środa, 30 grudnia 2015

Pozdrowienia

W związku z pobytem w światach równoległych, 
kolejny wpis za tydzień :)


Dzięki Wielkie za odwiedziny, 
a z okazji NOWEGO ROKU 
życzę Wam
 SZCZĘŚCIA, ZDROWIA I BOGACTWA

środa, 23 grudnia 2015

20000 kontra 10000 słów

Podobno kobieta potrzebuje dziennie wypowiedzieć około 20000 słów, natomiast mężczyzna połowę tego, czyli około 10000 słów na dobę.

Wyobraźmy sobie dzień Pana X. 
Pan X spędził czas w pracy na dwóch prezentacjach, dwóch spotkaniach businessowych oraz dziesięciu telefonach. W międzyczasie standardowe maile i inne sprawy. Pan X w połowie dnia wypowiedział swoją dawkę słów i marzy o powrocie do domu, gdzie zasiądzie przed telewizorem z pilotem w ręce i będzie milczał.

Teraz wyobraźmy sobie dzień Pani X w dwóch wersjach.

Wersja I

Pani X jest w pracy 8 godzin. Ma spotkania, telefony, maile, rozmowy przy kawie czy herbacie. Jest całkiem dobrze, bo  w trakcie dnia wypowiedziała co najmniej 15000 słów i zostało jej zaledwie 5000, a jeżeli dzień był bardziej intensywny to może się okazać, że 20000 słów poooszło i Pani X marzy tylko o tym, by przyjść do domu i usiąść na kanapie z książką.

Wersja II

Pani X cały dzień spędziła z dziećmi. Była z nimi na krótkim spacerze (bo było zimno), więc nie spędziła czasu na placu zabaw z innymi mamami, na którym normalnie tysiączek lub trzy tysiące słów spokojnie się realizuje. Jeżeli w domu jest jakieś zwierze sytuacja ulega poprawie, acz nieznacznie, może dopowie 500 słów, nie więcej. Ogólnie pod koniec dnia pozostało jej około 15000 do wypowiedzenia. I ktoś musi ich wysłuchać. Hm..., zgadnijcie kto to będzie?

Tak więc Pan X wraca z pracy do domu, a Pani X z wersji II czeka na niego już w drzwiach. Pani X z wersji I z wiadomych powodów nie rozpatrujemy. Wracamy do Pani X z wersji II, ona musi swoją dawkę dzienną wypowiedzieć, pamiętacie zostało jej całkiem sporo. 

Jeżeli Pan X milcząco wysłuchałby Pani X sprawa byłaby załatwiona, ale Pan X jest mężczyzną, a mężczyzna jest zorientowany na cel, ma rozwiązać problem i osiągnąć zamierzony efekt, zatem zaczyna po kolei (Pani X porusza różne kwestie) podpowiadać jej rozwiązania. Tymczasem Pani X pragnie jedynie się wygadać, a nie dyskutować i po drugiej podpowiedzi, jak mogłaby sprawę załatwić, szlag ją zaczyna trafiać. Konsekwencją czego jest awantura. 

Pan X jest zdezorientowany, nie wie o co chodzi, przecież chciał pomóc, Pani X natomiast mocno podenerwowana najchętniej wzięłaby rozwód natychmiast.

Gdyby Pani X miała wiedzę, że Pan X reaguje zgodnie ze swoją naturą, a nie złośliwie, nie marnowała by papieru na drukowanie wniosków rozwodowych, a gdyby Pan X wiedział, iż Pani X jako kobieta potrzebuje słuchacza, pewnie by się przymknął.

Taaaaak, wiedza ułatwia życie....



Z okazji Świąt życzę Wam obfitości, a z okazji Nowego Roku Szczęścia, Zdrowia i Bogactwa.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.





środa, 16 grudnia 2015

Uszczęśliwianie innych...

Czy można kogoś uszczęśliwić na siłę?

Jeżeli wypierzemy komuś ubranie, choć nikt nas o to nie prosił i potem ten ktoś ma do nas pretensje, że zniszczyliśmy mu jego rzeczy, które były w kieszeniach, to jego żale są uzasadnione, czy będziemy oburzeni jego brakiem kultury?


Czy można komuś zorganizować życie, choć nikt nas o to nie prosił? Czy jeżeli obdarowany wyrazi dezaprobatę, będziemy oburzeni jego brakiem wdzięczności?

Standardowo jest tak, że w butach wpierdzielamy się w życie innych zanim ktokolwiek zdąży wyartykułować prośbę i jesteśmy oburzeni, że są pretensje. A przecież my tak dobrze chcieliśmy i czas poświęciliśmy i tak bardzo się zaangażowaliśmy.

Tymczasem, nie zauważamy jaką krzywdę sobie i innym czynimy. 

Ciągle wyręczana osoba przestaje robić cokolwiek, bo po co? Przecież tak jej jest całkiem wygodnie.

Natomiast osoba ciągle ingerująca, tak bardzo boi się zająć sobą, że ucieka w inny świat, bo tak jej jest łatwiej.

Zauważcie, że ludzie bardzo uczynni w stosunku do innych, tzw "wujek dobra rada", najczęściej sami bardzo potrzebują pomocy.

A teraz od drugiej strony,

jak myślicie, czy łatwiej by się żyło gdybyśmy głośno mówili o swoich potrzebach, wyrażali głośno swoje prośby, lub poczekali, aż ktoś poprosi o pomoc?

Czy samodzielność i własne poczucie wartości to tak bardzo napiętnowane cechy?

Czy otoczenie nasze tak bardzo miałby nam to za złe?

Jeżeli nie możemy swobodnie wypowiadać siebie, to coś tu jest mocno nie tak, bo to znaczy, że gramy w jakimś filmie, który nigdy nie wejdzie do kin, bo jest kiepski i w dodatku nikt nam za to nie płaci.

Zatem, czy da się kogoś na siłę uszczęśliwić? Nie.

Jeżeli chcemy kogokolwiek uszczęśliwić to zacznijmy od siebie. Nagrajmy swój własny film, w którym będziemy grali główną rolę i za którą zgarniemy niezłą gażę, a z czasem i nagroda jakaś się trafi...

Życząc samych Oscarów, Dzięki Wam Wielkie za przeczytanie.





Przedświąteczna opowieść





Dzięki Wielkie za oglądnięcie

środa, 9 grudnia 2015

Dzień Świstaka


Oglądaliście film "Dzień Świstaka" z Billem Murray i Andie MacDowell? Jeżeli nie, to zachęcam Was gorąco! Jeżeli widzieliście go dawno, to odświeżcie sobie pamięć oglądając go ponownie. 

Każdy z nas miał lub ma w życiu takie pragnienie, by znać przyszłość, wiedzieć co się zdarzy, nawet mówi się tak: "gdybym wiedziała jak to się skończy, to bym w życiu się w to nie pakowała" lub w "ciemno bym w to weszła" lub dowolne inne. 

No to dobra, wyobraźmy sobie, że znamy przyszłość, wiemy co się wydarzy. Ja, ale czad!!! 


Przez pierwszy tydzień z niedowierzaniem testujemy nowe możliwości, nieśmiało eksperymentujemy, upewniamy się że to działa, jest dziwnie, ale fajnie. 

W drugim tygodniu już śmielej działamy i pozwalamy sobie na wygraną w totolotka, jest ekstra. Kupiliśmy auto naszych marzeń willę nad morzem, dom z bali w górach, jacht, samolot mamy kamerdynera, kucharza, ba własną restaurację, wspomogliśmy potrzebujących.

W trzecim tygodniu już dobrze znamy reguły bycia o krok przed wszystkim i wszystkimi, wygrywamy wszystkie loterie, zdobywamy wszelkie nagrody, odnosimy sukcesy. Wyprzedziliśmy współpracowników w drodze na szczyt, a jeżeli mamy własną firmę to właśnie osiągamy międzynarodowy sukces. Naokoło ludzie zaczynają oddawać nam honory, jesteśmy coraz bardziej znani, nasze ego szaleje, czujemy się świetnie.

Mija jakiś czas, a my wiemy wszystko, znamy każde pytanie, każdą odpowiedź, wiemy co ktoś powie, jak się zachowa, jaki przejedzie samochód i o ile spóźni się pociąg, co zjemy, co oglądniemy, na jaką wycieczkę pojedziemy, co na niej będziemy zwiedzać, kiedy ktoś się urodzi, kiedy ktoś umrze. 

Niestety nie możemy nic nikomu powiedzieć, bo wiemy, że wezmą nas za wariatów i zamkną, a znajomości każdej sekundy w wariatkowie lub więzieniu byśmy już nie znieśli. 

I powoli dociera do nas, że tak się żyć dalej nie da. Do tej pory, gdy nie mieliśmy takich zdolności już czasami bywało ciężko. Codzienna rutyna nas dobijała, poranne wstawanie, jedzenie śniadania, droga do szkoły z dziećmi potem do pracy. Te same czynności po południu i wieczorem. 

Jednak teraz jest już naprawdę niedobrze.

Nic nie podnosi ciśnienia, nic nie podnieca, brak jakiejkolwiek emocji, wieje taką nudą, że depresja murowana i nic tylko w łeb sobie strzelić. 

Jazda wymarzonym autem nie cieszy, gdy znamy każdy zakręt, rejs jachtem jest do bani kiedy wiemy, która chmura będzie następna, w restauracji nawet najbardziej wyszukane potrawy już nie zaskakują, w pracy nie mamy konkurencji, nawet wspomaganie innych jest na nic, gdyż przywykli do tego i nie rozwijają się już w ogóle tylko czekają na pomoc.

Kiedyś, pomimo rutyny, nie wiedzieliśmy co się za chwilę zdarzy, a teraz wiemy jak będzie wyglądał nasz dzień i to co do sekundy.

Główny bohater na końcu filmu mówi: coś się zmieniło, Andie pyta: na dobre czy złe?, nie ważne - pada odpowiedź - każda zmiana jest dobra!

I to jest moi drodzy sedno. Każda zmiana jest dobra, bo to jedyna pewna rzecz na tym świecie. 

Z wielkimi emocjami zdobywamy partnera lub partnerkę i nie wiemy co się zdarzy. Z ogromną ciekawością kosztujemy różnych dań, czekając na reakcję kubków smakowych. Robimy prezenty i czekamy na reakcję, gdy ktoś nam zrobi niespodziankę jesteśmy zaskoczeni. Kłótnia nigdy nie wygląda tak samo, i za każdym razem wybucha innymi kolorami. Jeżeli praca nas nudzi to odkrywamy inną, jeżeli brakuje nam pieniędzy, to jest to bodziec do tego, by poszukać różnych możliwości ich zarobienia, tak by mieć ich wystarczającą na wszystko ilość.


Zmiany powodują nasz rozwój, zatem doceńmy kochani nieprzewidywalność.

Dzięki Wielkie za przeczytanie 


środa, 2 grudnia 2015

Twój/Mój sposób na....



Kojarzycie stan poddenerwowania, mętlik w głowie, rozmowy ze sobą lub kimś w myślach lub czasem nawet pod nosem, stan kręcenia filmu i rozbudowywania w myślach dalszych losów sytuacji: co ja bym mogła na to odpowiedzieć, a co on by odpowiedział, a ja bym mu mogła na to..., ale by miał minę, ha ha...., ale jak bym jeszcze to dodała to normalnie z butów by gościa wyrwało...  
Znacie to? Jeżeli znacie to dobrze wiecie, jak jest trudno przerwać ten film i powrócić do siebie. 

Ale się da.

Każdy z Nas ma taki wytrych, dzięki któremu może dotrzeć do siebie. Każdy z Nas ma taki klucz, który działa tylko na niego. 


Każdy z Nas ma takie cuś, dzięki któremu na przykład:

- przestanie utrzymywać kontrolę na najwyższym poziomie,

- przestanie tkwić w jakimś nawyku,

- rozładuje wciąż utrzymujący się stres,

- przestanie odczuwać strach.


Tym kluczem otwierającym Nasze wewnętrzne drzwi może na przykład być:

- akt tworzenia czegokolwiek, który pochłania Was tak bardzo, że zapominacie o dniu i o godzinie,

- wspomnienie cudownej chwili, które wywołuje dreszczyk euforii i uśmiech na twarzy,

- obraz ukochanej osoby, na wspomnienie której robi się ciepło na sercu,

- realizowanie się w swoim hobby, i to uczucie, które nie pozwala Wam z wrażenia usiedzieć w miejscu, że już za chwilę..... 


7 miliardów ludzi na świecie i 7 miliardów indywidualnych spersonalizowanych.

Piotruś Pan mówił "musisz pomyśleć o czymś cudownym, a takie myśli uniosą cię same w powietrzu". 

Złapcie swoją szczęśliwą myśl i lećcie...

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 25 listopada 2015

Tu i teraz





Wyrazić siebie, no to jest dopiero wyzwanie .....

Żyjemy w schematach, nawykach nawet nie zastanawiamy się nad tym w jak mocnych okowach tkwimy.
Nasza mama/tata, babcia/dziadek, ciocia/wujek zajęty czymś, na nasze pytanie lub petycję odpowiadał/a z wyrzutem: nie widzisz co robię? wziąłbyś/wzięłabyś się za coś, a nie nudził/a w domu, wszystko na mojej głowie, egoisto/ko jeden/a.... Zamiast powiedzieć po prostu: poczekaj, nie mam teraz czasu, pogadamy za chwilę lub pomóż mi to zrobić, a potem porozmawiamy.

Znacie to?

Kompletnie nie w smak nam ten sposób komunikacji, ale wyjść nam z tych schematów jest bardzo trudno, bowiem stało się to naszym życiem. Nawet pozwalamy sobie przytoczyć jak to beznadziejnie ktoś do kogoś się odezwał lub coś zrobił, a przecież sami prezentujemy taką właśnie postawę.

Ale do czasu. Przychodzi kiedyś w życiu każdego z nas taki moment (każdy ma swój prywatny moment) kiedy ze zdziwieniem stwierdzamy o żesz fuck. Co ja robię?! Toż to jakiś obłęd jest?!

I zaczyna się zmiana. To dopiero jazda. Na nowo rozbierasz każdą kwestię, problem, opinie, podejście do jakiegoś zagadnienia, przewartościowujesz cały swój świat.

Pozwalasz sobie "powoli, jak żółw ociężale" na start, a potem gdy "ruszyła maszyna i biegu przyspiesza", nasz mózg "gna coraz prędzej i dudni i stuka, łomoce i pędzi".

Czacha dymi. Tysiące pytań bez odpowiedzi, tysiące odpowiedzi bez pytań. Nasz świat właśnie się rozpada, a my zostajemy z palcem w tyłku.

Ale pomału, pomału zaczynamy się klarować, być spójnymi ze sobą, ze swoją postawą życiową. Czasami wywołuje to zdziwienie lub oburzenie otoczenia, ale nam to już tak bardzo nie przeszkadza.

Więc tak jak do tej pory stoisz słuchasz kogoś, choć już po pięciu minutach masz dość (tak samo jak kiedyś), ale ponieważ zawsze Ci mówili "nie wypada...." tkwiłeś w niewygodnej dla siebie sytuacji, i nagle słyszysz jak z Twoich ust wychodzi "przepraszam Cię, ale nie interesuje mnie to kompletnie". Szok malujący się na twarzy Twego rozmówcy świadczy o tym, że to nie tylko była myśl.

Lub

przekładasz spotkanie, telefon, rozmowę na dogodny dla Ciebie czas, zamiast kląć na wszystkich i lecieć na łeb na szyję tylko po to, by stanąć na wysokości zadania, bo przecież kto jak kto, ale ja nie dam rady?!

Lub

wsiadacie do tramwaju lub autobusu, który spóźnił się 10 minut i zamiast złorzeczyć Panu kierowcy, podchodzicie do niego i artykułujecie mu, że to 10 minut spowoduje brak seksu wieczorem i focha tygodniowego u małżonki, Pan zapyta: jak to?, a Wy mu na to: spóźnię się do pracy, gdyż kolejny pojazd, który był skorelowany z tym którym jadę odjeżdża za 3 minuty i nie ma opcji bym na niego zdążył i był za godzinę w pracy, a to z kolei pociągnie konsekwencje w postaci braku premii, bo byłem umówiony na spotkanie za 3 godziny, które się nie odbędzie, bo grupa za 45 minut wyjeżdża na szkolenie oddalone o 150 km, a ja mam w teczce prezentacje, którą miałem im przekazać. Na spotkaniu z grupą miał być inwestor, który miał oglądnąć prezentację i dać znać wspólnikowi przejeżdżającemu za 3 godziny przez miasto, który miał podpisać dokumenty na spotkaniu ze mną, o ostatecznej kwocie inwestycji, w związku z Tym żona miała dostać wymarzony zegarek, który miałem jej dać dzisiaj wieczorem na kolacji.
Moglibyście również Panu powiedzieć w skrócie: te 10 minut spowoduje efekt motyla, ale obrazy lepiej przemawiają.

Podsumowując, wiem, że łatwo nie jest, ale się da, naprawdę.

Dzięki Wielkie za przeczytanie i trzymam za Was kciuki.

Ps. Proszę nie przeliczajcie ostatniego przykładu, petycja zwłaszcza do Panów.


środa, 18 listopada 2015

Dziesięcina

Dziesięcina to nie tylko kasa, wiecie? 


Różnie źródła podają jej definicje. To dziesiąta lub umowna część dochodu, zysku płacona na zbożny cel lub w formie podatku. Ja powiem o niej po swojemu: to wdzięczność spójna z prawem siewu i zbioru, czy jak kto woli z prawem przyciągania. To naturalna kolej rzeczy. To Twoje przekonania, Twoja samoocena, Twój sposób myślenia.

Dziesięcinę możesz płacić codziennie! Wiesz?


Jeżeli coś Ci nie idzie, możesz jak do tej pory wkurzać się, lub płakać lub reagować jak zwykle, lub zrobić coś innego, na przykład stwierdzić, że to jest Twoja dziesięcina dla Wszechświata czy Boga, a on pomnoży ją dla Ciebie po wielokroć zaspokajając wszystkie Twoje potrzeby.

Zarobiłeś mniej niż chciałeś? Możesz obdzwonić wszystkich mówiąc o złodziejach naokoło Ciebie, lub możesz na przykład, podziękować za doświadczenie i za to ile zarobiłeś i potraktować to jako dziesięcinę dla Wszechświata, który w zamian pomnoży ja dla Ciebie, by na wszystko Ci starczyło.


Pokłóciłeś się z kimś, ktoś zrobił Ci przykrość, komuś zalazłeś za skórę? Oczywiście można w tym wypadku obrobić dupę bliźniemu dzwoniąc do przyjaciela lub można wybaczyć sobie lub komuś, traktując to jako dziesięcinę w formie miłości, radości, pojednania, a wróci do Ciebie pomnożona pod postacią harmonijnych związków międzyludzkich.


Gdy masz jakieś zadanie do wykonania, możesz podziękować przed wykonaniem go za pomyślność w realizacji traktując dziękczynienie jako formę dziesięciny, a przyjdzie zwrot w postaci sprawnej realizacji oraz rozwinięcia Twojego talentu w najkorzystniejszy dla ciebie sposób. 

Można komuś pomóc w czymś, dać komuś coś, zrobić coś dla kogoś, traktując ów akt jako dziesięcinę radości, chęci, błogosławienia tym którym pomagasz, a wróci i zaspokoi wszystkie Twoje potrzeby.


Można wykonać jakąś pracę czy usługę charytatywnie traktując ją jako dziesięcinę, a wróci pod postacią większej ilości klientów, dzięki którym starczy Ci na wszystko.

Można podzielić się pieniędzmi z jakąś instytucją lub osobą. Tutaj jednak znowu bardzo istotny jest sposób myślenia. To ma być dziesięcina dla Świata składana jako forma wdzięczności za to co masz, a nie wrzucenie kasy, by pokazać na co Cię stać. Zatem jeżeli wybierzesz taką formę dziesięciny, to płać ją z hojnością, szczerze nie żałuj ofiary i oczekuj na plon, bo wróci obfity. 


Powiecie, że to materialny sposób myślenia. A ja Was zapytam, i co w tym złego? Jednocześnie polecając Wam mój ostatni wpis "Bieda nie jest cnotą" oraz stwierdzę: nie do końca.

Po pierwsze wszystko jest lepsze od narzekania, płakania, złości i zgubnych nawyków. Bo cóż może w takim wypadku do Was wrócić? 
A po drugie zaspokojenie wszystkich waszych potrzeb to nie tylko zapłacone rachunki, to coś znacznie więcej. 

Chodzi moi drodzy o sposób myślenia. 

Wasze życie to materialna realizacja waszych myśli, marzeń, pragnień, złości, obaw, zawodów. Żyjecie w jakimś związku, macie rodzinę i gdy robicie zakupy to przecież dla wszystkich, nie tylko dla siebie, a gdy sprzątacie dom to sprzątacie go całego, myjecie wszystkie okna, a nie tylko pokój w którym śpicie i swoje okno przez które oglądacie świat. Zatem bogactwem dla Was będzie szczęście waszego dziecka, spokój w rodzinie, zdrowie każdego jej członka, wymarzona praca partnera lub realizacja waszego wspólnego celu. Zgodzicie się?

Podsumowując, dziesięcinę można płacić na wiele sposobów, wybór należy do Was. Ważne by robić to we właściwy sposób, sercem, bo jeżeli płaci się ją z żalem, zazdrością, pychą, chytrością spustoszy Was i Waszych bliskich. Sami rozumiecie z jakiego powodu....



Dzięki wielkie za przeczytanie i życzę Wam obfitych plonów.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Kurs

Zapraszam Was serdecznie na warsztaty, które odbędą się w najbliższy weekend 21,22 listopada tj sobota i niedziela od 10 do 15. Koszt - 310 zł na osobę. 

Na warsztatach będziemy uczyć się jak ułatwić sobie życie, jak zmienić to co nam nie pasuje, uwiera, boli.  Na szkoleniu dostaniecie narzędzia, by wykorzystać swój potencjał, a wierzcie mi, każdy z Was ma ogroooomne możliwości!!!

Próbkę tematów, które będziemy poruszać znajdziecie w artykułach na moim blogu, na blogu Darka Emanowicza http://dariuszemanowicz.pl/ to osoba z gigantyczną wiedzą, która prowadzi szkolenie,

oraz na naszych wspólnych filmach https://www.youtube.com/watch?v=cNCBSPJAMSM

Został tylko tydzień do szkolenia i tylko parę wolnych miejsc, a warto wziąć w nim udział. Z tego powodu zainwestujcie proszę 15 minut w oglądnięcie filmu, plus 3 minuty na przeczytanie artykułu Darka na jego blogu i 3 minuty na lekturę mojego wpisu, a następnie po 21 minutach podejmijcie decyzję. 

Jeżeli będzie ona na tak, lub będziecie mieli jakieś pytania, dzwońcie do mnie 666 019 377

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 11 listopada 2015

Bieda nie jest cnotą...

Przeczytałam ostatnio książkę, którą napisał Joseph Murphy "Moc przyciągania pieniądza". Dostałam to polecenie od koleżanki, której jestem za to niezmiernie wdzięczna. Do niej zresztą, uwaga, gdy była w pracy, przyszła pewna Pani i powiedziała: "Pani jest taka sympatyczna i pozytywna, pożyczę Pani książki" i przyniosła jej właśnie miedzy innymi tą. 
Pan Joseph nie napisał o niczym nadzwyczajnym, ale w bardzo fajny sposób.

Polecam Wam wszystkim, byście ją przeczytali, jeżeli jej nie znajdziecie, zgłoście się do mnie.

W każdym razie książka mnie zainspirowała i jej owocem jest dzisiejszy wpis, choć pisałam już o tym nie raz...



Życz drugiemu tylko tego, czego sam chciałbyś dla siebie, gdyby role się odwróciły. 

Odnoś się do innych, tak jak byś sobie życzył, by inni się do Ciebie zwracali. 

Myśl o innych tak jak byś chciał, by inni o Tobie myśleli. 

Dotrzymuj danego słowa, tak jak byś sobie tego życzył, by inni go wobec Ciebie dotrzymywali.

Szanuj wolność innych, tak samo jak chciałbyś, by inni szanowali Twój świat. 

Oferuj komuś coś za taką kwotę, którą sam byłbyś skłonny zapłacić, gdyby role się odwróciły. 

Oferuj taką jakość, taką usługę czy towar, który sam byłbyś w stanie kupić, gdyby role się odwróciły. 

Płać innym taką kwotę za ich pracę, jaką byś chciał sam otrzymać, gdyby role się odwróciły. 

Gdy nauczysz się dostrzegać w sobie kogoś kto zasługuje na wszystko co najlepsze, zobaczysz to również w innych.

Czemu poświęcasz uwagę tego doświadczasz. A słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas... (J.1.14). To co myślisz realizuje się pod postacią Twojego życia, warunków w jakich żyjesz, ludzi jakimi się otaczasz. 


Bieda nie jest żadną cnotą to chorobliwy stan umysłu. Jej konsekwencją jest nieszczęście, choroba i życie w ubóstwie. Wskaż mi proszę jedną, tylko jedną osobę, której służy taka postawa?

(Zdjęcie użytkownika "Psycholog w Lublinie")


Jesteś tu po to by, uczyć się, spełniać i to wszystko w szczęściu, zdrowiu, opływając w bogactwa. 

Wykorzystaj swoje talenty. Zadaj sobie pytanie co chciałbym robić? Czy to co robię wzbogaca innych, służy innym? Czy chcą mi za to płacić gotówką? I rób!

Cokolwiek robisz rób najlepiej jak potrafisz!


Proponuję by zrobić eksperyment: przez 5 do 15 minut dziennie (może być dwa razy dziennie), projektuj dla siebie "szczęście zdrowie i bogactwo". Pod każdym ze słów zapisz lub wyobraź sobie, co dla Ciebie znaczy szczęście, zdrowie i bogactwo. Możesz oczywiście wymyślić coś innego....

Myśl jest energią i tworzy okoliczności w twoim życiu wedle Twego życzenia, zatem podejmij wyzwanie i zobaczysz co się stanie, gdy zaczniesz taką afirmację. Pamiętaj jednak, że najszybciej realizują się potrzeby życiowe, więc jeżeli pragniesz czegoś extra, nie zniechęcaj się...

Tylko wytrwałością można coś osiągnąć, [...] kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt. 10, 22), co znaczy, że zrealizujesz to czego pragniesz, tu i teraz, a nie kiedyś, po śmierci...


Poza wszystkim jest to logiczne (to tłumaczenie jest dla sceptyków), jeżeli masz dłużników, to chyba lepiej życzyć im, by im się wiodło, bo wówczas szansa na odzyskanie długu nam wzrasta, prawda?

Jeżeli sąsiadowi za płotem się wiedzie, to jest szansa, że może Ciebie zatrudnić lub skorzystać z Twoich usług (pomimo, że masz np drożej) lub będzie miał tylu klientów, że odeśle ich dalej, np do Ciebie. I co Ty na to, podoba Ci się taka wizja?

Jeżeli naokoło Ciebie są ludzie zdrowi, to szansa na zarażenie się spada diametralnie, a dodatkowo motywuje do zdrowego trybu życia, do rozmowy o pozytywach, marzeniach, celach, zamiast w kółko i  w kółko festiwal chorób i dolegliwości, czyż nie?

Tak więc, nie ograniczaj się! "Wyobraźnia rządzi światem" jak powiedział Napoleon, i chłop się nie mylił. 


Dzięki Wielkie za przeczytanie

Pamiętajcie proszę, że już 21 i 22 listopada jest kurs. Jeżeli ktoś jeszcze jest chętny, to śmiało dzwońcie!

Niebawem również, kolejne filmy z cyklu "Dorota i Darek", odwiedzajcie stronę https://www.facebook.com/emandarpl/?fref=ts

środa, 4 listopada 2015

LET IT GO*

Kochasz coś? Kochasz kogoś? To odpuść. Puść to coś lub kogoś wolno. Przestań cisnąć, wymuszać, daj mu wolność. Jeżeli wróci do Ciebie to znaczy, że było Twoje, jeżeli nie wróci, to nigdy do Ciebie nie należało. 

I to też od razu muszę wytłumaczyć, by się niejasności nie porobiły. Nie chodzi mi o to, że masz coś na własność. Nie masz nic. Im szybciej to zrozumiesz, tym łatwiej będzie Ci żyć. Chodzi mi o to, że jak coś wraca i "należy do Ciebie", to tak naprawdę znaczy, że masz szczęście uczestniczyć w czyimś życiu, w jakimś projekcie, zadaniu. Jesteś częścią czegoś, choć jednocześnie zachowujesz Swoją indywidualność. Im mniej się do czegoś lub kogoś przywiążesz tym prościej będzie Tobie i wszystkim żyć. 

Nie musisz wszystkiego kontrolować, w zasadzie im mniej kontroli, tym łatwiej sprawy się układają. Pozwól sobie na odpuszczenie. 

Nikt nigdy Ciebie do niczego nie zmusił i Ty nikogo do niczego nigdy nie zmusiłeś. A jeżeli dokonałeś gwałtu na kimś lub ktoś na tobie go się dopuścił, zawsze skończyło się to fiaskiem i nie ważne co to było. W efekcie projekt się wywrócił lub ktoś stracił kasę, związek się rozpadł lub znajomość się skończyła, firma się zawaliła, rodzina się obraziła, tysiące rzeczy sprzecznych z początkową wizją. 


Jesteś tu po to by się uczyć, zatem odrób właściwie lekcje, przestań reagować w ten sam sposób odkąd siebie znasz, w sposób, w który reagowała Twoja Prababcia, Babcia i Mama, Pradziadek, Dziadek i Ojciec, przerwij zaklęty krąg i zrób coś innego.

Masz jazdę z zazdrością? Odpuść! Ktoś kto jest zamknięty w klatce myśli tylko o tym, jak z niej uciec. 

Chcesz coś koniecznie kupić, dostać? Odpuść! Wyboru dokonaj sercem, ale myśl logicznie, sprawdzanie dostępności co trzy godziny spowoduje tylko frustrację sprzedawcy, lub kogoś kto ma Ci coś dać. W efekcie czego zdobycz zwieje Ci z przed nosa lub zakup nie dojdzie do skutku, bo wszyscy z transakcji się wycofają. Druga strona będzie wolała nie zarobić lub nie sfinalizować byleby tylko upierdliwca się pozbyć.

Masz zonka w pracy? Odpuść! Przestań złorzeczyć sobie i innym. Jasno przedstaw swoje zdanie, i wróć do wykonywanych zadań. Ludzie cenią ludzi, którzy znają swoją wartość. Poza tym nie istotne jest to, co myślą inni. Pamiętaj, ten sam tłum, który w jednej chwili poniesie Cię na rękach - w drugiej Cię ukrzyżuje. 

Podsumowując, nie zdradzaj siebie nigdy, jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu. Wyboru dokonuj zawsze serduchem, ale działaj logicznie.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

*puść, odpuść, uwolnij

KOCHANI DZISIAJ RUSZYŁ NOWY PROJEKT 
ZAPRASZAM WAS SERDECZNIE 

To jest link dla fejsbukowców:

https://www.facebook.com/Emandar1k/?fref=ts 

a to link dla jutuberów:

https://www.youtube.com/watch?v=cuOb1EUO8RI&feature=youtu.be 

środa, 28 października 2015

Zdrada




W tej cudownej atmosferze, jaką stworzył powyższy cytat, zadam jakże ciężkie i trudne pytania, które rozproszą w sekundę melancholijny nastrój. Pomimo poklasku dla tej myśli, pytam: z jakiego powodu widzę na około związki niewolnicze? 

Narkomanów, którzy są w transie, bez ochoty na odwyk?

Bo przez Ciebie, to ja nigdy....

Bo gdyby nie Ty, to ja bym mógł/a....

Ty mi nigdy, a ja Ci zawsze....

Bo gdybyś mnie rozumiał/a, kochał/a ....

Ty, Ty, Ty!!!!


Z jakiego powodu, godzą się na taką profanację związku obie osoby?

Z jakiego powodu narzekamy się na partnera, robiąc dokładnie to samo?

Z jakiego powodu jesteśmy przekonani, że my mamy prawo, a druga osoba już nie?

Kto powiedział, że ktoś ma nam cokolwiek dać?


Zapytam dalej

Skoro Wszyscy się zgadzamy z powyższym cytatem, to z jakiej parafii pytam, wzięła się idea zdradzania drugiej osoby? 

Skąd w ogóle pomysł, że zdradza się kogoś? 

Jeżeli rozumiesz, że tylko od Ciebie zależy Twoja miłość do siebie i to czy podzielisz się nią z kimś, to gdzie tu miejsce na dramaty zdradzonych osób?

Jak możesz zdradzać jakąś osobę, jeżeli wszystko zależy od Ciebie? 

To kogo zdradzasz? Siebie czy kogoś?

Jeżeli odpowiesz, że kogoś to znaczy, że nie rozumiesz

Jesteś jedyną osobą, która podejmuje ze sobą wszystkie decyzje. Umawiasz ze sobą na coś. To jeżeli nie dotrzymasz tej umowy, to kogo oszukałeś/łaś?

Jeżeli spotykasz się z kimś, to czyjego głosu wewnętrznego, czy też intuicji najpierw posłuchałeś/aś? Swojego, czy czyjegoś?

Jeżeli ufasz komuś, to komu najpierw musiałeś/aś zaufać? Sobie, swoim odczuciom, czy czyimś? 

Sam/a nie tkwił/a byś w toksycznym związku, tylko byś odszedł/a. Prawda? To jakim prawem zabraniasz tego swemu parterowi? Może dla niego to jest właśnie toksyczny związek? Hm?


Na wszystkie te pytania odpowiedź jest jedna: miłość własna, nie egoizm, egocentryzm, narcyzm, ale miłość do siebie 

Gdy kochasz siebie czyli lubisz siebie, akceptujesz siebie, nie obrażasz siebie, rozumiesz siebie, to nigdy w życiu nie odmówisz drugiej osobie, czegoś czego sam/a byś pragnął/a, nic jej nie narzucisz, czego sam/a narzuconego byś nie chciał/a mieć, nie zarzucisz jej niczego czego nie chciał/a byś pod swoim adresem usłyszeć i nie zabronisz jej niczego, co sam/a byś chciał/a zrealizować.

Zatem moi drodzy, żyjmy i dajmy żyć innym.

A ja Życzę Wam z całego serca, życia jak z obrazka, tego powyżej oczywiście :)


Dzięki Wielkie za przeczytanie



UWAGA KURS STARTOWY 21,22 listopad na którym właśnie takie, kwestie będą poruszane. 
Dzwońcie do mnie, by się zapisać 666 019 377




środa, 21 października 2015

Próba ucieczki


Podpis pod zdjęciem głosił: "Inspirujący cytat Robbiego...", który wywołał u mnie świąd palców, dreszcz na ciele i zjeżenie włosów jak u jakiegoś puma czy tygrysa, pazury natomiast urosły mi o dobre 10 cm. Opanowałam jednak wydłużenie kłów i postanowiłam dać upust emocjom na blogu.



Motyla noga, ja pierdziu, kurwa mać (niech każdy wybierze swoją wersję) ponad 32 tysiące laików??? Ponad 11 tysięcy udostępnień??? To dane z poniedziałku. Ludzie co to ma być? Aplauz dla zakłamania? Jakiś nowy przepis?

Oszukuj samego siebie i innych, a potem strzel sobie w łeb? Bo nikt Cię nie rozumie? Co to za bzdura? A jak ma Cię  ktoś zrozumieć jak całe życie pajaca zgrywasz? No tak się jakoś złożyło z tym graniem. Jak ktoś ma Ci pomóc, jak o pomoc nie potrafisz poprosić? Jak ma być okej, jak sam siebie oszukujesz i sam siebie zdradzasz?

Żyjesz w toksycznym związku, który wpływa na Ciebie destrukcyjnie i zamiast wyjść z niego, udajesz że wszystko jest ok, a potem pif paf i sprawa z głowy?

Masz kredyt, na który idzie cała Twoja pensja i zamiast zmienić pracę, renegocjować warunki kredytu lub sprzedać nieruchomość, zażywasz sobie tabletki?

Pracujesz w miejscu, które Cię niszczy i zamiast zmienić pracę lub nastawienie, udajesz że jest ok, a potem "skaczesz z dychy"?

Wygrała partia, której nie chciałeś lub chciałeś? I co z tego. Jak chcesz wyegzekwować coś, co jest w zapisie ustawy i tak musisz sam ruszyć tyłek do urzędu lub sądu. Jeżeli nie zrobisz tego, to nic się nie wydarzy. Możesz stwierdzić, że dałeś ciała lub możesz złorzeczyć rządzącym, stwierdzić, że tak się nie da żyć, i... się powiesić?

Zastanowiliście się kiedyś z jakich powodów samobójców chowano poza cmentarzem, na rozstajach dróg lub na pustyniach? Z jakiego powodu wykluczano ich ze standardowego pochówku? Nawet w Rzymie, ta metoda, choć w pewnym momencie popularna, była prawnie umocowana i musiała spełniać pewne warunki, a konsekwencją jej było między innymi bezczeszczenie zwłok i grabienie majątku.

Zastanawialiście się nad tym?

Bo samobójstwo to najgorsza z możliwych dróg. Z jakiego powodu spytacie? Już klaruję. 

Jesteśmy tu po to by się uczyć, doświadczać życia, a samobójstwo jest odmową nauki, rezygnacją z lekcji. Niczego więcej już się nie chcesz nauczysz, niczym więcej nie chcesz wzbogacisz siebie ani swojego otoczenia, nie chcesz stworzyć już nic więcej.

Popełniasz największą zbrodnie wobec siebie, a tak się składa, że jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu. 


No cóż, jednak w życiu podejmujemy różne decyzje, za naszymi wyborami kroczą lekcje, które tak jak dzieci w szkole, powinniśmy odrabiać. 

Po co?

Ano po to, że przed sobą nigdzie nie uciekniemy i kiedyś z wagarów trzeba będzie wrócić, odrobić zaległości i ponieść konsekwencje ucieczki, które prędzej czy później  się pojawią. Jak nie w tym, to w innym wcieleniu, jak nie na nas, to na naszych potomkach. 


Prawo siewu i zbioru każdego dotyczy. Cóż taka karma. Życie po prostu

Podsumowując:

nie jest istotne, kim jesteś. Nie ważne czy jesteś Robbiem Williamsem czy Kurtem Cobainem, Dorotą, Kasią, Marcinem czy Grześkiem, zamiast uciekać z lekcji, masz możliwość stworzyć dla siebie coś, co Cię dopełni, a gdy jesteś pełny jak szklanka wody, dopiero wtedy możesz rozlać się na swoje otoczenie, dopiero wówczas możesz dać coś innym.

Wolnej woli nikt nam nie odbierze. W zasadzie to jedyne co mamy na tym świecie, a w związku z tym, tak naprawdę możemy wszystko.


Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 14 października 2015

Być gotowym

Samo nic się nie zrobi, jak chcesz, by coś się zrobiło, rusz tyłek. 

Przychodzą do mnie ludzie na zabieg i pytają: ile mi czasu zajmie uzdrowienie ich? A ja odpowiadam: że wszystko zależy od nich, a nie ode mnie, od ich gotowości do bycia zdrowym.


Otwierają oczy i mówią, że nie rozumieją. No to tłumaczę. 

By być zdrowym, trzeba być gotowym. Gdybyś jutro - mówię - obudził się bez swoich dolegliwości, wieczorem pewnie byłbyś na oddziale wariatkowa. No jak - oponują - to przecież byłoby super! Tak? Jesteś pewien? A jak by wyglądał Twój dzień, gdybyś nie mógł rozmawiać o swojej chorobie, bo byś jej z dnia na dzień się pozbył? Gdybyś nie mógł rozmawiać o nocnych bólach, o ilości przespanych lub nie godzin w nocy, o różnych kuracjach, o cudownych i beznadziejnych lekach, o konowałach, o kolejkach do badań? Co by się stało gdybyś musiał zrezygnować z kolejki w ośrodku i rozmów w niej? Jak byś zapełnił swój dzień, gdyby Ci nic nie dolegało? W jaki sposób zainteresował byś otoczenie? 

Dzisiaj dzwonią, pytają jak się czujesz, jak minął dzień, tydzień, miesiąc. Jak byś się czuł, gdyby telefon nie dzwonił?

Hm... no tak, muszę przyznać, że pierwszy raz coś takiego słyszę. To co proponujesz? - pada pytanie. Proponuję pracę nad sobą i determinację - odpowiadam - zdrowienie to indywidualny proces i nie ważne czego on dotyczy, zawsze jesteś Ty kontra Ty. Natomiast sam fakt, że się spotkaliśmy oznacza, że masz dość obecnej sytuacji i przyszła pora na zmiany.  

Podany przykład dotyczy choroby, lecz taka sama sytuacja jest z kimś, kto ma negatywne nastawienie do życia, złamane serce, zarabia za mało lub za dużo i jest samotny, żyje w strachu, w depresji, w cierpieniu. Kombinacji jest tyle, ilu jest ludzi potrzebujących na świecie. 

Imagine (jak śpiewał Lennon), że ktoś robi Ci "niedźwiedzią przysługę" i wyrywa Cię z niewygodnej sytuacji z dnia na dzień. A Ty spróbuj przeżyć w nowych okolicznościach, nie poruszając strych kwestii, bo Cię już przecież nie dotyczą. No i jak Ci idzie wizualizacja? Wyobraź sobie. że nie widzisz już problemu, nie ma na co się poskarżyć, nie ma cierpienia, bólu, strachu. Wszystko jest okej. Trudne nie? O czym tu gadać? Co robić? Z kim? 

Każdy kogo znam mówi, że chce być szczęśliwy, zdrowy i bogaty, trudność polega na tym, że niewielu jest takich, którzy są na to gotowi. 
A TY, tak szczerze, jesteś na to gotowy? 

Dzięki Wielkie za przeczytanie

środa, 7 października 2015

Raj utracony

W marketingu nazywa się to "poczuciem straty". Zjawisko owo ma miejsce wówczas, kiedy klient ma zbyt duży lub zbyt mały wybór. Gdy ma zbyt duży wybór, jest zagubiony, i ma poczucie straty w związku z tym, że nie może mieć wszystkiego  więc w efekcie nie kupi niczego, gdy znów ma za mały wybór czuje niedosyt i ma poczucie, że gdzieś czeka na niego więcej i również nie zdecyduje się na zakup. Czyli ani za dużo, ani za mało, balans po prostu,

Oczywiście trafią się i tacy, którzy docenią jedną i drugą wersję wydarzeń i znajdą się w każdej doskonale. Ci uni jednak są jednak w mniejszości. 

Często jest tak, że doceniamy coś dopiero wtedy, gdy to coś tracimy. O wdzięczności pisałam już parę razy, i za każdym razem inaczej. Ten wpis również będzie inny. 


Chciałam zapytać: czy docenialiście Państwo to coś jak to coś było? Czy to coś, jak było, było czymś normalnym, oczywistym, powszechnym i dopiero brak tego czegoś spowodował zdziwienie, frustrację, złość, zawód, rozpacz, poczucie straty? Jeżeli tak, to gratuluję, poznaliście Państwo właśnie jak smakuje raj utracony. 

Hm... i co teraz z tą wiedzą zrobić??

Nooo, wyjścia są dwa - przynajmniej według mnie:

pierwsze: można pozostać z samą wiedzą i rwać włosy z głowy, rozpaczać, zaklinać niebiosa, wziąć (a dla znajomych Warszawiaków, z pozdrowieniami, po krakowsku wziąść) wolne i upić się, klina klinem zabić, rozdzwonić się i powiadomić wszystkich żywych i umarłych o swojej krzywdzie, obwinić kogo się da za zaistniałą sytuacje, 

lub

drugie: można ową wiedzę sobie uświadomić. Co ja przez to rozumiem? Ano właśnie zrozumienie sytuacji, wyciągnięcie wniosków i zrobienie czegoś nowego dla odmiany. Przerażające co?

I tak na przykład:

Jeżeli ktoś Państwu poda obiad, to proszę być wdzięcznym zamiast pytać o deser. Deser możecie Państwo sami zrobić, zanim siądziecie przed telewizorem i obrócicie w żart niefortunne stwierdzenie o podwieczorku.

Jeżeli Państwo zaproszeni jesteście do alkowy, to doceńcie starania partnera, bądź partnerki i przyjmijcie zaproszenie, bez kwęczenia, że potem, bo głowa boli, że z pończochami byłoby lepiej, lub że potrzeba jeszcze jednej osoby do zabawy. No co? Różne są gusta.

Wstańcie proszę w poniedziałek i w każdy kolejny dzień i pójdźcie z wdzięcznością do pracy, którą wykonujecie, bowiem bez docenienia tej którą macie, nie ma szans na nową. Dlaczego? A doceniacie Państwo najmniejsze zamówienie, czy jękolicie nad brakiem dużych? A jak jecie Państwo precla to smakujecie go, czy płaczecie, że nie stać Was na zapiekankę? A ucieszcie się z obiadu w restauracji, zamiast narzekać, że w innej byłoby lepiej, ale stać Was tylko na to. A jak jedziecie swoim autem to doceńcie proszę fakt, że nie musicie dymać na piechotę, zamiast wyzywać go od gruchotów i z zazdrością patrzeć na innych.
Dzisiaj już robicie spustoszenie w sobie i naokoło, a teraz wyobraźcie sobie, co by się stało gdybyście z takim samym roszczeniowym podejściem zarabiali jeszcze więcej.... Matko uchowaj.

Jeżeli Państwo ubolewacie nad jakimś defektem w waszym ciele, o którym oczywiście wiecie tylko Wy (dopóki nie podzielicie się ową nowiną z innymi), to proponuje być wdzięcznym za swój fraczek, gdyż nie wiecie co zdarzy się za setną sekundy. I tak sobie myślę, że przykro by Państwu pewnie było gdybyście w wypadku stracili nogę, której teraz nie lubicie, lub mieli zmiażdżony nos, który dzisiaj wydaje się Wam krzywy, lub wycięte pół tyłka i wielką dziurę w miejscu gdzie kiedyś był ciepły i miękki cholerny celulit.

Wiem jak trudne jest to o czym mówię/piszę. Wiem, bo każdą z tych rzeczy doświadczyłam sama, ale powiem Państwu, że weszłabym na tą drogę jeszcze raz gdyby trzeba było, bo warto. Wiecie z jakiego powodu? Z powodu wielkiej magii, która się dzieje, gdy docenicie obiad, nie macie pojęcia jak smaczny potrafi być deser....  Mniam :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani ogłaszam nabór na "Warsztaty z Wdzięczności".
Do współpracy zapraszam firmy, instytucje, osoby indywidualne i grupy. Dzwońcie i rezerwujcie miejsce i czas. Ja dzwonię :-)

środa, 30 września 2015

ŻYĆ

Po co tu jesteśmy? Aby się uczyć, aby doświadczać szczęścia i smutku, zdrowia i choroby, bogactwa i biedy i jeszcze po coś...

Ponieważ to my jesteśmy sterem i okrętem dla siebie, to do nas należy decyzja jak będziemy się czuć w danej chwili lub w danej sytuacji. Mamy wybór, który tylko od nas zależy.

Zawsze możemy być wdzięczni za to co mamy lub możemy

trwać w niezadowoleniu zdegustowani własnym życiem. Wybór zawsze należy do nas.


Jeżeli winimy kogoś za nasz nastrój, bądź sytuację w której się znajdujemy to jesteśmy w ogromnym błędzie, bowiem nie ma ani jednej osoby oprócz nas samych oczywiście, która byłaby za ów nastrój, bądź sytuację odpowiedzialna. Całe nasze życie, jak i ta konkretna sytuacja w której się znajdujemy jest konsekwencją naszych działań. Nikt inny, tylko my mamy wpływ na nas samych.

Do nas należy wybór czy będziemy tkwić w smutku, czy w szczęściu. Do nas należy decyzja czy zrozumiemy, że wszystko co nam się wydarza to tylko doświadczenie, że zawsze możemy załapać doła i biadolić jak również możemy zrozumieć sytuacje, pobyć chwilę w melancholii, wyciągnąć wnioski i iść dalej.

Do nas należy wybór czy będziemy cały świat angażować w naszą chorobę, czy zastanowimy się czego jest konsekwencją. Jakie nasze zachowanie doprowadziło nas do tej konkretnej sytuacji, konkretnej choroby, następnie możemy wyciągnąć wnioski, rozważyć temat logicznie, wybrać na przykład zdrowie i iść dalej.

Do nas należy wybór jak podejdziemy do naprawy pralki. Czy będziemy wściekli na cały świat, że "znowu nam się przytrafiło", czy może uśmiechniemy się i stwierdzimy, że małym kosztem coś większego się spłaciło i pójdziemy dalej z radością płacąc rachunek. Czy będziemy biedować czy jednak wybierzemy bogactwo zależy tylko od nas.

Ponadto każdy jest cudem dla siebie i dla innych. Każdy z nas ma jakąś rolę, jakiś cel. Z tego właśnie powodu każde spotkanie jest święte, każde niesie informacje. Pytanie czy umiesz ją odczytać? Którą drogę wybierzesz?

Ktoś kogoś spotyka, by nauczyć siebie i kogoś cierpliwości.

Ktoś Ciebie spotyka, by nauczyć siebie pokory.

Ty spotykasz kogoś, by nauczyć kogoś spokoju.

Ktoś rozkochuje kogoś w sobie, by nauczyć się wzajemnie miłości.

Kombinacji istnieje niezliczona ilość. 


Życie jest wieeelką przygodą, jesteś na wycieczce swojego życia i tyko od Ciebie zależy, jak się będziesz na niej bawił. 






Dzięki Wielkie za przeczytanie.


OGŁOSZENIA:

Dzięki Wszystkim za kurs, który odbył się w zeszły weekend. Byliście SUUUPER!

W najbliższą sobotę 03.10 w Grocie Solnej Halit w Krakowie na ulicy Szuwarowej 4 jest dzień otwarty. Wszystkie zajęcia są bezpłatne, więc serdecznie Was zapraszam. Na stronie groty jest grafik i należy telefonicznie się na wybraną atrakcję zapisać. Dla przykładu Relaksacja  jest o 15 :-) http://grotahalit.pl/

Kochani rusza kolejny nabór na kolejny kurs Innego Rozwoju Osobistego dla nowej grupy. Zapraszamy osoby, które szukają siebie i swojej ścieżki. 

Termin dla nowej grupy to 21,22 listopad. 
Dzwońcie i rezerwujcie miejsce już dzisiaj 666 019 377

środa, 23 września 2015

Życie jak gra

A jeżeli jesteśmy grą? Budujemy światy, miasta, wioski, własne przedsiębiorstwa, domy, prowadzimy całe życie jak w world of warcraft lub innym programie. A co jeżeli wirtualny świat jest naszym realem? 


No to super po mojemu. W grze wszystko istnieje, wszystko już jest, my musimy tylko wybrać odpowiednią drogę lub narzędzie, by to zdobyć. Ponieważ wiemy, że to gra, nie blokujemy niczego, bo wszystko jest możliwe. 

Jeżeli w grze potrzebujemy zarobić kasę, to sadzimy roślinki, hodujemy zwierzęta, wysyłamy samoloty z towarem, słowem nie siedzimy na tyłku, tylko działamy. 

Powiecie: życie to nie gra, a ja Wam powiem, że owszem, życie to wieeeelka przygoda. Zmieńcie nastawienie, ekscytujcie się swoimi pragnieniami tak jak w grze i działajcie. Stwórzcie Zamek, taki jak ten na zdjęciu lub inny. Ten powyżej to realizacja pasji pewnego przesympatycznego Pana z Podlasia. Kamień po kamieniu, i tak od 8 lat.

Jeżeli chcemy wygrać milion to trzeba wysłać kupon, jeżeli chcemy znaleźć pracę trzeba wysłać CV i pytać znajomych, jeżeli szukamy partnera siedzenie w domu i marzenie o rycerzu lub księżniczce nic nie pomoże, trzeba ruszyć na łowy. 

No a potem? Potem dalej jak w grze. Wysłałeś samolot, zarobiłeś kasę, rozbudowujesz swój świat i masz kolejne zadania. 

W realu to samo, wygrałeś milion to zabawa dopiero się zaczyna, rozbuduj swój świat. 

Zdobyłeś pracę? Świetnie, nie kończ swojego życia na emeryturze, realizuj się dalej przecież masz kolejne marzenia, praca da Ci finansową możliwość ich realizacji, jeżeli marzenia będą potrzebowały większych nakładów, to zmień pracę i rozwijaj się dalej. 

Znalazłeś partnera? Świetnie to wielkie szczęście być kochanym, doceń to, bądź wdzięczny, jednak nie warunkuj swojego szczęścia drugą osobą, bo z miłości powstanie niewolniczy związek, w którym prędzej czy później ktoś się udusi.

Taaaak, życie jak gra, wszystko jest, po wszystko można sięgnąć, trzeba tylko wyciągnąć rękę. Odwagi!


Dzięki Wielkie za przeczytanie



KOCHANI KURS W TEN WEEKEND 26,27.09

Godziny: od 10 do 15 i w sobotę i w niedzielę
Prowadzenie: Dariusz Emanowicz
Koszt: 310 zł / osobę
Menu: pyszne jak zwykle :-) Jak mówi mój serdeczny przyjaciel: będzie Pani zadowolona :-) Ja dodam od siebie, że i Panowie zadowoleni będą :-)
Dzwońcie: 666 019 377


środa, 16 września 2015

środa, 9 września 2015

Spójność

Jak osiągnąć cel? To często zadawane pytanie. Jak zrealizować swoje plany?

Po mojemu, trza spójnym być.

Czy wyjdzie coś z tego, gdy myślisz jedno, robisz drugie, a z ust wychodzi trzecie?  

Myśl jest energią? Tak.

Mowa ciała istnieje? Istnieje.

Ogólnie komunikacja niewerbalna jest? Jest.

No to przykład:

Ktoś staje przed Tobą i mówi Ci, że chce jechać na weekend. Patrzysz na koleżankę lub kolegę i albo jej/jemu wierzysz albo nie. Od czego to będzie zależeć? Właśnie od spójności. Od jej/jego przekonania co do planu, stanowczości w wypowiedzi, wyprostowanej lub przygarbionej postawy, gałek ocznych błyszczących, pełnych zapału lub maślanych i smutnych, od jej/jego pełnej wiary w powodzenie przedsięwzięcia lub na starcie, zanim cokolwiek się zaczęło podważenia planu.

Czujecie już jak można sobie ułatwić lub utrudnić życie?

Ale wracając do przykładu, una mówi: chcę jechać, a myśli: nie, nie pojadę, bo nie mam kasy ani czasu.

Wszechświat dostał informację - una nie chce jechać.

Ale una zaczyna wprowadzać jeszcze większe zamieszanie. Tu z kimś pogada, że chciałaby, ale się nie da. Zaczyna mieć wyrzuty sumienia, że tyra to chętnie by wypoczęła, że inni mogą, a ona nie. Tu czegoś nie zapłaci, odkładając na wyjazd, mając oczywiście wyrzuty, że nie płaci, tam coś urwie przy zakupach. Gromadzi kasę na wyjazd, szarpiąc się i cały czas myśli, że to się po prostu nie uda, bo przecież i tak nie ma wolnego weekendu.

Czujecie jakie zamieszanie na każdym poziomie? Nie ma opcji. na realizację, a jak wyjazd dojdzie do skutku to okupiony zostanie takimi wyrzeczeniami i wyrzutami, że trudno to będzie nazwać wypoczynkiem.

Z drugiej zaś strony unej należą się gratulacje, bowiem każdy plan zrealizuje jej się zawsze w 100%. Skuteczność - bajka po prostu. 
Jak to mówią masz rację, że się da i masz rację, że się nie da. I to jest oczywiście powód do radości, a nie do płaczu. Popatrz na potencjał hm...?

A można inaczej? Można.

Mówisz: chcę jechać na weekend, myślisz: nie mam jeszcze środków, ale poukłada się to tak, bym je miał/a, a i czas na wyjazd się znajdzie. 

Wszechświat dostał informacje - jedzie na weekend.

Ponieważ jest spójność i spokój, ładnie się wszystko układa. A to spotkasz kogoś i powiesz o swoich planach jednocześnie podkreślając, że gdyby coś słyszał o dodatkowym zarobku to jesteś chętny. A to ktoś dzwoni z ekstra zleceniem, a to wypłacają zaległą premię, a to zadowolony obsługą klient poleca kolejnych trzech, którzy w dodatku potrzebują Twojej usługi na cito, a to nagle ruch w interesie jest większy niż zwykle. A w związku ze śmiercią stryja brata siostry przyrodniej koleżanki kolegi impreza została odwołana i masz czas wolny na wypad. 

Jak ma kupić Cię ktoś, gdy sam sobie człowieku nie wierzysz?

Tak naprawdę nie chodzi nawet o to, czy ktoś kupuję to co do niego mówisz. Chodzi o to, czy sam siebie kupujesz. Czy w stosunku do siebie jesteś fair. 

Zawęża się to oczywiście do miłości własnej. Gdy kochasz siebie, nie będziesz przecież siebie karać. No bo z jakiego powodu masz robić krzywdę ukochanej osobie? Przecież chcesz dla siebie jak najlepiej. Prawda?

Dzięki Wielkie za przeczytanie.