środa, 26 listopada 2014

Porządki



Posprzątałam dom, ale jak?

Zostałam zainspirowana przez znajomą, która opowiedziała mi jak sprząta swój. To znaczy inspiracja przyszła z czasem, ponieważ pierwszą moją reakcją było niedowierzanie, że ktoś na coś takiego może się porwać.

Otóż wspomniana osoba trzy razy do roku (oprócz standardowego sprzątania) z każdego pomieszczenia wynosi wszystko włącznie z meblami. Myje okna, ściany, karnisze natomiast meble opróżnia i myje je od środka. Jeżeli są to ubrania i jednocześnie zmienia się sezon to zamienia je kolejnością, układa na nowo i wkłada do szaf. Jeżeli są to szafki kuchenne to cała zawartość ląduje w zmywarce, a następnie zostaje ponownie ułożona.

Po tygodniu doszło do mnie, że ja też tak chcę. W sobotę przy śniadaniu oznajmiłam: rodzino sprzątamy. Przed nami były cztery dni wolnego (wykorzystałam wolne ze świętem Marcina).

Zaczęliśmy od garderoby (pomieszczenie 2 na 2 metry kwadratowe). Wyniesione rzeczy zajęły cały parter oraz taras. Po prostu nie do wiary ile człowiek jest w stanie zgromadzić. Ile na przykład może mieć par butów lub kurtek lub jak myślicie, jak wiele może jedna osoba posiadać kombinezonów narciarskich? 

Niech to będzie quiz: 5, 7 czy 10? Którą brameczkę wybieracie? Pierwszą, drugą czy trzecią? Napiszcie.

Najlepsze jest to, że ja cały czas tkwiłam w przekonaniu, iż posiadam tylko jedno ubranie narciarskie, ha ha, a to ci niespodzianka.

Pamiętam jak dziewczyny były małe i ciągle chodziły w tym samym. Wynikało to z tego, iż strój musiał spełniać warunki córek oraz moje. Musiał być wygodny dla mnie do założenia kręcącemu się dzieciakowi, łatwy do prania, schnięcia, zmywania plam oraz był przez nie tolerowany.

Sytuacja wtedy była identyczna. Miałam tak wiele ubrań dla nich, że nie nadążałam z przeglądaniem i wiele ubrań z metką było już za małych, kiedy wydobywałam je z szafy.

Wracając jednak do tematu, gdy zobaczyłam jak wiele ciuchów jest do wydania, pomyślałam sobie: pójdę na „żyda” i sprzedam wszystko. Dla osób nie z Krakowa tłumaczę cudzysłów. Tak zwany „żyd” to po prostu pchli targ umiejscowiony na Kazimierzu (dzielnica Krakowa), na placu Żydowskim (potoczna nazwa), a tak naprawdę na ul. Plac Nowy.

W tygodniu stoją tam sprzedawcy warzyw i owoców, babcie które sprzedają jaja swoich niosek oraz ser własnej roboty z mleka własnej krowy, a w niedzielę można przyjechać i sprzedawać między innymi ciuchy nowe i używane.

Jak chodziłam do podstawówki to taka niedziela była świetnym sposobem na dorobienie sobie do kieszonkowego. Robiłam w domu porządki, a rzeczy za małe lub nie używane sprzedawałam. Nigdy nie stałam długo, gdyż zazwyczaj inni sprzedawcy szybko opróżniali moje stanowisko. To była świetna zabawa z wysoką stopą zwrotu.

Kiedyś ów targ obejmował plac oraz wszystkie poboczne ulice, dzisiaj jak się dowiedziałam u wujka Google, wygląda to zupełnie inaczej. Mianowicie, stać można tylko na placu, musisz stanąć o 5 rano w kolejce po miejsce. Jeżeli uda Ci się zdobyć miejsce trzeba za nie zapłacić od 25 do 50 zł. Ceny zależą od tego czy jest to miejsce na ziemi, na stole czy leżaku.

Jest jeszcze jedna zmienna, jeżeli uda ci się zdobyć i opłacić miejsce, to może się okazać, że będzie to miejsce stałego handlarza i zostaniesz człowieku z niego wywalony.

Pomyślałam sobie, że to jakaś walka jest, a nie to co kiedyś - przyjemne z pożytecznym. Pomyślałam również, że tyle rzeczy w życiu dostałam, że więcej fanu będzie jak te rzeczy rozdam (normalnie zawsze tak robię, tyko w detalu, a nie w hurcie). Jak pomyślałam tak uczyniłam.

Powiem Wam, że po tych porządkach w domu zrobiła się przestrzeń i miejsce na „nowe”. Zadzwoniłam do autorki całego przedsięwzięcia i podziękowałam jej za inspirację.

Życzę i Wam takiej odnowy, bowiem porządki to również forma oczyszczania siebie.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

czwartek, 20 listopada 2014

Farszki Sztaudyngera - GRAMY!!!


 Już w sobotę 22.10.2014 w Krakowie na ulicy Niewodniczańskiego 74 w Domu Kultury wystawiamy fraszki Sztaudyngera.



Jeżeli lubicie teatr, macie czas i ochotę na dobrą zabawę, amatorzy aktorzy czyli MY
ZAPRASZAMY WAS

Przybywajcie - wstęp wolny!

środa, 19 listopada 2014

"Imagine", co się dzieje, kiedy zakładamy coś z góry?



Wszystko o czym pisze jest ze sobą powiązane. Dzisiejszy wpis również jest przypisany do wcześniejszego. Bo nie zakładając niczego z góry, nie powielamy danej sytuacji tylko tworzymy ją na nowo, a zatem tworzymy siebie na nowo, więc mycia ciąg dalszy.

Może kiedyś mieliście moi drodzy taką lub podobną sytuację w życiu. Koleżanka lub kolega popatrzył/ła w waszym kierunku krzywo. A wy założyliście z góry, że skoro tak na nas spogląda to z pewnością jest na nas zły/zła lub nie spodobało się jej/jemu coś w naszym wyglądzie albo ciele (kobiety dzięki swojej wyobraźni „to spojrzenie” są w stanie baaaaardzo rozwinąć).

Słowem założyliśmy coś z góry względem kwaśnej miny i synchronu spojrzeń.

Następnie:

Przestajecie się do niej/niego odzywać, unikacie jej/jego, zaczynacie rozmawiać o tym z innymi, robi się afera na pół szkoły (tutaj cofamy się trochę w czasie) lub biura (i wracamy). Wymyślacie całą historię owego spojrzenia i latami ja przywołujecie, a może nawet własnym dzieciom opowiadacie potem historię jak to kiedyś …..

A wystarczyło podejść i zapytać: czy coś Ci się stało?, pomóc Ci w czymś? I może dowiedzielibyście się, że owa osoba właśnie potrzebowała szklankę wody, gdyż odbiło jej się paskudnie i jedzenie podeszło do gardła, co spowodowało grymas na twarzy, bo wiadomo, że z kwasem to nie smaczne (boshe… ależ ja mam wyobraźnię!!).  Ale to jeszcze nie koniec. Zobaczcie co się dzieje dalej?

Oczywiście, staramy się odpowiedzialność zrzucić standardowo na skrzywioną istotę. Ktoś popatrzył się krzywo, i można go już rozstrzelać.

A ja chciałam zadać pytanko: kto jest odpowiedzialny za tą całą sytuację? Kto stworzył całą lawinę zdarzeń myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem? 

Mieliście tak? Jeżeli tak, to proszę nie dziwcie się, kiedy wy jesteście głównym bohaterem podobnych sytuacji. Żyjemy sobie już trochę na tym świecie, zbieramy różne doświadczenia, mamy na swoim koncie wiele „egzekucji”, potem zgrabnie przerzuconych na innych.

Gdy szanujemy swoje słowo musimy być bardzo precyzyjni w wypowiedzi. Bo ono tworzy nam nasze życie, naszą rzeczywistość, to my przyciągamy do swojego życia wszystkie zdarzenia i przyjemne i nie. Zanim coś powiemy, obiecamy lub stwierdzimy zastanówmy się, czy możemy obietnicy dotrzymać, jakie będą konsekwencje nie dotrzymania słowa, co niesie za sobą wypowiedzenie takiego lub innego zdania oraz jak je wypowiadamy. Bo nie istotny jest odbiór informacji (gdyż nie interesuje nas, co inni sobie pomyślą) lecz jakość jej nadania (co opisuje powyższa historyjka).

Jeżeli coś powiemy ze złością nie możemy oczekiwać niczego innego. Jeżeli powiemy coś rozumiejąc drugiego człowieka możemy również zrozumienia się spodziewać.

Zatem szanuj swoje słowo, bo od tego zależy twoja rzeczywistość. To chyba ważny powód, by się zastanowić ze dwa razy zanim coś się „palnie”.

Teraz idąc dalej, trąbi się o szacunku do drugiej osoby. Ale przeanalizujcie, może banalny przykład, który podałam. Wystarczy szacunek do siebie i własnego słowa. I wszyscy żyjemy radośni i szczęśliwi. WYOBRAŹCIE TO SOBIE.

Najlepiej ujma to słowa Lennona
https://www.youtube.com/watch?v=DVg2EJvvlF8
(tłumaczenie na "tekstowie" lub poniżej)



Wyobraź sobie, że nie ma raju, to łatwe jeśli zachcesz, nie ma piekła pod nami a powyżej jest tylko niebo, wyobraź sobie, że ludzie żyją dniem dzisiejszym (tu i teraz).

Możesz powiedzieć, ze jestem marzycielem, ale nie jestem sam, może któregoś dnia dołączysz do na nas i świat stanie się jednością. 

Wyobraź sobie, że nie ma państw, to łatwe jest, nie ma za co ginąć i o co walczyć, nie ma również religii, wyobraź sobie wszystkich ludzi żyjących w pokoju.

Możesz powiedzieć, ze jestem marzycielem, ale nie jestem sam, może któregoś dnia dołączysz do na nas i świat stanie się jednością. 

Wyobraź sobie, że nie ma własności, jestem ciekaw czy potrafisz, nie ma chciwości i głodu, a jest braterstwo ludzi. Wyobraź sobie wszystkich ludzi dzielących jeden świat.

Możesz powiedzieć, ze jestem marzycielem, ale nie jestem sam, może któregoś dnia dołączysz do na nas i świat stanie się jednością. 


Dzięki Wielkie za przeczytanie.

czwartek, 13 listopada 2014

Piosenka do mycia się

Kochani, Natasha Bedingfield - Unwritten, jako idealna puenta wczorajszego wpisu " Czyścimy się". Tłumaczenie poniżej




Jestem niespisana, nie odczytasz moich myśli, jestem nieodnaleziona
Właśnie zaczynam, długopis w mojej dłoni, koniec niezaplanowany

Wpatrując się w pustą kartkę przed tobą
Otwórz brudne okno
Pozwól słońcu rzucić światło na słowa, których nie mogłeś odnaleźć

Sięgasz czegoś dalekiego od ciebie
Jest tak blisko, że prawie tego zasmakowałeś
Pozbądź się zahamowań
Poczuj deszcz na swojej skórze
Nikt nie poczuje tego za ciebie
Tylko ty możesz wpuścić to do środka
Nikt za ciebie, nikt za ciebie
Nie będzie mówił twoimi ustami
Obmyj się w słowach niewypowiedzianych
Z szeroko otwartymi ramionami żyj swoim życiem
To dziś zaczynasz swoją książkę
Reszta jest wciąż niespisana

Łamię tradycje, czasami moje starania przekraczają szablony
Zostaliśmy stworzeni, by się nie mylić, ale ja nie potrafię tak żyć

Wpatrując się w pustą stronę przed tobą
Otwórz brudne okno
Pozwól słońcu rzucić światło na słowa, których nie mogłeś odnaleźć

Sięgasz czegoś dalekiego od ciebie
Jest tak blisko, że prawie tego zasmakowałeś
Pozbądź się zahamowań
Poczuj deszcz na swojej skórze
Nikt nie zrobi tego za ciebie
Tylko ty możesz zaprosić to do środka
Nikt za ciebie, nikt za ciebie
Nie będzie mówił twoimi ustami
Obmyj się w słowach niewypowiedzianych
Z szeroko otwartymi ramionami żyj swoim życiem
To dziś zaczynasz swoją książkę

Reszta jest wciąż niespisana

Wpatrując się w pustą stronę przed tobą
Otwórz brudne okno
Pozwól słońcu rzucić światło na słowa, których nie mogłeś odnaleźć

Sięgasz czegoś dalekiego od ciebie
Jest tak blisko, że prawie tego zasmakowałeś
Pozbądź się zahamowań
Poczuj deszcz na swojej skórze
Nikt nie zrobi tego za ciebie
Tylko ty możesz zaprosić to do środka
Nikt za ciebie, nikt za ciebie
Nie będzie mówił twoimi ustami
Obmyj się w słowach niewypowiedzianych
Z szeroko otwartymi ramionami żyj swoim życiem
To dziś zaczynasz swoją książkę

Reszta jest wciąż niespisana
Reszta jest wciąż niespisana
Reszta jest wciąż niespisana


 

środa, 12 listopada 2014

Czyścimy się - wyjaśnienia


Nie jest istotne, co było kiedyś. Zignoruj to i stwórz na nowo siebie i swoje reakcje w oparciu o to, co przychodzi ci naturalnie.

Tak zakończyłam ostatni wpis. Dzisiaj czyszczenia ciąg dalszy.


Co to znaczy stworzyć siebie na nowo? Pytacie. Trudne to jest, więc poprę to przykładami.

Idziesz ulicą do autobusu, lub jedziesz autem do pracy. W tej chwili zaczyna przypominać Ci się wszystko, co jest związane z trasą, którą już tak dobrze znasz. I to jest właśnie ten moment, w którym masz przestać myśleć, przestać przewijać taśmę na temat dotarcia do autobusu, czy pracy. Zatrzymaj się, jeżeli pomoże Ci to powstrzymać myślenie. Zacznij tworzyć tą drogę na nowo, nie odtwarzaj jej w głowie, lecz bądź jej twórcą. Przeszłość i przyszłość nie ma znaczenia.  Jest tylko tu i teraz.  Tej drogi wcześniej nie było i jeszcze jej nie ma. Ty ją właśnie w tej chwili tworzysz. Rozglądnij się, zobacz co Cię otacza. Zobacz wschodzące słońce, poczuj jego ciepło na twarzy, poczuj wiatr we włosach. Naturalnie zachwyć się tą chwilką, bo za sekundę już będzie przeszłością. Nie snuj na jej temat myśli tylko poczuj żywioły.

Możesz również zrobić parę innych rzeczy, (które przy okazji są bardzo przydatnymi  ćwiczeniami mózgu). Pomogą Ci one doświadczyć bycia tu teraz. Odkryjesz stare sytuacje na nowo – dzięki uczuciom jakie Ci będą towarzyszyć. Wstań z łóżka drugą stroną, umyj zęby i zjedz śniadanie drugą ręką, ubierz się w innej kolejności. Wyjdź wcześniej, zmień  drogę, numer autobusu, zmień stację radiową, zdejmij słuchawki lub je włóż. Zegarek zamień miejscami z bransoletką, pierścionek z obrączką. Zauważysz wtedy co to znaczy pozostać w chwili obecnej, zanurzyć się w niej, i zobaczysz również, że to wyśmienita zabawa.

Możesz również podążać tą samą drogą, bądź tylko w niej obecny, bądź tu i teraz.

Robisz przelewy? Płacisz za coś? Automatycznie zaczynasz odtwarzać taśmę? Opamiętaj się, przestań myśleć. Stwórz na nowo tą sytuację. Uraduj się – przyjdzie więcej lub zasmuć się – przyjdzie mniej, ale nie wkręcaj się w myślenie o wcześniejszych opłatach. Przypuśćmy, ze budzisz się w nocy lub rano i zamiast odwrócić się na bok i spać dalej, zaczynasz dumać na temat kasy. Zastanów się czy w tej konkretnej sytuacji to myślenie coś zmieni? Oprócz tego, że masz dwie godziny z głowy.

Szef zlecił Ci jakąś pracę? To samo, bądź tu i teraz. Stwórz siebie na nowo poprzez ten projekt.

Masz zdanie na jakiś temat? Zastanów się czy ono faktycznie jest Twoje. Czy może powielasz jakiś komunał pokoleniowy lub teorię kolegi, koleżanki kompletnie nie spójną z tobą. Jeżeli tak, to twórz siebie na nowo.

Podsumowując: cokolwiek robisz rób najlepiej jak potrafisz. Nie zakładaj niczego z góry i kieruj się uczuciami (to jest Twoja natura). Bądź tu teraz i twórz na nowo daną sytuację, choćby tylko posługując się tymi trzema zasadami, a zobaczysz co się zmieni.

Bo po co nam powielenie sytuacji, która już się zdarzyła? Zgodzę się, że ziemniaki odsmażone są pyszne, ale całe życie na śniadanie, obiad i kolację pyry smażone? Największy fan tej potrawy podda się po paru latach. A ludzie tak przeżywają całe życie.

Twórzcie siebie na nowo, to cel  życia, bo cały czas ewoluujecie i nic nie jest takie jakie było. Życie to ciągły niekończący się proces tworzenia.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

środa, 5 listopada 2014

Czyścimy się



Pytacie o to jak się „oczyszczać”?

Hm, metod jest wiele, należy wybrać taką, jaka Wam najbardziej pasuje.

Porównam „oczyszczanie” do ablucji. Jeden wybierze wannę gorącej wody, drugi dosypie do niej wonnych olejków, trzeci wsypie soli, czwarty wypełni wannę zimną wodą i potraktuje kąpiel jako zaprawę do morsowania, piąty zamiast kąpieli w wannie weźmie prysznic. Użyjecie ulubionego płynu, żelu, mydła. Narzędziem będzie gąbka, myjka albo szczotka jednocześnie masująca ciało. Ktoś pozapala świeczki, puści muzykę, ktoś położy kompres na oczy. Ktoś umyje się w trzy minuty, a ktoś inny zrobi z tego godzinny rytuał. Każdy zrobi to tak jak chce. Będziecie kierowali się w tym przypadku uczuciami - miłością własną. Intuicyjnie wybierzecie wersję, która sprawi wam najwięcej frajdy.

W życiu tak samo powinniśmy się kierować miłością. Niestety, gdy znajdujemy się w jakiejś sytuacji nasz umysł szuka w pamięci podobnej chwili, byśmy mogli zareagować. Sięgamy do gotowych szablonów, zamiast być w tej sytuacji i stworzyć ją na nowo. Czyli być tu i teraz.

Nasze życie to tworzenie. A wygląda to tak jak byśmy je odtwarzali.

Twoja reakcja na daną sytuację nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, tylko z tym, jak ją postrzegasz we wcześniejszych doświadczeniach swoich lub innych ludzi. Tworzymy myśli na temat teraźniejszości zamiast w niej być. A myśli na dany temat, to nie to samo co uczucia związane z nim. To tylko wyobrażenia o tym co powinieneś odczuwać.

Ktoś by powiedział, że zareagowaliśmy normalnie. Tak, ale normalnie nie znaczy naturalnie. Naturalnie nam przychodzi miłość. Zauważcie, że wolimy ludzi, którzy zachowują się naturalnie, a nie normalnie. Używamy tych wyrazów zamiennie, a leżą ona na skrajnych końcach skali.

Nie jest istotne co było kiedyś. Zignoruj to i stwórz na nowo siebie i swoje reakcje w oparciu o to co przychodzi ci naturalnie.

To jest jeden z wielu sposobów na oczyszczanie i tworzenie siebie na nowo, tak jak wybór kąpieli, który przychodzi nam naturalnie.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.