środa, 13 lipca 2016

20 lat minęło, jak jeden dzień...

6 lipca w naszą 20 rocznicę ślubu wybraliśmy się w Bieszczady (z tego też powodu nie było wpisu w zeszłym tygodniu - wybaczcie).
Ostatni raz chodziliśmy tam 24 lata temu i byliśmy wówczas nawet razem, w grupie wspólnych znajomych, ale nie znaliśmy się wcale, a podczas całego pobytu może w sumie ze dwa zdania do siebie wypowiedzieliśmy.

Bieszczady niewiele się zmieniły,

no może trochę zarosły.


Dalej są wielkie i w porównaniu z innymi szlakami - dalej niewiele jest tam osób, przynajmniej gdy my tam byliśmy.

Bieszczady tak jak i my przechodzą proces.

Gdy przyjechaliśmy w góry pierwszy raz nie znaliśmy tych szlaków wcale, tak jak i siebie. Dzisiaj powróciliśmy do znajomych nam terenów, a jednak dalej bardzo wiele dróg pozostaje nieznanych. I może poznaliśmy się przez te 20 lat, a jednak stale się zmieniamy i wciąż wiele jest do odkrycia i dotarcia. Z jednej strony to super, bo cięgle są nowe doświadczenia, a z drugiej strony czasami męczące, tak jak wspinaczka kolejnego dnia pod górę, natomiast gdy już wyleziesz na szczyt, widok zrekompensuje Ci każdą wylaną kroplę potu.

24 lata temu wsiadaliśmy w Krakowie do już pełnego po brzegi pociągu i jechaliśmy niezliczoną ilość godzin na miejsce, potem z plecakami typu komin, wypchanymi paprykarzami szczecińskimi i namiotami - stalowe rurki, wędrowaliśmy raźno, kopaliśmy latryny i myliśmy się w strumieniu.

Dzisiaj samochodem, bez dźwigania, ale zabawa w namiot, ku memu zaskoczeniu już nie taka fajna. W nocy zimno i wilgotno, kibelki w takim stanie, że najlepiej zwolnić metabolizm lub przestać w ogóle jeść na czas pobytu, choć przy pierwszym parciu przestaje przeszkadzać cokolwiek. Kąpiel pod prysznicem również jest wyzwaniem, choć woda ciepła, bo solary zamontowali (XXIwiek) i dzięki temu mózg nie zamarza, tak jak 24 lata temu podczas mycia włosów w lodowatym strumieniu.

Paprykarzu szczecińskiego dzisiaj zjeść się nie da - próbowałam..., ale konserwa typu gulasz angielski jak najbardziej aktualna.

Tak jak spokój mojego męża, który mnie drzewiej urzekł, a przy którym moja furia topniała, dzisiaj po nim tylko wspomnienie zostało i teraz ja częściej wyciszona jestem.

Przez 20 lat nie zgodziliśmy się w żadnej kwestii. Za każdym razem mamy odmienne zdanie, przekonania, poglądy, sami wielokrotnie zastanawiamy się jakim cudem jesteśmy razem. Żyjemy jakby na dwóch planetach, odwiedzając się czasem. A i odwiedziny czasami bywają bez słowa, po prostu siedzimy obok siebie.

                                                                   
                                        Wychowujemy dwie córki, dzisiaj już panienki, co do których również mieliśmy różne zdania, Marcin chciał dzieci jak najwcześniej, a ja - jak najpóźniej. 







Nie mam pojęcia co przyniesie jutro, ba nie wiem nawet co będzie za chwilę, ale wiem że należy patrzeć na wszystko jak na wielką przygodę, nie ma porażek, zawodów, niepowodzeń jest doświadczenie życia, i  fajnie, że mogę doświadczać tego wszystkiego z Wami, Dzięki Wielkie!



Kochani zapraszam Was na wyjazd na FIT WAKACJE, to nasz nowy projekt, który łączy ćwiczenia fizyczne z mentalnymi. Dzięki takiej konstrukcji efekty pracy są trwalsze i mają większą skuteczność.
Jeżeli chcecie popracować nad sobą, nad swoją kondycją, nad swoją psychiką, nad swoim ciałem, to ten wyjazd jest dla Was. Zapraszam na dwa terminy 7 do 14 sierpień oraz 28 sierpień do 4 wrzesień.

Pełna oferta w wyróżnionym poście FIT WAKACJE, jeżeli macie jakieś pytania dzwońcie.

Dzięki Wielkie za przeczytanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz