środa, 21 maja 2014

Co jest po drugiej stronie tęczy?

Czy jesteśmy częścią czegoś większego? Czy jest życie po śmierci? Czy w ogóle śmierć istnieje? Czy żyjemy tak jak chcemy? Czy zarabiamy tyle, ile chcemy? Czy mamy odwagę, by się odważyć? Pytania, wątpliwości, niewiedza. Znalazłam świetną odpowiedź, a może ona mnie znalazła... ?

Przykład ze strony: https://www.facebook.com/milosierdziebozedlaswiata?ref=stream
 

"W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał drugiego:
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być! Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to, co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak, by to miało wyglądać?
- No, nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią...
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A, kto widział, żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę i ta się będzie o nas starać.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej, by nas nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy nie widziałem, czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę,że prawdziwe życie zaczyna się dopiero później..."

 

No i co? Taki prosty przykład i tak niesamowity. Można go odnieść do wszystkiego. Każdy z nas buduje sobie swój świat. Swoją rzeczywistość. I ten świat będzie wyglądał tak jak my go postrzegamy. Będzie zbudowany z tego w co wierzymy i z tego czego się boimy.
 
 
Chciałam Wam przypomnieć o tym, że wielokrotnie przed nami takie wybory były. Najpierw było przedszkole (ja miałam kilo w gaciach jak do niego szłam). Potem była szkoła i znowu wszystko było nowe i tu również niezłego stracha miałam. Potem wyjazdy samodzielne na kolonie i obozy. Następnie liceum, studia, pierwsze miłości, pierwsze prace, małżeństwa, rozwody. A co powiecie na decyzję o posiadaniu potomstwa? Niezła jazda co? Wszystko jest nieznanym proporcjonalnie do naszego strachu.
 
Zobaczcie: chcemy zmienić pracę, ale strach powoduje, że wydaje nam się, że, poza tym co teraz robimy nie ma nic więcej. Chcemy potwierdzenia czy nasza droga jest słuszna, ale boimy się odpowiedzi, która a nuż wywróci nasze wartości i świat do góry nogami. Dlatego pierwszy atak paniki przerywa poszukiwania. Chcemy wiedzieć czy śmierć istnieje, ale odpowiedź może spowodować, będziemy musieli zweryfikować naszą wiarę. A przecież prąd istniał pomimo tego, człowiek z epoki kamienia łupanego nie miał o, nim zielonego pojęcia.
 
Na koniec przytoczę Wam moją rozmowę z Marcinem. Mój mąż mówi:, ale, by było fajnie zarabiać 25000 miesięcznie . Ja na to , że nic nie stoi na przeszkodzie, aby tyle zarabiał. Poparzył na mnie wymownie. Mówię mu więc: To Ty nadajesz znaczenie tej kwocie. Patrzysz na nią jak na coś niewyobrażalnego. To samo robi ktoś, kto ma 4 osobową rodzinę i zarabia 1000 na miesiąc, marzy o tym, by zarabiać 2500 I jest to dla niego równie niewyobrażalne. To jest jego szczyt marzeń. Siedzi z żoną, tak jak my teraz i rozmawia o tym, jak, by było pięknie. Wyliczają razem rzeczy, które mogliby zrobić, gdyby 2500 wpływało, im co miesiąc. Mało tego takie same marzenia ma ktoś, kto zarabia 30000 miesięcznie. Również siedzi z żoną i snują plany jakby ich życie mogło cudownie wyglądać, gdyby mógł 50000 miesięcznie zarabiać.
 
Zatem zamiast trzymać się kurczowo znanego, następnym razem, kiedy będziecie chcieli coś zmienić, coś nowego zrobić, doświadczyć czegoś przypomnijcie sobie przykład o bliźniakach i miejcie odwagę się odważyć.
 
Dzięki Wielkie za przeczytanie.
 
Przypominam dzisiaj o 18.00 II Studnia Możliwości. Przybywajcie!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz