili. Ich napięcie czy dramatyzm rośnie proporcjonalnie do ego.

No nie oburzaj się tak od razu, ego to nie tylko koniec Twojego nosa :-)

Ego to twoje doświadczenie, twoje nawyki, przekonania, to jest to wszystko czego nauczyłeś się od urodzenia do dzisiaj.

Zatem znaczenie, które nadasz danemu zdarzeniu będzie bardziej lub mniej barwne, ale niezależnie od tego jakie będzie, będzie ono dla Ciebie najważniejsze!

Więc teraz zobacz, nikt inny nie może poczuć tego co czujesz ty i ty również nie możesz odczuć tego co czują inni.

Możesz przywołać wspomnienie swojego ślubu, ale to będzie inne od tego, co czuje obserwowana przez ciebie osoba, która właśnie jest w drodze do kościoła.

Możesz poczuć smutek na widok pogrzebu, ale to nie będzie ten sam smutek, co osób stojących nad dołem, do którego niebawem spuszczać będą trumnę.

Również wspomnienie porodu wywoła u ciebie inne odczucia niż u osoby, która przed chwilą została rodzicem.

Podsumowując:

nie ma ani jednej osoby na świecie, która rozumie to co odczuwasz, nie ma ani jednej osoby na świecie, która myśli tak, jak ty, nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za twoje życie oprócz ciebie. Tak po prostu jest i już, a im szybciej to sobie uświadomisz tym łatwiej będzie Ci się żyło.

Jak sobie pomóc?

Po pierwsze: świetnie będzie, gdy nie będziesz zakładać z góry, o czym ktoś myśli, bo i tak szans nie masz na to, by to odkryć, bowiem będą to jedynie twoje założenia na ten temat, a przyznasz że to coś zupełnie innego.

Po drugie: naprawdę, lepiej zapytaj jak czegoś nie wiesz, zamiast zakładać coś z góry.

Po trzecie: posłuchaj podcastów Darka Emanowicza KLIK, w każdym odcinku dostaniesz ćwiczenie, które regularnie stosowane wprowadzi oczekiwane zmiany w twoje życie.

Dzięki wielkie za czytanie

środa, 21 czerwca 2017

Kocham Kino

Wyobraź sobie, że Twoje życie to film, sztuka czy opowiadanie. Siedzisz sobie w kinie, teatrze, przed telewizorem lub z książką w fotelu i śledzisz losy bohaterów.

Obserwujesz siebie w roli rodzica - matki lub ojca, partnera lub partnerki w związku formalnym lub nieformalnym, kucharki lub kucharza, sprzątaczki lub sprzątacza, wykonującego jakiś zawód, prowadzącego biznes, kochanki lub kochanka.

Jesteś niezłym aktorem, bo codziennie grasz parę ról. Pytanie jest następujące: czy każdą rolę grasz najlepiej jak potrafisz?

Przyznasz, że z przyjemnością ogląda się produkcje, gdzie ma miejsce profesjonalna gra aktorska czy reżyserska. Wówczas z radością oczekujesz na kolejne dzieło takiego aktora lub reżysera. 

Zatem: czy każdą z ról odgrywasz sercem? Czy może do którejś roli je straciłeś?

Bo widzisz, kiepska gra aktorska gwarantuje brak widzów. Sam też nie pójdziesz na TAKI film, prawda?

Po drugie w opowieści ważna jest fabuła i to co na nią się składa: akcja, zaskoczenie, niepewność co do kolejnych losów bohaterów, ekscytacja, napięcie, gra światłem i muzyką, efekty specjalne.

Często marzysz o życiu jak w filmie? No to taraaa...marzenia się spełniają!!! ŻYCIE TO TAKI WŁAŚNIE FILM!!! 

Tylko teraz należy się nim zachwycić.

Dobra, podsumujmy, wiesz co film podkręca i nadaje mu smaku:

po pierwsze: super gra aktorska, oczywiście pamiętaj o scenarzyście i reżyserze,
po drugie: fabuła.

No to do roboty, jak znasz zasady to tylko pozostaje według nich działać.

Od tych słów zacznij grać każdą z ról w swoim życiu jak najlepiej potrafisz i CIESZ SIĘ TYM!!! Niech to będzie zabawa. Obserwuj co się wydarzy, nie chciej wiedzieć co będzie jutro, tylko obserwuj jak teraz upływa kolejna minuta twojego filmu. 

By fabuła była ciekawa musi zaskakiwać, więc ZASKOCZ SAM SIEBIE NIEWIEDZĄ I BRAKIEM KONTROLI :-) 

Zrób coś, powiedz coś i poczekaj na to, co się wydarzy. Zabaw się improwizacją. To trudna sztuka, bowiem wymaga doświadczenia zawodowego. No ale, mój drogi, akurat tobie doświadczenia życiowego nie brakuje, prawda?

Zatem do roboty, od teraz: trzy, dwa, jeden, kamera poszła i.... AKCJA!!!

Dasz RADĘ!!!

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 14 czerwca 2017

Krótka wiadomość dla ćwiczących i nie tylko...

7 miliardów ludzi i każdy jest przerażony.
7 miliardów ludzi myśli: piątek, piąteczek, piątunio czytaj koniec harówy!!!
7 miliardów ludzi myśli: kurwa znowu poniedziałek!
7 miliardów ludzi ogląda gdzieś wiadomości i czuje złość.
6 miliardów ludzi nienawidzi swojej pracy.
5,5 miliardów ludzi ze złością płaci rachunki.
5 miliardów ludzi myśli: facet to świnia.
4 miliardy ludzi myśli: kobieta to nie człowiek.
5 miliardów ludzi chorych na raka myśli, że umrze.
6,5 miliarda osób myśli: jaki ja jestem biedny.
7 miliardów ludzi boi się śmierci.

Wiem, nie we wszystkim zgadzają się liczby, chodzi mi skalę. Rozumiesz pod jaką strukturę podlegasz? Rozumiesz w czym bierzesz udział? 

Jesteśmy połączeni w jedną wielką sieć. Informacje przekazywane są na wielu poziomach.

Nowo narodzone szczury potrafią przejść labirynt wchodząc do niego po raz pierwszy w swoim życiu, tylko dlatego, że ktoś nauczył tego ich starszych towarzyszy i uwaga, gryzonie nie są spokrewnione.

Zbiorowe myślenie powoduje, że podążasz pewnymi szablonami. Kojarzysz powiedzenie: "kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one"? No właśnie ono o tym mówi. 

Jeżeli chcesz coś zmienić w swoim sposobie myślenia, musisz wypiąć się z systemu, a tego bez odpowiednich narzędzi nie jesteś w stanie zrobić.

Teraz słowa kieruje przede wszystkim do osób ćwiczących. 

Masz narzędzia, używaj ich!!! Kiedy rozpuszczasz jakiś schemat musisz być cierpliwy dla siebie, zauważ jaka struktura za nim stoi. To jest potęga, nie odda Cię tak od razu. Dodatkowo dochodzi do tego bardzo ważny czynnik - Twojej adoracji do niej. Przez ileś lat uczestniczyłeś w niej czynnie, budowałeś ją. Jest bardzo mocno z Tobą zrośnięta. 

Więc bez paniki ale z konsekwencją rób swoje. Nie raz lub dwa razy dziennie, ale za każdym razem kiedy zauważysz, że coś Cię wprawia w dyskomfort. UŻYWAJ NARZĘDZI!!! do momentu, aż objawy ustąpią.

ZAKOŃCZ PROCES!!! Pamiętasz jak beznadziejnie chodziło się z kiwającym mlecznym zębem? Nie można było jeść, bolało, wkurzało. Dopiero jak wylazł, była ulga i miejsce na nowy silniejszy ząb.

Tu jest tak samo, będzie ulga jak wylezie i dopiero wówczas będzie miejsce na nowy schemat/nawyk/nowe życie, które stworzysz już Ty sam, a nie zbiorowe myślenie.

UŻYWAJ NARZĘDZI I DASZ RADĘ!!!

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Co do osób, które nie ćwiczą, proponuję zacząć :-)

Zapraszam na nową grupę w Krakowie w ten weekend 17,18 czerwiec!!!KLIK

środa, 31 maja 2017

Najwspanialszy związek jaki możesz mieć... cz III

Jak stworzyć idealną relację z drugą osobą? 

Hm, to chyba najtrudniejsza część, bowiem droga jest tylko jedna. Aby stworzyć idealną relację z drugą istotą należy mieć idealny związek z samym sobą, czyli kochać siebie. Okej zapytasz: tylko co to znaczy?

Jesteś odpowiedzialny tylko za siebie i za swoją połowę związku (w tym miejscu, zachęcam Cię do przeczytania części I KLIK - jeżeli jej nie czytałeś).

Twój świat jest tylko twój, ale jeśli zechcesz możesz się nim podzielić.

Zachodzi tylko pytanie: czym chcesz się dzielić?

Bo jeżeli chcesz na kogoś przerzucić swój strach, żal, obawy, samoodrzucenie, to zachodzi kolejne pytanie: czy Ty chciałbyś przyjąć od kogoś taki dar?

Jesteś w stanie jednym zdaniem, ba jednym słowem zmienić u kogoś intencje, działanie, myślenie. Jesteś w stanie jednym dotykiem, gestem, spojrzeniem, spowodować u kogoś rozterki, które będzie nosił do końca życia.

Zatem pytam, czy Ty chciałbyś otrzymać taki prezent?

Jeżeli nie jesteś chętny na takie podarunki, to zatrzymaj się teraz i zastanów się, czym dzielisz się ze swoim partnerem?

Czym obarczasz drugą osobę?

Nie chodzi o to żeby nie rozmawiać, choć właściwie czasami lepiej jest milczeć....

Chodzi o to, że nie możesz nikogo uszczęśliwić, ponieważ nie wiesz, co jest w jego głowie, ale możesz podzielić się swoim szczęściem z innym, które wyjdzie z twojego środka.

A masz tylko siebie i to czym jesteś wypełniony! 

Sam więc teraz określ jaki związek tworzysz, pełen oczekiwań czyli strachu, czy pełen miłości.

Jeżeli jesteś wypełniony miłością to przestań czytać. Jeżeli jednak strach w tobie góruje, to czas na zmiany, ale jeżeli chcesz kogoś zmieniać, to tylko siebie!

ZACZNIJ OD AKCEPTACJI!!! ZAMIEŃ WŁADZĘ NA AKCEPTACJĘ! To naprawdę dobry początek.

Zaprzestań wymuszania, ciągłego kontrolowania i dążenia do czegoś, ODPUŚĆ SOBIE I PARTNEROWI !!!

Zaakceptuj swój umysł i to co w nim stworzyłeś, takim jaki jest. Nadałeś znaczenia jakimś działaniom, nadałeś role otaczającym Cię ludziom, doprowadziłeś do perfekcji swoje zachowania. Jakie by nie były, po prostu je zaakceptuj.

Zaakceptuj swoje ciało takie jakie jest. Jest jedno takie na 7 miliardów ludzi, i choćby tylko z tego powodu jest wyjątkowe. 

Zaakceptuj partnera takim jaki jest, ze swoimi przekonaniami, przyzwyczajeniami, ciałem, on również jest jeden taki na 7 miliardów ludzi.

Daj wolność, nie zabraniaj komuś czegoś, czego sam dla siebie byś pragnął. Jeżeli dasz wolność komuś, automatycznie uwolnisz siebie. BĄDŹ NA TAK!

Pamiętaj, w związku są dwie połówki. Jedną połówką jesteś ty, a drugą twój, brat, siostra, partner, partnerka, matka, ojciec, córka, syn, szef, ponieważ nie masz pojęcia o czym myśli, jak przeżywa druga polówka, z jakich założeń wychodzi, w co wierzy, jesteś odpowiedzialny tylko za swoją część, bowiem tylko nad nią masz kontrolę. 

Stwórz zatem zgraną drużynę, w której każdy zawodnik gra, bo kocha ten sport, a nie gra, bo to właśnie on chce stanąć na podium. 

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Kochani startuje nowa grupa w Krakowie - termin 17,18 czerwiec! Chętnych serdecznie zapraszam! Dzwońcie 666019377 📞

środa, 24 maja 2017

Najwspanialszy zwiazek jaki możesz mieć... cz II

Gdy zaakceptujesz swoje ciało, zaakceptujesz ciało partnera. Seks stanie się piękny... tak zakończyłam poprzednią część, jeżeli jej nie czytałeś - polecam KLIK

Jesteś duchem ciałem i umysłem. Każdy element ma swoje potrzeby, każdy element jest ważny i żaden nie może być pominięty lub zaniedbany, ciało również. Ciało ma swoje funkcje i potrzeby. Ciału należy się zrozumienie, szacunek, a w konsekwencji miłość. Powinieneś dostarczać mu jedzenia, wody, okrycia, snu oraz seksu.

Jeżeli wypierasz/demonizujesz lub faworyzujesz którąś jego funkcję - robisz mu krzywdę. 

Jeżeli ciało odczuwa głód, pragnienie lub potrzebę zaspokojenia seksualnego, a ty w imię jakiś niewłaściwych wzorców myślowych go głodzisz lub/i odbierasz mu przyjemność, profanujesz go. 

Serio, ja nie żartuję. Posłużę się znowu przykładem pupila.

Czy głodzisz swojego milusińskiego? Czy odmawiasz mu czegoś? A może oburzasz się na przemoc wobec zwierząt? To z jakiego powodu stosujesz przemoc wobec siebie? Też przecież jesteś zwierzęciem. I jak się tak przyjrzeć bliżej, to najbardziej okrutnym wobec siebie i swojego gatunku.

Ciało jest z tobą 24 godziny na dobę i to od urodzenia. Cierpliwie znosi twoje poglądy, akceptuje twoje wszelakie diety i pomysły żywieniowe, łyka jak pelikan wszystkie pierdoły, które do siebie gadasz, bierze na klatę wszelkie inwektywy, które rzucasz pod swoim adresem: jestem taki siaki, mógłbym to sio. Cierpliwie czeka na odrobinę przyjemności, aż raczysz doświadczyć orgazmu, a przyznasz, że po tym wszystkim co mu robisz - PRZEZ TYLE LAT!!! - to orgazm należy mu się jak psu buda.

Rozumiesz? 

Zaakceptuj siebie takim jakim jesteś, pokochaj siebie takim jaki jesteś! Pamiętasz z poprzedniego wpisu (KLIK)? Każdy ma swój własny film, każdy tylko w swoim filmie gra główną rolę! Tylko Ty sam siebie możesz pokochać!

Powtarzaj sobie: jestem, tym kim jestem!

I będzie coraz lepiej, bo gdy z wdzięcznością i miłością, będziesz spożywał każdy posiłek, gdy nie pozwolisz na to, by coś wprawiło w niepokój twoje ciało, gdy pozwolisz mu po całym dniu pracy odpocząć, odprawiając wręcz rytuał na przykład: niespiesznie myjąc go w cudownej kąpieli, gdy po prostu go zrozumiesz i zaakceptujesz, automatycznie zaakceptujesz również ciało swego partnera/partnerki.

Podczas miłosnego aktu, gdy wyzbędziesz się niewłaściwych przekonań na swój temat, otworzysz się na wszelkie pieszczoty bez wstydu i wyrzutu, gdy odrzucisz wszystkie bajki na swój temat to z miłością, wdzięcznością i szacunkiem dotkniesz ciała partnera, bowiem z taką samą miłością i wdzięcznością traktujesz siebie, a pamiętaj iż możesz podzielić się z kimś tylko tym czym sam wypełniony jesteś.

Aby zbudować cudowny związek najpierw całkowicie powinieneś zaakceptować swoje ciało, bez żadnych: jak on by mnie taką mógłby chcieć, co on we mnie widzi, nie jestem doskonały, ponieważ w miłości nie może być lęku i przymusu, a to wszystko jest jego przejawem.

Kiedy postawisz sobie za cel zbudowanie doskonałego związku pomiędzy tobą, a twoim ciałem, nauczysz się układać doskonałe relacje z każdym, kto jest z tobą, łącznie z twoją matką, przyjaciółmi, kochankiem, dziećmi i twoim psem. Skoro zbudowałeś doskonały układ między tobą i twoim ciałem, to od tej chwili twoja połowa każdego związku w otaczającym cię świecie stanie się idealnie spełniona. 

Twój sukces w związku nie będzie już zależał od czynników zewnętrznych..., ale o tym, jak taki idealny układ stworzyć, już za tydzień :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 17 maja 2017

Najwspanialszy związek jaki możesz mieć...cz I

Powinieneś skupić się na najwspanialszym związku jaki możesz mieć, czyli na związku z samym sobą.

Myślisz, że żartuję? Udowodnię Ci w tym wpisie, że to podstawa każdego związku, bowiem jedyna droga do szczęścia wiedzie poprzez miłość mającą źródło w tobie!

Jesteś jedyną istotą, która spędza ze sobą czas 24 godziny na dobę. Jak myślisz, czy warto aby wszystko co najlepsze żywić do takiej istoty?

Jako dziecko bawiłeś się, radowałeś się, biegłeś do innych dzieci, by podzielić się swą radością i miłością. Akceptowałeś siebie i swoje ciało takie jakie jest i naturalnym była akceptacja w taki sam sposób innych.

Nie zakładałeś niczego z góry, brałeś chwilę całym sobą. Gdy zaistniała jakaś zwada, po pięciu minutach było już po sprawie.

Ale oto dorosłeś i przekonania w których wyrosłeś dały Ci władze, która przejawia się w osądzaniu, oskarżaniu, ferowaniu wyroków, wytyczaniu kar.

Zacząłeś śnić swój własny sen, w którym Twój osobisty sędzia i kat grają główną rolę. Więc nieustanie cierpisz, a to sądząc siebie za coś, a to znów obwiniając się o coś.

A to nie tak!

Wyobraź proszę sobie teraz, że idziesz do kina. W całym kinie grają tylko jeden film, film o Tobie!

Wchodzisz do sali kinowej i zaczynasz oglądać swój film, grasz w nim główną rolę. Wszystko zaczyna i kończy się na tobie, postrzegasz świat poprzez swoje odczucia one są najważniejsze Widzisz swoje życie, swoich bliskich, wszystko się zgadza, znasz to wiec idziesz zobaczyć co jest w sali obok.

Wchodzisz, a tam jakby ten sam film ale oglądany przez twojego partnera/partnerkę, który jest zresztą jedynym widzem na całej sali. Jesteś w tym filmie, grasz rolę, ale już nie główną, choć tytuł filmu nadal nosi Twoje imię. Oglądasz swój film oczami partnera/partnerki i nie wierzysz własnym oczom. To wszystko na co teraz patrzysz, wygląda zupełnie inaczej, niż postrzegasz to Ty. Widzisz siebie jak postrzega Cię ktoś inny, widzisz że nie jesteś najważniejszy, że dramaty które rozgrywasz we własnym filmie tutaj nie mają żadnego znaczenia. Odczuwasz nawet złość, że Ty się tak poświęcasz, a ktoś nie tylko tego nie widzi ale przede wszystkim tego nie potrzebuje.

Wychodzisz zły i idziesz do kolejnej sali, a tam Twoja matka ogląda swój film. I tutaj również grasz rolę, ale znów nie jest to rola główna. Ona gra główną rolę w swoim/twoim filmie. Widzisz ją jak patrzy na Ciebie, jak Cię postrzega, co myśli na twój temat  i to znowu jest zupełnie inne od tego jak  Ty sam na siebie patrzysz. Zauważasz, dopiero teraz, że w jej/twoim filmie nawet wygląd masz inny, tak samo było w poprzedniej sali, ale w szoku tego nie dostrzegłeś od razu. W tamtej sali wszystko twemu partnerowi/partnerce podobało się w tobie. A to przecież zupełnie inaczej, jak Ty sam siebie postrzegasz w swoim filmie, prawda?

Idziesz do kolejnej sali i do kolejnej i wszędzie gdzie wejdziesz każdy gra główną rolę w swoim/twoim filmie, brat, siostra, córka, syn, babcia, znajomi i w każdym filmie gdzieś jesteś, ale w żadnym nie jesteś głównym aktorem.

Dochodzi do ciebie, że każdy patrzy na swoje życie indywidualnie, że każdy w swoim życiu jest najważniejszą dla siebie istotą, że nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za Twoje życie, że cierpnie, rany, bóle, zazdrości, zadry noszone latami dotyczą tylko ciebie, że dramaty które przeżywasz są tyko twoje.

Dochodzi do ciebie, że dzieciak który leciał, by pobawić się z innymi i podzielić się radością w sercu jest teraz dzieciakiem, który wpada na podwórko, by dopiec innym, pokłócić się, pobić i wrócić do domu poobijany fizycznie, a mentalnie cierpiący latami.

Dochodzi do ciebie, że nie warto brać niczego do siebie czy też zakładać czegoś z góry. Dochodzi do ciebie, że akceptacja dla wszystkiego co Cię otacza jest najlepszym rozwiązaniem, że nie ma powodu, by to co się kiedyś wydarzyło nadal Cię nękało, byś się tego wstydził, że nie ma powodu, by obawiać się przyszłości, bo najlepsze momenty w życiu są wówczas, gdy bawimy się, gdy odkrywamy coś nowego, gdy tworzymy dla zabawy.

Dochodzi do Ciebie, że jeżeli ktoś jest zły w twoim otoczeniu, to nie ma to z tobą nic wspólnego. Każdy ma swój własny film, pamiętasz? Osoba cierpiąca obok ciebie po prostu porządkuje swój świat, swój film i jednego czego jej teraz potrzeba to twojej akceptacji czyli współczucia, podania kawy lub herbaty, może tylko samej obecności, ale na pewno nie potrzeba jej twojego strachu, żalu, obwiniania się.

Rozumiesz?

Nawet moje słowa są tylko moje, ja je rozumiem. Nie wiem jak zrozumiesz je Ty? Ale wiem, że gdy oddasz władzę, niczego z góry nie będziesz zakładać, przestaniesz oceniać, krytykować to w ten sposób uwolnisz siebie i weźmiesz odpowiedzialność tylko za siebie, dasz wolność sobie i innym. W ten sposób wypełnisz się miłością, która nie ma żadnych oczekiwań.

Podam ci przykład na to, że potrafisz już tak postępować.

Miałeś kiedyś pupila? Psa, kota, chomika? A może masz go dzisiaj?

Akceptujesz go takim jakim jest, prawda? Nie chcesz go zmieniać, nie chcesz zamienić psa w kota lub odwrotnie. Wiesz, że to się po prostu nie uda. Pomagasz mu gdy potrzebuje pomocy, nie zakładasz z góry, że robi Ci na złość, po prostu bierzesz go w całości takim jaki jest. Kochasz go bezwarunkowo, a on kocha Ciebie. Nawet jeżeli zezłościsz się na niego, to on wróci nie żywiąc urazy.

Stwórz taki właśnie związek ze sobą jaki tworzysz ze swoim pupilem. Nie zmieniaj się w kogoś innego, bo to się nie uda. Nie osądzaj, nie krytykuj, nie karz siebie, a akceptuj siebie i otoczenie takim jakie są.

Zaakceptuj swoje ciało. Jesteś ciałem, umysłem i duchem.

Twoje komórki to indywidualności, jednak pracują dla ciebie jak jedna maszyna. Ty jesteś ich władcą. Znoszą wszystko czym je traktujesz i nie ważne czy jest to pokarm fizyczny czy mentalny. Służą Ci bezwarunkowo. Ciało ma miłość do Ciebie, czas byś odwdzięczył się tym samym.

Gdy zaakceptujesz swoje ciało, zaakceptujesz ciało partnera. Seks stanie się piękny, ale o tym i o związkach partnerskich zbudowanych na swoim solidnym fundamencie w kolejnym wpisie, już za tydzień :-)


Dzięki wielkie za przeczytanie

środa, 10 maja 2017

Wiosenny Tydzien z Naturą - Dzięki Wam Wielkie!!!

No i wróciliśmy!

I również tym razem Podlasie przywitało nas słonecznie. Wiosna w tamtym rejonie jest bajeczna, sprzyja temu cisza i spokój naokoło. Otuleni przyrodą możecie tylko jej i sobie poświęcić uwagę. Siedząc na brzegu Bugu, możecie odczuć jego potęgę, możecie z zachwytem obserwować jak spokojnie i majestatycznie sunie swoim korytem.

Wrażenia wzbogacają trele przeróżnego asortymentu ptactwa. A są one tak niewiarygodne, że wiele osób będąc tam pierwszy raz pyta: czy to nagranie jest?

No i oczywiście lasy ze swoją niesamowitą energią..., gdy tylko się wyciszycie i pozwolicie im mówić... Swoją drogą, wiecie, że drzewa to mega gaduły? Serio! ;-)


Jak zwykle cudowne okoliczności przyrody wzbogacili fantastyczni gospodarze i uczestnicy.

BEZ WAS Kochani NIC SIĘ NIE ODBYWA!!!. 

Było dużo pracy i dużo doświadczeń, dzięki wzajemnemu zrozumieniu była fantastyczna energia podczas medytacji, posiłków, ognisk i wszelkich dodatkowych atrakcji.

Trudno to wszystko w słowa ubrać...
Może i Ty dołączysz do nas jesienią? Doświadczysz czegoś, co dzieje się tylko na Podlasiu i na Podlasiu zostaje ;-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie 

środa, 26 kwietnia 2017

Dwa końce kija i środek

Utrzymać równowagę na środku kija to wersja optymalna, ale by na nim być, wpierw musisz poznać dwa jego końce, a to czasami jest trudne. No dobra, nie czasami, przeważnie. Chociaż, to zawsze jest indywidualna kwestia. 

Na świecie istnieje miłość i strach. Jedno jest na jednym końcu, a drugie na drugim końcu tego samego kija. By zrozumieć miłość musisz wprzódy poznać strach i odwrotnie, by strach pojąć najpierw miłość ogarnąć trzeba.

Wówczas będziesz mógł stać na środku i z tej perspektywy te dwie przestrzenie doświadczać.

W wieku dorosłym zaczynamy od poznania strachu, bowiem to znamy lepiej. Miłość, gdy byliśmy dziećmi rozumieliśmy, lecz to było dawno i trudno jest nam to sobie przypomnieć. Dzisiaj musimy na nowo jej się nauczyć i strach będzie nam w tym pomocny.

By to zrobić, należy zrozumieć co właściwie się stało.

Jako małe dzieci, miłość wyrażaliśmy instynktownie, gdy mieliśmy ochotę to się śmialiśmy, gdy coś nas bolało płakaliśmy, gdy czegoś nie wiedzieliśmy pytaliśmy, gdy coś nam nie pasowało mówiliśmy o tym głośno. Jako dzieci nie potrzebowaliśmy udawać kogoś innego, cały świat nas kochał za to, że po prostu byliśmy.

