środa, 22 października 2014

Ślub w cerkwi


Byłam w piątek na ślubie, ale nie takim zwykłym. Był to ślub prawosławny mojej koleżanki Karoliny, z którą śpiewam razem w chórze. Wszyscy członkowie chóru zostali na niego zaproszeni w charakterze gości i oczywiście mieliśmy później młodej parze śpiewać.

Zacznijmy od tego, że ślub odbył się w piątek o 15 godzinie. Czad nie? Cerkiew mieści się na ulicy Szpitalnej 24. Stoi w szeregu kamienic i tylko złota kopułka na wejściem zwraca uwagę przechodniów.

Gdy weszłam na piętro (już na schodach zauważając odmienność świątyni) oczom moim ukazał się duży przestronny pokój, którego ściany zdobiły obrazy a podłogę pokrywały dywany. Pomieszczenie zaskoczyło mnie, gdyż nie spodziewałam się tak babcino – domowo - ciepłej atmosfery. Przestronność pomieszczenia podkreślał brak ławek czy krzeseł na środku. Tylko kilka sztuk tkwiło gdzie niegdzie pod ścianami.

Gdy goście się zebrali, ceremonia się zaczęła. Moi drodzy, naprawdę jestem do dzisiaj pod ogromnym wrażeniem. To był spektakl, który odbywał się pomiędzy Batiuszką (ros. ojczulek), młodymi i chórem. Nie było żadnych padnij, powstań, klęknij, śpiewaj, deklamuj, nie było tacy na pieniądze. Flesze błyskały wszędzie i z każdej strony i nikomu to nie przeszkadzało. Msza trwałą godzinę. Dech zapierał idealny synchron pomiędzy chórem śpiewającym całą mszę a prowadzącym ją księdzem. Pomiędzy tym wszystkim były świece, korony nad głowami, okrążanie sali.

Najbardziej wzruszający i romantyczny był moment na zakończenie mszy, kiedy młodzi stoją do siebie twarzami szeptając czule obietnice i wyznania. Nie na forum przysięgi miłosne i deklaracje, tylko cicho do siebie. Piękne.

Gdy ślub się skończył małżonkowie zeszli na dół, gdzie w podworcu odbierali życzenia i prezenty, a my przez ten czas śpiewaliśmy im piosenki miłosne i to po hebrajsku ha, ha. I wyszło pięknie.
Dzięki murom kamienicy mieliśmy świetną akustykę i to był jeden z naszych lepszych koncertów. Karolina z przyczyn oczywistych nie mogła wziąć udziału w śpiewaniu, ale dołączyła do nas jej mama.
 







Tak, to był naprawdę świetny ślub. Dzięki Wielkie za zaproszenie.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz