środa, 18 marca 2015

Relacja z kolejnej trasy...


Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

I  to prawda.

W zeszłym tygodniu byliśmy na Turbaczu, a w tym na Mogielicy. Andrzej znalazł w internecie trasymogielica.pl .
Jest to projekt realizowany z funduszy europejskich, więc tym razem koszt wypożyczenia sprzętu wyniósł 0 zł! No bajka po prostu. Realizują projekt na lato i zimę. W zimie dostępne są narty biegowe, uwaga: mają również sprzęt dla inwalidów, a w lecie rowery górskie w tym również trójkołowe. No i najlepsze jest to, że wszystko za 0 zł, a w bonusie uśmiech.
Zresztą popatrzcie sami na ich stronę.
My wypożyczaliśmy narty w jednej z trzech wypożyczalni i była to piękna szkoła. A w niej przemili ludzie, którzy pomogli nam w otrzymaniu nart. 
Sam obiekt, gdzie zaczyna się trasa jest gigantyczny z kominkiem w środku i szklaną taflą okien z widokiem na tatry. Trasy liczą 20 kilometrów, my jednak skorzystaliśmy z trasy liczącej około 6 km w jedną stronę, położonej nieco wyżej, bowiem tylko tam został śnieg.
Na Turbaczu było mało ludzi, ale tym razem dopiero na górze spotkaliśmy dwie osoby!  Na całej trasie!







Dzisiaj aura również nam sprzyjała, różnica była taka, że śnieg był zmrożony, a co za tym idzie upadek bardziej bolesny. Ale dzisiaj zaliczyłam ziemię stanowczo mniej razy.

Tym razem trasa była spokojniejsza, a różnica wzniesień nie tak duża, więc było łatwiej.












 Potrzebna była tylko mała korekta sprzętu.










Myślę sobie, że nie tylko turysta będzie zachwycony taką propozycja odpoczynku, ale dla okolicznych mieszkańców, a zwłaszcza dzieciaków tak przygotowany pomysł jest rewelacyjny.

Na koniec chciałam Wam powiedzieć, iż auto było nam wdzięczne. Nawierzchnia, którą podążaliśmy w zeszłym tygodniu i w tym niczym nie różniła się od dróg europejskich. Idealna gładź, naprawdę lepiej niż w mieście.

Nie wiem czy, a jak tak to gdzie nas poniesie za tydzień, ale śledźcie bloga, a dzisiaj Wielkie Dzięki za przeczytanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz