środa, 18 lutego 2015

Valentine Day

Najpierw był Adam Słodowy i „Zrób to sam”, potem był MacGyver, następnie jak ktoś ma kablówkę i dzieci to doskonale wie kto to jest Pan Robótka, a teraz jest „Pięć sposobów na…”. To taki program na yuotube, gdzie piątka facetów pokazuje jak w prosty, pomysłowy i tani sposób zrobić przekąski, drinki (jest również odcinek jak pozbyć się kaca), prezenty, ogrodowe akcesoria, i wiele wiele innych potrzebnych bardziej lub mniej gadżetów. Jeżeli nie oglądaliście tego to gorąco polecam. Mnie pokazały jakiś czas temu to moje córki i powiem Wam, że fajne.

Pokazały mi również odcinek, gdzie chłopcy przedstawiali pomysły na Walentynki. Pomyślałam sobie, że skoro stoi już na stole pudełko z Pocztą Walentynkową to i ja mogłabym coś przedsięwziąć by świętować ten dzień.

Ze wszystkich propozycji (zawsze jest ich pięć - stąd tytuł) wybrałam dwie (najprostsze), które postanowiłam zrealizować. Pierwszą z nich było spreparowanie na nowo jajka niespodzianki, a drugą zrobienie piszingerowego  tortu w kształcie serca.

W tym celu nabyłam trzy jajka niespodzianki, wafle w kształcie kwadratu oraz kółka, kostkę masła, kakao i zasiadłam do działania.

Na pierwszy ogień poszły jajka.
Należało je odpakować ze sreberek, rozkroić delikatnie nożem, wyjąć środek, uzupełnić własnym pomysłem i poskładać na nowo. Sprawa teoretycznie prosta a i w praktyce dość łatwe do wykonania. Trzeba jedynie uważać w paru miejscach, mianowicie: przy rozwijaniu sreberka, by go nie potargać, przy rozkrawaniu jajka, by go nie połamać, przy sklejaniu jajka, by go nie połamać oraz przy zawijaniu sreberka, by go nie potargać, bowiem zapas na szwie łączącym jest dla maszyn, a nie dla ludzkich paluchów.


Następnie przyszła kolej na piszingerowy tort.
W tym przypadku stopień trudności i w teorii i w praktyce jest taki sam. W sumie luzik. Trzeba tylko mieć stolnicę lub gigantyczną paterę by mieć go gdzie umieścić oraz dodatkowy pokój do ukrycia niespodzianki, bowiem torcik jest gigantycznych rozmiarów.




Niespodzianka się udała, wszyscy domownicy byli zaskoczeni i zadowoleni. Wszyscy wzięli w niej udział. Każdy na swój sposób. W pudełku z pocztą znalazło się wiele miłych słów dla nas od córek, a Marcin zrobił nam walentynkowe śniadanie. 
Dużo serduszek w sobotę gościło u nas i powiem Wam, że miłe to było.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz