środa, 20 kwietnia 2016

Coś śmiesznego

Dzisiaj coś śmiesznego wam opowiem, ale zanim zaczniecie czytać popatrzcie w prawo na wyróżniony post: Tydzień z Naturą. Jeżeli ktoś jest jeszcze chętny, śmiało niech dzwoni, 

a teraz

śpię sobie dzisiaj smacznie, a tu o czwartej nad ranem słyszę kroki w kierunku naszej sypialni. Podnoszę głowę i widzę w drzwiach Jagodę, która mówi: śnił mi się koszmar i nie komentując tego dalej, podeszła do łóżka i położyła się obok mnie. Marcin podniósł głowę i głośno zaoponował przeciągłym "nienienienie". Starsza córka jednak nie zamierzała nigdzie się ruszać. Ja natomiast leżąc na boku, zaczęłam ją głaskać po plecach.  

Moją uwagę zwróciła dziwna faktura pidżamy, ale pomyślałam, że może ją zmieniła na inną. W sumie nie pamiętam, by taką w ogóle miała, ale w końcu jest czwarta rano, mogę nie kojarzyć najlepiej. Nie zajmując sobie tym dalej głowy, głaskałam ją po plecach, aż do momentu kiedy powiedziała, że dalej nie może zasnąć. Ja jej na to, żeby szła do siebie, a ja zaraz przyjdę. Jagoda poszła, a ja w drodze do niej skręciłam jeszcze do ubikacji. 

Gdy wyszłam na korytarz nikogo nie było, więc weszłam do pokoju Jagody, zdziwiło mnie trochę, że zamknęła za sobą drzwi, ale idę. Słyszę jak ciągnie nosem, więc gdy weszłam podałam jej chusteczkę, by go wysmarkała, ale ona nic. Myślę sobie: hm tak szybko zasnęła, więc dotykam jej i mówię, by wzięła chusteczkę i w tym momencie czuję pod ręka inna tkaninę niż tą, którą przed chwilą głaskałam, i zaczynam kojarzyć mega pomyłkę, jednocześnie Jagoda pyta przez sen: co się dzieje, czemu mnie budzisz? Mówię do niej: nic, nic śpij i szybciutko wycofałam się z pokoju. Idę do Martyny, z niedowierzaniem, że to ona, a nie Jagoda. 

Jednak widzę pewne symptomy, takie jak otwarte drzwi u Martyny i ciągnięcie nosem, które dochodzi własnie z jej pokoju. Siadam na skraju łóżka i zaczynam ją głaskać po plecach i o matko ta ta pidżama! Nic nie rozumiem, przecież był kucyk, ciało z tkanką tłuszczową, a nie same kości. No nic nie kumam. 

Ale okej poczekałam, aż zaśnie i sama - choć dalej w szoku - również udałam się na spoczynek.

Rano pytam Marcina: kto do nas w nocy przyszedł? Martyna odpowiada. Mówię do Jagody: przepraszam Cię, ale byłam przekonana, że to Ty. Jagoda mówi: a ja się zastanawiałam, dlaczego ktoś o czwartej nad ranem jeździ mi po twarzy chusteczką? Dodatkowo mój mózg przerobił to na to, że mnie budzisz, bo jest jakaś aktualizacja programu, która okazała się starą wersją i niepotrzebnie wstawałam.... Martyna milcząc popatrzyła na nas z niedowierzaniem, a ja śmiejąc się tylko jęknęłam:  łoo matko dom wariatów...



Tak, dziwna noc, ponadto nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak zaskoczona.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Zapraszam oczywiście na Babski Warsztat oraz na Relaksację


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz