środa, 26 kwietnia 2017

Dwa końce kija i środek

Utrzymać równowagę na środku kija to wersja optymalna, ale by na nim być, wpierw musisz poznać dwa jego końce, a to czasami jest trudne. No dobra, nie czasami, przeważnie. Chociaż, to zawsze jest indywidualna kwestia. 

Na świecie istnieje miłość i strach. Jedno jest na jednym końcu, a drugie na drugim końcu tego samego kija. By zrozumieć miłość musisz wprzódy poznać strach i odwrotnie, by strach pojąć najpierw miłość ogarnąć trzeba.

Wówczas będziesz mógł stać na środku i z tej perspektywy te dwie przestrzenie doświadczać.

W wieku dorosłym zaczynamy od poznania strachu, bowiem to znamy lepiej. Miłość, gdy byliśmy dziećmi rozumieliśmy, lecz to było dawno i trudno jest nam to sobie przypomnieć. Dzisiaj musimy na nowo jej się nauczyć i strach będzie nam w tym pomocny.

By to zrobić, należy zrozumieć co właściwie się stało.

Jako małe dzieci, miłość wyrażaliśmy instynktownie, gdy mieliśmy ochotę to się śmialiśmy, gdy coś nas bolało płakaliśmy, gdy czegoś nie wiedzieliśmy pytaliśmy, gdy coś nam nie pasowało mówiliśmy o tym głośno. Jako dzieci nie potrzebowaliśmy udawać kogoś innego, cały świat nas kochał za to, że po prostu byliśmy.

Następnie w miarę naszego wzrostu, rozpoczęliśmy proces udomowienia, więc zaczęliśmy przestrzegać zasad, na które społeczeństwo się umówiło czyli: co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie, co jest passe, a co cacy, jak powinien chłopczyk, a jak dziewczynka się zachowywać, seks jest tabu, ale lanie lub terroryzowanie innych da się przeżyć w imię wyższych celów, powiedzieć coś komuś jest źle, obrobić mu dupę po cichu jest dobrze, poświęcić się dla innych jest super, zatroszczyć się o siebie nie wypada, a poprosić o pomoc - to już w ogóle skrajny egoizm, no tysiące absurdalnych umów.

I Tak powoli zastępowaliśmy miłość wszem obecnym strachem, a to przed karą, przed tym co inni pomyślą, a to przed osadem jak nas spostrzegać będą, co o nas powiedzą, co wypada, co nie wypada.

Coraz bardziej zagłębialiśmy się w pozycję ofiary i kata. Frustracja, złość, żal, poczucie krzywdy osiągnęło sufit, a wszystko po to, by ktoś nas zauważył, by ktoś nas zaaprobował, wszystko po to - i tu się może zdziwicie - BY ODZYSKAĆ MIŁOŚĆ! 

Niezłe kółko, co?

I oto jesteśmy teraz, zdeterminowani, by na powrót móc swobodnie wypowiedzieć siebie, tak jak to robiliśmy, gdy dzieciakami byliśmy.

Poznaliśmy już dobrze kraniec kija pełen strachu i nie mamy takiej wewnętrznej potrzeby więcej go doświadczać. Znamy również drugi koniec kija, przynajmniej w teorii wiemy, co to miłość jest...

Więc co teraz począć?

Ano możemy przypomnieć sobie jak drzewiej było i w praktyce zacząć od tego, by:

- płakać, gdy nam jest smutno, gdy coś nas boli, zamiast udawać bohatera,
- śmiać się wówczas, gdy coś nas śmieszy i nie bać się, że się ośmieszymy,
- mieć cierpliwość do siebie, zamiast rzucać oskarżeniami w swoim kierunku,
- pytać jeżeli czegoś nie rozumiemy, zamiast zakładać coś z góry i tworzyć dziwne przekonania,
- mówić głośno, gdy coś nam nie pasuje, gdy mamy taką potrzebę, zamiast czynić wyrzuty, żale, zaczepki, by na końcu i tak wykrzyczeć pierwotny powód,
- przestać udawać kogoś kim się nie jest, tylko po to, by zaspokoić czyjeś potrzeby, by zaskarbić sobie przychylność innych.

Gdy poznamy oba końce, gdy na powrót siebie i własne potrzeby postawimy na pierwszym miejscu, gdy zaczniemy kochać siebie, wówczas przejdziemy na środek kija i z tej perspektywy zaczniemy doświadczać życia, które stanie się łatwiejsze i prostsze, a świat na powrót pokocha nas za to, że po prostu jesteśmy :-)

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani w najbliższy weekend 29,30.04 w Warszawie startuje nowa grupa!!! Jeżeli ktoś jeszcze chce dołączyć to serdecznie zapraszam!!! Informacje tutaj KLIK

2 komentarze:

  1. Bardzo mądre i oczywiste choć pewnie dla wielu niezrozumiałe lub za trudne do zastosowania. Na moje szczęście już nie dla mnie :-)) Dzięki wielkie Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Wielkie Marto za przeczytanie i refleksją ;-)Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń