środa, 9 grudnia 2015

Dzień Świstaka


Oglądaliście film "Dzień Świstaka" z Billem Murray i Andie MacDowell? Jeżeli nie, to zachęcam Was gorąco! Jeżeli widzieliście go dawno, to odświeżcie sobie pamięć oglądając go ponownie. 

Każdy z nas miał lub ma w życiu takie pragnienie, by znać przyszłość, wiedzieć co się zdarzy, nawet mówi się tak: "gdybym wiedziała jak to się skończy, to bym w życiu się w to nie pakowała" lub w "ciemno bym w to weszła" lub dowolne inne. 

No to dobra, wyobraźmy sobie, że znamy przyszłość, wiemy co się wydarzy. Ja, ale czad!!! 


Przez pierwszy tydzień z niedowierzaniem testujemy nowe możliwości, nieśmiało eksperymentujemy, upewniamy się że to działa, jest dziwnie, ale fajnie. 

W drugim tygodniu już śmielej działamy i pozwalamy sobie na wygraną w totolotka, jest ekstra. Kupiliśmy auto naszych marzeń willę nad morzem, dom z bali w górach, jacht, samolot mamy kamerdynera, kucharza, ba własną restaurację, wspomogliśmy potrzebujących.

W trzecim tygodniu już dobrze znamy reguły bycia o krok przed wszystkim i wszystkimi, wygrywamy wszystkie loterie, zdobywamy wszelkie nagrody, odnosimy sukcesy. Wyprzedziliśmy współpracowników w drodze na szczyt, a jeżeli mamy własną firmę to właśnie osiągamy międzynarodowy sukces. Naokoło ludzie zaczynają oddawać nam honory, jesteśmy coraz bardziej znani, nasze ego szaleje, czujemy się świetnie.

Mija jakiś czas, a my wiemy wszystko, znamy każde pytanie, każdą odpowiedź, wiemy co ktoś powie, jak się zachowa, jaki przejedzie samochód i o ile spóźni się pociąg, co zjemy, co oglądniemy, na jaką wycieczkę pojedziemy, co na niej będziemy zwiedzać, kiedy ktoś się urodzi, kiedy ktoś umrze. 

Niestety nie możemy nic nikomu powiedzieć, bo wiemy, że wezmą nas za wariatów i zamkną, a znajomości każdej sekundy w wariatkowie lub więzieniu byśmy już nie znieśli. 

I powoli dociera do nas, że tak się żyć dalej nie da. Do tej pory, gdy nie mieliśmy takich zdolności już czasami bywało ciężko. Codzienna rutyna nas dobijała, poranne wstawanie, jedzenie śniadania, droga do szkoły z dziećmi potem do pracy. Te same czynności po południu i wieczorem. 

Jednak teraz jest już naprawdę niedobrze.

Nic nie podnosi ciśnienia, nic nie podnieca, brak jakiejkolwiek emocji, wieje taką nudą, że depresja murowana i nic tylko w łeb sobie strzelić. 

Jazda wymarzonym autem nie cieszy, gdy znamy każdy zakręt, rejs jachtem jest do bani kiedy wiemy, która chmura będzie następna, w restauracji nawet najbardziej wyszukane potrawy już nie zaskakują, w pracy nie mamy konkurencji, nawet wspomaganie innych jest na nic, gdyż przywykli do tego i nie rozwijają się już w ogóle tylko czekają na pomoc.

Kiedyś, pomimo rutyny, nie wiedzieliśmy co się za chwilę zdarzy, a teraz wiemy jak będzie wyglądał nasz dzień i to co do sekundy.

Główny bohater na końcu filmu mówi: coś się zmieniło, Andie pyta: na dobre czy złe?, nie ważne - pada odpowiedź - każda zmiana jest dobra!

I to jest moi drodzy sedno. Każda zmiana jest dobra, bo to jedyna pewna rzecz na tym świecie. 

Z wielkimi emocjami zdobywamy partnera lub partnerkę i nie wiemy co się zdarzy. Z ogromną ciekawością kosztujemy różnych dań, czekając na reakcję kubków smakowych. Robimy prezenty i czekamy na reakcję, gdy ktoś nam zrobi niespodziankę jesteśmy zaskoczeni. Kłótnia nigdy nie wygląda tak samo, i za każdym razem wybucha innymi kolorami. Jeżeli praca nas nudzi to odkrywamy inną, jeżeli brakuje nam pieniędzy, to jest to bodziec do tego, by poszukać różnych możliwości ich zarobienia, tak by mieć ich wystarczającą na wszystko ilość.


Zmiany powodują nasz rozwój, zatem doceńmy kochani nieprzewidywalność.

Dzięki Wielkie za przeczytanie 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz