środa, 4 lutego 2015

Djobeł tkwi w szczegółach

Któregoś wieczoru, rozmawiamy z mężem o interesach życia. Czyli takim zakupie jak np. kredyt w frankach. Przytoczyłam mu moją rozmowę z koleżanką, która opowiadała mi o tym, że kiedy brała kredyt na zakup domu, eldorado na rynku nieruchomości spowodowało, że nabyła ów dom najdrożej jak mogła.

Tak więc rozmawiamy dalej na ten temat i mówię do Marcina, iż na naszym koncie również jest parę takich zakupów życia, a jednym z nich jest auto, bowiem nabyliśmy go również na „górce” (no bo kto bogatemu zabroni?).

Na co usłyszałam, że nie MY tylko TY, oraz wywód na temat kredytów i wysokości franków. Na co mówię, że co ma piernik do wiatraka i o czym on w ogóle bredzi. 

Temperatura zaczęła wrzeć! Wojna rozpętała się na całego!

Jagoda wyniosła się do swojego pokoju, Martyna trzasnęła drzwiami u siebie w pokoju by mieć ciszę, ptaki za oknem zamilkły, a cztery wsie dalej pomimo zamkniętych okien (bo zima) słuchały naszych oświeconych tekstów.

W efekcie jeden drugiemu zszedł z pola widzenia.

Gdy krew zeszła mi z oczu, zaczęłam się zastanawiać: co to w ogóle było??? Doszło do mnie, że przytoczona przeze mnie „górka”, każdemu z nas z czymś innym się skojarzyła. Ja miałam na myśli koniunkturę na rynku, a on musiał myśleć o kursie walut stąd te absurdalne pytania, które spowodowały u mnie spokojny, acz jednak atak szału.

Wracając myślą do armagedonu, który przed chwilą przeszedł przez nasz dom, przypomniałam sobie, iż Marcin zadawał pytania pomocnicze w stylu: - co masz na myśli mówiąc „górka”?, czy też: -  który to był rok? Ale widzicie po wstępie pod tytułem „…to nie my tylko TY...” ja już coś założyłam. Mianowicie, iż drwi i szydzi ze mnie cham jeden jawnie i jeszcze kretyna udaje, że nie wie, co to jest górka!

Hm… co on pomyślał nie wiem, ale mogę sobie wyobrazić, że założona z góry przeze mnie kwestia dotycząca nieszczęsnej „górki” mogła w niewielkim stopniu ale tylko troszeczkę, naprawdę ociupinkę przyczynić się do nieporozumienia pomiędzy nami.

Jak to mówią „diabeł tkwi w szczegółach”. Precyzyjność to coś co ostatnio mnie dotyczy. Na każdym kroku, okoliczności przyrody weryfikują moją postawę w tej kwestii. Życie jest łatwiejsze, gdy jest się precyzyjnym. Z niedomówień wiele nieporozumień wynika, bowiem druga strona wówczas bardzo często domyśla się czyli zakłada góry, co autor miał na myśli.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Ps. Zgłosiłam mojego bloga do konkursu na Blog Roku 2014. Jeżeli to o czym piszę, podoba się Wam, to proszę, zechciejcie na niego zagłosować.

Wystarczy wysłać SMS (lub parę) pod numer 7122 o treści K11466 za jedyne 1,23 zł brutto. Głosowanie trwa do 10 lutego czyli do przyszłego wtorku.


Glosując wspieracie Fundację Dzieci Niczyje.

Pozdrawiam Serdecznie i Wielkie Dzięki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz