środa, 25 maja 2016

Siła jest w TOBIE!

Co to znaczy: nie dam rady....

Mrówka potrafi udźwignąć ciężar od 5 do 20 razy większy, niż sama waży!
Na zdjęciu akcja na moim tarasie - mrówka ciągnie tyłem zdechłą pszczołę. I powiem Wam, że nieźle zasuwała, nie wyglądała jak by jej było ciężko.

Jak myślicie czy taka mrówka czegoś nie da rady? Skrzyknie braci i siostry i dadzą radę wspólnie. W kupie siła, wzmocniona siłą jednostki.

A jak myślicie, czy Wy macie siłę?

Historia wielokrotnie pokazała siłę jednostki. Myślicie, że owe jednostki miały lub mają jakieś nadprzyrodzone możliwości, jakieś dodatkowe moce, ekstra wyposażenie? Otóż nie i dodam, że wszyscy dysponujemy tymi samymi możliwościami.

No to czym się różnią?

Niczym, najpierw ze środka, tak jak u wszystkich, pojawiła się myśl: będę śpiewać, będę aktorem, będę politykiem, podbiję świat, a potem następuje konsekwentna realizacja swojego celu. 

I nie chodzi mi o parcie na szkło (podaję takie przykłady, bo są one obrazowe) chodzi mi o to, by w swoim świecie (w pracy, w domu, w rodzinie) dać radę, mieć siłę, by realizować siebie.

Myślicie, że mrówka po dojściu do mrowiska otrzymuje medal za największą dociągniętą pszczołę?

Nie, ale pomimo tego iż, czasem zawieje wiatr i ją przesunie, czasem ciężar owada zaciągnie ją do szpary między deskami to ciągnie pszczołę do mrowiska najlepiej jak potrafi. a gdy będzie już na miejscu reszta towarzyszy pomoże jej upchnąć zdobycz w mrowisku.

Ty też, gdy będziesz realizował się najlepiej jak potrafisz, gdy we wszystko co robisz włożysz serce, naokoło Ciebie (tak jak w mrowisku) pojawią się ludzie z odpowiednią siłą i spowodują (pomogą Ci), że dasz radę i zrealizujesz siebie. 

Ale zacząć musisz TY, zacząć musisz od siebie. To TY musisz najpierw wiedzieć czego chcesz, to ma być Twój cel, Twoje pragnienie.
 
Chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie, a światu przybędzie kolejna szczęśliwa istota. Dasz radę! Siła jest w Tobie!

Dzięki Wielkie za przeczytanie




środa, 18 maja 2016

Czy życie może być Cudowne?

Życie to wielka przygoda. I dam Wam przykład na to, że potraficie tak na nie spojrzeć.

Jeżeli wyjeżdżacie na wakacje lub wycieczkę właśnie tak do życia podchodzicie. Zauważcie, że wówczas nie ma wykrętów i dajecie radę kierować się podstawowymi zasadami. Wówczas cokolwiek robicie, robicie najlepiej jak potraficie, szanujecie swoje słowo, nie zakładacie niczego z góry i nie bierzecie niczego do siebie. 



Na wycieczce nie macie chorób, niezapłaconych rachunków, każda chwila przynosi nowe doznania, nawet jeżeli codziennie robicie to samo i na przykład leżycie na plaży  Wszystko Wam się podoba, jedzenie jest prima sort, pokój super, zajęcia i wycieczki ciekawe. Jeżeli obok Was siedzi ktoś kto Wam nie pasuje, szybko zapominacie o tym lub się przesiadacie, jeżeli ktoś Was popchnie na ulicy, nawet się nie oglądniecie za siebie - przecież tylu jest turystów, gdy skaleczycie się - przykleicie plaster i dalej w drogę, dostaniecie rozwolnienia - weźmiecie cokolwiek i uwaga nie będzie mieć znaczenia co jest w składzie specyfiku, bo szkoda czasu, tyle jest przecież do zobaczenia.

Cokolwiek robicie - robicie w zgodzie ze sobą i bez wyrzutów sumienia. Wasza pozytywna postawa życiowa przyciąga pozytywnych ludzi i właściwe zbiegi okoliczności.

