środa, 1 kwietnia 2015

Niewolnik ogórków

Gdyby zrobić serial o takim tytule, to z pewnością mógłby zastąpić "Niewolnicę Isaurę", a już na pewno pobił "Szkołę", "To nie ja" itp.

Rodzice dali mi słój ogórków własnoręcznie kiszonych. I nic w tym dziwnego by nie było gdyby nie fakt, że słój miał około 5 litrów pojemności. Ogórki są pyszne i ponieważ swoje dawno zjedliśmy wszyscy ochoczo rzuciliśmy się na nie. Zrobiłam chyba ze cztery zupy ogórkowe pod rząd (nakarmiłam nawet znajomych po niedzielnych warsztatach, które prowadzili), no wszyscy z pełną radością doświadczaliśmy kwachotki. Słoik pękł w cztery dni. 

Na koniec zostało ćwierć słoika pysznej wody z pod ogórków, którą wypiłam duszkiem. Woda po niecałej godzinie wyszła ze mnie i tu zacytuję klasyka Quentina Tarantino "robiąc mi z dupy jesień średniowiecza". W pełni szczęścia, bo kichy czyściutkie, pochwaliłam się naszym osiągnięciem rodzicom, a oni (czego nie przewidziałam) ochoczo zaproponowali drugi słoiczek. 

I to jest właśnie ten moment, kiedy następuje niezręczna cisza.......,ale stwierdziłam, spoko jednemu daliśmy radę to i drugi nie straszny. Otworzę go po prostu później. 

Jednak na następny dzień, robiąc kanapki na drugie śniadanie córkom i mężowi (tak robię im prowiant na drogę) zorientowałam się, że: dam dam dam daaammm....jabłka się skończyły - powiedziałam głośno i nie mam pomidora (pomyślałam). Marcin na ową wiadomość jęknął: "nie będę miał witamin.....?", Jagoda z dezaprobatą pokręciła głową, a Martyna wymownie wzdychnęła. 

Z dziewczynami to fikcja literacka pasująca mi do tej sceny, lecz tekst Marcina to autentyk. Zatem cofamy taśmę i jesteśmy przy: "nie będę miał witamin...?". Na co pomyślałam sobie, dobrze, że nic chłop nie wie o pomidorze. 

No dobrze  - kombinuje dalej - mam ogórki, ale pięć litrów! Cholera jak je otworzę to będę musiała je szybko zjeść, a już wszyscy chwilowo mają powyżej uszu dań z kiszonych, poza tym kichy mam chwilowo czyste i kolejne porządki najwcześniej za miesiąc, ale z drugiej strony jak nie dam Marcinowi żadnego warzywka do kanapki to mi się jeszcze chłopina zapadnie w sobie, a potem nie daj Bóg zamknie w sobie, a nie po to przecież dorodnego okaza sobie wyszukałam by mi teraz zmizerniał. 
Co zrobić, no co zrobić, otworzyć, nie otworzyć, no takie emocje mną targały mówię Wam. 
W końcu podjęłam decyzję: Chłop ważniejszy, otwieram!

Cała ta telenowela trwała jakieś dwie minuty. Dialog wewnętrzny, który prowadzimy ze sobą, często urasta  właśnie do takich rozmiarów. Myśli, którym nadajemy znacznie mają ogromną moc, nawyki, których wyuczyliśmy się przez lata i zdarzenia sprzed lat trzymają nas potem w kajdanach - temat ten rozwinę za tydzień, a dzisiaj chciałam Was uspokoić.
 Szaleństwo zostało opanowane. Ogórki mają się dobrze. I nie, nie zrobiłam znowu czterech zup pod rząd. Nie, nie wypiłam wody z pod ogórków. Nie, nie rozdaję ich po ludziach. Natomiast konsumujemy je powoli i w miarę potrzeb i nic się nie psuje, choć mija drugi tydzień od otwarcia.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Kochani Zapraszam na Kurs:

Zapraszam Was na inny kurs rozwoju osobistego, który odbędzie się u mnie we Wrząsowicach na ul. Kwiatowej 102 (5 km od Krakowa) w dniach 16 i 17 maja (sobota i niedziela) od godziny 10 do 15 w oba dni.
Koszt za osobę to tylko 310 zł

Będzie to kurs dla początkujących jak i dla kursowych weteranów.

Inny, bowiem narzędzia i techniki jakie na nim poznacie dadzą Wam praktyczną wiedzę do wykorzystania od razu w życiu codziennym, aby stało się one pozbawione bólu i cierpienia, a w konsekwencji łatwe, poste i przyjemne. Nikt z nas przecież nie żyje za karę.

Kurs poprowadzi gość specjalny Dariusz Emanowicz. Osoba z ogromną wiedzą, od której ja się uczyłam i dalej uczę.

Dzwońcie i zapisujcie się. Obowiązuje kolejność zapisów, gdyż miejsce jest ograniczone metrażem domu. Przy stole (jak pożyczę krzesła od sąsiadki) to góra 15 osób siądzie. Ale jak już siądziecie to możecie liczyć, że na stole będzie przygotowana przez mnie zupka dyniowa oraz mojego męża roboty chleb do zupki i ciasto drożdżowe na deser. A do ciasta dżemik własnej jego roboty.


I JESZCZE TYLKO OSTRZEŻENIE:
W momencie podjęcia decyzji o uczestnictwie w kursie staniecie być może w obliczu jednej z najpoważniejszych przemian w Waszym życiu, bowiem każda transformacja pociąga za sobą zmianę sposobu widzenia siebie i świata.

Zapraszam Was serdecznie bo warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz