środa, 26 sierpnia 2015

Pan "Przypadek" i Pani "Nieświadomość"

Pan „Przypadek” robi w podziemiu. Zajmuje się tajemniczymi rzeczami. Nikt go nigdy nie widział, ale wszyscy wiedzą, że jest. Jest jak ojciec chrzestny - i mam na myśli nie tylko tego z filmu. 

Pan "Przypadek" funkcjonuje również pod ksywą „Zbieg okoliczności”. Jedni mówią, że zajmuje się magią inni zaś mówią, że ma wiedzę tajemną i potrafi sterować Twoim życiem.

Pani „Nieświadomość” natomiast to tajemnicza dama, której wszystko uchodzi na sucho. Ma tłumy fanów. Jest prosta, nieskomplikowana, wszyscy jej wybaczają, bo jest urocza, z tą swoją pamięcią Dory, rybki z filmu „Gdzie jest Nemo”

Pan „P.” i Pani „N” świetnie się znają i rozumieją. Robią w tej samej branży i pracują w tej samej firmie o nazwie „Wymówka”. Bardzo się lubią i tworzą idealny wprost duet, pracują na pełnym etacie i często biorą nadgodziny, dlatego ich pracodawca jest z nich baaardzo zadowolony.

„Wymówka” natomiast należy do ogromnej światowej korporacji o nazwie „Strach”.

Produkt jest zawsze szyty na miarę i klient ma tylko indywidualne rozwiązanie. Część zleceń dostaje Pan "Przypadek", część natomiast przypada Pani "Nieświadomość". Część zadań pozostaje dla: żony, męża, rządu, kościoła i innych, i w końcu jakiś procent swojego życia przypada i Tobie. Pytanie brzmi: ile? Nad czym w takim razie panujesz? 

Bo rozumiecie, niby jest wszystko pod kontrolą, ale jak przychodzi co do czego, to z taką łatwością strzepujesz ze swoich rąk swoje życie i odpowiedzialność za nie.

Ktoś Ci zajechał drogę? - To kretyn.
Mąż/Żona Cię wkurzył/a? - To idiota/To idiotka.
Stoisz w korku? - Debile, nie umieją jeździć.

Tymczasem więcej uważności poproszę: 
- ktoś zajechał ci drogę? Nie ma opcji, musiałeś sam uczynić to pierwszy szkopuł tkwi tylko w tym, że nie pamiętasz kiedy?
- utknąłeś w korku? Super, może właśnie ów zator uratował Ci życie, bo spieszysz się za bardzo,
- mąż/żona Cię denerwuje? Sam/sama go/ją wybrałeś/łaś. I powiem Wam więcej na moim przykładzie. Ja z moim mężem nigdy, ale to nigdy nie zgodziliśmy się w najmniejszej kwestii, zawsze mieliśmy odmienne zdania i poglądy na absolutnie każdy temat. Tak jak on, nie potrafi nikt wyprowadzić mnie z równowagi z wzajemnością oczywiście. Często zastanawialiśmy się jakim cudem jesteśmy razem. 

Dzisiaj już wiem, że tylko tak jesteśmy w stanie się rozwijać, tylko jego totalnie odmienny pogląd jest w stanie zmusić mnie do myślenia i odwrotnie. Gdybyśmy potakiwali sobie wzajemnie, po pierwsze nikt niczego by się nie nauczył, a po drugie po tygodniu, no może po dwóch, ktoś by kogoś zastrzelił. 
Także dzięki Ci kochanie i nie ma za co.

Podsumowując, proponuje zrezygnujecie z usług "Wymówki" i weźcie świadomie 100% własnego życia w zarządzanie, a jak nie wiecie od czego zacząć, telefon znacie.



Dzięki Wielkie za przeczytanie


środa, 19 sierpnia 2015

Telegram z Wakacji


Kochani, na miejsce dojechaliśmy szczęśliwie STOP. Pogodę mamy cudowną STOP. Woda w morzu jest bardzo ciepła STOP. Kąpiemy się w nim codziennie STOP. Dzieci choć duże, budują zamki z piasku STOP. Ta zabawa nie zna granic wieku STOP. Jedzenie jest fantastyczne STOP. Karmią nas trzy razy dziennie STOP. Więcej opowiem po powrocie STOP. Całuję Was gorąco Dorota

środa, 12 sierpnia 2015

Ciesz się z tego, co masz.

Wczoraj, wsiadłam do busa w Wadowicach w drogę powrotną do domu (przy okazji, polecam Wszystkim ten środek transportu, jest tanio, szybko, można poczytać i nie ma problemu z parkowaniem auta) no i Pani obok, której usiadłam mówi do mnie: "pamiętam jak jako dziecko oglądałam pogodę i z zazdrością patrzyłam na miejsca z temperaturą 36 stopni, ha, ha nigdy więcej", ja na to: "tak, powiadają: uważaj o czym myślisz".

Mówi się też, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, i że trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu. Dzisiaj rozwinę ten wątek, zainspirowana wypowiedzią Pani.

Zacznijmy zatem od klimatu. Mamy namacalny przykład, choć zaledwie jest to próbka tego jak wygląda życie w ciepłych krajach. Bo myślisz sobie: ale by było fajnie mieszkać w ciepłych krajach, a ktoś kto mieszka tam właśnie, marzy o cudowności życia w miejscu gdzie pada deszcz chociaż raz w miesiącu. 

Myślisz sobie: ale by było fajnie podróżować po świecie, a ktoś będący od lat w podróży marzy o założeniu rodziny w rodzinnym mieście, ale lepszy standard życia trzyma go i nie chce wypuścić.

Myślisz sobie: ale super by było zarabiać jeszcze więcej, ale nie zauważasz, że postawiłeś dom bez kredytu lub kupiłeś mieszkanie za gotówkę, a firma, która masz dobrze prosperuje.

Myślisz sobie: ale im fajnie mają dom, jacht i super życie, a Ci szczęśliwcy nie widują się z dziećmi, by zarobić na kredyty i zrezygnowaliby chętnie z tego wszystkiego gdyby mogli, ale ego nie pozwala.

Myślisz sobie: mieć miliony na koncie to musi być super, a nie wiesz, czy ciągle ktoś nie puka do drzwi z kolejną propozycją, po kolejną pomoc, czy nie wkurza go szofer, bo nie podjeżdża na czas, lub ogrodnik, który przystrzygł krzewy w róże czerwone, a miał przystrzyc w białe.

Myślisz sobie: matko gdybym miała taki biust jak ta kobitka to bym była najszczęśliwsza na świecie, Tymczasem nikt oprócz Ciebie nie zauważa Twoich mankamentów, a owa kobitka z biustem którego pożądasz myśli: mam mego biustu serdecznie dość, bo jest mi ciężko, gorąco i gdybym miała taki mniejszy jak tamta babka (czyli Ty) to w końcu mogłabym ubrać sukienki, które mi się podobają, a teraz ich nosić nie mogę, bo mi wszystko wypływa.

Pamiętacie bajkę o jeżyku, który chciał mieć inne futerko i przymierzając kolejne skóry tak śpiewał " to futerko jest lepsze, to futerko mieć wolę..."? Pamiętacie, że finalnie wybrał swoje futerko?


No a ja, jak wyglądam lepiej, tak:
lub tak :
a może tak?

Szkopuł polega na tym, że nigdy nie wiesz jak jest po drugiej stronie, dopóki tam nie dojdziesz, a rzeczywistość zawsze okazuje nie taka jaką sobie wyobrażałeś.

Dlatego proponuję: CIESZ SIĘ Z TEGO CO MASZ


Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 5 sierpnia 2015

"Pokolenie Ikea", że zacytuję Piotra C.

Tak, moi drodzy, ostatni raz w Ikei byłam jak 100 świeczek tealightów kosztowało 7,99 zł. Hm... to chyba dawno, oj chyba dawno było, ale od początku.

Jak wcześniej wspomniałam potrzebowałam świeczek - podgrzewaczy inaczej zwanymi tealight - a że po drodze nam było, podjechaliśmy do Ikei. Ponieważ głodni byliśmy pierwsze swe kroki skierowaliśmy do baru z hot - dogami. Zjadłam pierwsza i pytam: to może ja szybko polecę po te świeczki, a Wy dokończycie spokojnie? PewnieLeć - mówi mi na to Marcin. I zamiast iść, musiałam cholera dodać: a dawno nas nie było, to może razem pójdziemy jednak? No, i co usłyszałam? ok. 

Nieświadoma konsekwencji ruszyłąm z rodziną w sklep. Na szczęście tylko na dolną część, czyli tą ze świeczkami. Pierwszy zonk nastąpił zaraz na początku, obok rolek do czyszczenia ubrania. Miałam niejasne wrażenie, że się skończyła, więc odwróciłam się, by potwierdzić swoje przeczucia, ale ich nie było. Zawróciłam zatem towarzystwo, i pytam o dostępność rolki w naszym domu. Parę minut zajęło ustalenie faktów, a pikanterii dodało pytanie o to, czy w związku z tym bierzemy 4 wkłady czy jedną rolkę. Tak, dobre cztery minuty na jedną rolkę do czyszczenia ubrań, nieźle się zaczyna pomyślałam.

Marcin tymczasem radośnie popędził ku patelniom, a dziewczyny rozpierzchły się pomiędzy akcesoriami do kuchni. Podążyłam za nimi. Podchodzę do Marcina, a on cały szczęśliwy podaje mi patelnie i mówi: kupmy taką . Nie chcę Misiek - mówię, bo mam. Nie sądzę - usłyszałam. Marcin mówię - kupiłam ostatnio, koło nas tą białą i wiem, jest do dupy bo przywiera, ale schowanych jest jeszcze parę w szafce na dole tylko nie chce mi się ich wyciągnąć. Nie sądzę - usłyszałam znów. Butelka z wodą którą dzierżyłam w dłoni wylądowała w tym momencie na Marcinie - taki odruch bezwarunkowy. No to może garnki, zobacz jaki fajny, ciężki i cena super, w promocji. Nie chcę garnków!!! Chcę świeczki!!! Ale nasze garnki, przyznasz są w opłakanym stanie. Tak ale taki, który mi pokazujesz mam i jest świetny i nie potrzebuję drugiego takiego samego. To jakie potrzebujesz? Mniejsze, te które nie mają rączki. O, to widzisz są tutaj - rzekł z uśmiechem wypełniającym całe pomieszczenie. MARCIN!!!! Ja nie chcę garnków, dam radę bez rączki gotować! A ja nie - usłyszałam. I znowu butelka, z mniejszą już co prawda ilością wody (bo upitą), wylądowała na moim mężu, wzbudzając coraz większe rozbawienie otoczenia naszą coraz głośniejszą rozmową. Marcin, to ja gotuję, a Ty okazyjnie dasz radę ugotować w  tej galanterii kuchennej, którą posiadamy! Nie sądzę - usłyszałam. No to butelką przez łeb. W tym momencie słyszę za plecami Mamoo? CO! - warknęłam, Możemy kupić spieniacz do mleka? - pyta JagodaKochanie nie, ponieważ nigdy mleka nie spienię (choć muszę przyznać, że lubię takie), bo mi się nie będzie chciało tego użyć, więc będzie to kolejny przydaś w naszym domu, nigdy nie użyty, zatem nie! Mamo, mamo patrz co znalazłam, wiesz co to jest!? Krzyczy Martyna, radośnie pląsając w moim kierunku. Tak wiem - sucho odparłam. No to super, kupimy? Nie kochanie, ponieważ nie robimy w domu lodów i nie zaczniemy ich robić z powodu opakowań na nie, gdybyśmy nabyły owe pojemniki to będzie to kolejny przydaś w naszym domu, którego nigdy nie użyjemy, więc nie!
Ale szklanki musimy kupić! stanowczo zaordynował Marcin. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No szlag mnie trafi!!!

Gdy doszliśmy do świeczek, mieliśmy: rolkę do ubrań, serwetki, 6 szklanek, dwie szczotki do kibla oraz dwie lampki dla dziewczyn. 

Żeby nie było, wyraźnie Wam mówię, ja uwielbiam Ikeę, cały nasz dom mógłby robić za modelowy dom Ikea, ale tym razem chciałam tylko świeczkiiiiiiii!!!

Dzięki Wielkie za przeczytanie