Więc zapytuję: co stoi na przeszkodzie, by swoje codzienne życie tak traktować, by wakacyjne doświadczenia przenieść na codzienność? Co stoi na przeszkodzie, by hasło "z takim widokiem chcę się budzić co rano" było na Waszych ustach codziennie, a nie tylko 7 dni w roku? Co musiałby się wydarzyć byście na jedzenie patrzyli tak jak przez 7 dni? Jakich trików potrzebujecie, by nadal emanować uśmiechem i radością?

Przecież obecne życie, tak jak i te 7 extra dni w roku jest Waszym wyborem, i to Wy o nim/nich decydujecie.

Wiec może wystarczy logicznie pomyśleć i..... chcieć? Skoro jestem jedyną osobą odpowiedzialną za moje życie to może......,

wystarczy, by codziennie robić najlepiej to co robię - tak ja na wycieczce całym sercem plażing, grilling czy też drinking, mmm?

Może wystarczy szanować Swoje słowo nawet w tak prozaiczny sposób jak dotrzymywanie go, przecież nie ma opcji bym będąc na wakacjach zapomniał/a o umówionym wypadzie wieczorem w miasto z nowo poznanymi sąsiadami z pokoju obok. 

Może wystarczy nie brać niczego do siebie, na wakacjach wzruszam ramionami na inne zdanie mojego rozmówcy, to z jakiego powodu mam ochotę rozstrzelać rodzinę gdy robią to samo? Przecież moje nastawienie zależy tylko ode mnie.

Może wystarczy nie zakładać niczego z góry, skoro wrzucam na luz relaksując się na plaży i  nie oceniam, to co stoi na przeszkodzie, bym powielił/a zachowanie w pracy, sklepie czy przez weekend?

Skoro robię na wyjeździe wszystko w zgodzie ze sobą i bez wyrzutów sumienia, to po cholerę potrzebne mi są one przez 4 kwartały = 12 miesięcy ≈ 52 tygodnie ≈ 365 dni, a w roku przestępnym 366 dni = 8 760 (8 784) godzin = 525 600 (527 040) minut = 31 536 000 (31 622 400) sekund ??? To wszystko oczywiście minus 7 dni.

Może warto żyć tu i teraz czyli w danym momencie, bo logicznie znowu rzecz ujmując przeszłość jest martwa, a przyszłości nie znam, więc po co mi traumy i po co mi obawy jeżeli mam wpływ tylko na chwilę obecną??????

I skoro na wakacjach przychodzi mi to w sposób naturalny i tak łatwo, to kto oprócz mnie, stoi mi na drodze, by moje życie było cudowne???

Tylko ja! I to jest najlepsza wieść jaką możecie usłyszeć.
Zobaczcie jakie to daje możliwości. Tylko ja!


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani zbiera się nowa grupa kursowa. Chętnych proszę o kontakt 666019377


środa, 11 maja 2016

Wspomnień czar

Wróciliśmy z Podlasia. To był cudowny Tydzień z Naturą.

Siedem dni, które spędziliśmy w Wólce Nadbużnej było pełne pracy, relaksu, zabawy, przyjemności, zrozumienia i spokoju. 

 
Kompleks "Eternite", którego byliśmy gośćmi jest jak dobre wino, im starszy tym lepszy, po prostu "rules" na każdym poziomie. Organizacyjnie stawał zawsze na wysokości zadania, a strawy którymi nas raczył, przeszły nasze najśmielsze oczekiwania (choć w tym roku i jedzenie było ćwiczeniem).



 Codziennie ćwiczyliśmy w lesie, codziennie gdzie indziej,






a wieczorne ogniska....mmm.... sami rozumiecie, coś pięknego....














 Pływaliśmy na kajakach, odwiedzając ciekawe miejsca.



Słowem było cudownie, ale przede wszystkim Dzięki Wam, bo bez Was, by się nic nie dokonało, zatem:

Dzięki Wielkie WSZYSTKIM, którzy przyjechali i zaczęli lub kontynuowali swoją przygodę z medytacją, rozwojem duchowym, rozwojem osobistym, Dzięki Wszystkim którzy poznali swoje niesamowite zdolności samouzdrawiania, Dzięki Wielkie Tym, którzy nauczyli się realizacji swoich pragnień, Dzięki Wielkie Tym którzy przyjechali się odnaleźć, wypocząć, wzmocnić, zrozumieć, zaufać sobie na nowo.

Dzięki Wam światu przybędą kolejne szczęśliwe istoty.

Dzięki Wielkie!!!