Następnie w miarę naszego wzrostu, rozpoczęliśmy proces udomowienia, więc zaczęliśmy przestrzegać zasad, na które społeczeństwo się umówiło czyli: co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie, co jest passe, a co cacy, jak powinien chłopczyk, a jak dziewczynka się zachowywać, seks jest tabu, ale lanie lub terroryzowanie innych da się przeżyć w imię wyższych celów, powiedzieć coś komuś jest źle, obrobić mu dupę po cichu jest dobrze, poświęcić się dla innych jest super, zatroszczyć się o siebie nie wypada, a poprosić o pomoc - to już w ogóle skrajny egoizm, no tysiące absurdalnych umów.

I Tak powoli zastępowaliśmy miłość wszem obecnym strachem, a to przed karą, przed tym co inni pomyślą, a to przed osadem jak nas spostrzegać będą, co o nas powiedzą, co wypada, co nie wypada.

Coraz bardziej zagłębialiśmy się w pozycję ofiary i kata. Frustracja, złość, żal, poczucie krzywdy osiągnęło sufit, a wszystko po to, by ktoś nas zauważył, by ktoś nas zaaprobował, wszystko po to - i tu się może zdziwicie - BY ODZYSKAĆ MIŁOŚĆ! 

Niezłe kółko, co?

I oto jesteśmy teraz, zdeterminowani, by na powrót móc swobodnie wypowiedzieć siebie, tak jak to robiliśmy, gdy dzieciakami byliśmy.

Poznaliśmy już dobrze kraniec kija pełen strachu i nie mamy takiej wewnętrznej potrzeby więcej go doświadczać. Znamy również drugi koniec kija, przynajmniej w teorii wiemy, co to miłość jest...

Więc co teraz począć?

Ano możemy przypomnieć sobie jak drzewiej było i w praktyce zacząć od tego, by:

- płakać, gdy nam jest smutno, gdy coś nas boli, zamiast udawać bohatera,
- śmiać się wówczas, gdy coś nas śmieszy i nie bać się, że się ośmieszymy,
- mieć cierpliwość do siebie, zamiast rzucać oskarżeniami w swoim kierunku,
- pytać jeżeli czegoś nie rozumiemy, zamiast zakładać coś z góry i tworzyć dziwne przekonania,
- mówić głośno, gdy coś nam nie pasuje, gdy mamy taką potrzebę, zamiast czynić wyrzuty, żale, zaczepki, by na końcu i tak wykrzyczeć pierwotny powód,
- przestać udawać kogoś kim się nie jest, tylko po to, by zaspokoić czyjeś potrzeby, by zaskarbić sobie przychylność innych.

Gdy poznamy oba końce, gdy na powrót siebie i własne potrzeby postawimy na pierwszym miejscu, gdy zaczniemy kochać siebie, wówczas przejdziemy na środek kija i z tej perspektywy zaczniemy doświadczać życia, które stanie się łatwiejsze i prostsze, a świat na powrót pokocha nas za to, że po prostu jesteśmy :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani w najbliższy weekend 29,30.04 w Warszawie startuje nowa grupa!!! Jeżeli ktoś jeszcze chce dołączyć to serdecznie zapraszam!!! Informacje tutaj KLIK

środa, 19 kwietnia 2017

Powiedz: doświadczam... i będzie coraz lepiej :-)

Czasami po prostu jest dziwnie. Czasami czujesz się jak obcy. Czujesz, że nie pasujesz do miejsca w którym się znajdujesz czy przebywasz. Obserwujesz otaczających Cię ludzi i ich nie rozumiesz. Złoszczą Cię ich opinie i to w jaki sposób je wypowiadają. Przypominają Ci się słowa piosenki " i co ja robię tu, co ja tutaj robię?"

Czasami po prostu tak jest. Związane jest to ze zmianą, która nieustanie się dzieje. Zmieniasz się Ty,  dzieci dorastają - to też zmiana - nabierają nowego doświadczenia, zmieniają się najbliżsi, ludzie z którymi pracujesz, codziennie stają się nowymi osobami.

No i co z tym zrobić?

Nie wyprowadzisz się, nie zmienisz pracy, nie otrujesz siebie ani nikogo, bowiem nic to nie da, przed sobą nigdzie nie uciekniesz.

Ale możesz zrobić coś innego i w sumie coś bardzo prostego.

Dodaj do każdej czynności, ba do wszystkiego co chcesz zrobić: doświadczam.

Doświadczam pracy, doświadczam bycia mężem/żoną, doświadczam choroby, doświadczam macierzyństwa, doświadczam płaczu, doświadczam rozczarowania, doświadczam seksu, doświadczam radości, doświadczam smutku, doświadczam złości, doświadczam biedy/pustego konta/niezapłaconych rachunków, doświadczam bogactwa/pełnego konta/zapłaconych rachunków, doświadczam kłótni, doświadczam głodu, doświadczam sytości, doświadczam kaca, doświadczam relaksu, doświadczam kradzieży, doświadczam wypadku, doświadczam śmierci, doświadczam jazdy autem, doświadczam spaceru, doświadczam stania w korku,  d o ś w i a d c z a m ...! ! !

Myśl jest energią, ma moc, a słowa to potęga. Raz wypowiedziane zmieniają wszystko. Gdy mówisz do siebie lub do kogoś - zmieniasz wszystko. Zmieniasz intencje, zamiar, nastrój, sposób myślenia, sposób postrzegania.

Gdy zaczniesz doświadczać, automatycznie przestaniesz nadawać znaczenie. Przestaniesz robić dramaty i brać w nich udział.

Nagle najtrudniejsze zdarzenie w Twoim życiu stanie się doświadczeniem, a to znaczy, że zaczniesz traktować swoje istnienie jak przygodę, jak wycieczkę, jak coś ciekawego, jak coś nieprzewidywalnego, tajemniczego, jak coś w czym z chęcią bierze się udział, jak coś co zdarza się tylko raz.

Proponuje wytrwaj tydzień. Przez 7 dni dodawaj doświadczam do wszystkiego co będzie rodziło się w twojej głowie jako myśl, oraz w twoich ustach jako słowo. A po tygodniu sam zauważysz/doświadczysz zmiany, którymi jeżeli będziesz chciał, możesz podzielić się w komentarzu :-)

Dzięki wielkie za przeczytanie


Kurs w Krakowie w najbliższy weekend KLIK
Kurs w Warszawie za dwa tygodnie KLIK

środa, 12 kwietnia 2017

Zamień muszę na pragnę, a zaczną dziać się cuda

Muszę zapłacić kredyt, muszę postawić dom, muszę dopilnować, by dziecko odrobiło lekcje, muszę być szczupły, muszę mniej jeść, muszę wyjść za mąż, muszę urodzić dziecko, muszę skosić trawę, muszę, powinienem, wypada, należy, trzeba.

Otóż wyobraź sobie, że nic nie musisz. Serio, ja serio mówię - nic nie musisz, a wszystko możesz. 

Wystarczy, że zamienisz muszę na pragnę. Powiedz głośno do siebie: muszę iść do pracy, a teraz powiedź: pragnę iść do pracy.

I co jest różnica? No jest, i to OGROMNA!!! Czujesz jak Twoje ciało reaguje?

Przy muszę wszystko opada (miałam w liceum nauczycielkę biologii, której ciągle ręce opadały w konfrontacji z nami). Gdy mówisz muszę, to tak jakbyś nakładał 10 kilo ziemniaków na plecy. Natomiast gdy mówisz pragnę, skrzyła niosą Cię w górę, ha ha nawet nie wiedziałeś, że je masz, co?

Gdy coś musisz zawsze towarzyszy Ci stres, pośpiech, strach, żal, wyrzut sumienia, poczucie winy. Gdy pragniesz przepełniony jesteś chęcią, radością, oczekiwaniem, ekscytacją, podnieceniem, miłością.

Gdy musisz - zachowujesz się jak dorosły, gdy pragniesz - znów jesteś dzieckiem.

Gdy musisz - uśmiech znika z twej twarzy, a pojawiają się na czole poprzeczne i pionowe zmarszczki. Gdy pragniesz - oczy błyszczą w radosnym wyczekiwaniu.

Gdy musisz - nigdy przyjemności z wykonanego zadania czerpać nie będziesz. Gdy pragniesz wszystko co robisz nabierze nowych kolorów.

Gdy musisz - wszechświat zgodnie z prawem siewu i zbioru więcej okazji w twoim życiu do muszenia Ci zorganizuje. Natomiast gdy pragniesz, wszechświat zgodnie z prawem siewu i zbioru więcej okazji w twoim życiu do pragnienia Ci zorganizuje.

Wyboru dokonujesz sam. Za muszę - puszka pandory stoi, za pragnę - ogień pożądania. Pytanie brzmi: co wolisz?

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Nowa grupa Kraków - 22,23 kwiecień KLIK
Nowa grupa Warszawa - 29,30 kwiecień KLIK