środa, 3 września 2014

Sabotaż własny.



Zadajemy pytania, wznosimy ręce w niebiosa, krzyczymy, rwiemy włosy z głowy, narzekamy na swoją dolę. A panaceum jest proste: uważaj o czym myślisz! 



Chcielibyśmy żyć inaczej a nieustannie kopiemy pod sobą doły. To tak, jak byśmy byli już na studiach, a zasad pisowni z podstawówki byśmy nie umieli. I dzisiaj, dajemy sobie z tym radę, przecież są komputery. Jednak kiedy nie mamy techniki obok siebie i mamy napisać wyraz co do którego zasad pisowni nie jesteśmy pewni, to szukamy „pewniaka zamiennika”. I ktoś by powiedział - to świadczy o inteligencji. Jasne, tylko wcześniej jest coś, o czy zapominamy uszczęśliwieni triumfem – strach i panika. Nasza pewność siebie na małą, ale kolejną chwilkę zastaje zachwiana. Zamiast nauczyć się zasad pisowni i poczuć się pewnie, powtarzamy wciąż te same nieodrobione lekcje. Tak bardzo boimy się nowego, że łatwiej nam tkwić w cierpieniu, które jest nam znane. 
A przecież: 


Zatem jeżeli:

Użalasz się nad sobą? Nie dziw się, że w Twoim otoczeniu znajdą się ludzie, którzy będą robić to samo lub będą użalać się nad Tobą.

Strach przesłania Ci oczy? Boisz się o to czy zapłacisz kredyt, czy dojedziesz zdrowy do pracy, czy okradną Ci mieszkanie, nie dziw się, że w Twoim otoczeniu głośno będzie o rzeczach, które ten strach spotęgują. Na przykład: sąsiadowi okradną piwnicę, kolegę odwiedzi komornik, bo nie płaci rat a Ty będziesz świadkiem wypadku.

Brakuje ci pieniędzy? Nie dziw się, że przyjdą do Ciebie ludzie, by je od Ciebie pożyczyć lub spędzisz niejedno popołudnie w towarzystwie osób o podobnie zasobnym portfelu.

Brak Ci cierpliwości? Same nerwusy naokoło Ciebie nie powinny Cię dziwić.  

Brak Ci wiary w siebie? Każdy jeden zamysł, który poweźmiesz skazany jest na porażkę. Wystarczy przykład kolegi (nie mający nic wspólnego z Tobą oczywiście) o Wujku z za morza, który poniósł fiasko w przedsięwzięciu x przed laty y. I Twoja wiara w siebie posypie się jak domino.

Obwiniasz się o wszystko, przepraszasz, że żyjesz? No cóż, zapewne jest parę osób naokoło Ciebie, które korzystają z tego i chodzą Ci po głowie.

Bardzo trudno żyje się z tak dywersyjnymi przekonaniami bowiem stres w małych dawkach jest mobilizujący w dużych natomiast, destrukcyjny. I nie ważne czy dotyczą Cię trzy, dwa, wszystkie wymienione powyżej przykłady czy jedno i to zupełnie inne, albowiem: uważaj o czym dumasz, gdyż wszystko o czym myślisz i o czym mówisz, realizuje się w Twoim życiu.

Nikt nie obieca Ci jutra. Nikt nie zmieni niczego z dnia na dzień. ale kontrolowanie siebie, zanim rozkręci się znajoma nam maszyna jęczenia, narzekania, zamartwiania czy czegoś innego, to już wielki progres. Trzeba tylko zacząć od nowa i wrócić do podstaw, tak jak w szkole.

I może dasz się wkręcić jeszcze parę razy. Może jeszcze pary razy dokonasz zamachu na siebie. Ale w końcu, jeżeli będziesz uważny, któryś kolejny raz zauważysz, co się dzieje. Zabezpieczysz granat i odpowiesz inaczej niż krzykiem, albo powiesz stać mnie na to lub zasługuję na tamto lub rozumiem swoje obawy lub wierzę w siebie…

Dzięki Wielkie za przeczytanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz