środa, 9 lipca 2014

Zupa.

Mamo, czy chcesz zjeść zupę? Zadała mi pytanie Jagoda. Jest ostatnia porcja? A ty co zjesz? – odbiłam piłeczkę. Mamo, pytam czy chcesz zjeść zupę i odpowiedz mi jak człowiek, a nie jak matka, która patrzy przez pryzmat matczynej miłości. Hm… myślę.

Jesteśmy w sklepie robimy zakupy. Mamo zobacz jest susi, mówiłaś ostatnio, że masz ochotę, kup sobie. Hm… myślę, no tak, mam ochotę ale susi kosztuje tyle co para japonek to lepiej kupię Martynie drugą parę, jedzie na kolonie – przydadzą jej się.

Codziennie rano biegam około 6 km z kijami. Nordic tylko biegiem. Śmiesznie wyglądam bo takie susy robię, ale uwielbiam to. Mam wtedy czas na rozmowy ze sobą, przemyślenia, wypocenia wielu kwestii. I tak biegnąc dumam sobie: fajnie by było gdyby osoby, które mają u mnie dług oddały mi wreszcie pieniądze. Hm… myślę. Pięknie by było. Ale może nie mają skąd wziąć? Dam jakoś radę. Ale mam mało na koncie. Ale dam radę. Ale co?? Moment, chwila, jakie dam radę? Co ja w ogóle bredzę?! Toż to moje myślenie to jakaś paranoja jest. O co chodzi?!, o co chodzi?! Po co dotyczy mnie taka sytuacja – dysząc - pytam samą siebie już całkiem głośno.

Pół kilometra dalej przyszła odpowiedź. O zasługiwanie! O to, że ja też ma prawo po prostu chcieć! Ja też mam prawo do tego by zjeść zupę gdy mam ochotę, kupić susi jak mam ochotę. Odebrać pieniądze i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. To bardzo mocny schemat, który mówi: nie jesteś godna. Daj najpierw innym, jak zasłużysz i tobie zostanie dane. Cała reszta na początku, ty na końcu. Odniesieniem może być dziecko, które zanim rozpakuje urodzinowy prezent, już musi się nim podzielić z całą resztą współimrezowiczów, bo tak wypada. Jak może się podzielić czymś, czego nie ma, czego nawet nie zdążyło polizać?!

Tak, cały czas ścieramy się ze sobą. Non stop przychodzi weryfikacja by sprawdzić, czy dalej nas dana kwestia dotyczy. Mogą to być symptomy przekazywane przez najbliższych, coraz bardziej niewygodna sytuacja w pracy lub w domu oraz finalnie, pętla zaciskająca się na szyi gdy nie zauważamy delikatnych aluzji wszechświata.

Plan działania w takich przypadkach to:
1.      zauważenie symptomów,
2.      rozpoznanie nurtującej kwestii,
3.      zrozumienie po co mnie to spotyka,
4.      wprowadzenie w życie nowego schematu,
5.      pełna wiara w proces.

Nie ma się czego wstydzić. To tylko my a przed sobą nigdzie nie uciekniemy. Konfrontacja ze sobą to jedyny sposób, jaki znam aby poprawić jakość swojego życia, przestać powielać absurdy oraz przestać przekazywać je dalej.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

2 komentarze:

  1. Najpierw troszczymy się o innych a my sami jesteśmy na szarym końcu życia i jest jak jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za przeczytanie i refleksję.
    Dlatego piszę o takich rzeczach, by każdy mógł sam sobie pomóc, weryfikując swoje życie. A następnie poprawić to co mu nie pasuje, by móc żyć w zgodzie ze sobą. Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń