środa, 17 maja 2017

Najwspanialszy związek jaki możesz mieć...cz I

Powinieneś skupić się na najwspanialszym związku jaki możesz mieć, czyli na związku z samym sobą.

Myślisz, że żartuję? Udowodnię Ci w tym wpisie, że to podstawa każdego związku, bowiem jedyna droga do szczęścia wiedzie poprzez miłość mającą źródło w tobie!

Jesteś jedyną istotą, która spędza ze sobą czas 24 godziny na dobę. Jak myślisz, czy warto aby wszystko co najlepsze żywić do takiej istoty?

Jako dziecko bawiłeś się, radowałeś się, biegłeś do innych dzieci, by podzielić się swą radością i miłością. Akceptowałeś siebie i swoje ciało takie jakie jest i naturalnym była akceptacja w taki sam sposób innych.

Nie zakładałeś niczego z góry, brałeś chwilę całym sobą. Gdy zaistniała jakaś zwada, po pięciu minutach było już po sprawie.

Ale oto dorosłeś i przekonania w których wyrosłeś dały Ci władze, która przejawia się w osądzaniu, oskarżaniu, ferowaniu wyroków, wytyczaniu kar.

Zacząłeś śnić swój własny sen, w którym Twój osobisty sędzia i kat grają główną rolę. Więc nieustanie cierpisz, a to sądząc siebie za coś, a to znów obwiniając się o coś.

A to nie tak!

Wyobraź proszę sobie teraz, że idziesz do kina. W całym kinie grają tylko jeden film, film o Tobie!

Wchodzisz do sali kinowej i zaczynasz oglądać swój film, grasz w nim główną rolę. Wszystko zaczyna i kończy się na tobie, postrzegasz świat poprzez swoje odczucia one są najważniejsze Widzisz swoje życie, swoich bliskich, wszystko się zgadza, znasz to wiec idziesz zobaczyć co jest w sali obok.

Wchodzisz, a tam jakby ten sam film ale oglądany przez twojego partnera/partnerkę, który jest zresztą jedynym widzem na całej sali. Jesteś w tym filmie, grasz rolę, ale już nie główną, choć tytuł filmu nadal nosi Twoje imię. Oglądasz swój film oczami partnera/partnerki i nie wierzysz własnym oczom. To wszystko na co teraz patrzysz, wygląda zupełnie inaczej, niż postrzegasz to Ty. Widzisz siebie jak postrzega Cię ktoś inny, widzisz że nie jesteś najważniejszy, że dramaty które rozgrywasz we własnym filmie tutaj nie mają żadnego znaczenia. Odczuwasz nawet złość, że Ty się tak poświęcasz, a ktoś nie tylko tego nie widzi ale przede wszystkim tego nie potrzebuje.

Wychodzisz zły i idziesz do kolejnej sali, a tam Twoja matka ogląda swój film. I tutaj również grasz rolę, ale znów nie jest to rola główna. Ona gra główną rolę w swoim/twoim filmie. Widzisz ją jak patrzy na Ciebie, jak Cię postrzega, co myśli na twój temat  i to znowu jest zupełnie inne od tego jak  Ty sam na siebie patrzysz. Zauważasz, dopiero teraz, że w jej/twoim filmie nawet wygląd masz inny, tak samo było w poprzedniej sali, ale w szoku tego nie dostrzegłeś od razu. W tamtej sali wszystko twemu partnerowi/partnerce podobało się w tobie. A to przecież zupełnie inaczej, jak Ty sam siebie postrzegasz w swoim filmie, prawda?

Idziesz do kolejnej sali i do kolejnej i wszędzie gdzie wejdziesz każdy gra główną rolę w swoim/twoim filmie, brat, siostra, córka, syn, babcia, znajomi i w każdym filmie gdzieś jesteś, ale w żadnym nie jesteś głównym aktorem.

Dochodzi do ciebie, że każdy patrzy na swoje życie indywidualnie, że każdy w swoim życiu jest najważniejszą dla siebie istotą, że nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za Twoje życie, że cierpnie, rany, bóle, zazdrości, zadry noszone latami dotyczą tylko ciebie, że dramaty które przeżywasz są tyko twoje.

Dochodzi do ciebie, że dzieciak który leciał, by pobawić się z innymi i podzielić się radością w sercu jest teraz dzieciakiem, który wpada na podwórko, by dopiec innym, pokłócić się, pobić i wrócić do domu poobijany fizycznie, a mentalnie cierpiący latami.

Dochodzi do ciebie, że nie warto brać niczego do siebie czy też zakładać czegoś z góry. Dochodzi do ciebie, że akceptacja dla wszystkiego co Cię otacza jest najlepszym rozwiązaniem, że nie ma powodu, by to co się kiedyś wydarzyło nadal Cię nękało, byś się tego wstydził, że nie ma powodu, by obawiać się przyszłości, bo najlepsze momenty w życiu są wówczas, gdy bawimy się, gdy odkrywamy coś nowego, gdy tworzymy dla zabawy.

Dochodzi do Ciebie, że jeżeli ktoś jest zły w twoim otoczeniu, to nie ma to z tobą nic wspólnego. Każdy ma swój własny film, pamiętasz? Osoba cierpiąca obok ciebie po prostu porządkuje swój świat, swój film i jednego czego jej teraz potrzeba to twojej akceptacji czyli współczucia, podania kawy lub herbaty, może tylko samej obecności, ale na pewno nie potrzeba jej twojego strachu, żalu, obwiniania się.

Rozumiesz?

Nawet moje słowa są tylko moje, ja je rozumiem. Nie wiem jak zrozumiesz je Ty? Ale wiem, że gdy oddasz władzę, niczego z góry nie będziesz zakładać, przestaniesz oceniać, krytykować to w ten sposób uwolnisz siebie i weźmiesz odpowiedzialność tylko za siebie, dasz wolność sobie i innym. W ten sposób wypełnisz się miłością, która nie ma żadnych oczekiwań.

Podam ci przykład na to, że potrafisz już tak postępować.

Miałeś kiedyś pupila? Psa, kota, chomika? A może masz go dzisiaj?

Akceptujesz go takim jakim jest, prawda? Nie chcesz go zmieniać, nie chcesz zamienić psa w kota lub odwrotnie. Wiesz, że to się po prostu nie uda. Pomagasz mu gdy potrzebuje pomocy, nie zakładasz z góry, że robi Ci na złość, po prostu bierzesz go w całości takim jaki jest. Kochasz go bezwarunkowo, a on kocha Ciebie. Nawet jeżeli zezłościsz się na niego, to on wróci nie żywiąc urazy.

Stwórz taki właśnie związek ze sobą jaki tworzysz ze swoim pupilem. Nie zmieniaj się w kogoś innego, bo to się nie uda. Nie osądzaj, nie krytykuj, nie karz siebie, a akceptuj siebie i otoczenie takim jakie są.

Zaakceptuj swoje ciało. Jesteś ciałem, umysłem i duchem.

Twoje komórki to indywidualności, jednak pracują dla ciebie jak jedna maszyna. Ty jesteś ich władcą. Znoszą wszystko czym je traktujesz i nie ważne czy jest to pokarm fizyczny czy mentalny. Służą Ci bezwarunkowo. Ciało ma miłość do Ciebie, czas byś odwdzięczył się tym samym.

Gdy zaakceptujesz swoje ciało, zaakceptujesz ciało partnera. Seks stanie się piękny, ale o tym i o związkach partnerskich zbudowanych na swoim solidnym fundamencie w kolejnym wpisie, już za tydzień :-)


Dzięki wielkie za przeczytanie

2 komentarze:

  1. Rewelacyjny wpis, jesteś coraz lepsza dzięki wielkie Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki wielkie Marto za przeczytanie i refleksję :-) Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń