środa, 28 września 2016

Nasz środek

Presja otoczenia jest tak wielka, że zagubieni w zewnętrzu nie zauważamy nawet jak nasze wnętrze cierpi. 

Przejmujemy ową presje i adaptujemy ją do swojego życia. Przejmujemy schematy, które nie są nasze, ale w obawie przed brakiem akceptacji nie potrafimy wycofać się z tego. 

Gdy w konsekwencji ignorowania własnych potrzeb nasze ciało reaguje chorobą, dopiero wówczas pozwalamy sobie, by zrobić więcej dla siebie, bowiem wydaje nam się, że choroba to nareszcie właściwe wytłumaczenie, by dać sobie to, na co wcześniej nie mieliśmy odwagi.

Trochę kółko co?

Musisz pójść do dobrej szkoły!
Musisz mieć dziecko!
Musisz wyjść za mąż/ożenić się!
Wypada pokazać się na przyjęciu!
Powinnam odwiedzić znajomych!
Musisz utrzymać rodzinę!
Musisz zrobić obiad!

Musisz, powinieneś, masz obowiązek.

To co musimy, ma się nijak do tego co chcemy. Nasza dusza chce rozwoju, a nasze ego wygody i ni cholery to nie idzie ze sobą w parze.

No to co z tym zrobić?

Mogę Wam tylko polecić to co sama sprawdziłam i podziałało. A wierzcie mi takiej buntowniczki jak ja ... oj stare, stare czasy :-)

Rysunek obok FBwego użytkownika ART nie oddaje mojego dawnego podejścia do życia, znając siebie wymyśliłabym coś jeszcze :-)

Ostatnio koleżanka, z którą znamy się z czasów liceum mówi do mnie: mam tak mocno zakodowaną w pamięci Twoją dominującą postawę, że to co teraz do mnie mówisz wywołuje u mnie złość!!!


 
Ha, wyobrażacie sobie! Niezła metamorfoza, Brawo Ja!

Pomiędzy urodzinami, a śmiercią jest tylko kilka oddechów. Oczywiście żyjemy w rodzinach, musimy płacić podatki, obowiązują nas pewne reguły, ale nie musimy tracić czasu na pierdoły, którym nie chcemy poświęcać uwagi.





Jeżeli przestaniesz żyć przeszłością, chwilami chwały czy też traumy, bowiem były to chwile, które minęły oraz jeżeli przestaniesz przebywać w przyszłości w strachu o to, jak przetrwać kolejny dzień, to zrobisz miejsce i przestrzeń na to, by odkryć to, czego tak naprawdę chcesz, czego pragniesz.

Twoja Dusza cały czas wysyła do Ciebie informacje, cały czas komunikuje się z Tobą, ale by usłyszeć jej szept, a czasem krzyk, by zrozumieć jej mowę musisz przestać szukać na zewnątrz i zaglądnąć w siebie. I tak, jeżeli chcesz podążać ścieżką rozwoju duchowego, jeżeli chcesz żyć własnym życiem, to MUSISZ zawrócić do siebie, bo tylko tam znajdziesz to, czego dzisiaj szukasz na zewnątrz.


A wówczas logicznie w świecie zewnętrznym zrealizujesz to, co wybierzesz sercem w swoim świecie wewnętrznym :-)


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani zapraszam na nowy kurs startowy rozwoju duchowego/osobistego 17,18 grudzień. 
Zapisujcie się szybciutko, bo miejsc już ubywa :-)

środa, 21 września 2016

Tydzień z naturą - wrzesień 2016

No i wróciliśmy. 

 

Tym razem, Tydzień z Naturą spędziliśmy w cudownej Wiosce Glinianej w Kuklach. Miejsce niesamowite, bajka po prostu, choć dla wielu osób była to wyprawa na drugi koniec Polski. 

 






Mieszkaliśmy w okrągłych glinianych domkach, pośród lasu zaraz nad jeziorem Pomorze, w którym codziennie o 6 rano zażywałam cudownej kąpieli. 



Dzień rozpoczynaliśmy poranną medytacją w lesie lub na pomoście. Wyobraźcie sobie poranne słońce świecące prosto w twarz...mmmm, tego nie sposób wyrazić słowami.






Jedną z atrakcji był spływ kajakowy Czarną Hańczą - niesamowite doświadczenie. Rzeka jest tak czysta i przejrzysta, że napatrzyć się nie można na towarzyszące Ci nieustannie podczas spływu wodorosty, muszle, kamienie i wszelką wodną faunę oraz florę. 




 

Każdy nasz dzień był pełen atrakcji i wrażeń oraz pracy na łonie natury, a kończył się zawsze ogniskiem nad jeziorem.











Podsumowując, każdy wyjazd jest inny, każdy wyjazd jest magiczny. Każdy wyjazd się odbywa Dzięki Wam Kochani, bez Was nic by się nie wydarzyło. Dzięki Wam Wieeeelkie za wszystko! 

Dzięki Wielkie za przeczytanie.
 

środa, 7 września 2016

Bieganie w kółko

Czasami robiąc coś po wielokroć nawet nie zauważamy kiedy staje się to naszym nawykiem. Wygodny, bezpieczny i dobrze znany schemat, zaczyna działać na naszą niekorzyść, tworząc kolejne kółko w łańcuchu naszych ograniczeń.

Rozwinę temat, opisując Wam mój przykład.

Od dłuższego czasu codziennie rano biegałam nordikiem. To taki śmieszny radosny podskok. Przez jakiś czas biegałam bo chciałam, sprawiało mi to przyjemność, aż do momentu, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, iż owo bieganie stało się moim nowym schematem. Bo nie zależnie od tego czy mi się chciało, czy też nie - musiałam biec! Jak robot, który automatycznie wykonuje zadanie. 

Czasami myślałam sobie: oj z chęcią bym się przeszła z kijami i pooglądała świat naokoło, ale głos z tyłu głowy mówił: no co ty, tak nie można, a co na to Twoje ciało? Albo: jedziesz na wakacje - musisz wyglądać! Albo: co ludzie powiedzą jak cię dzisiaj biegnącej nie zobaczą?

Tysiące rzeczy moje ego wymyślało za każdym razem, gdy pomyślałam w inny sposób o mojej codziennej formie aktywności sportowej.

W każdym razie, na miesiąc przed wyjazdem nad morze!!!! Serio! Gdzie wiadomo, stój kąpielowy obowiązkowy jest, doszło do mojej świadomości jakiż ja nawyk sobie stworzyłam.

No i przestałam biegać. Moje ciało od razu zauważyło brak ruchu, a ja od razu zauważyłam zmiany w moim ciele. Tu grubiej, tam dziurka, a tu wałek!!!???

Zapytałam raz nawet Marcina, stojąc przodem do lustra i widząc dziwny ślad na moim brzuchu: Misiek co ja tutaj mam? Na co mój mąż niewzruszenie odparł: no pewnie jakiś ślad po wałku. Po czym?! - pytam. No po wałku tłuszczu - wyjaśnił. Stanęłam bokiem do lustra zgięłam się w pół i OMG!!!! Jest wałek!!!. Pogładziłam się po nim i mówię do Marcina: bardzo Cię przepraszam, że zwracałam Ci uwagę na coś, co sama mam, a do siebie powiedziałam: kocham Cię.

No powiem Wam - łatwo nie było, bo zamiast siebie zwalczać należy siebie pokochać, ale od czego jest medytacja. Bardzo pomogła (jak zawsze) i szybko porządkowałam z pomocą ćwiczeń bałagan w głowie.

Obecnie co poranek idę nordikiem! Oglądam przyrodę, ćwiczę/medytuję, dłubie w nosie - choć trudno, bo ręce mam zajęte, robię różne rzeczy. Jak będę miała ochotę to pobiegnę, a jak nie będę miała ochoty, to wcale nie ruszę się z domu.

Bo wiecie co: nic w tym życiu nie trzeba, a można wszystko :-)


Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Kochani zapraszam tych którzy chcą :-) Tych którzy mają ochotę :-)  Tych którzy muszą, zapraszam zwłaszcza, zrozumieją podczas trzech dni, że mogą :-) na Fit Weekend !!!

Do 15 go września obowiązuje cena First Minute - 497 zł !!! 
To aż 182 zł Gratis!!! Pełna informacja tutaj