środa, 17 lutego 2016

Analiza wersji normalnej i cierpietnej


Na wstępie serdecznie zapraszam Was i Wasze pociechy już jutro (czwartek) do Groty Solnej w Wadowicach na Relaksacje dla Dzieci,o 18.00, a o 20.00 na Relaksacje dla dorosłych. 
Konieczne są zapisy 517 023 373, więcej informacji tutaj
http://sznyterman.blogspot.com/2016/02/relaksacja-dla-dzieci-i-dorosych.html




No, a teraz cotygodniowy wpis :)

Rozłożę dzisiaj na czynniki pierwsze wersję cierpiętną i normalną z poprzedniego wpisu (link do poprzedniego wpisu http://sznyterman.blogspot.com/2016/02/szczescie-wybor-zawsze-nalezy-do-ciebie.html  Czyli, pokażę Wam dokładnie, o co chodzi z tą odpowiedzialnością. 


Dla przypomnienia: jesteśmy twórcami wszystkiego co nas w życiu spotyka, a zatem musimy zaakceptować odpowiedzialność za wszystkie zdarzenia, które pojawiają się w naszym życiu. To bardzo ważne, żeby to dobrze zrozumieć.

Zobaczcie jakie spustoszenie czyni wersja cierpiętna.

Przekazana mi została informacja: "zobaczyłem w telewizji program kulinarny, Pani robiła tam ciekawą potrawę - zrobię ją na śniadanie". 

Jedyną słuszną reakcją na tą informację jest spokój. I nie jest istotne jaką mam na ten temat opinię. Podstawą jest mój spokój wewnętrzny. Przecież przekazujący powyższą informację nie jest moim niewolnikiem tylko człowiekiem wolnym, którego sama wybrałam w tym wcieleniu na męża, zatem jeżeli ma ochotę zrobić śniadanie, to ok.

Ja, natomiast denerwując się po pierwsze wprowadzam mój "fraczek" w stan podwyższonego napięcia, co mega niekorzystnie na niego wpływa, a przecież chcę być piękna długo. 

Po drugie powielam schemat pod tytułem "bawimy się w moją zabawę, a jak nie, to odejdź na "s". 

Po trzecie wprowadzam we "fraczki" współuczestników stres, powodując powstawanie u nich między innymi wolnych rodników (czyli piękni nie będą). 

Po czwarte, ponieważ powielam schemat "bawimy się w moją zabawę, a jak nie, to odejdź na "s", zamiast go zrozumieć, przekazuję tę nierozwiązaną lekcję moim córkom (jakby same nie miały swojej drogi). 

Po piąte, jeżeli córki nie zakumają, o co chodzi, przekażą temat swoim dzieciom poprzez powielenie zachowania.

Po szóste przekazuję błędny obraz związku dwojga ludzi wszystkim dookoła. 

Po siódme, jeżeli zadzwoni koleżanka lub spotkam się z jakąś, to oczywiście tą truciznę przekażę dalej, na co ona dołoży swoje, więc zbiorę, że ho ho (bo co dajesz, to dostajesz) i kolejne awantury to tylko kwestia czasu.

Po ósme swoim zachowaniem zasilę szeregi energetyczne wiecznej wojny pomiędzy kobietą a mężczyzną. 

Po dziewiąte mój mąż zacznie robić wszystko dla świętego spokoju, co jest z góry skazane na porażkę, ponieważ jest sztuczne i tylko kwestią czasu będzie, kiedy zapyta sam siebie "ale, po co"? 

Po dziesiąte organizuję sobie kolejny zbieg okoliczności, który da mi znowu możliwość załatwienia tej sprawy lub powielenia mojego zachowania: "bawimy się w moją zabawę, a jak nie, to ...", bowiem natura ma ogromną cierpliwość byśmy osiągnęli szczęście, ale wolnej woli nam nikt nie odbierze, więc tylko ode mnie zależy, ile razy będę powtarzać tą samą "klasę". 

Po jedenaste, jeżeli nie zmienię postępowania, ciało w końcu pokaże mój upór pod postacią choroby, lżejszej lub cięższej.

Jest tego trochę, prawda?

A wystarczyłoby zadać sobie pytanie, kiedy przyszło zdenerwowanie (noo, człowiek nie czuje, kiedy mu się rymuje), po co mi to, co mam zauważyć w sobie, o co chodzi? 

Odpowiedzi przychodzą natychmiast: brak pokory, chęć kontrolowania, chęć posiadania władzy. 

Następnie zauważyć ową sytuację, zobaczyć jak jest szkodliwa i chora, wybaczyć to zachowanie sobie, a następnie stworzyć w miejsce patologii nową zdrową relację. 

Czyli na przykład:

Przestać się denerwować i krzyczeć Wypowiedzieć spokojnie, że ten pomysł mi się nie podoba lub podoba, albo oddać władzę i pozwolić, by ktoś mnie obsłużył i podał śniadanie.

Te pozornie proste rzeczy potrafią urosnąć do ogromnych łańcuchów, widoczne to jest w wielu związkach. Jedna osoba jak niewolnik jest ubezwłasnowolniona, bo całe życie nic jej nie wolno było, a druga tyra jak w kamieniołomie za wszystkich, jęcząc na swój los, bo nie potrafi oddać władzy. Absurd i profanacja. To ma być związek? To ma być miłość?

Okej, ale jest nadzieja, pamiętacie, zawsze możemy wybrać wersje normalną i nigdy nie jest za późno.

Rozwiązanie pod tytułem: "wersja normalna", pozwala wszystkim być sobą. Wynika to przede wszystkim z szacunku i miłości do siebie, bowiem można innym dać tylko to, co samemu się posiada. 

Po pierwsze możemy "kochać bliźniego swego, jak siebie samego", czyli kochajmy siebie.

Po drugie możemy "żyć i dać żyć innym" czyli pozwolić innym, żyć tak, jak sobie winszują, a nie tak jak my to widzimy.

Po trzecie możemy "nie robić drugiemu, co nam miłe nie jest", możemy wyobrazić sobie, że zamieniliśmy się miejscami i musimy znosić fanaberie, trudne co?

Po czwarte możemy zrozumieć, że jeżeli sami mamy ochotę na coś, to ktoś też może mieć ochotę na coś.

Po czwarte możemy przestać krytykować innych, bowiem przykro nam, gdy sami jesteśmy jej poddani. Pamiętajmy nasza krytyka nie pachnie kwiatkami, tylko dlatego że jest nasza. Nasza krytyka jest równie przykra.

Po piąte jeżeli źle się czujemy, gdy ktoś nam czegoś zakazuje, to możemy nie robić tego wobec innych.

Po szóste możemy przestać interesować się życiem innych, jeżeli sami nie lubimy, gdy ktoś nam kinol w nasze życie wpycha, i uwaga, nawet wtedy, kiedy nasz kinol jest ładniejszy, nie daje nam do tego prawa.


To jest właśnie odpowiedzialność. Wybieramy drogę, którą pójdziemy. Wybór zawsze do nas należy, a potem ponosimy konsekwencje swoich wyborów, zatem bramka numer 1 to afera w domu i foch na tydzień, a bramka numer 2 to zrozumienie i normalność. Którą brameczkę wybierzesz?


Proponuję więc zróbmy sobie dzisiaj małe podsumowanie i przypomnijmy sobie dzisiejszy dzień. Co do siebie i do innych mówiliśmy, o czym myśleliśmy?

Jeżeli słabo nam to wyszło, trudno, przebaczamy Sobie, jutro będzie lepiej, będziemy przecież bardziej uważni. Wersja normalna jest osiągalna tylko kochajmy Siebie moi mili, uczyńmy Swój świat cudownym, a w magiczny sposób (choć to tylko fizyka kwantowa jest, ale magia brzmi lepiej) całe nasze otoczenie zareaguje tak samo. Można by było tą magię, również za pomocą chemii wytłumaczyć. Co się stanie gdy puścimy bąka - dyfuzja - wszyscy go poczują.


Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Kochani zapraszam rejestrujcie się na długi weekend od 30 kwietnia do 7 maja na Podlasiu http://sznyterman.blogspot.com/2016/01/tydzien-z-natura.html

Koleżanka zainteresowana wyjazdem zapytała mnie, (poproszona przez zainteresowaną wyjazdem swoją koleżankę) o program, oto co jej odpowiedziałam. 
Dzień zoorganizowany jest tak, że w zeszłym roku na saunie byłam tylko raz, na basenie też, w kręgle ani w bilard nie zagrałam wcale, na rowerach również nie pojeździłam, ale za to dosiadłam konia, płynęłam kajakiem, zwiedziłam organoleptycznie winiarnię, byłam w kopalni kredy, w gigantycznym gospodarstwie agroturystycznym, odwiedziłam przesympatycznego Pana, który buduje własny zamek, byłam na imprezie na środku Bugu, byłam codziennie dwa razy w lesie na ćwiczeniach, siedziałam codziennie przy fantastycznym ognisku, jadłam reginalne potrawy, których wcześniej nie próbowałam i piłam domowe wyroby, nie miałam zasięgu, a jednak wszyscy domownicy 402 km dalej - przeżyli i dzisiaj mają się coraz lepiej., 
Tak mniej więcej wygląda program - mówię do niej - atrakcji jest jeszcze więcej, ale sami je zobaczycie, gdy przyjedziecie, zatem rejestrujcie się póki są jeszcze miejsca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz