środa, 28 stycznia 2015

Przerwane i nieodrobione lekcje


Czy ktoś z Was zdenerwował się kiedyś na kogoś? 


Czy pokłóciliście się o coś z kimś?

Czy mieliście robić razem jakąś rzecz, ale po niedogadaniu jakiegoś tematu zrezygnowaliście z tej współpracy?

Czy podjęliście jakąś decyzję, ale potem zmieniliście zdanie i nie zrealizowaliście planu?

Czy konsekwencją tych wszystkich zachowań było oziębienie stosunków między Wami?

Tak?

Więc to są właśnie nieodrobione i przerwane lekcje.

Pamiętacie o teorii luster, która mówi o tym, że zachowania które denerwują Cię u drugiej osoby są tak naprawdę odbiciem twoich problemów.

Zatem proponuję by przeanalizować napiętą sytuację jeszcze raz, ale pod kątem siebie.

Poprę to paroma przykładami:

- jeżeli jakaś osoba wkurzyła Was, bowiem jej mania wielkości sięgnęła Marsa, to zapewne trudno u Was o pokorę i owa mania tkwi w Was samych,

- jeżeli jakaś osoba wkurzyła Was swoim lenistwem, to zapewne pracowitość nie jest Waszą mocną stroną i owo lenistwo nie jest Wam obce,

- jeżeli zazdrość Waszego „profesora”, nie pozwala Wam oddychać to zastanowiłabym się nad swoim zaufaniem do siebie i innych,

- jeżeli nie możecie liczyć na kogoś to pewnie słowność w Waszym przypadku mocno szwankuje,

- jeżeli kogoś rozrzutność bądź skąpstwo doprowadza Was do szału, to zapewne sami, którąś z tych kwestii musicie ze sobą zweryfikować.

Nie warto zatem zaniechać znajomość, ochładzać stosunków, odcinać się „grubą krechą” czy też zrywać kontraktów. Warto natomiast wycofać się z konfliktu, by móc zrobić sobie miejsce na zadanie sobie pytania: po co dotyczy mnie owa sytuacja i co mam zrozumieć?

Warto zagłębić się w temat z paru powodów:

po pierwsze – jeżeli tego nie zrobimy, zabraknie nam znajomych bowiem kolejne osoby na naszej drodze będą nam ciągle przypominały o kwestii, którą mamy zrozumieć,

po drugie – mamy wiele rzeczy do doświadczenia i lepiej je załatwiać po kolei, bo gdy robimy to hurtem to często świat wali nam się na głowę,

po trzecie – przed sobą nigdzie nie uciekniemy i temat kiedyś zamieciony pod dywan czyli nie rozwiązany od razu, w końcu wylezie, i może się okazać, że będzie to najmniej oczekiwany dla nas moment np. na wakacjach na Dominikanie jakaś sytuacja popsuje nam cały urlop,

po czwarte – gdy zrozumiemy o co chodzi, znikają z naszego życia denerwujące nas do tej pory sytuacje.


Więc jak to się mówi, gdy stawiasz czoła jakiejś sytuacji?

„Łapiesz byka za rogi” czego sobie i Wam życzę.





Dzięki Wielkie za przeczytanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz