środa, 30 marca 2016

Nasz rozwój


Ostatnio oglądałam film "Życie. Po Życiu". Ale to zupełnie inna tematyka, niż książka o tym samym tytule. 

W filmie Liam Neeson - Pan prowadzący regularny dom pogrzebowy, w którym przygotowuje od początku do końca swoich klientów, dodatkowo zajmuje się pozyskiwaniem osób niezadowolonych z życia, którzy stają się potem jego klientami. Różnica jest tylko taka, że klienci pozyskani osobiście przez wspomnianego właściciela domu żałobnego jeszcze żyją, choć ich wizytę u niego poprzedza wypadek, w którym giną. Wiem, trochę to zamotane, ale jak oglądniecie film, to większą frajdę będziecie mieć, gdy Wam wszystkiego nie wyjaśnię. 

Dość przewrotny film, bo do końca nie wiadomo, kto faktycznie żyje, a kto nie, ale przesłanie jest jedno, ciesz się z życia tu i teraz.

Pan jednocześnie opanowuje szok swoich klientów związany z docierającą do nich powoli informacją o ich nagłej śmierci oraz prowadzi z nimi rozmowy. Stara się dociec z jakiego powodu, gdy żyli, ciągle byli nieszczęśliwi i co by zmienili gdyby mogli.

Film fajny, dający do myślenia, gdyż....

przeważnie nie lubimy trudnych sytuacji. To zrozumiałe, ale czy zastanawialiście się kiedyś, po co one nam się zdarzają? Mało tego, z jakiego powodu reagujemy w nich tak samo, zachowując się w ten sam sposób. Można by było nawet pewien schemat czy scenariusz napisać. Mózg zaczyna biegać w ten sam znajomy sposób. Znacie to? A zastanawialiście się nad tym?

Gdy nad tym podumacie, to dojdziecie do wniosku, że sami stworzyliście całą masę zachowań, które wielokrotnie powtórzone, dzisiaj funkcjonują pod postacią nawyków czy też schematów zachowań.

Cała trudność tkwi w tym, by zauważyć owo niesłużące nam zachowanie, zrozumieć go i zmienić.

Wspomaganie mamy, bowiem zbiegi okoliczności zorganizowane dla nas przez wszechświat, dają nam za każdym razem szanse na zmianę.

Jeżeli jednak pozwolimy się ponieść staremu nawykowi to niestety, te trudne sytuacje będą jeszcze bardziej upierdliwe i jeszcze bardziej irytujące, a kolejne zbiegi okoliczności dadzą nam jeszcze bardziej popalić i zawsze tylko w jednym celu, żebyśmy je w końcu zauważyli.

Bo ciągle chodzi o nasz rozwój. Tkwienie w smutku, chorobie i biedzie nie służy nikomu, chyba że znacie kogoś, kto kwitnie w takim trybie, to proszę wskażcie mi tą osobę, a chętnie z nią porozmawiam.

Natura ma anielską cierpliwość, a wolnej woli nikt nam nie odbierze i tylko od nas zależy jak długo będziemy doświadczać tego samego.

Podsumowując, może oglądnięcie przytoczonego filmu będzie dla kogoś otrzeźwiającym doświadczeniem....


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Zapraszam na BABSKI WARSZTAT już 11 kwietnia, na TYDZIEŃ Z NATURĄ na Podlasie nad BUG już 30 kwietnia oraz na RELAKSACJĘ DLA DZIECI I DOROSŁYCH co wtorek i czwartek


środa, 23 marca 2016

Wdzięczność, wdzięczność i jeszcze raz wdzięczność!



Dziękczynienie czy bycie wdzięcznym jest drogą do radości i szczęścia. Bycie wdzięcznym momentalnie zmienia nastawienie do danej sytuacji i do życia. 

Bycie wdzięcznym zmienia też od razu postrzeganie nas samych. Co dajesz to dostajesz. Gdy dziękczynisz - łagodniejesz, rysy Twojej twarzy miękną, oczy zaczynają świecić (czasami nawet łza szczęścia się w oku zakręci) momentalnie otwiera się przestrzeń, która powoduje inne spojrzenie na drugiego człowieka. 

Nie ma takiej możliwości byś był jednoczenie wdzięczny i wściekły. Wdzięczność zmienia wibracje w ułamku sekundy. Gdy wysyłasz dziękczynienie w świat natura da Ci więcej możliwości, byś mógł być jeszcze bardziej wdzięczny.

Dokładnie tak samo działa jeżeli ktoś okazuje swoje niezadowoleni, rozpacz, wyrzuty sumienia. Wszechświat natychmiast odpowie zbiegami okoliczności, które umożliwią Ci jeszcze więcej cierpienia, niezadowolenia, rozpaczania. I tak jak wcześniej, co posiejesz to zbierzesz, co dasz to dostaniesz. Ta ilość zwrotna niezależnie jaki ma potencjał czy dodatni czy ujemny jest zawsze zwielokrotniona.

Wynika to z praw fizyki. Za przykład niech posłuży fragment z książki "Fizyka Wiary Kwantowa Magia" napisana przez W. i T. Tichopław, do nabycia tu: "Jak gdyby to przewidział. I dziś doktor nauk fizyczno - matematycznych A. Moskowskij w swoim wywiadzie w gazecie "Czystyj Mir" (108) stwierdza: " Świat - to gigantyczny hologram. Każdy jego punkt posiada kompletną informacje o świecie w ujęciu ogólnym. Podstawa świata - to Świadomość, którego nośnikiem są pola spin - torsyjne. Słowa i myśli - to torsiony, tworzące zjawiska świata. Myśl się rodzi i wie o niej od razu cały świat. Człowiek wyświetla się we Wszechświecie w proporcjach nieporównywalnych z wielkością jego ciała fizycznego. Wraz ze zrozumieniem tego, na człowieku spoczywa potworna odpowiedzialność. Obiektywnie doszliśmy do wniosku, że Świat u swej podstawy ma Świadomość, jako jednolity globalny pierwiastek. Dziś w świetle ostatnich odkryć, istnienie świata, jako uniwersalnej Świadomości, manifestującej się w różnorodny sposób - jest naukową świadomością. Pole Świadomości rodzi wszystko. a nasza świadomość jest jego częścią."

Super, nie? To trochę szersza wersja prawa siewu i zbioru czy jak kto woli prawa przyciągania. To nam daję niesamowite możliwości. Dlatego też dziękczynienie to naprawdę świetny początek do tego, aby żyło się łatwiej. Będąc wdzięcznymi doceniamy to co mamy, zamiast skupiać się brakach. Możemy wzbudzić w sobie radość z wykonywania prostej czynności. A w konsekwencji, życie dostarczy nam więcej sposobów na to, byśmy mogli być wdzięczni.

Zwróćcie uwagę, że nawet na facebooku powstał kiedyś projekt: "1000 rzeczy za które jestem wdzięczny".

Dzięki Pani Krystynie Kwieciński, coś Wam zaproponuję. Mianowicie Pani Krystyna w swojej książce "Hooponopono oczyszczająca modlitwa" (do nabycia tu), przedstawia ćwiczenie: by przez 30 dni w możliwie każdej sytuacji być wdzięcznym minimum za 5 rzeczy oraz by oczywiście być konsekwentnym, cierpliwym i uważnym czyli obserwować zmiany w swoim życiu.

Absolutnie uważam, że jest to super pomysł, aby w ten sposób rozświetlić sobie życie. Zachęcam i życzę powodzenie w tym doświadczeniu.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.




Kochani zapraszam na "Tydzień z Naturą" - zaliczki do 15 kwietnia, wyjazd już 30 kwietnia,





Relaksację/Medytację/Wyciszenie dla Dzieci i Młodzieży,



Babski Warsztat 11 kwietnia (poniedziałek) od 18.00 do 20.00 u mnie, ulica Kwiatowa 102 Wrząsowice - jeżeli jest ktoś jeszcze chętny to szybciutko proszę o informacje 666 019 377

środa, 16 marca 2016

Bąbelki Szczęścia




Tak, więc chodzi o to, by żyć i dać żyć innym, czy też rzucić kamień dopiero wtedy, gdy samemu jest się bez winy. Otóż założę się z każdym, o co chce lub postawię co chce (ta, widzę, naprawdę, widzę już szczerzące się w dzikim uśmiechu zęby moich drogich kolegów), jeżeli przeżyjcie jeden dzień bez sarkazmu, krytykowania, wymuszania wpędzania w poczucie winy siebie lub innych, słowem jeżeli przeżyjecie jeden dzień bez oceniania.


Bo czyż nie jest tak, że mamy przekonanie iż, dopiero gdy cierpimy, to zasługujemy na szczęście?  

Nawet idąc ulicą wyrokujemy automatycznie o źle dobranych butach do spodni, abstrakcyjnej czapce i kretynie przejeżdżającym za szybko lub za wolno na skrzyżowaniu? A przecież, każdemu należy się miłość i zrozumienie, czy może lepiej współczucie - nie mylić z litością. 

Nie mam prawa odbierać komuś jego lekcji i wolnej woli przychodząc jako "wujek dobra rada" lub "matka polka", zanim nawet "bidusia" (według mnie oczywiście potrzebująca) zdąży o pomoc poprosić. "Bidusi" natomiast potrzebne są te buty i ta czapka, bo to jest jej rzeczywistość, jej życie. Wybrała je w jakimś celu, jakąś lekcje dla niej one niosą. Mnie natomiast pozostaje anielska cierpliwość. 

Natomiast, jeżeli porusza mnie ów przykładowy widok, to wskazane by było, bym zadała sobie pytanie, po co mnie to? Co mam w sobie zrozumieć? Co we mnie jest takiego, że ta sytuacja mnie dotyka? W myśl założenia, że każdy z nas jest twórcą swojej własnej rzeczywistości, a zatem powinien zaakceptować odpowiedzialność za wszystkie zdarzenia, które zaistniały w jego życiu.

I gdy odpuścimy innym i zajmiemy się tylko sobą, okaże się, że po pierwsze jest nam łatwiej, a po drugie otoczenie również odetchnie uwolnione.

Podsumowując jesteśmy skazani na szczęście, tylko nie każdy o tym wie - a jak moja starsza córka mówi (gdzieś to przeczytała) - "szczęście wydobywa się ze środka, dlatego warto czasem sobie pierdnąć".  Te "bąbelki szczęścia" trzeba po prostu z siebie wydobyć, a żyć i dać żyć innym to jeden ze sposobów na..... szczęście :)

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Kochani zapraszam na jutro 17 marca (11-13) oraz na niedzielę 20 marca (9-11) na WARSZTATY DLA PAŃ http://sznyterman.blogspot.com/2016/03/babski-waesztat.html

na jutro do Wadowic i we wtorki do Krakowa na
RELAKSACJĘ DLA DZIECI  i  DOROSŁYCH



oraz na długi weekend na Podlasie 
na TYDZIEŃ Z NATURĄ 30 kwiecień do 7 maj http://sznyterman.blogspot.com/2016/01/tydzien-z-natura.html


środa, 9 marca 2016

Z serii: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni...

Dzisiaj rano rozmawiałam z koleżanką. Podczas odpowiedzi na jej pytanie przypomniał mi się pewien epizod z mego życia. Jest on tak absurdalny, że w swoim czasie myślałam, że mógłby być spokojnie scenariuszem czarnej komedii. Ba, nadal tak myślę. Film dla widzów o mocnych nerwach, ale na tym przecież dobra czarna komedia polega. Zapraszam zajmijcie miejsca...

Czas: około 7 lat temu.
Miejsce: gdzieś w środku Krakowa, ulica Urzędnicza. 

Jestem w ubikacji w biurze nieruchomości. Telefony zostawiłam na biurku. Słyszę, że dzwoni jeden, a potem drugi. Wychodzę z ubikacji patrzę na nieodebrane połączenia i widzę, że to Marcin. 

Tu słowo wyjaśnienia. W lipcu 2016 stuknie nam 20 rocznica ślubu i w tym czasie, jeżeli mój mąż do mnie zadzwonił to tylko z dwóch powodów: albo coś się stało, albo coś chciał.

Więc gdy zobaczyłam dwa połączenia od niego, wiedziałam, że coś się stało. Nie zdążyłam oddzwonić, gdy zadzwonił kolejny raz. Co jest? - pytam. Z Martyną jest bardzo źle, dzwonili ze szkoły, nie mogli się do Ciebie dodzwonić - odpowiedział. Dobra - mówię - to jesteś na skuterze, więc jedź do szkoły, bo będziesz szybciej, ja jadę również, dzwoń jak ją już będziesz widział.  Ok - odpowiedział i rozłączył się. 

Ja zaczęłam się zbierać, kiedy zadzwonił telefon ze szkoły. Z Martyną jest źle, nie wiemy co się stało - słyszę w słuchawce, mogę ją do telefonu - pytam, tak - usłyszałam i słuchawka została przekazana. Gdy usłyszałam Martynę zupełnie zgłupiałam, bowiem miała atak astmy tak mocny, że kompletnie nie mogła wypowiedzieć słowa. Nie miałam bladego pojęcia co mogło go wywołać i nie rozumiałam również z jakiego powodu nikt nie wezwał pogotowia. Mówię więc do niej - powoli oddychaj, skup się na oddechu, jedziemy już do Ciebie, usiądź nie chodź, jak najmniej się ruszaj, zyrtek 2x, weź berodual (wtedy jeszcze istniał) i daj mi Panią. Proszę Pani w apteczce Martyny są lekarstwa, proszę jej podać, jest również adrenalina gdyby zemdlała, i proszę dzwonić wówczas po pogotowie, a my już jedziemy. Jadąc do szkoły około 20 km cały czas powtarzałam: oddychaj, oddychaj, spokojnie oddychaj.

Gdy dojechałam Marcin siedział z nią na ławce przed szkołą. Podeszłam do nich i dopiero zbaraniałam, Martyna wyglądała jak trup wyciągnięty po paru dniach z wody. Napuchnięta na całym ciele o dobre pięć centymetrów. Oddychała tak, że nie powinna oddychać wcale. Zdałam sobie sprawę, że to szok anafilaktyczny i jeszcze bardziej się zdziwiłam, bo nie miałam pojęcia co go  do cholery wywołało. Co się stało Martynko? - pytam, Nie... wiem... odpowiedziała dysząc. 

Poszłam do zerówki przeprowadzić śledztwo, musiałam wiedzieć z czym mam do czynienia, bo wówczas wiedziałam jak mam temu zaradzić. Z relacji dzieci dowiedziałam się, że moja córka zjadła jednego cukierka mieszanki krakowskiej i poprawiła herbatnikiem, Gdyby chciała popełnić samobójstwo to wystarczyłby dowolnie wybrany alergen, ale ona dobrała składniki idealnie: gluten, mleko, czekolada, konserwanty itp. 

Gdy szłam w jej kierunku z papierkiem z mieszanki krakowskiej nie wytrzymała i rozpłakała się. Prze....pra....szam ma...mo... - wołała - nie.... mów... dok...to...ro...wi,... prze....pra....szam.... Powiedziałam jej żeby się uspokoiła, by nie pogorszyć swojego stanu, zapakowałam ją do auta i pojechałyśmy do lekarza, którego w między czasie poinformowałam o sytuacji. 

Marcin jechał za nami. Gdy byliśmy na ul. Limanowskiego, usłyszałam za samochodem jakiś hałas, patrzę w lusterko, a mój mąż leży centralnie na środku ulicy na torowisku dla tramwajów. Myślę sobie, ja pierdolę, nie to jakiś sen jest chyba, przecież gdyby dwa przecinaki jechały w tym momencie to Marcin jest w sześciu kawałkach. Zjechałam na chodnik, by mu pomóc, podczas gdy wszyscy inni uczestnicy drogi w trosce trąbili na niego, że przeszkadza tak sobie leżąc. 

Gdy dojechaliśmy do celu, Martynę od razu przejął lekarz wraz z personelem i zajął się jej stabilizacją, a Marcinem reszta zaskoczonych pielęgniarek. Zaczęły zdzierać z jego ręki asfalt, który mój mąż był uprzejmy zabrać z ulicy, na skutek podwinięcia się kurtki, aż po łokieć, mniam. Mówię Wam niezły cyrk, ale to nie koniec. 

Po godzinie, może dwóch, już nie pamiętam, Marcin opatrzony, zaszczepiony w żałobie, bo motor porysowany, mówi do mnie - Dorota muszę wrócić do pracy, bo rzuciłem wszystko i chociaż najważniejsze rzeczy muszę ogarnąć. Mówię: ok weź auto i jedź, ja tu i tak siedzę z Martyną. Na co mój mąż rzecze, że on jednak pojedzie skuterem. Gromadnie krzycząc na niego uświadomiliśmy mu, iż to nie odpowiednia decyzja, bowiem opatrunki na ręce, trudność we włożeniu kurtki, opuchlizna itd, i że lepiej autem. Z trudem się zgodził i pojechał. 

I tak mija czas, ja siedzę, Maryna wraca do wymiarów i nagle dzwoni telefon. Patrzę szkoła. Myślę sobie: jak miło dzwonią żeby się dowiedzieć co z Martyną. Odbieram i słyszę jak Pani mówi żeby przyjechać po Jagodę, bo ma temperaturę i źle się czuje. Zaczęłam się już śmiać i mówię do Pani, że chyba żartuje, że przecież niedawno zabierałam Martynę, i że niby mam auto, ale tak naprawdę to mam motor i muszę temat ogarnąć, wiec niech przekażą Jagodzie, że to chwilę potrwa. Po czym wykonałam telefon do Marcina i mówię do niego: nie uwierzysz, wracaj ...

Gdy dojechałam po Jagodę, moja starsza 8 letnia córka cała zapłakana krzyknęła do mnie: gdzieś Ty była, ja tu cierpię! Kurtyna

No i co Wy na to, mógłby być film, nie? 

Ponieważ tego dnia trafiliśmy kumulacje, stwierdziłam, że mamy spokój na dłuuugo


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani zapraszam na jutro na Babski Warsztat http://sznyterman.blogspot.com/2016/03/babski-waesztat.html koniecznie się zapisując
oraz na długi weekend i Tydzien z Naturą http://sznyterman.blogspot.com/2016/01/tydzien-z-natura.html 
oraz oczywiście Relaksację dla Dzieci i Dorosłych http://sznyterman.blogspot.com/2016/02/relaksacja-dla-dzieci-i-dorosych.html

poniedziałek, 7 marca 2016

Babski Warsztat


Jeżeli jesteś przemęczona, w ciągłym pędzie, nie podobasz się sobie, ciągle poświęcasz się dla kogoś lub czegoś, masz dość robienia wszystkiego sama, nie umiesz poprosić o pomoc, ciągle się krytykujesz, masz wyrzuty sumienia gdy coś zrobisz, lub gdy czegoś nie zrobisz, ciągle masz poczucie, że stale coś musisz, a nic nie możesz. Jeżeli masz wrażenie, że toniesz w rutynie, a twój związek osiadł na laurach, a Ty marzysz o tym by znów było jak na początku...
Jeżeli jesteś gotowa na wiosenne porządki w swoim życiu, jeżeli jesteś gotowa na transformację siebie.

Wówczas to szkolenie jest dla Ciebie!

Na zajęciach, obalimy mity przekazywane przez pokolenia. Uczestniczki dowiedzą się:

- z jakiego powodu warto przejąć odpowiedzialność za własne życie,
- jak wzmocnić swoje poczucie wartości i pewności siebie,
- jak zmienić nawyk "kręcenia filmów" zazwyczaj negatywnych na przerwę między myślami,
- jak wyrażać swoje potrzeby, jasno i wyraźnie, bez "owijania w bawełnę",
- jak wzmocnić swoje poczucie wartości i pewność siebie,
- jak funkcjonuje mózg kobiety, a jak funkcjonują mężczyzny oraz że mężczyzna to przyjaciel - nie wróg,
- jak funkcjonuje energia seksualna i nauczą się ją właściwie kierować,
- jak realizować swoje pragnienia.

Dodatkowym atutem warsztatów jest miejsce. Zajęcia trwają dwie godziny w oczyszczającej soli
himalajskiej w Grocie Solnej, a uczestniczki biorą w nich aktywny udział.

Inwestycja 100 zł osoba/2 godziny.

Grupy rozwojowe będą odbywały się raz w miesiącu realizując kolejny temat. Na warsztatach uczestniczki spotkają się z ciekawą i różnorodna wiedzą, traktująca człowieka holistycznie i będą ją wcielać w swoje życie, krok po kroku, a wsparcie grupy będzie je mobilizować do działania. 

Warsztaty są dedykowane dla samych Pań jak i dla mam z dziećmi, których pociechy mogą się bawić w piaskownicy z soli himalajskiej.

Zajęcia odbędą się w Grocie Solnej w Wadowicach na ulicy Bałysa 1, Zbieramy grupę, już są chętne Panie, dołącz do nich

Konieczne są zapisy 517 023 373

Natomiast najbliższe warsztaty w Krakowie odbędą się 9go maja (poniedziałek) 18-20. Chętne osoby proszę o kontakt 666 019 377

Zajęcia prowadzę ja, Dorota Sznyterman Łabęcka  - Członek Instytutu Profilaktyki i Zdrowia

środa, 2 marca 2016

Życie



Najpierw opiszę drzewo. Jest wdzięcznym sposobem na opisanie wielu tematów (np Brian L. Weiss w swojej książce pięknie opisał na przykładzie drzewa reinkarnację). Drzewo jest przykładem również na to, że da się żyć samemu i dać żyć innym, bez oceniania i klasyfikowania.

Tak, więc opis drzewa. Wyobraźcie sobie jakiekolwiek drzewo. Ma korzenie ma pień ma gałązki i ma listki. Tworzy jedną całość, a jednak każdy listek żyje indywidualnie w swoim cyklu. Listki na jednej gałązce są sobie bliższe, znają się, trącają się wzajemnie, spędzają więcej czasu ze sobą niż liski na gałązce sąsiedniej a już o listkach na gałązce bliżej ziemi w ogóle niewiele wiedzą. Jednak każdy listek jest ważny i każdy ma znaczenie. Wszystkie tworzą jeden organizm, razem dają życie - dają tlen, dają cień, wzbogacają krajobraz, oczyszczają - lubimy je.

Tak też jest i w naszym życiu. Jesteśmy takim drzewem, które rośnie od małej sadzonki. Najpierw mamy parę listków, którymi są nasi rodzice, dziadkowie, bracia i siostry. Kształtują nas w pewien sposób, tworzą, robią najlepiej jak potrafią. Przecież też z pestki wyrośli. My w miarę dorastania weryfikujemy nasze odczucia, myśli i tworzymy siebie czasami zgadzając się, a czasami niekoniecznie z tym czego nas nauczono, nie raz czujemy się, jak z innej bajki - tak jakby dąb, a jednak jesion. Czasami zataczamy koło. Rodzice są dobrym przykładem na taką ewolucję, najpierw są blisko jako młode świeże listki, potem musimy znaleźć własną drogę, więc się trochę oddalamy, a listki rodzice mogą opaść, by znowu odrosnąć, byśmy mogli na nowo dostrzec ich bliskość.

Listki odpadają wyrastają nowe i my też nowych ludzi na swojej drodze spotykamy, czasami to bliższy nam listek, bo z tej samej gałązki, którym może być nasz partner lub partnerka życiowa, przyjaciele, dzieci, a czasami jest to listek z dalszej gałązki, którym okaże się przypadkowe spotkanie starych znajomych lub nowo poznana osoba bądź nieznajomy w tramwaju, z którym wymienimy parę zdań. Wszystko w celu nauki i naszego rozwoju. Każdy listek niesie dla nas jakąś informację. Mamy też osobne listki - myśli, które ewoluują tworząc nasze idee i przekonania - nowe wyrastają w miejsce starych.

Ogólnie, dużo się dzieje na tym naszym drzewie. Całkiem spore tam zamieszanie. Trudno czasami jest się połapać, który listek to liść - myśl, a który to liść - człowiek, ale ćwiczymy w ten sposób uważność. Do tego dochodzi palące słońce, deszcz, śnieg i wiatr. Czyli normalne naturalne zjawiska - wszystkie sytuacje i zawieruchy życiowe.

Nasz rozwój potrzebuje czasu, to jest proces, niczego nie da się przyspieszyć. Tak jak drzewo w trakcie swojego życia staje się coraz bardziej stabilne, jego korzenie rosną, wrastają w głąb ziemi i na boki (można oczywiście podsypać jakimś oborniczkiem, byle naturalnym, bo sztuczność spowoduje chorobę i drzewo będzie musiało mieć czas na rehabilitację). Tak i my doświadczamy wiele po to, by odkryć swoją drogę i podążać ją w szczęściu zdrowiu i bogactwie, a nie na sterydach.


Dzięki wielkie za przeczytanie

Kochani zapraszam we wtorki na 20.00 do Groty Solnej Halit w Krakowie na Relaksacje dla Dorosłych, we czwartki Groty Solnej w Wadowicach na 18.00 na Relaksację dla Dzieci, a o 20.00 na Relaksację dla Dorosłych http://sznyterman.blogspot.com/2016/02/relaksacja-dla-dzieci-i-dorosych.html 

oraz 

na tygodniowy kurs rozwoju osobistego, który zacznie się długim weekendem 2016 na Podlasiu http://sznyterman.blogspot.com/2016/01/tydzien-z-natura.html