środa, 9 kwietnia 2014

Nie każde złoto jest dla nas.

"Nie wszystko złoto co się świeci". Jest takie przysłowie. Zastanawialiście się kiedyś nad nim?. Czego ono dotyczy? Po mojemu dotyczy naszego rozwoju.

Do niedawna postrzegałam to stwierdzenie dosłownie. A Wy? Mamy takie cóś (wbudowano nam to może jak spaliśmy), że wszystko przez pryzmat opłacalności postrzegamy. Zrobimy coś lub nie zrobimy, bo nam się opłaca lub nie. Czasami mamy jeszcze takie zrywy w imię sprawiedliwości. Był taki serial rysunkowy, gość miał tygrysa i wołał "Na potęgę czerepu!". Pamiętacie? No, to my też właśnie takie sytuacje mamy, ale zaraz potem przychodzi refleksja "ale, ale moment, czy mnie się to opłaca?". I cały zryw w pizdu.

Niezwłocznie wytłumaczę dlaczego tak działamy. Znalazłam w sieci parę znaczeń tego przysłowia. Wszystkie można zawęzić do dwóch. Otóż: nie zawsze to, co z zewnątrz jest piękne, również w środku takie jest (mowa tu np. o ludziach) lub idealna z pozoru sytuacja może okazać się niezłą porażką. Natomiast moje tłumaczenie jest takie: działamy takimi zrywami, bo, nie wszystko jest dla nas. A, jeżeli wyciągamy rękę po coś, co do nas nie należy, to wcześniej czy później stracimy zapał, wszystko się rozleci i przyjdzie nam, za to zapłacić.

Docierają do nas ludzie z różnymi lukratywnymi propozycjami, zachęcają nas do zakupu telewizora po atrakcyjnej cenie, kuszą nabyciem nowej kanapy, dzwonią z propozycją nowego telefonu, zapraszają na imprezę, proponują wspólny wypad za miasto. No jest tego sporo. Życie po prostu. A my musimy się odnaleźć w każdej sytuacji i wybrać coś, co jest dla nas. No i super, gdyż to wszystko nas rozwija. Jeżeli więc rozważmy jakąś sytuacje to powinniśmy na nią spojrzeć nie pod katem opłacalności, lecz pod kątem nas. Zadać sobie pytanie: czy, jeżeli zdecyduję się na ten krok, to będzie on dobry dla mnie? w jaki sposób na mnie wpłynie? Czy wzbogaci mnie o jakieś doświadczenie, czy zrozumiem jakiś swój lęk?

Aby uprościć wybór dostępne są narzędzia, które nam w tym pomagają. Podstawowym narzędziem nie wymagającym absolutnie żadnej wiedzy tajemnej jest nasze sumienie. Jeżeli robimy coś wbrew sobie (rozumiem przez to, robienie czegoś, co powoduje u nas wyrzuty sumienia) np. idziemy na imprezę, choć kompletnie nie mamy na nią ochoty, ale myślimy sobie: "znajomi naciskają, wypada, no dobra, pójdę dla świętego spokoju" lub np. robimy kolację wyrzucając sobie: "że znowu ja muszę ją zrobić!", ciskając piorunującymi spojrzeniami w biesiadników zamiast po prostu wyrazić swoje zdanie i delegować uprawnienia do zrobienia posiłku na kogoś innego. Tak, nic dobrego ani z imprezy, ani z posiłku nie wyjdzie. Wszystko się zawali. Skończy jakoś nie fajnie. Ale nie ma się co dziwić, bo wbrew sobie postąpiliśmy. Nasze sumienie to bardzo skuteczne narzędzie, pod warunkiem że go słuchamy, a nie zagłuszamy.

Kolejne narzędzia wymagają już wiedzy i ćwiczeń. Dlatego wybaczcie, ale nie będę ich tu opisywać, natomiast zapraszam do kontaktu indywidualnego, gdyby ktoś chciał je zgłębiać.

Zatem, kiedy staniecie przed kolejnym wyborem, zastanówcie się co jest z wami zgodne i zróbcie krok we właściwą stronę. Gwarantuję Wam, że będziecie zdziwieni tym, jak dalekie są Wasze "straszne" wyobrażenia (że śmiecie postąpić w zgodzie ze sobą), od realiów.

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Zapraszam dzisiaj na "Studnię Możliwości -Cykl pogadanek rozwojowych" na godzinę 18 do Domu Kultury na ul. Niewodniczańskiego 74 w Krakowie. Wstęp wolny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz