środa, 16 grudnia 2015

Uszczęśliwianie innych...

Czy można kogoś uszczęśliwić na siłę?

Jeżeli wypierzemy komuś ubranie, choć nikt nas o to nie prosił i potem ten ktoś ma do nas pretensje, że zniszczyliśmy mu jego rzeczy, które były w kieszeniach, to jego żale są uzasadnione, czy będziemy oburzeni jego brakiem kultury?


Czy można komuś zorganizować życie, choć nikt nas o to nie prosił? Czy jeżeli obdarowany wyrazi dezaprobatę, będziemy oburzeni jego brakiem wdzięczności?

Standardowo jest tak, że w butach wpierdzielamy się w życie innych zanim ktokolwiek zdąży wyartykułować prośbę i jesteśmy oburzeni, że są pretensje. A przecież my tak dobrze chcieliśmy i czas poświęciliśmy i tak bardzo się zaangażowaliśmy.

Tymczasem, nie zauważamy jaką krzywdę sobie i innym czynimy. 

Ciągle wyręczana osoba przestaje robić cokolwiek, bo po co? Przecież tak jej jest całkiem wygodnie.

Natomiast osoba ciągle ingerująca, tak bardzo boi się zająć sobą, że ucieka w inny świat, bo tak jej jest łatwiej.

Zauważcie, że ludzie bardzo uczynni w stosunku do innych, tzw "wujek dobra rada", najczęściej sami bardzo potrzebują pomocy.

A teraz od drugiej strony,

jak myślicie, czy łatwiej by się żyło gdybyśmy głośno mówili o swoich potrzebach, wyrażali głośno swoje prośby, lub poczekali, aż ktoś poprosi o pomoc?

Czy samodzielność i własne poczucie wartości to tak bardzo napiętnowane cechy?

Czy otoczenie nasze tak bardzo miałby nam to za złe?

Jeżeli nie możemy swobodnie wypowiadać siebie, to coś tu jest mocno nie tak, bo to znaczy, że gramy w jakimś filmie, który nigdy nie wejdzie do kin, bo jest kiepski i w dodatku nikt nam za to nie płaci.

Zatem, czy da się kogoś na siłę uszczęśliwić? Nie.

Jeżeli chcemy kogokolwiek uszczęśliwić to zacznijmy od siebie. Nagrajmy swój własny film, w którym będziemy grali główną rolę i za którą zgarniemy niezłą gażę, a z czasem i nagroda jakaś się trafi...

Życząc samych Oscarów, Dzięki Wam Wielkie za przeczytanie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz